Dodaj do ulubionych

Odzywki lekarzy...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.08, 15:07
2 dni temu, szpital akademii medycznej w mieście X, lekarz zakłada
gips dziewczynce. Dziecko cicho szlocha, a lekarz na to: "nie rycz,
bo się odwodnisz"
Obserwuj wątek
        • Gość: Ola Re: Odzywki lekarzy... IP: *.hsd1.wa.comcast.net 04.01.08, 21:51
          Lekarz opisujący zdjęcia po rezonansie magnetycznym (który na szczęście nie
          wykazał żadnych nieprawidłowości): Ależ ma pani piękny mózg!! Wspaniały. Dawno
          nie widziałem takiego pięknego mózgu.Idealny!!
          Lekarz - patrząc na wyniki badań krwi: Ooooo, świetna krew!Bardzo dobra!
          Lata temu spędzałam wakacje ze znajomymi w małej górskiej mieścinie. Niestety
          okropnie się rozchorowałam, to była chyba angina. Poszłam do przychodni, wezwano
          lekarza z większej miejscowości. Przyjechał bardzo sympatyczny czarnoskóry
          lekarz, który na początku zapytał: "Ciązia?Miesionćka? Dobzie..." i mnie zbadał.
          Od tamtej pory jak jestem chora mój mąż naśladuje tego miłego pana doktora, a mi
          od razu lepiej :)
          • ggigus Re: Odzywki lekarzy... 04.01.08, 22:27
            bylam u lekarza ze skrecona noga, a nosilam wtedy namietnie obcasy
            lekarz sie noga malo przejal, nie nadwerezac itepe
            wizal malego palca mojego w lapke i mowi, pokazujac na odobcasowy nagniotek: A
            co to jest?
            i zaczal wyklad o obcasach, szkodliwosci ich itepe
            • Gość: Azorek Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.08, 23:28
              Mam takie odzywki w domu... :)
              Plus szybką diagnozę: "nic ci nie będzie".

              Za to tzw rodzinna mnie trochę zaskoczyła. Weszłam do gabinetu, odpowiedziała na powitanie, ale coś wspisywała w komputer, nie spojrzała na mnie, zapytała "i co tam?", więc zaczęłam mówić, trochę do ściany, bo dalej coś wstukiwała. I też mnie szybko zdiagnozowała: "schuuudnąć trzeba!". Zatkało mnie. Z trudem osiągnęłam wagę 50 kg, po latach żarcia...Jestem bardzo drobna. Lekarka na mnie spojrzała, też ją zatkało, myślała, że wszedł ktoś inny...To fajna baba w sumie, obie się żeśmy z tego śmiały.

          • dymna Re: Odzywki lekarzy... 10.08.09, 00:34

            Wymiękłam! :D

            Dołożę coś od siebie może przy okazji, jak już tu jestem.
            Pewnego razu w czasie studiów "stałam na hakach" przy operacji ginekologicznej
            (stoisz i trzymasz haki rozciągając brzegi rany jak najbardziej się da, żeby
            chirurdzy mieli dobry dostęp do "wnętrza").
            I tak patrzę w tę ranę brzucha, patrzę i jakoś tak mi się biało przed oczami
            zrobiło, pot na czoło wystąpił, nogi się ugięły i czuję, że zaraz zemdleję...
            zauważył to jeden z chirurgów i mówi do mnie: "Co? Odpadamy od baru?" :D
    • rassa.d Re: Odzywki lekarzy... 15.01.08, 22:11
      Dwie historie:
      1. Osobiście zasłyszana przez mojego tatę (wojskowego) odzywka. Dzień przed wyjazdem poborowych na poligon zebrał się pod gabinetem lekarza wojskowego tłum "chorych" żołnierzy (w normalne dni czasem psa z kulawą nogą tam nie było ;-)). Lekarz (w owym czasie nasz sąsiad z klatki zresztą)wychylił głowę z gabinetu, rozejrzał się i z nabożnym westchnieniem powiedział: "Uzdrawiam was!".
      2. Moja mama wybrała się z ostrym przeziębieniem do lekarza rodzinnego. Opowiedziała kobiecie o dolegliwościach, babka nawet na nią nie spojrzała i bez słowa zabrała się do wypisywania recepty. Ale mojej mamusi jakaś dolegliwość się jeszcze nagle przypomniała, pomyślała, że może to ważne i trzeba pani doktor powiedzieć. Jak skończyła to usłyszała tylko wyrzut: "No i co się jeszcze do cholery pani przypomni?!"

      • justyna_w24 Re: Odzywki lekarzy... 15.01.08, 22:59
        moja siostra 3 dni przed studniowka wyladowala na ostrym dyzurze
        ortopedycznym, byla zmama i mama mowi, ze corka ma studniowke itp
        a lekarz mowi ze no ciezko, bo cos tak, na to moja siostra zaczyna -
        niech pan..., a on jej przerywa i z wyrzutem mowi: no dokoncz!
    • Gość: gracka Re: Odzywki lekarzy... IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.08, 00:06
      Noc, ból zęba taki że ściany obgryzione. Obok mam przychodnię z
      całodobowym dyżurem więc wlokę się z marzeniem o zastrzyku.
      Pielęgniarka woła lekarza ten szurając kapciami (poważnie!) snuje
      się zaspany(nie czepiam się- nie ma pacjentów, niech śpi) ja
      mówię "witam" a pan doktor po omacku szukając klamki "za jakie
      grzechy?". Gdyby nie to, że ząb mnie bardzo absorbował to pewnie bym
      zaproponowała żeby zmienił zawód. Taki stolarz np.w nocy nie musi
      wstawać do taboretu....
      • mamapatysi Re: Odzywki lekarzy... 16.01.08, 10:54
        mój mąz jest chory na żółtaczke typu C a na lek(dofinansowanie z
        NFZ) czeka sie bardzo dlugo czasem latami bo jest bardzo drogi. na
        pyranie mojego meza kiedy mozna przewidywac ze on dostanie ten lek
        lekarz mu odpowiedzial:"uuuuuuuuu pan jeszcze jest mlody niech pan
        pozwoli wirusowi sie zaprzyjaznic z panem a jak juz bedzie sie czul
        jak u siebie i zdrowie sie panu pogorszy to my go za kilka lat
        zajdziemy od tylu...." - ordynator oddzialu zakaźnego...
        • in_di_ra Re: Odzywki lekarzy... 16.01.08, 13:33
          moj poprzedni lekarz rodzinny miał zwyczaj witac mnie słowami " i co tam brzusiu
          pępusiu?" :)
          dentystka " o ale wielka dziura, chcesz znieczulenie, nie nie dam ci jest taka
          malutka, wytrzymasz" wszystko na jednym wydechu.
          • ewosia Re: Odzywki lekarzy... 16.01.08, 13:47
            Lekarka rehabilitacji po przejrzeniu wpisów w mojej książeczce
            (złamanie nosa, złamanie czaszki, złamanie obojczyka, wieloodłamowe
            złamanie podudzia - w odstępach, nie za jednym zamachem): Pani jest
            chyba pie..ięta! a na grypę pani nie choruje?
            Potem: jak pani to robi, że się tak łamie. To ja jej, że na
            łyżwach,albo z basenu wracając, wszystko zimą. Pani doktor: Z
            zimowymi sportami koniec, od teraz zimą wódkę pić!!

            Ta sama po pytaniu, czy mogę rehabilitację na basenie: nie, znając
            panią, pewnie się pani wypie...
            • Gość: kate Re: Odzywki lekarzy... IP: *.dsl.bell.ca 16.01.08, 18:43
              ewosia masz fajna lekarke.Bedac w ciazy z przy okazji kolejnej
              wizyty w szpitalu bo cos sie znowu dzieje trafilam na dyzur swojego
              lekarza.Zrobil mi USG i spytalam go czy moze mi powiedziec jaka jest
              plec dziecka jak jest pewien( Tutaj tylko lekarz moze podac ta
              informacje, niestety, wiec wyk. ten fakt ze byl na miejscu).A ten
              wesolutki mi odpowiada, ze pewnie ja ci powiem ze chlopak ci
              wyskoczy a on za kilkanascie lat postanowi zmienic plec i po sadach
              mnie bedziesz ciagac...
    • Gość: malpp Re: Odzywki lekarzy... IP: 195.205.254.* 16.01.08, 13:41
      Ostatnimi czasy mieliśmy z żoną niemały stres związany ze stanem
      zdrowia naszego nowo narodzonego synka. W każdym razie miał on
      niedotlenienie i jakiś czas po tych przejściach pozostawał wiotki. W
      szpitalu badała go neurolog (neurolożka?) i podsumowała całe badanie
      mniej więcej tak: "no jest trochę wiotki". Na nasze pytanie, co to
      oznacza, dała odpowiedź: "No, leci przez ręce, ma słabe mięśnie"..
      Aha, to się dowiedzieliśmy..
      • bojkot79 Re: Odzywki lekarzy... 16.01.08, 14:50
        jako student poszedłem kiedyś do przychodni studenckiej
        wiadomo - taniej :)
        no i oczywiście po odstaniu 3 godz. w kolejce do dentystki, w końcu
        usiadłem na fotelu
        otwieram paszczę
        pani doktor zagląda, coś tam mruczy...
        po czym bezceremonialnie zaczyna borować
        (myśłałem, że się posikam z bólu)
        po dwóch sekundach patrzy, w moje rozszerzone panicznie oczy
        "co boli? znieczulić?
        eeeeeeee tam duży chłop!!! nie będziemy się pieścić"
        (to był ostatni raz w przychodni studenckiej)
        • katarz1 Re: Odzywki lekarzy... 16.01.08, 22:01
          Mój dentysta zwykł był podczas zabiegu zabawiać pacjenta "rozmową". Pacjent na
          fotelu, rozdziawiona paszcza, nie można nic odpowiedzieć, a ten nawija: "jak sie
          pani czuje? o, śmieje sie pani! ze mnie sie pani smieje? taki śmieszny jestem? a
          może do mnie uśmiecha? podobam sie pani? tak pani patrzy niesmiało, niech sie
          pani nie boi, mnie sie pani boi?". Nienawidziłam tego, dlatego byłam u niego
          tylko dwa razy. Co za denerwujące zachowanie!
          • Gość: pgoś Re: Odzywki lekarzy... IP: *.chello.pl 01.02.08, 16:10
            Moja dentystka też tak ma, nawija o swoim synu, o pacjentach w szkole, o tym jak
            nogę skręciła, a także o każdej możliwej pierdółce ktora jej przyjdzie do głowy
            :D Ale mi to odpowiada, wolę słuchać jej słowotoku niż koncentrować się na moich
            nieszczęsnych zębach. Z resztą b sympatyczna jest.
            • pola782 Re: Odzywki lekarzy... 29.04.08, 15:01
              Eeee, to moja dentystka jestlepsza. Nawija oczywiście z pielęgniarką
              jak nakręcona. Siedzę juz z otwartą buzią i czekam aż coś tam się
              utrwali a one wyciągają kanapeczki pachnące i zajadają i gadają:
              - Pani Krysiu a co tu na obiad dziś zrobić.
              - Pani doktor ja robie dziś pyszne gołąbki.
              - A nie Pani Krysiu, to ja wczoraj miałam, z sosikiem pomidorowym.
              Może zrobię pieczonego kurczaka.
              - Pani doktor a miała mi Pani dać przepis na ten pyszny serniczek?
              - Pani Krysiu pani poprawi tam rurkę od ślinociągu bo nam się
              pacjentka utopi.
        • zwierze_futerkowe Re: Odzywki lekarzy... 18.01.08, 16:14
          W przychodni UW może? Bo tam też była taka jedna, wróg śmiertelny znieczuleń.
          Kiedyś podczas borowania krzyknęłam z bólu. Pani sadystka zwróciła mi uwagę, że
          mam nie krzyczeć, bo jakby tu tak każdy jej krzyczał, to ona wyszłaby z pracy
          głucha. Poprosiłam, żeby mi dała znieczulenie, a ona mi na to, że pacjent musi
          coś czuć, bo inaczej ona by nie wiedziała, jak głęboko jest w zębie! Zmilczałam
          (nie drażni się terrorystki z wiertłem dentystycznym w dłoni), ale wychodząc z
          gabinetu rzuciłam uwagę, że myślałam, że borowania zębów dentyści uczą się na
          studiach, a nie z krzyków pacjentów... Więcej się tam nie pokazałam; ząb
          skończyli mi leczyć (kanałowo) prywatnie. Ze znieczuleniem.
    • Gość: krakuska60 Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 14:54
      Upał....Izba przyjęć - lekarz chirurg mówi: no tak - przepuklina
      pępkowa...hm - skierowanie na oddział. Czytam na skierowaniu (znam
      łacinę) - usunięcie woreczka zółciowego wraz z kamykami.Pomiar
      ciśnienia mojego - i słowa: nooooo z takim cisnieniem wysokim to ja
      Pani w zyciu tej operacji nie zrobię.Wypaliłam, bo już nie
      wytrzymałam: jak by panu zamiast worka zółciowego wpisano usunięcie
      worka mosznowego to też miałby pan takie ciśnienie:) Luknął na
      skierowanie........i strasznie sie spocił.:)
      • Gość: trym Re: Odzywki lekarzy... IP: *.chello.pl 16.01.08, 15:25
        Leżę na badaniu, ginokolog ogląda sobie na ekranie moje bebechy. I milczy.
        Uśmiecha się do siebie. Czuję, że mi krew odpływa z twarzy.
        Panie doktorze, czy ja jestem w ciąży? pytam przerażona nie na żarty.
        Ach nie - odpowiada ginokolog z roztargnieniem i dalej się uśmiecha.
        Co mi jest? - pytam zmartwiała.
        Przepraszam panią - zreflektował się doktorek - ale nie mogłem się oprzeć.
        Takich pięknych jajników nie widziałem, jak żyję.
    • Gość: Messa Re: Odzywki lekarzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.08, 15:22
      Mojego lekarza rodzinnego charakteryzuje brak jakichkolwiek odzywek:
      Po wejściu do gabinetu, bez odwracania wzroku pada hasło:
      - Co dolega?
      - Ja opisuję męczący, nieustanny kaszel, ból gardła itp.
      - Lekarz bada, osłuchuje... wypisuje kartę, receptę, dawkowanie
      leków, wręcza mi to do ręki i mówi: proszę zawołać kolejną osobę.
      Na szczęście nigdy nie daję za wygraną, tylko ostro dopytuję co mi
      dolega i czy w ogóle jestem na coś chora czy nie?
      • Gość: c Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 16:55
        Pani doktor w przychodni studenckiej PALMA w Łodzi w czasie dużych
        zachorowań na grypę stołek dla pacjenta studenta miała ustawiony
        przy drzwiach, a sama siedziała w drugim końcu pokoju pod oknem. Nie
        musze dodawać, ze do pacjenta sie nie zblizala tylko werdykt
        podawała na odległość:)
        • Gość: Aaa Re: Odzywki lekarzy... IP: *.chello.pl 15.06.09, 23:12
          I słusznie. Nie każdy ma na tyle kultury, żeby się zastawić chusteczką jak kicha czy kaszle. A nietórzy to się jeszcze przysuwają , opierają łokcie na stół i chcą być jak najbliżej doktora. Po pierwszym takim pacjencie idzie się na L4 ( z własną grypą) lub ustawia krzesło pod ścianą:)
        • Gość: studentka Re: Odzywki lekarzy... IP: 79.139.31.* 12.08.09, 22:33
          w PALMIE przyjmowal niegdys (nie wiem czy wciaz?) doktor na ktorego ze znajomymi
          mowilismy dr Azulan. Wszystkie choroby kazal leczyc poprzez picie duzej ilosci
          soku (wysoka zawartosc wit C) oraz poprzez plukanie gardla azulanem. U mnie tak
          leczyl koklusz, u mojego kumpla zapalenie pluc...
    • Gość: Wujek_Mort Re: Odzywki lekarzy... IP: 195.47.201.* 16.01.08, 16:50
      Mój dentysta lubi sobie pogadać o różnościach podczas straszliwych
      manipulacji, jakie przeprowadza w jamie ustnej pacjenta. Rozgadał
      się kiedyś na temat, o którym wiedział, że jest mi dość bliski z
      racji uprawianego hobby. Pogadał, pogadał, po czym zapytał mnie o
      pewien niuans i znieruchomiał, wpatrując się we mnie i ewidentnie
      oczekując jakiejś odpowiedzi. Ja, siedząc na fotelu z rozwartą
      szeroko paszczą, w której tkwiła końcówka odsysacza śliny (czy jak
      się to coś zwie), próbowałem coś w krótkich, acz niekoniecznie
      żołnierskich, słowach odpowiedzieć. Efekt - zagulgotałem w mało
      artykułowany sposób. Na to mój dowcipny dentysta z szelmowskim
      uśmiechem na twarzy i udawaną troską w głosie: "Oj, widzę, że mamy
      poważne problemy z wymową. To ja może dam namiar na dobrego
      logopedę?"
      Heh, cwaniaczek ;-)
      • Gość: idzikczortu Re: Odzywki lekarzy... IP: *.sub-75-193-142.myvzw.com 16.01.08, 17:15
        Napalony pieknymi odzywkami roznych masci lekarzy spiesze dodac
        jeden casus regionalny, z Bialegostoku.
        W szpitalu, obok, lezal w lozku mily staruszek ze wsi, ktory nie do
        konca byl oblatany w niuansach ezoterycznego jezyka polskiego.
        Podczas rannego obchodu pacjentow najwyzszy ranga doktor z calej
        grupy pyta staruszka: Gazy byly?
        Co takiego panie doktorze? Odpowiada staruszek. No, wie pan... gazy!
        Powtorzyl lekarz.
        I, gdy po oczach staruszka bylo widac, ze dalej nie do konca
        pojmuje, doktor ciut poirytowany: - Pierdziales stary koniu?
      • Gość: cromi Re: Odzywki lekarzy... IP: *.57.jawnet.pl 16.01.08, 17:24
        moj dziadek wmowil sobie chorobe wiencowa
        wymogl na przychodniowym lekarzu skierowanie do centrum chorob serca
        w ligocie
        zawiozlem go
        po wizycie z gosciem pierwszego kontaktu wyjechal z niczym
        w drodze powrotnej przyznal sie ze chcial dac gosciowi 5 dych
        kiedy mu uswiadomilem stawki
        powiedzial
        to dlatego skierowal mnie do pani profesor neurolog
        i powiedzial NIECH SIE RODZINA ZLOZY;)

        badania okresowe:

        pokoj pielegniarek:

        prosze zdjac kurtke
        ile pan wazy
        ile pan mierzy
        dobrze pan widzi
        prosze sie ubrac

        gabinet stomatologiczny:

        nie musi pan siadac na fotelu
        prosze na krzeselko
        po zamymlaniu patyczkiem w ustach
        na klawiaturowej pieczatce pokazaly sie plusy i minusy
        pytam co znacza
        minusy do leczenia
        plusy wyrwac
        2 tygodnie wczesniej zaplombowalem prywatnie jedyny chory zab

        laboratorium:

        przyszedlem po wyniki
        po dwukrotnej weryfikacji danych osobowych laborantka wpada w poploch
        nie moze zanalezc moich badan
        slysze przez drzwi kolezanke
        co sie bedziesz pierd..ila
        po chwili wychodzi pani suszac jeszcze mokra bumage z wynikami jak u noworodka

        wizyta koncowa u specjalisty od chorob zawodowych:

        eee widze ze pan taki rumiany
        wyniki w porzadku
        podbije panu na 5 lat...

        pzdr.
    • Gość: rybka Nemo Re: Odzywki lekarzy... IP: *.w86-211.abo.wanadoo.fr 16.01.08, 18:39
      Leze na ostrym dyzurze w piekna noc Sylwestrowa. Stara przypadlosc
      wybrala sobie akurat moment na przypomnienie, wiec wije sie w bolu i
      paskudnie mnie mdli. Lekarz: Niedobrze Ci, ale Ty nic nie pilas,
      zobaczysz Ci ktorych tu przywioza po polnocy to doooooopiero beda
      rzyyyyyygac! Pocieszajace ;-)
      Ten sam sympatyczny lekarz pozwolil mi sobie wybrac srodki
      przeciwbolowe ;-) " Ty tam wiesz lepiej co na Ciebie dziala, bo raz
      ze masz doswiadczenie a dwa jestes po fachu "
      Serdecznie pozdrawiam pracownikow sektora medycznego, ktorzy pracuja
      w tak "magicznych" miejscach, jakimi staja sie stacje
      pogotowia/ostre dyzury w czasie roznych Swiat.
      • evin03 Re: Odzywki lekarzy... 16.01.08, 19:06
        Przed przyjęciem na ginekologię przeprowadzają z nami "taśmowo" wywiad i
        badanie. Lekarz pyta mnie (38 lat, mężatka); - Stosunek był?!
        Podejmuję jego ton; - Dzisiaj nie!
      • Gość: rybka Nemo Jeszcze sobie przypomnialam... IP: *.w86-211.abo.wanadoo.fr 16.01.08, 19:08
        Pracownia gdzie zkladaja gips. Mlody chlopak ktoremu trzeba zalozyc
        potezne gipsisko obejmujace klatke piersiowa i ramie. Gipsiarz
        opatula najpierw delikwenta wata ( ma to zapobiegac otarciom )
        Zdezorientowany po znieczuleniu pacjent, oglada swoje
        nowe "odzienie" i zadaje kluczowe pytanie: " Eeeej, a ja juz caly
        czas bede taki PUSZYSTY ? " Na co gipsiarz: " Niestety nie, ale na
        pocieszenie zalozymy ci taki ladny pancerzyk!" Intonacja glosu! jest
        niestety nie mozliwa do powtorzenia, ale uwierzcie ze o malo nie
        udusilam sie ze smiechu!

        U neurologa: Kolezanka miala jakis ( do dzis nie wyjasniony )
        problem z miesniami twarzy - pojawily sie bolesne i nie ustepujace
        grymasy. W przychodni pielegniarka dzwoni na oddzial po lekarza: "
        Panie doktorze jest tu pacjentka, i ma taki problem: DZIWNIE SIE
        USMIECHA ..... NOOOO... TAK ... TERAZ TEZ SIE USMIECHA!"
    • Gość: titta Re: Odzywki lekarzy... IP: *.botany.gu.se 16.01.08, 19:19
      Bolesna cysta piersi od czasu do czasu o sobie przypomina:

      Lekarz A (mlody): "Jak sie bedzie pani tak wstydzic, to ja tez sie
      bede wstydzic i nic z tego nie bedzie..."

      Lekarz B (kobieta): "Pani jest za mloda, zeby miec problemy!" (moj
      wsciekly wzrok skalnia ja do spojrzenia w karte) "Pani dobrze
      wyglada, ale to przez te problemy hormonalne..."
      • Gość: Val Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.08, 20:36
        Mój lekarz rodzinny. Witam się tradycyjnym "Dzień dobry". Na co
        słyszę:

        - O! Dzień dobry! To pan jeszcze żyje?!

        Po czym obaj zaczynamy się głośno śmiać, bo w kontekście tej wymiany
        zdań był mój zabieg chirurgiczny, którego wykonanie strasznie się
        przeciągało z powodu niewydolności naszej służby zdrowia, kolejnych
        ataków mojej choroby, wizyt w SOR-ach itp. itd. Oczywiście lubię
        swojego lekarza rodzinnego, ale przyznaję, że gdyby ten dialog
        usłyszał ktoś "z boku", z wrażenia mógłby dostać zawału... ;)
    • Gość: Bałagan Re: Odzywki lekarzy... IP: *.chello.pl 16.01.08, 19:42
      Szpitalny oddzial ratunkowy.
      Ja tam trafilem tylko ze zlamaniem wiec kazali czekac na krzeselku i taka
      sytuacje udalo mi sie podsluchac:
      Pielegniarka podnosi sluchawke chwile gada, odklada i do drugiej pielegniarki:
      -Marek z Karetki dzwonil. Udar nam wiozą.
      -Udar? To ja lepiej zadzwonie po doktora XXX

      Podnosi sluchawke i mowi:
      -Doktorze. Zaraz udar do nas przyjedzie.

      W miedzyczasie zajezdza karetka z pacjentem i ratownicy go wwyoza na oddzial.

      Chwile potem wchodzi doktor, rozglada sie po sali i pyta:
      -Gdzie ten udar?

      Pielegniarka do ratownika:
      -Marek, w ktorej sali zostawiliście udar?

      Taaaa...
    • Gość: muszka Re: Odzywki lekarzy... IP: 77.223.197.* 16.01.08, 22:07
      1.Podczas remontu stłukła się kuchenna lampa. Mama kazała bratu wywalić żałosne
      jej szczątki na śmietnik.Niósł ją nieborak bardzo nieostrożnie i okropnie
      rozwalił nogę. Trzeba było do lekarza.
      Lekarz pyta brata:czym to zrobiłeś. On odpowiada:żyrandolem.
      A gdzie cię cholera na żyrandol poniosła:)

      2. Ja z zespołem Sudecka. Ortopeda odesłał mnie do lekarza rodzinnego. Na co
      ten: Co to za choroba, jeszcze o niej nie słyszałem i nie będę się jej uczył bo
      to niespotykana i rzadka choroba:(
    • dorotek72 Re: Odzywki lekarzy... 16.01.08, 22:22
      Pewna Pani w pracy obcięła kawalątek palca od prawej dłoni...ma tą obciętą część
      ze sobą..i prosi uparcie lekarza o doszycie jej..a lekarz na to ..-
      -discovery za dużo się panie naoglądała :))
      • Gość: m Re: Odzywki lekarzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 00:18
        Kiedy jeszcze byłem dzieciakiem trafiłem na chirurgię. Gadka z
        pacjentem przed operacją, ja cały przerażony i zmartwiony pytam "ale
        to nie jest trudna operacja, prawda?" [mając na myśli ryzyko
        powikłań]. Chirurg popatrzył na mnie z politowaniem i rzekł "no,
        całkiem łatwa - jak wykopanie tunelu pod Mont Blanc".

        Drań ;)
      • anne241 Re: Odzywki lekarzy... 13.06.09, 19:24
        Ja podobnie - u dentystki..Przy borowaniu:
        -Boli....?
        -Nie. Kilka razy tak, i wreszcie
        -Boli?
        -Nie.
        -hmm....DLACZEGO Pani nie boli....?!?


        U ginekologa. Chciałam spytać, czy leki któe przepisał, mają
        działanie anty...
        "przeciwnie, po nich Pani wpada jak złoto. Choćby Pani nie chciała
        to się wpada" :D
    • dr_pitcher Re: Odzywki lekarzy... 17.01.08, 02:37
      Moj ojciec, wowczas lat 79, w jakies pol roku po poczwornym by-passie od czasu
      do czasu mdlal (zle reagowal na pewne leki). Za trzecim razem, lekarze na
      pogotowiu zatrzymali go dosc dlugo, czekajac na wyniki badan. W koncu pojawia
      sie lekarz:
      "Panie X, ma pan zaawansowana chorobe wiencowa i pan na nia umrze, ...
      ale jeszcze nie dzisiaj"

      usmialismy sie do rozpuku

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka