Dodaj do ulubionych

Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy?

31.07.08, 18:08
Chodzi o to co niecelowo zabraliście ze sklepu, nie płacąc za to, lub z
biura, albo od znajomych. Na dobry początek moja siostra:
Była w Auchanie ze swoim 7-miesięcznym wówczas synkiem. Robiąc zakupy,
położyła go w nosidełku na wózku i przykryła kocem. Podeszła do kasy i
wyłożyła zakupy na taśmę. Dopiero pakując zakupy do bagażnika samochodu
zauważyła, że ma patelnię, za którą nie zapłaciła. Okazało się, że dziecko tak
się rozkopało, że kocykiem przykryło patelnię kocem, wskutek czego siostra nie
położyła jej na taśmie. Do dziś Siostra idąc na zakupy, mówi do synka:
"Dziecko, a teraz przykrywkę do patelni" :)
Obserwuj wątek
    • Gość: poprostuja Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.08, 07:44
      jak jej się to udało a brzęczące barierki?
      • bypek Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 02.08.08, 11:24
        Nie wiem, jak... nie było mnie przy tym, znam tylko z opowieści. Ale raczej ta
        patelnia nie miała żadnych czipów. :)
        • Gość: ktos Na rozmowie kwalifikacyjnej odruchowo chowalem dlu IP: *.netcologne.de 15.08.08, 18:53
          Na rozmowie kwalifikacyjnej odruchowo chowalem dlugopis do kieszeni.
          Wychodzilo na to, ze jestem zlodziejem i po wymarzonej pracy...
    • Gość: lula Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.08.08, 21:57
      Robiłam zakupy w takim dużym sklepie z artykułam dla niemowląt. Byłam oczywiście
      z niemowlęciem w wózku. Nie wiem kto projektował ten sklep, ale jakoś nie
      przewidział klientów z wózkami i w efekcie musiałam się przeciskać tym wózkiem i
      kluczyć po sklepie niczym po labiryncie, bo niektóre alejki były tak wąskie, że
      nieprzejezdne. Starałam się za bardzo nie zdemolować sklepu, ale byłam głównie
      skupiona na jak najszybszym zdobyciu potrzebnych mi artykułów i opuszczeniu
      sklepu zanim mój synek da popisowy koncert.
      Wracam do domu, rozpakowuję wózek a tam na dole w koszu opakowanie termiczne na
      butelki oraz dwa opakowania smoczków do kaszki, których w ogóle nie kupowałam.
      Musiały wpaść mi do wózka w trakcie przeciskania się obok bogato wyposażonych
      regałów sklepowych.
      Normalnie oddałabym to do sklepu, ale tym razem byłam bardzo rozeźlona
      nieuprzejmą obsługą, no i tymi manewrami wózkowymi.
      • Gość: i ja Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: 84.201.210.* 02.08.08, 22:23
        Kupowałam w markecie m.in. męskie, dość drogie skarpety. Przygnotłam
        je zgrzewką napoju, ktorej nie wyjmowalam na taśmociąg. I skarpetki
        przejechały przez bramkę. Zorientowalam się w domu i nawet mialam
        zamiar dnia następnego odnieść zakup z rachunkiem, w celu
        uregulowania należności. Sąsiadka uświadomiła mi jednak, że w tym
        przypadku ja wyjdę na wzór uczciwości, a po premii polecą kasjerce i
        bramkarzowi. Po namyśle zrezygnowałam z bycia uczciwą, a nadzieją,
        że komuś uratowałam premię :).
      • Gość: domator moralność Kalego IP: *.chello.pl 04.08.08, 10:54
        normalnie oddałabym do sklepu, ale znalazłam sobie powód, aby przywłaszczyć
        cudzą własność - jakie to wygodne!
        • Gość: i ja Re: moralność Kalego IP: 84.201.210.* 04.08.08, 12:52
          Jeżeli nie zrozumialeś, to twoj problem. Duży hipermarket przez moją
          i obsługi nieuwagę , nie celowe dzialanie, stracił niewiele.
          Natomiast dwie gapowate, ale najemne siły mogly stracić pracę lub
          mizerną, ale ważną dla nich premię.Mimo mojej jednak codziennej
          uczciwości uznalam, że ba takie poświecenie i zły uczynek mnie stać.
          • Gość: domator Re: moralność Kalego IP: *.chello.pl 04.08.08, 18:15
            Gość portalu: i ja napisał(a):

            > Jeżeli nie zrozumialeś, to twoj problem.
            Jeżeli tak sądzisz, to dlaczego z takim uporem tłumaczysz rzecz nad wyraz prostą?

            Duży hipermarket przez moją
            > i obsługi nieuwagę , nie celowe dzialanie, stracił niewiele.
            > Natomiast dwie gapowate, ale najemne siły mogly stracić pracę lub
            > mizerną, ale ważną dla nich premię.Mimo mojej jednak codziennej
            > uczciwości uznalam, że ba takie poświecenie i zły uczynek mnie stać.

            Tu się zgadzam - zachowanie to można z dużą dozą tolerancji nazwać "niecodzienną
            nieuczciwością". Pozazdrościć, że stać Cię na zły uczynek - to pewnie wiele
            kosztuje.

            pozdrawiam i więcej dystansu do samej siebie życzę!
          • mowie_to_co_mysle Re: moralność Kalego 06.08.08, 11:26
            jest jeszcze inne wyjście - zostawić w punkcie reklamacyjnym i wyjść (nie
            wiadomo wtedy jaka kasa, jaki ochroniarz, bo nawet nie znają dnia)
            ale skarpetki z 5,99 czy coś podobnego zawsze lepiej mieć za free i starać się
            wytłumaczyć złodziejstwo
          • Gość: ropucha Re: moralność Kalego IP: *.chello.pl 13.08.08, 16:10
            To trzeba było odnieść te skarpety nie pokazując rachunku (niezbędny jest przy
            reklamacji, w twojej sytuacji nikt by go nie zażądał). I nie mówić kiedy
            dokładnie kupowałaś, żeby nie mogli ustalić która kasjerka nawaliła. Ewentualnie
            mogłaś iść jeszcze raz do sklepu ze skarpetami w torbie, a w sklepie je wyjąć,
            wrzucić do koszyka i kupić.

            Ale łatwiej przywłaszczyć cudze.
        • titta Kazde usprawiedliwienie jest wygodne! 13.08.08, 20:13

          Kasjerce by zadnej premi nie odjeli ani by z pracy nikt nie
          wylecial. Nabila by normalnie jako zakup robiony w tym momecie. Tak
          jakbys poszedl i przyniosl z polki, a nie z domu.
          Latwo usprawiedliwiec kradziez, oj latwo. I jezszce sie na altruiste
          wyjdzie...
    • luksusowy_yacht Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 03.08.08, 11:41
      z kuzynem dawno temu poszlismy na zakupy, byl to sklep, w ktorym
      pani podawala towar. Poprosilismy miedzy innymi o 3 mleka,
      schowalismy je do reklamowki nie zwracajac uwagi, ze wzielismy 4 (to
      czwarte to byla ekspozycja na ladzie kolo kasy), najlepsze bylo to,
      ze 2 tygodnie pozniej ten sklep zamknieto. Do tej pory mamy wyrzuty
      suemienia, ze przez nas "Trojan" zbankrutowal ;)
    • Gość: wolny.nick Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 12:18
      prusaka
      • Gość: dude Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: 195.245.213.* 17.08.08, 14:50
        Gość portalu: wolny.nick napisał(a):

        > prusaka

        Hehe, to jak moi rodzice z "Globiego".
        Zaplątały się paskudy w ziemniaki.
        Skończyło się na dezynsekcji mieszkania.
    • grenzik Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 03.08.08, 14:10
      Raz z kumplem poszliśmy do takiej małej pizzeri. Zamówiliśmy jedzenie i patrzymy
      - nie ma piwa. No to zapytaliśmy, czy moglibyśmy sobie piwo kupić w pobliskim
      sklepie i nalać do plastików. Miły pan się zgodził i chyba to wszystko jakoś nas
      rozproszyło. Po konsumpcji powiedzieliśmy ładnie dziękuję i pożegnaliśmy się, a
      dobry kwadrans później nagle nas oświeciło, że za tą pizzę nie zapłaciliśmy :)
      Cofnęliśmy się i wyszło, że facet w lokalu w ogóle nie skumał :D Ale ucieszył
      się, nie powiem :)
      • bassooner Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 03.08.08, 17:00
        Telewizor, laptopa, wiertarkę udarową, pralkę, zmywarkę i dwanaście pergoli
        ogrodowych... ;-)))
        • intervention Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 03.08.08, 17:17
          bassooner napisał:

          > Telewizor, laptopa, wiertarkę udarową, pralkę, zmywarkę i
          dwanaście pergoli
          > ogrodowych... ;-)))


          I to wszystko nieświadomie? :P
          • bassooner Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 03.08.08, 17:50
            intervention napisał:
            > I to wszystko nieświadomie? :P
            __________________________________________________________________
            Oczywiście! Przypadkowo stanąłem busem koło ogrodzenia, przy magazynach i ktoś
            przypadkowo załadował mi to wszystko na pakę. Odkryłem to przypadkowo dopiero po
            przyjeździe do domu.
            Chciałem to wszystko od razu oddać, ale dziwnym zbiegiem okoliczności zupełnie
            przypadkowo pojawiło się u mnie kilku klientów na te towary... ;-)))
            Zdarzyło mi się to wielokrotnie do czasu, jak zupełnie przypadkowo wylądowałem w
            więźniu. Muszę powoli kończyć bo trza po tuptać na spacerniaku.
            • clooney_g Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 03.08.08, 22:12
              bypka...


              przez przypadek...


              ale w Szkocji sie to stalo...


              • bypek Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 03.08.08, 23:42
                hej!?!?!?
    • clooney_g Ulka, prosilem... 03.08.08, 21:50

      • bypek Re: Ulka, prosilem... 03.08.08, 21:56
        za późno....
        • clooney_g Re: Ulka, prosilem... 03.08.08, 22:03
          OK.


          Czekam na Twe dowalenie.
          • bypek Re: Ulka, prosilem... 03.08.08, 22:09
            no co czekasz?
            • Gość: dziadek Re: Ulka, prosilem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 22:52
              Ale nic nie myślicie przecież skarpetki można wnieść do sklepu (tego też nie
              pilnują) i zapłacić za nie inaczej to prawie jak złodziejstwo ;).
    • staruch Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 05.08.08, 11:57
      To było w 2006, mecz Polska-Kostaryka. Akurat oglądałem w knajpie,
      wrąbałem dwa talerze pierogów i kończyłem drugie piwo. Ale gdy padł
      gol dla Kostaryki, rąbnąłem pięścią w stół i wyszedłem, rzucając
      parę choler. Dopiero pół godziny później skumałem, że za nic nie
      zapłaciłem. Gdy wróciłem, okazało się, że kelnerka i barmanka też
      nie zwróciły na to uwagi :).

      Mecz wygrała Polska 2:1
    • Gość: polcia Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.08, 17:04
      Gumę Orbit. Kasjerka jej nie zauważyła. Nie miałam wyrzutów sumienia. Kasjerka
      zawsze byla dla mnie niemiła.
      • bassooner Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 05.08.08, 19:05
        Trypra... jak dopadłem sklepową sam na sam na zapleczu... ;-(((


        Przegiąłem... ;-)))
        • jacom Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 05.08.08, 21:18
          Mam pod domem sklep typu SAM, któregoś rańca poszedłem po mleko, chleb i inne
          takie, wszystko pięknie włożyłem do wózka, zapłaciłem za każdy produkt i...
          zamiast zapakować sprawunki do torby, to wyjechałem razem z wózkiem ze sklepu,
          takie lekkie zamotanie poranne. Minęła dłuższa chwila i spostrzegłem że coś nie
          gra, wózek zwróciłem, ale obciach pozostał :) Na usprawiedliwienie mogę
          powiedzieć że byłem mocno nieletni, z 12 lat miałem.
          • Gość: zzdano Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.08, 11:10
            Robiłam z mama zakupy w supermarkecie, wziełysmy wózek i wypchałyśmy
            po sam brzeg (okres przedswiateczny), a na dolną półkę wózka (nie
            wiem czy teraz tez są takie z półkami- chyba nie) postawiłyśmy
            zgrzewkę wody niegazowanej i tak przejechalysmy przez bramke- nic
            nie pikało. Zorientowalysmy sie jak pokowalysmy zakupy do samochodu.
      • Gość: domator Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.chello.pl 07.08.08, 14:51
        Kolejny przykład na to, jak to złodziejstwo może wyleczyć z kompleksów i dać
        zadośćuczynienie za brak sympatii innej osoby...
    • mowie_to_co_mysle mylisz pojecia 06.08.08, 11:23
      nieświadomość czynu była tylko do momentu dotarcia do bagażnika...
      w tym momencie siostra miała trzy wyjścia (chyba, ze ma wypaczone poczucie etyki):
      1. zwrócić patelnię, lub:
      2. zapłacić za nią, lub:
      3. przykleić sobie na czole karteczkę - "jestem złodziejką"
    • Gość: rybka Nemo Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.dsl.club-internet.fr 06.08.08, 19:11
      Moja znajoma ma tak ilekroc wchodzi do sklepu z wlasna rzecza, jest posadzana, ze cos wynosi. Raz byla z corka w supermarkecie i dziewczynka bawila sie swoja stara maskotka. Obsluga czujnym okiem namierzyla obie podejrzane, i wywiazala sie dyskusja: " Coooo ? Takie stare brudne zabawki chcielibyscie dzieciom sprzedawac??? " Mis byl solidnie zuzyty, ale w dalszym ciagu jest pewnie na cenzurowanym hihi. Nieswiadomie zdarza mi sie za cos nie zaplacic (jak sie zagadam ze sprzedawca) ale place przy nastepnej wizycie w sklepie.
      • e.w.u.n.i.a Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 07.08.08, 12:01
        Komorke... To bylo kilka miesiecy temu w Hiszpanii,poszlam kupic telefon na
        karte,wiec gadki w sklepie,wybieranie,mile panie,potem wpisywanie w system
        danych z paszportu,blablabla,troche to wszystko trwalo,do widzenia,biore komorke
        i maszeruje do domu pokazac kolezance nowy nabytek,sprawdzamy jakie ma
        dzwonki,po czym kumpela pyta: ile zaplacilas?I tu mnie olsnilo,ze niewiele,bo
        zaplacic zapomnialam. Wrocilam do sklepu,panie w ogole nie zwrocily uwagi na
        to,ze im mala sumke wisze,skasowaly co trzeba i koniec przygody.
    • pola782 Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 07.08.08, 12:28
      Odkąd chodzę z dzieckiem na zakupy a dziecko jest w wózku juz kilka
      razy mi się zdarzyło coś wynieść nieświadomie. Czasem jak musze
      zrobić większe zakupy, a moje dziecię nie chce jeździć sklepowym
      wózkiem, to biorę tylko taki koszyk podręczny a ciężkie rzeczy typu
      woda, sok, proszek wkładam pod wózek. Oczywiscie kilkakrotnie
      zapomniałam tego z pod wózka wyjąć na taśmę szczególnie gdy młody
      się wydziera, że cos tam chce. Jak tylko zauważam to od razu płacę.
      Zdarza się też, że młody cos ściągnie z półki szczególnie przy
      kasie, raz nie zauwazyłam a on sobie ciacho schował. Raz też nie
      zapłaciłam za bułkę, którą młody konsumował podczas zakupów.
      Pewnego dnia gdy wyrwałam się od rodzicielskich obowiazków i poszłam
      ze znajomymi na piwko do knajpki, wszyscy wychodzilismy juz i nagle
      mnie olśniło, że nie zapłaciłam. Byłam jeszcze jedna nogą w knajpce
      i się cofnęłam. Głupio mi było. Kelner też nie zauważył.
      • Gość: Teklem Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.12.15.vie.surfer.at 07.08.08, 12:44
        Pare lat temu. W walbrzyskim Rossmannie. Bardzo ciasne alejki. Z
        trudem dopchalismy sie z kolega do kasy. Zaznacze, ze przy drzwiach
        ze 4 napakowanych ochroniarzy groznie lypalo okiem. Zaplacilismy,
        wychodzimy zagadani. Na chodniku tez tloczno, wiec puscilam kolege
        przodem i zasuwamy gesiego. Tak patrze na jego plecak (czarny,
        sportowy)a mu tam dynda cos podluznego w strasznie oczoj...bnych
        kolorkach. Tak mi sie z harcerstwem i przytroczona menazka
        skojarzylo. Przygladam sie mocniej a tu do zamka od plecaka
        przyczepila mu sie zawieszka taka duza kosmicznie tandetna szczotka
        do wlosow. Ja sie polozylam ze smiechu na ziemi. Bo szczotka
        zabijala wygladem. A kolega zafascynowany mozliwosciami przyczepnymi
        plecaka, zaczal mnie usilnie namawiac, aby koniecznie wejsc do
        jakiegos salonu samochodowego. A noz, widelec zlowi sie cos. :)))))))
    • Gość: Bleh Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.acn.waw.pl 12.08.08, 14:09
      Grafit do ołówka. Zakitrałem w kieszeni, żeby mi nie wypadł przez
      szczeliny w dużym wózku, a potem zapomniałem go przy kasie wyjąć.
      • melena2 Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 12.08.08, 14:23
        Parę lat temu z podopiecznym robiłam zakupy w Delhaize, daleko od
        domu, znajomi nas podrzucili. Mały marudził, wiercił się w wózku, ja
        pospiesznie wrzucałam towary - dzieciak napierał się, że koniecznie
        MUSI trzymać takiego małego mopa (prezent dla jego małej kuzynki,
        był taki zestaw "mała gosposia" czy jak to tam zwał: tycie wiaderko,
        mop, butelki niby z Ajaxem), no i siedział z tym zestawem w garści
        cały czas. Przy taśmie wygarnęłam wszystko na ladę i dopiero w domu,
        oglądając rachunek, zdałam sobie sprawę, że pani przy taśmie nie
        przejechała czytnikiem po tym mopie-zabawce... No, wstyd mi do
        dziś... :-(
        • Gość: morela o/t dałaś malej dziewczynce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.08, 14:49
          prezent - mały mop, małe wiaderko i małe środki do sprzątania???
          gdybym znała z nazwiska jakąś feministkę, która już nie żyje, to bym
          napisała, że się w grobie przewraca... ;)
          • lenarty Re: o/t dałaś malej dziewczynce 13.08.08, 09:26
            przepraszam, nie mogłem się powstrzymać: świetny komentarz, ubawiłem się :)
    • horatio_valor Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 12.08.08, 15:39
      Ja miałem taką przygodę ze sklepem - niedokładnie chodzi o
      wyniesienie towaru, ale zawsze o niezamierzone szkody.

      Jadąc wózkiem w Lidlu zawadziłem o karton, na którym stały soczki w
      butelkach. Jedna z nich spadła na ziemię i zbiła się. Chciałem wołać
      obsługę, ale nikogo nie udało się doprosić, żeby zgłosić, co się
      stało. No to nie chcąc powodować strat, włożyłem resztki butelki do
      wózka i potem płacąc podałem kasjerce w kasie, wyjaśniając sytuację.

      Niestety, chyba im tam mało płacą i źle traktują, bo pani w kasie
      zareagowała klasycznym syndromem "nie mój interes" - obrażona niemal
      nakrzyczła na mnie, że jej podaję jakieś podarte i oblepione sokiem
      papiery, poza tym ona nie może wbić kodu, bo papierek z kodem się
      przedarł i zabrudził, poza tym to właściwie nic ją nie obchodzi, "co
      się dzieje na sklepie", bo ona na kasie pracuje i swojej roboty
      pilnuje.

      No i w końcu nie zapłaciłem za zniszczony towar - czyli dokładnie
      tak, jakbym ten soczek ukradł albo wypił nie płacąc... :)
    • Gość: absent-minded Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.adsl.inetia.pl 13.08.08, 01:40
      co prawda nie ze sklepu ani z pracy, tylko z pubu. kiedys bedac w Zakopcu
      gralismy ze znajomymi w darta. po powrocie do Wawy wrzucajac rzeczy do prania
      znalazlam w kieszeni bluzy 3 lotki... cholercia normalnie bym odniosla, ale
      trudno mi bylo wtedy poginac z powrotem 400 km, wciaz je mam i wciaz mam w
      planach oddac przy nastepnej okazji. znajomi sie smieja, ze wynioslabym kule z
      kregielni i nikt by nie zauwazyl :)
    • Gość: szpak 6ciopak Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.08.08, 09:06
      Ja w sklepie osiedlowym zrobilem zakupy do koszyka i zamiast
      przelozyc do reklamowki to wrocilem do domu z zakupami w koszyku :D
      • Gość: zzdano Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.08, 10:53
        Jak wchodze do sklepu samoobslugowego, to koszyk zawsze przewieszam
        sobie w polowie ręki- tak jak torebkę na krótkich uszach (kobiety
        zrozumieja napewno ;)). To wazne, poniewaz kiedys wpadlam do sklepu
        (taki nieduzy, ale z koszykami) z zamiarem kupienia butelki wody
        mineralnej, wiec koszyka nie bralam, ale po drodze przypomnialo mi
        sie, musze jeszcze cos dukupic, wiec wode bach do miejsca w ktorym
        powinien wisiec koszyk, z reszta zakupow tak samo i lece do kasy,
        ktora znajduje sie tuz przy wyjsciu ze sklepu. Dobrze ze w polowie
        drogi zorientowalam się, gdzie wylądowały moje zakupy, bo byłoby
        niewesoło. Pani w kasie sie smiała, tym baredziej, ze czesto mi sie
        zdarza w tym sklepie zamotać :)
      • Gość: zzdano Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.08, 10:55
        Jak wchodze do sklepu samoobslugowego, to koszyk zawsze przewieszam
        sobie w polowie ręki- tak jak torebkę na krótkich uszach (kobiety
        zrozumieja napewno ;)). To wazne, poniewaz kiedys wpadlam do sklepu
        (taki nieduzy, ale z koszykami) z zamiarem kupienia butelki wody
        mineralnej, wiec koszyka nie bralam, ale po drodze przypomnialo mi
        sie, musze jeszcze cos dukupic, wiec wode bach do miejsca w ktorym
        powinien wisiec koszyk(a wisiała moja przepastna zawsze otwarta
        torebka), z reszta zakupow tak samo i lece do kasy,
        ktora znajduje sie tuz przy wyjsciu ze sklepu. Dobrze ze w polowie
        drogi zorientowalam się, gdzie wylądowały moje zakupy, bo byłoby
        niewesoło. Pani w kasie sie smiała, tym baredziej, ze czesto mi sie
        zdarza w tym sklepie zamotać :)
    • raks5 Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 13.08.08, 22:11
      to trochę inna sytuacja. Chciałem wynieść świadomie, ale zapłacić.

      W jakimś pubie był napis, że za stłuczenie kufla płaci się karę x złotych. A że
      taki kufel nawet by mi się przydał, to mówię pani, że zapłacę, tylko nie stłukę,
      a sobie wezmę. I okazuje się, że w żaden sposób nie mogłem jej przekonać, że
      wychodzi na to samo, a nawet lepiej, bo nie musi zamiatać.
      • oneanita Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 13.08.08, 22:32
        ja nieświadomie wyniosłam gumę do żucia,która przykleiła mi się do
        buta:)
    • mleczny_joachim Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? 13.08.08, 22:46
      Jo to żech nic nie wyniósł z roboty, bo ja bezrobotny jestem, a ze sklepu na wsi
      to jedynie jabola zamiast nalewki, ale Franek od Makuchów, to po pijaku z Kółka
      Rolniczego traktor wyprowadził wraz z przyczepom. Zapomniał, że przyjechał
      rowerem więc se wzioł podobny ciongnik i przyjechał do chałupy. Dopiero jak
      kierownik z posterunkowym przyszli na podwórko to zakumał, że w stodole dwa
      congniki stojo.
      • Gość: gosiu Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.08, 22:33
        Może nie ze sklepu ale z przedszkola. Wyniosłam książeczkę, bo jakosmi się zakodowało że to moja..
        Co ja sie nakombinowałam jak to mam cichcem oddać!
    • Gość: lakierka Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.getragusa.com 15.08.08, 23:18
      Ogladajac lakiery do paznokci jakis mi sie wymknal i spadl na
      ziemie ale poniewaz lakiery sa w grubych szklach to oczywiscie nie
      zbil sie. Mialam na sobie bluze z kapturem i w pewnym momencie
      zrobilo mi sie goraco wiec ja zdjelam i czuje ze cos jest ciezkiego
      w kapturze. Okazalo sie ze schylajac sie po ten lakier na ziemi
      musialam zachaczyc kapturem inny lakier ktory wpadl mi do kaptura.
      Dziekowalam Bogu ze cos mnie tknelo ze zdjelam ta bluze bo bylby
      wstyd przy przejsciu przez bramke. Kto by uwierzyl ze nie zrobilam
      tego swiadomie?
      • Gość: ja Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.08, 00:07
        to ja kiedyś zupełnie zapomniałam o tym, że miałam klucz do
        hotelowego pokoju w kieszeni i jakoś tak wyjechałam z nim do domu ;)
        Najdziwniejsze było to, że nikt nawet nie zauważył, a mi głupio było
        się przyznać, więc kiedy niedługo potem byłam w tym hotelu ponownie
        to postarałam się o ten sam pokój i sprytnie kluczyk oddałam :)
    • Gość: kala Re: Co nieświadomie wynieśliście ze sklepu/pracy? IP: *.adsl.inetia.pl 16.08.08, 00:54
      kij do mopa :-)
      połapałam się dopiero przy samochodzie, gdy miałam problem gdzie ten
      kij wpakować :-)

      ale to nie wszystko! do domu dojechałam bez kija! co ja z nim
      zrobiłam? pojęcia nie mam, pewnie przejęta tym, że ukradłam,
      zostawiłam go na parkingu :-)

      minął tydzień, pojechałam na zakupy i ponownie nabyłam kij do mopa,
      i znów nie zapłaciłam! no, zaćmienie zbiorowe jakieś! ani ja, ani
      kasjerka, ani ochrona, nikt nie zwracócił uwagi na kij do mopa.

      Pakując ten upiorny kij stwierdziłam, że dla 3 zł nie będę w kółko
      latała i zapłacę następnym razem.

      I teraz chyba najlepsze:
      przez jakieś 2 tygodnie woziłam ten cholerny kij między siedzeniami
      kierowcy i pasażera (mam małe autko), ciągle zapominając go zabrać
      do domu. Co przeżyłam to moje. Przeszkadzał mi w zmianie biegów,
      przesuwał się przy hamowaniu, co wsiadłam do samochodu i widziałam
      ten kij, klęłam na czym świat stoi.
      A w domu podłogi umyłam szmatą na kolanach, bo mąż akurat gdzieś
      pojechał moim autem. Raz na ruski rok, mój M wsiada do mojego
      samochodu, akurat wtedy, gdy ja się zabrałam za mycie podłóg.
      Wreszcie kij dotarł do domu i tu bardzo zaintersowało się nim moje
      nastoletnie pacholę.
      - Ten kij to idealna broń do walk wschodnich! - stwierdził mój syn i
      uprosił bym pozwoliła mu wyjść z nim na podwórko.
      Wrócił bez kija! O rzesz! Wydarłam się tak, że aż sama się nie
      poznawałam. Bez kija nie chcę go widzieć w domu. Poszedł szukać.
      Gdzie tam... kamień w wodę.

      Przy następnych zakupach, zobligowany do zakupu kija został
      szanowny małżonek. Nie kupił. W markecie brakło kijów do mopów.
      Dzieciarnia z osiedla wykupiła wszystkie i nawalają się
      równo...
      I w ten sposób przez kilka miesięcy, nie myłam podłóg w domu. To się
      nazywa SIŁA WYŻSZA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka