trochę techniki i ...

10.10.03, 21:17
już się gubimy :)
Proszę o historyjki dotyczące kontaktów z ustrojstwem wszelkiego rodzaju. Na
dobry początek:
Lat temu kilkanaście, pierwszego dnia mej pięknej kariery zawodowej, kiedy
komputery w naszych rodzimych firmach nie były jeszcze tak powszechne jak
dzisiaj poprosiłam nowopoznanego kolegę o pomoc w wyniesieniu tego
wielgachnego pudła bo zajmuje mi zbyt dużo miejsca na biurku. Byłam święcie
przekonana że komputer to klawiatura i ekran :) Wyobrażacie sobie minę tego
człowieka? Oczywiście nie darował sobie opowieści o wyczynie nowej i całe
biuro miało ubaw przez jakiś tydzień.
    • Gość: Dzidka Re: trochę techniki i ... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 10:53
      AAAAAAA!!
      Skąd ja to znam!!
      Rzecz działa sie w ubiegłym roku (w ubiegłym roku, powtarzam z naciskiem), a
      bohaterką była moja mama. Szkoła w której pracuje, zorganizowała darmowy kurs
      komputerowy - ot takie podstawy, Word i Excel - i mama ambitnie postanowiła
      pójść. Żeby mogła sobie w domu ćwiczyć, ojciec przyniósł kompa z pracy. Coś mu
      jednak wypadło i nie mógł przywieźć wszystkiego od razu. Akurat przyszłam ich
      odwiedzić, mama uradowana wita mnie w przedpokoju i mówi "chodź, pokaż mi jak
      włączyć komputer, to sobie popiszę". Wchodzę do pokoju. Klawiatura i monitor na
      biurku.
      - No dobrze - mówię obchodząc biurko - a gdzie komputer?
      - Jak to gdzie komputer? No przecież na biurku...
      Odleciałam :-))))

      Nb moja mamusia jest kompletnym beztalenciem technicznym - nie wyśle SMS-a, nie
      ustawi kanałów w TV, nie włączy video, a rok po tym kursie znowu nie wie nawet,
      gdzie się włącza komputer... :-((((

      Dzi
      • noie Re: trochę techniki i ... 11.10.03, 11:43
        To tak jak moja...
        Pare lat temu dostala od mojego taty wieze.Wszystko bylo oki ....do czasu az
        taty w domu nie bylo a mama chciala sobie posluchac CD. Wszystko wlaczyla niby
        jak ma byc a grac nie chcialo.Zadzwonila wiec do nas i sie pyta dlaczego ? My
        na odleglosc ( 20 min samochodem do niej) dajemy instrukcje co i jak...Pol
        godziny potem maz zdenerwowany mowi ze nienma i sily jedzie do niej. Na miejscu
        okazalo sie ze moja mam oczywiscie wszystko wlaczyla jak miala...wsadzila tylko
        CD odwrotna strona...:-) Od tego czasu jak przychodzi jakas nowa aparatura do
        domu...moja mama wywala wszystkich z domu i cwiczy co i jak....hihihi
        Pozdrawiam
        noie
        • Gość: Dzidka Re: trochę techniki i ... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 12:02
          > Od tego czasu jak przychodzi jakas nowa aparatura do
          > domu...moja mama wywala wszystkich z domu i cwiczy co i jak....hihihi

          Moja niestety nie :-( Przykro mi to twierdzić, ale moja mama nie zawraca sobie
          tym głowy, no bo przecież zawsze się ktoś znajdzie, kto zrobi to za nią. W
          sumie ma sporo racji, pod warunkiem że nie zdarza się tak, że muszę do niej
          lecieć na drugi koniec miasta, żeby jej coś napisać i wydrukować, bo oczywiście
          maila ani drukarki też nie obsłuży.
          Mama w ogóle jest fajna i kochana, ale to wygodnictwo w kwestiach powiedzmy że
          technicznych jest trochę irytujące.

          Dzi
      • Gość: piecyk gazowy Re: trochę techniki i ... IP: *.visp.energis.pl 12.10.03, 12:13
        A prospos – mnie drażni, gdy niektórzy mówią na komputer „jednostka centralna”.
        Niby poprawne, ale jest monitor, jest klawiatura, jest jednostka centralna, a
        gdzie komputer? ;-)

        A już w ogóle rozwala mnie jak ktoś mówi „stacja dysków”. To „zboczenie”
        zostało z czasów, kiedy do amigi czy commodore’a (nie pamiętam) dokupowało
        się „stację dysków”, która wyglądała jak pół obudowy mini tower komputera PC.
        Tyle że stacja dysków to jest takie małe urządzenie z wnęką na dyskietki i nic
        więcej (no, trochę nieścisłe).

        Sorry, chyba pomyliłem fora...
        • Gość: Greg Re: trochę techniki i ... IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.10.03, 21:57
          Tutaj można by się spierać, co się uznaje za "jednostkę centralną" - CPU
          (Central Processing Unit): sam procesor czy całe "pudło":-)) Jednak
          sformułowanie samo z siebie jest jak najbardziej poprawne, chociaż to w pewnym
          sensie wspomniana wyżej kalka z angielskiego
          • Gość: piecyk gazowy Re: trochę techniki i ... IP: *.visp.energis.pl 12.10.03, 22:08
            Gość portalu: Greg napisał(a):

            > Tutaj można by się spierać, co się uznaje za "jednostkę centralną" - CPU
            > (Central Processing Unit): sam procesor czy całe "pudło":-))

            Też tak uważam, ale to nie to chyba nie to forum? ;-))) Według mnie to bardziej
            pasuje do procesora, ale często właśnie na "skrzynkę" mówią jednostka centralna.

            Pozdrawiam! :-)
            • ilecka Re: trochę techniki i ... 12.10.03, 22:19
              bo to wlasnie jest jednostka centralna

              ao
        • Gość: blondi Re: trochę techniki i ... IP: 213.199.204.* 12.10.03, 22:43
          Panie Piecyk! Czy Pan mówi o tej podstawce na szklankę, co się mi czasami
          wysuwa?
          • ilecka Re: trochę techniki i ... 12.10.03, 23:11
            hm.. ta podstawka to cd rom... to fajnie ze sie czasem przydaje, nie?
        • Gość: bazz Re: trochę techniki i ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 17:25
          Świetnie, to jak nazwiesz "poprawnie" stację dysków?
    • magda_s4 uuu! 11.10.03, 15:51
      Kiedy w 1997. pojechałam na wymianę do Niemiec, nocowaliśmy u pewnej rodzinki,
      która osprzętowana była aż miło. Pewnego razu zeszłam na śniadanie i
      usłyszałam, że w maszynce są tosty; jeśli są dla mnie za zimne, mogę je sobie
      podgrzać. Oczywiście, nie wiedziałam jak się obsługuje toster, więc za ten
      guziczek, który ciągnie się w dół, żeby zrobić tosty, ciągnęłam w górę, żeby je
      wyciągnąć. Niemcy popatrzyli na mnie z politowaniem, ale byli na tyle grzeczni,
      że tego nie skomentowali.
      ***
      Onego czasu nie mogłam słuchać piosenek przez komputer. Włączam głośniki,
      podgłaśniam pokrętłem, a tu nic. Trudno, myślę sobie - sterowniki karty
      dźwiękowej nie zainstalowane. Instaluję więc wszystko po kolei, a tu jak na
      złość nic nie chce grać. Pięknie, myślę sobie. Ale nic, komputer na gwarancji -
      oddam go do serwisu. I kiedy zaczęłam wszystko pakować, żeby to zawieźć,
      zauważyłam, że głośniki nie były podłączone do prądu...
      ***
      • Gość: Asia Re: uuu! IP: *.upc-g.chello.nl 11.10.03, 17:58
        Moja mama od niedawna obsluguje komputer, a scisle internet!! Do komputera
        przekonal ja moj wyjaz zagranice i mozliwosc kontaktu ze mna ta droga.
        No i dostalam ode mnie kilka lekcji przed moim wyjazdem. Jakos juz od kilku
        miesiecy gadamy sobie na gg, wysyla maile, nawet nauczyla sie otwierac strony
        komputerowe, chociaz byl czas, ze wyslalam jej jakis link na gg, to po tym
        mama zeby jakas strone otworzyc, wpisywala adres na gg :)
        Ale najlepszy numer byl, gdy jednego dnia internet jej nie dzialal, a ona
        pozniej mi powiedziala, ze wyslala mi maila, zeby mnie poinformowac ze jej
        internet nie dziala!!!
        Jednak i tak moja mame podziwiam za upor i przekonanie sie wreszcie do
        komputera :)
        Pozdrawiam
        Asia
        • Gość: Dzidka Fachowcy od siedmiu boleści IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 18:21
          > Ale najlepszy numer byl, gdy jednego dnia internet jej nie dzialal, a ona
          > pozniej mi powiedziala, ze wyslala mi maila, zeby mnie poinformowac ze jej
          > internet nie dziala!!!

          To brzmi jak kiepski dowcip, ale jest prawdą:
          Zepsuł mi się domofon, więc zgłosiłam do spółdzielni, żeby "przysłali
          człowieka". "Człowiek" przyszedł, przyprowadzony przez dozorczynię, strasznie
          wkurzony:
          "Umówiła się pani na naprawę, ja tam stoję na dole, dzwonię, dzwonię, a pani
          nie otwiera!!!"

          Dzidka
          • Gość: Justyna Re: Fachowcy od siedmiu boleści IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 11.10.03, 20:21

            To trochę z innej beczki , ale coż....Moja ciocia pojechała kiedyś do
            sanatorium . Budynek był w nienajlepszym stanie. Zaraz po przyjeżdzie zapukała
            do niej sąsiadka z pokoju obok i zapytała gdzie tu jest prysznic , bo w ofercie
            miała napisane , że prysznic będzie w pokoju.Moja ciocia zaprowadziła ją do
            łazienki i pokazała prysznic . Sąsiadka na to -,, to jest prysznic ? Ja
            myślałam , że to wieszkan na ubrania?" .Prysznic to był tylko taki kawałek
            rurki wystający ze ściany.Cud techniki!
            • Gość: Justyna Re: Fachowcy od siedmiu boleści IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.10.03, 11:37
              Mój dziadek pozbył sę komórki bo nie umiał jej odebrać. Za każdym razem kiedy
              dzwoniła złościł się i nią rzucał.
              • Gość: bazz Komórka wybuchowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 17:32
                Kiedyś mój tata ujął w swą dłoń komórkę.
                Los chciał, aby właśnie przyszło połączenie przychodzące.
                Na wyświetlaczu pojawił się przy klawiszu funkcyjnym napis "odrzuć".
                Mój tata odrzucił komórkę na bezpieczną odległość...
                • Gość: gościówa Re: Komórka wybuchowa IP: *.lo8.wroc.pl 23.10.03, 15:18
                  Pojechala kiedyś z babcią na wczasy. Wychodziłam na spacer sama i nie chciało
                  mi się brać komórki. Poprosiłam ją, zeby odebrala ją, jak zadzwoni i pokazałam
                  jak. Gdy wróciła ze spaceru, to babcia powiedziała, że dzwoniła kilka razy, ale
                  jak odebrała, to nikt się nie odzywał... Może nigdy bym się nie dowiedziała
                  dlaczego, gdyby babcia nie usłyszała jak ja ją odbieram. Powiedziała mi wtedy:
                  wiesz, ty to tak od razu odebrałaś, a ja czekałam, az melodyjka się skończy, bo
                  tak ładnie grało.... :DDDDDD
                  Ta sama babcia jechała na wczasy i zażyczyła sobie, zeby jej kupić komórkę, bo
                  po co bedzie kupować kartę i latać gdzieć i szukać telefonu. Tydzień przed
                  wyjazdem zaczełam ją instuować, jak do tego zwierza podchodzić. Zaraz po
                  przyjeździe na miejsce zadzwoniła, że dojechała, ale już tydzień po kupiła
                  kartę i szukała budki.
    • Gość: franek Re: trochę techniki i ... IP: 80.51.57.* 11.10.03, 22:20
      No tak. To racja. Ale co do niektorych osob to z cala stanowczoscia mozna powiedziec ze sa to osoby genetycznie odporne na wiedze techniczna. Ale nie kazdy musi sie znac. Ale do rzeczy.
      Swego czasu pracowalem w firmie, w ktorej kobieta miala komputer z modemem. I miala 3 razy w miesiacu wyslac e-maila do glownej siedziby. Miala podane wszystko krok po kroku jak to zrobic i zapisane w zeszycie. Ale za kazdym razem jak nadchodzil dzien wysylki moja komorka padala na ryj. Zawsze, ale to zawsze musialem wszystko po kolei tlumaczyc co po kolei ma klikac, gdzie wpisac adres, jak sie polaczyc itp...
      pozdr.
    • xkropka Re: trochę techniki i ... 13.10.03, 15:40
      Moj dziadek mieszkajacy na wsi zakupil sobie komorke (wyliczyl sobie, ze mu
      wyjdzie taniej niz instalowanie telefonu stacjonarnego). Telefon oczywiscie
      wisi w sypialni na gwozdziu. Ktoregos razu nie moglismy sie do dziadka
      dodzwonic, wiec w koncu zaniepojeni pojechalismy go oodwiedzic. Okazalo sie, ze
      dziadkowi telefon sie rozladowal i juz chcial jechac z nim do serwisu
      nastepnego dnia, no bo przeciez laduje i laduje, a on sie nie chce wlaczyc!
      A poza tym, to moj brat nieomal przyprawil go o zawal serca, gdy wyslal
      zyczenia na dzien dziadka smsem - panowie w sklepie mieli ubaw...
    • kora3 Re: trochę techniki i ... 13.10.03, 16:40
      :))
      Moja śp. babcia poprosiła mego brata, by załączył jej magnetowid i włączył
      film, który wraz z sąsiadką chciały obejrzeć ..Film był z wesela córki jakiejś
      znajomej pożyczony na parę godzin ...Brat machine załączył i zostawiwszy
      starsze panie wyszedł na zakupy ..Dobrze,z e wrócił szybko :) film się skończył
      i obie staruszki nie umiały go wyjąć :) A ze umówiły się już na godzine
      oddania ..chciały wyciągnąc kasetę KOMBINERKAMI !!!! Już je nawet
      znalazły :) !!!!

      Mój również już niestety nieżyjący dziadziuś dziwił sie, ze są takie duże filmy
      do aparatu na 180 fotek :) aparat był cyfrowy :)

      Moja sąsiadka też leciwa ..zdenerwowała się kiedyś i "nawtykała"(jej
      zdaniem ).."głupiej panience co powtarzała .nie ma takiego numeru> przecież ja
      wiem co wykręcam prosze pani to mieszkanie siostrzenicy " ,,,była pewna ,z e ta
      panienka ją słyszy :)
      • the_dzidka Re: trochę techniki i ... 15.10.03, 12:30
        > Moja sąsiadka też leciwa ..zdenerwowała się kiedyś i "nawtykała"(jej
        > zdaniem ).. głupiej panience co powtarzała "nie ma takiego numeru"

        Korcia!! Moja babcia kiedyś krzyknęła do słuchawki: "A właśnie że jest, proszę
        pani!!!!!" :-DDDDDDDD

        Ale z drugiej strony - moja ciocia lat 81 spytała mnie kiedyś, jak własciwie
        działa ten Internet. I choć nie miała zamiaru sama siadać do komputera, to
        błyskawicznie załapała, o co chodzi.
        Dwa tygodnie temu na urodziny dostała bezprzewodowy telefon, poprosiła
        bratanka, żeby jej zaprogramował szybkie wybieranie, spisała na karteczce, kto
        pod "1", kto pod "2" etc. i... ciocia rulezz ;-)))))
    • amidala Re: trochę techniki i ... 15.10.03, 11:59
      Słyszałam kiedyś w charakterze dowcipu (ale kto wie, tak naprawdę..) o babci,
      która dostała komórkę i narzekała, że zepsuta. Co podniesie słuchawkę, to
      głucho...
      • noie Re: trochę techniki i ... 15.10.03, 15:21
        hihiii...dobre...hihihi
        • Gość: piasia Re: trochę techniki i ... IP: 10.30.68.* 16.10.03, 19:39
          Ha, komórki, komputery, z tym mozna się pogubić...
          A ja o czymś bardziej przyziemnym - o WC.

          W czasach zamierzchłych każdy Polak wyjeżdżający na tzw. Zgniły Zachód miał
          przerąbane w toalecie. Robił za totalnego buraka prawie każdy, bo prawie każdy
          miał poważne problemy ze spuszczeniem wody.

          U nas wiadomo - dolnopłuk, górnopłuk, przycisk na rurce. A tam - w jednym
          kibelku trzeba było położyć rękę na kafelku na ścianie, a w innym nadepnąć na
          przycisk na podłodze. A szczytem perfidii było zainstalowanie automatycznego
          spłukiwania w kiblu w pewnej restauracji we Włoszech. Kumpel przez dwadzieścia
          minut bał się wyjść, bo zrobił grubszą potzrebę i nie umiał spuścić wody.
          Obmacał wszystkie ściany, całą muszlę ze wszystkich stron, deskę podnosił i
          opuszczał - NIC!!!! W końcu załamany wyszedł , zamknął drzwi - a tu WODA LECI!

          Podobnie zeźliły nas kiedyś krany na fotokomórki. Człowiek chce umyć łapy, a tu
          nie ma ani pokrętła, ani żadnej wajchy, ani nic. ot, umywalka, ze ściany
          wystaje rurka, którą woda ma płynąć - ale jak to płynięcie uruchomić? Okazało
          sie, że trzeba po prostu podstawić ręce pod kran...
          • higher_eu Re: trochę techniki i ... 16.10.03, 20:12
            Wyjeżdżałem kiedy s pewnego pięknego dnia na dłużej do Londynu... nie chcąc
            tracić pieniędzy na telefony nauczyłem mateczkę wysyłać mejle... krop po
            kroku... trzy razy!!!... żeby wszystko było wiadomo... całą procedurę miała
            zapisaną w zeszyciku...

            synek wyjeżdża i wszytsko cacy...

            drugiego dnia pobytu dostałem od mateczki mejla... OK... czyli, że wszystko
            dobrze...

            szkoda tylko, że dostałem tylko i wyłącznie tego jednego mejla... a potem było
            dzwonienie...

            Po powrocie się okazało, że mateczka zgubiła zeszycik, w którym wszystko miała
            zapisane!!!

            Ale smsy nauczyłem wysyłać raz a dobrze, więc chyba aż tak źle z nia nie jest...


            Tylko nie rozumiem jak ona pojmuje całą tą swoją maszynerię medyczną, a mejla
            wysłac nie potrafi!!!
    • falochronka Re: trochę techniki i ... 16.10.03, 20:31
      Wujkowi zainstalowano parę lat temu stacjonarny telefon. Dzwonię do niego,
      słyszę, że ktoś podnosi słuchawkę, i cisza......!
      W końcu po dłuższej chwili słyszę wujka, jak mówi oburzony do ciotki
      "Nikt się nie odzywa!"
      Odłożył słuchawkę:)
    • edek40 Re: trochę techniki i ... 21.10.03, 14:52
      Na poczatku lat 90. mialem niewatpliwa przyjemnosc pracowac w serwisie
      komputerowym. Krotko z reszta. To bylo stresujace zajecie. Kiedys na pojechalem
      na zgloszenie gwarancyjne. Naped dyskietek nie dziala. Wzialem element z
      magazynu i pojechalem. Na miejscu okazalo sie, ze w otwor wlozonych jest kilka
      dyskietek. Wtedy to byly miekkie dyskietki 5 1/4 cala. Klient przeczytal w
      instrukcji, ze przy instalacji programu trzeba kolejno wkladac dyskietki w
      szczeline. Mial tylko dwie watpliwosci: po pierwsze dlaczego tak strasznie
      ciezko rozerwac to czarne opakowanie, w ktorym miesci sie krazek oraz jak ta
      instrukcja jest napisana, bo program instaluje sie z osmiu, a naped zapycha sie
      juz po pieciu dyskietkach...

      Jednak ped do wiedzy byl wtedy ogromny. Czasem tylu pracownikow zbiegalo sie,
      aby obejrzec co to pudlo ma w srodku, ze nie moglem pracowac. Skutecznym
      sposobem okazal sie zakup wielkiego mlotka. Rozpakowywanie mojej torby
      serwisanta zawsze zaczynalem od tego wielkiego mlotka. Zawsze padalo pytanie po
      co to. Wyjasnialem, ze czasem musze polamac obudowe, bo nie do wszystkich
      elementow jest dobry dostep. To dzialalo!!! Ludziska w to wierzyli i nie
      chcieli patrzec jak ich ulubiona pracowa zabawka jest tak krzywdzona.
    • dc22 Re: trochę techniki i ... 21.10.03, 15:50
      a moja mama nie dosc ze wysyla smsmy, nie dosc ze mailuje ze mna to jeszcze
      czas jakis temu przylapywala mnie gdy zamiast na zajeciach siedzialam na
      IRCu!!!!!! koledzy z kawiarenki internetowej az jeczeli z zazdrosci:-)))
      • Gość: Konefka Re: trochę techniki i ... IP: 217.153.87.* 17.11.03, 16:03
        to jeszcze nic, moja babcia ma 77 lat. Potrafi odbierac komorke i wysylac maile.
        To dopiero wyczyn
    • Gość: bazz Traktowanie Polaków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 17:34
      Na wycieczce do Belgii mieszkaliśmy u rodzin. Zapytałem gospodarza, gdzie mogę
      umyć ręce. Pokazał zlewozmywak i szczegółowo objaśnił, jak działa bateria...
      • higher_eu Re: Traktowanie Polaków 22.10.03, 01:54
        Ooooooooo!!!

        Przypomniała mi się "Stara, Irańska wiedźma"!!!

        Dwa lata temu koleżanka z Londynu wyjeżdżała na jakiś czas do Stanów... i
        poprosiła mnie, żebym popilnował jej mieszkania... o dom dbała pewna kobieta-
        sprzątła, prasowała itd. Pierwszego dnia naszego pobytu (bo byłem z
        przyjaciółmi) kobieta owa przyszła posprawdzac czy wszystko OK...

        I się zaczęło:

        *I'll show you the hoover, do you know how to use the hoover? This is a plug!*

        *Pokaże wam odkurzacz, wiecie jak się go używa? To jest wtyczka!*

        (następnie udzieliła nam instrukcji obsługi wtyczki)

        Ponadto objasniła nam jak się używa kuchenki gazowej...



        Tylko nie wiem czy to było dlatego, że była stara jędzą czy nie miała
        najmniejszego poczucia rzeczywistości...
      • xkropka Re: Traktowanie Polaków 22.10.03, 22:17
        Belgom sie nie dziw - cala moja okolica rodzinna jezdzi tam pracowac na czarno
        i wozi filmy jak to u nas jest biednie (typu chlop biegnacy za krowa na
        bosaka); tylko jakos nikogo nie zastanawia, ze te filmy cyfrowka sa robione...
        Z reszta, jak sama jezdzilam tam dorabiac, to tez pracodawczyni pokazywala mi
        jak sie uzywa pilota...
    • Gość: hej Re: trochę techniki i ... IP: *.provider.pl / 212.127.77.* 22.10.03, 19:00
      Kiedy po raz pierwszy kupilam komputer przyszedl ojciec, przyglada sie i
      wzkazujac na "wieze" powiedzial: "A ta skrzynka to na narzedzia?".
      Po czym wział mysz do ręki i machał niš w powietrzu i dziwił się, czemu sie
      kursor nie przemieszcza..
      • juve_maciek Re: trochę techniki i ... 23.10.03, 00:27
        a moja mamusia przez 16 lat nie nauczyła się włączać "play" w wideo, mimo, że
        za każdym razem była informowana, że to ten NAJWIĘKSZY przycisk.

        jeszcze jedno:
        codziennie wieczorem pytanie:
        "na którym są wiadomości??"
    • germanus Re: trochę techniki i ... 24.10.03, 06:44
      Z cyklu:
      Technika zmienia Kocika,
      czyli społeczny aspekt
      wpływu techniki na życie
      stworzonka ludzkiego

      Koło

      Coś mi się zdaje, na moje średnie lata,
      że przyszła kolej na opisanie świata,
      konkretniej zasię na rzeczy transportowe,
      nie zawsze z wglądem w urzędy patentowe.

      Bo weźmy na ten przykładzik pierwszy z brzegu
      takie kółeczko, co kręci się w czas biegu,
      niby niedużo, a świat już nie jest wolny,
      ni kwadratowy, owalny, czy trójkątny.

      Potem już poszło dość gładko, jak po kole,
      wóz, przewóz, taczka, kareta, bryczka, rower,
      stąd niedaleko do wniosku, że choć z trudem,
      to kolej wozi towary, węgiel, rudę.

      Jedyny problem z tym kołem niepoważnym,
      to jego obwód, co ledwie jest realny,
      a wszystko z winy greckiej literki małej,
      co się uparła nie być w ułamkach wcale.

      To trzy czternaście, do tego z takim hakiem,
      nie daje liczyć obwodu w tym wymiarze,
      i gdy się kręci, to koło po tym torze,
      to ten hak stuka i nikt nic nie pomoże.
    • magda_s4 Aparat zastępczy 17.11.03, 19:41
      Kiedy oddałam do serwisu mój nieskomplikowany telefon komórkowy, w zastępstwie
      otrzymałam inny - z klapką. Spod tej klapki wystawały ciupeńkie przyciski,
      zielony i czerwony (do odbierania i odrzucania rozmowy). Kiedy dzwonił do mnie
      telefon, męczyłam się bardzo naciskając te milimetrowe kawałki guziczków. Kiedy
      przez przypadek przy odbieraniu telefonu otwierała mi się klapka, szybko ją
      zamykałam, bo byłam przekonana, że mikrofon działa tylko przy zamkniętej.
      I się dziwiłam, dlaczego ludzie tak szybko się rozłączają...
      • kwiat_paproci Re: Aparat zastępczy 17.11.03, 21:18
        kiedys na stacji CPN w Płocku(jakaś kobieta obok mnie móqi do starszej córki):
        Patrz,jak to jest,taka ładna stacja,a już kurki od kranu pokradli(delikatnie
        poinstruowałam panią jak to "diabelstwo" działa
        Pamiętam też jak raz pani przy wejściu do marketu kłóciła się z panem
        ocrhroniarzem,że ona wejdzie bez wózka,bo nie będzie niepotrzebnie wyrzucać
        pieniędzy w błoto(nie mogła mu uwierzyć,że po wyjściu się je wyciąga ;-)
        • sandwich1 Re: Aparat zastępczy 20.11.03, 09:47
          Możesz się śmiać, ale jak pierwszy raz byłem w Austrii z ciężkim sercem
          włożyłem do wózka 5 schillingów i kląłem pod nosem, ale za to jak wyszedłem
          pomyślałem z uśmiechem jakie to genialne.
    • peter.steele Re: trochę techniki i ... 17.11.03, 22:40
      Jeden gość na zachodzie poszedł do klibelka chce wyjść a tu drzwi zamknięte.
      Juz powoli zaczyna walić pięściami do drzwi a one się nie otwierają. w pewnym
      monecie przychodzi obsługa i on im mówi, że walił pięściami, bo drzwi jemu nie
      chciały się otworzyć. na to obsługa mówi, że drzwi się otwierają jak się
      skorzysta z kranu i umyje się ręce.
      Ojciec mojej dziewczyny zamiast z komórka wyszedł do pracy z pilotem do TV.
      Moja mam tez korzysta z komputera. Chociaż ma taki sam mówi, że na moim nie
      umie się posługiwać.

      Czatuje ile się da moi znajomi z czata jak to usłyszeli oniemieli z zachwytu.
      Ale korzystanie z outlooka to była istna droga prze mękę. każde tłumaczenie
      czegoś w komputerze to wielka golgota. Ale maile już do mnie umie wysyłać i
      chwała za to GLORIA. Jednak po którymś razie np 10 zapamiętuje. Na gazeta.pl
      dostała ode mnie zakaz wejścia i nawet to respektuje.
      Jak założyliśmy sobie stałe łącze nie korzystała za internetu, bo nie wiedziała
      jak. A najlepiej jak chciała wysłać maila i adres mailowy np.
      peter.steele@gazeta.pl wpisywała w okienko gdzie się pisze adres np.
      www.gazeta.pl.

      Lub adres strony wpisywała w okienko przeglądarki na onet.pl.
      Raz w mojej komórce chciała cos zrobic i mwói mi, że Ewa dzwoniła., bo jest
      napisane na wyswietlaczu Ewa zadzwoń.

      Ostatnio Ciotce tłumaczyłem obsługę telefonu kartka A4 a tam wszystko było
      wypisane Pin i numer telefonu na jaki trzeba dozownic aby się do Ciotki
      dodzwonić.

      U mojego wujasa jestem głównym operatorem komórki i zawsze słyszę abym do niego
      przyjechał bo znowu pojawiał się ta „pier.. koperta”.
      Raz skorzystałem z komórki innego wujasa i za pomocą smsów wpisywałem jak
      usunąć słownik podczas pisania smsów. To była dopiero wyprawa. A jakie w tym
      czasie były siarczyste rozmowy, bo on mnie wyzywał za to, że ja cos mu w
      komórce namieszałem, a ja na niego ze jest ciemny jak tabaka w rogu..
      Raz się nagrałem komuś na automatycznej sekretarce i nie podałem swoich
      namiarów aby ta osoba do mnie oddzowniła.
    • Gość: wymicinyskowronka Re: trochę techniki i ... IP: *.waza.com.pl 20.11.03, 08:53
      Zdarzyło mi się kiedyś (daaawno temu) zaprosić koleżanki i raczyć je muzyką ze
      sprzętu grającego ale sprzęt miał jeden feler - nie grał. Po kilku
      telefonicznych konsultacjach z kolegą (przełącz to, wyłącz tamto), kolega nie
      wytrzymał wsiadł w samochód, przejechał całe miasto, wszedł do mojego
      mieszkania, przedstawaił się ładnie koleżankom podszedł do sprzetu grającego
      i!!??? Dał głośniej. Ukłonił się i wyszedł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja