Dodaj do ulubionych

Czy u Was w pracy...

IP: 83.238.4.* 10.02.09, 15:54
również występują tacy osobnicy?

otwieracz: wszystkie kibelki pozamykane, 'oznaczone czerwienią' ale
ten zawsze musi posprawdzać czy aby na pewno zajęte,

połykacz: jak ziewa, wydaje z siebie dziwne dźwięki i otwiera buzię
tak szeroko iż zachodzi podejrzenie, że chce połknąć wszystkich w
pokoju,

arbiter: wiecznie pogwizduje,

smarkacz: prawdopodobnie chce sobie wysmarkać mózg, tak mocno
dmucha, nawet kiedyś dostałem kawałkiem chusteczki.
Obserwuj wątek
    • misiania Re: Czy u Was w pracy... 10.02.09, 16:25
      był u nas arbiter, ale poprosiłam, by w biurze nie wprowadzał
      zwyczajów rodem z pastwiska do pasania krów.
      • Gość: ask hahahaha IP: 213.185.212.* 27.03.09, 14:42
        Moze z troche innej beczki - przypadek nie tyle irytujacy co
        zdumiewajacy... mam w prcy facia, ktory chodzi do ubikacji z kawa i
        pije podczas sikania. Myslalem ze padne ze smiechu jak go kiedys
        przyuwazylem... Jedna reka trzymal kubek i pil kawe, druga - pomagal
        sisiorkowi... Rozmawialem na ten temat z innymi wpsolpracownikami i
        oni tez to zauwazyli...
        Kompletna paranoja.
        Chetnie bym z nim na ten temat porozmawial, ale tego nie zrobie ze
        wzgledu na szacunek (facio jest ode mnie o 20 lat starszy)...
        • wolniak85 Re: hahahaha 27.03.09, 15:16
          Popłakałam się ze śmiechu <lol>
        • the_rapist Naukowe wyjasnienie fenomenu 27.03.09, 15:17
          Kofeina jest moczopedna, jak powszechnie wiadomo. Facet moze miec
          baardzo maly pecherz, albo nerki pracuja u niego tak szybko, ze
          wypita kawa doslownie przez niego przelatuje. Inne wyjasnienie -
          facet ma odchyl.
          • wolniak85 Re: Naukowe wyjasnienie fenomenu 27.03.09, 15:19
            Czy pierwszy argument, czy drugi - ja krztuszę się ze śmiechu :D
            • Gość: ... meatfizyczne wyjasnienie fenomenu IP: *.chello.pl 27.03.09, 15:51
              koleś osiąga jedność z kosmosem - tyle samo przyjmuje i tyle samo
              oddaje. Ja też tak lubię.
              • wolniak85 Re: meatfizyczne wyjasnienie fenomenu 27.03.09, 15:57
                On zachowuje się tak w przypadku przyjmowania "płynów", a co jeśli
                spożywa rzeczy takie jak obiad? :Też w toalecie? ;D
                <rotfl>
                • the_rapist Rownowaga w przyrodzie musi byc 27.03.09, 18:51
                  zachowana. Wiec to leci tak: jeden kes kanapki, przelkniecie,
                  zaparcie, bobek.
        • Gość: cartman71 Re: hahahaha IP: *.chello.pl 27.03.09, 19:38
          Sprawdź czy do kabiny nie zabiera śniadania dla odmiany.
        • Gość: zyjemy u nas taki jeden magister programista IP: *.217.146.194.generacja.pl 27.03.09, 21:29
          u nas taki jeden magister programista:

          beka,
          pierdzi,
          wyjada cudze jedzenie,

          poprostu szok, ale zyjemy
        • Gość: ELLEE Re: hahahaha IP: 93.159.133.* 27.03.09, 22:21
          ta kawa to przykrywka, gosc stosuje urynoterapie. dla niewtajemniczonych:----->
          nalezy pic wlasny mocz, "zawsze swiezy z srodkowego strumienia" najlepiej
          szklanke. poczytaj :D
        • Gość: Azazello Re: hahahaha IP: *.slo.csk.pl 29.05.09, 16:02
          To jeszcze nic, mój znajomy z uczelni jednocześnie siedzi na sedesie,
          załatwiając swoją potrzebę, i szczotkuje zęby o.O
    • the_dzidka Re: Czy u Was w pracy... 10.02.09, 16:33
      Z dziwolągów najwięcej jest bezmózgów:
      - regularne zostawianie na oścież otwartych drzwi mimo wiszącej na
      wysokości wzroku, karteczki z ogromnymi krwawymi literami proszącymi
      o zamykanie tychże,
      - mimo codzinnych prób nigdy nie wyciszający swoich komórek,
      - prowadzący długie a głośne rozmowy o przedszkolu dziecka / urlopie
      z mężem / wyjeździe do SPA / wizycie u "mojego-ulubionego-fryzjera-
      geja", mimo iż obok dziesięć osób usiłuje skupić się na pracy.

      Wszystkie te grzeszki nie drażnią tak bardzo jak świadomość, iż owe
      osoby zwyczajnie nie uzywają mózgu i sa tepe jak perliczki.
      • Gość: pawcioo Re: Czy u Was w pracy... IP: *.chello.pl 27.03.09, 23:20
        z tymi rozmowami o np. dzieciach to tez taki mialem, siedzialem w pokoju z
        kolezka i z trzema laskami (oraz kilkoma wpadajacymi jak usłyszały temat o
        dzieciach). zeby tego bylo malo jedna byla w ciązy i koooorwa nie bylo dnia bez:
        ciąza, porod, macica, karmienie, przedszkole, moje dziecko to moje dziecko
        tamto. bardzo traumatyczne.


        • Gość: c Re: Czy u Was w pracy... IP: *.carlife.cz 02.04.09, 14:59
          hahahahaha!!!
    • Gość: crom Re: Czy u Was w pracy... IP: 94.246.145.* 10.02.09, 19:45
      mialem szefa polykacza atlete

      kiedy sie wital sciskal mocno dlon
      mimo ze byl chucherkiem
      pozniej wyjmowal z szuflady clotrimazolum czy jakos tak
      i smarowal dlonie;)

      przy ziewaniu baczny obserwator mogl zobaczyc watrobe
      dodatkowo mial jakis feler
      chyba naciskal jezykiem na slinianke
      i strzykal slina na znaczna odleglosc

      pzdr.

      • Gość: Alleluja Clotrimazolum to środek na grzybicę pochwy itp. IP: *.chello.pl 27.03.09, 11:07
        i na inne grzyby. Więc albo miał grzyba na rękach (ale na to są inne
        środki), albo potem tymi rękami smarował swojego członka pod
        biurkiem.
        • pancwynar Re: Clotrimazolum to środek na grzybicę pochwy it 27.03.09, 11:11
          no nie przy jedzeniu:(
          • Gość: Alleluja Trzeba takie sprawy uściślać IP: *.chello.pl 27.03.09, 11:20
            Clotrimazolum stosujemy przy grzybicy pochwy na zewnętrzne narządy
            płciowe - czyli smarujemy swędzącą (objaw grzybicy) łechtaczkę,
            srom, wzgórek łonowy, odbyt. Partner smaruje członka. Objawem grzyba
            u partnera są krosty na członku i łuszczenie się prącia, popękana
            skórka etc. Clotrimazolum możemy też zastosować w przypadku
            niemowlaka, który ma odparzenia, bo często przechodzą one w stany
            grzybicze, nie zawsze wystarczy dobry krem dla niemowląt albo
            gencjana. Zatem Clotrimazolum nie nadaje się raczej jako krem do rąk.
            • pancwynar Re: Trzeba takie sprawy uściślać 27.03.09, 11:33
              dziękuję;
              czuję się poinformowany:/
              ps.
              moja Była była farmaceutką więc przez 5 lat udało mi się co
              nieco 'podszkolić', ale mimo wszystko dziękuję...
            • Gość: aniakin Re: Trzeba takie sprawy uściślać IP: *.pp.htv.fi 27.03.09, 14:53
              > Objawem grzyba
              > u partnera są krosty na członku i łuszczenie się prącia,

              LOL, too much information. :D

              Leje ze smiechu. :)
              • troll_bagienny Całkiem przydatna informacja 27.03.09, 16:38
                A ja dodam, że objawem rzeżączki jest ropny wyciek z cewki moczowej,
                hehehehe...
                • Gość: maverick777md Re: Całkiem przydatna informacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.09, 22:19
                  oj chyba się mylisz co do charakteru wycieku... a o objawie porannej
                  kropli słyszałeś?
            • Gość: What?? Re: Trzeba takie sprawy uściślać IP: *.cht-bng-012.adsl.virginmedia.net 09.06.09, 22:52

              > Clotrimazolum stosujemy przy grzybicy pochwy na zewnętrzne narządy
              > płciowe - czyli smarujemy swędzącą (objaw grzybicy) łechtaczkę,
              > srom, wzgórek łonowy, odbyt. Partner smaruje członka.

              LOL...:D

              Clotrimazolum stosuje sie owszem na stany grzybiczne ale nie tylko narzadow
              plciowych.Wez poczytaj troche zanim takie glupoty zaczniesz wypisywac
        • Gość: crom Re: Clotrimazolum to środek na grzybicę pochwy it IP: 94.246.145.* 29.03.09, 19:44
          Gość portalu: Alleluja napisał(a):

          albo potem tymi rękami smarował swojego członka pod
          > biurkiem.

          wyobraznia cie poniosla
          smarowal rece przed odprawa
          ta zaczynala sie o 14 i trwala do 17
          siedzial przy biurku
          zas 15 gosci przy stole 5 m od biurka
          chyba ktos by zauwazyl ze smaruje czlonka;)

          pzdr.
          • Gość: czytający Re: Clotrimazolum to środek na grzybicę pochwy it IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.09, 11:52
            może traktował was jak pipy i zanim podał dłoń to musiał posmarować
    • thorgal_aegirsson Re: Czy u Was w pracy... 10.02.09, 20:50
      Gość portalu: mirluk napisał(a):

      > również występują tacy osobnicy?

      > połykacz: jak ziewa, wydaje z siebie dziwne dźwięki i otwiera buzię
      > tak szeroko iż zachodzi podejrzenie, że chce połknąć wszystkich w
      > pokoju,

      Ależ oczywiście...
    • yabol428 Re: Czy u Was w pracy... 10.02.09, 20:55
      U mnie największą zmorą jest palacz kiblowy - musi taki palić podczas czynności
      fizjologicznych, choć oficjalna palarnia jest 2 metry dalej. Potem w takim
      zadymionym WC przez kilka godzin nie da się oddychać.
      • sanyu Re: Czy u Was w pracy... 10.02.09, 22:08
        U mnie zdecydowanie te perliczki przeważają. Bezmózgie.
      • Gość: haritka Mirluk ty egoisto :) IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 27.03.09, 11:16
        mam ten sam problem
        -ziewacz połyka wszystkich co 30 minut
        -stękacz steka całe 8 h
        -spiewak wyje do radia
        -czyscioch obszczywa wszystkie deski wc
        -ekolog pali w zamknietym kiblu
        -esteta- je podczas rozmowy z klientem, steka, przelyka mlaszcze
        -kochajaca matak, corka , zona pol dnia wydzwania i sprawdza co
        robia jej najblizsi i robi to przy wszystkich
        -gluchy na full nastawiony dziwaczny dzwonek w komorce , ktorej nie
        nosi ze soba a zostawia na biurku mimo ze pol dnia jest poza biurem

        -kasjer- liczy na glos z kalkulatorem

        Prcaujew stoperach i po 8h jestem agresywna i wykonczona. Wszelkie
        prosby nic nie daja , bo to zamach na wolnosc

      • Gość: towdi Re: Czy u Was w pracy... IP: 193.111.147.* 27.03.09, 11:20
        może w wszych toaletach jest tak jak w wojskowych, gdzie
        obowiązywało porzekadło "bez papierosa zabójstwo dla nosa"?
      • pancwynar Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:27
        u mnie sa palaczki... trzy... w ogóle mam ogólne wrażenie ostatnio,
        że większość palących to kobiety:/
        • Gość: kach-naw Re: Czy u Was w pracy... IP: *.tktelekom.pl 27.03.09, 12:07
          U mnie w pokoju były dwa okazy - jedna sprawdzała stan uzębienia w
          lusterku (przy okazji widziałam jej wnętrzności)-tej się pozbyłam do
          innego pokoju, druga grzebie w uchu dużym spinaczem do papieru, albo
          wyrywa sobie włosy z brody, albo obcina paznokcie wielkimi
          nożyczkami biurowymi (chowam się pod biurko bo raz już oberwałam),
          dyskretne zwracanie uwagi nic nie daje...
        • Gość: Ewa Re: Czy u Was w pracy... IP: 193.111.144.* 27.03.09, 12:41
          Też mam takie wrażenie. Więc to chyba jednak prawda!
          • Gość: . Jednak to nie prawda IP: *.acn.waw.pl 27.03.09, 16:50
            Palaczami częściej są mężczyźni niż kobiety - obecnie pali 40 proc.
            mężczyzn i 24 proc. kobiet. (CBOS 2008)

            • Gość: gruba.dupa palaczami sa czesciej kobiety IP: *.resetnet.pl 27.03.09, 18:07
              mowimy tutaj o sytuacji w biurach
              w biurach palaczami w 90% sa kobiety, w 10% mezczyzni

          • Gość: Rafał Re: Czy u Was w pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.09, 02:57
            U mnie jest jest jedna taka,do której pasuje kilka typów naraz.Te opisane wyżej
            pominę. Jest jednak coś czego jeszcze tu nie czytałem.
            W myślach nazywam ją "ptasie radio" a to dlatego,że kiedy nic nie mówi to
            zaczyna w dziwaczny sposób pokasływać i pochrząkiwać.Robi wysokim tonem więc
            jest doskonale słyszalna.Nie jest to spowodowane żadną dolegliwością górnych
            dróg oddechowych.Tak po prostu ma.Po prostu siedzi przy swoim biurku i
            nadaje.Momentami autentycznie zaczyna z tych dźwięków powstawać swego rodzaju
            melodia.Nie muszę dodawać,że po słuchaniu tego "świergotu" przez pół godziny mam
            ochotę rzucić pracę.
      • Gość: gosc Re: Czy u Was w pracy... IP: *.128.70.162.static.crowley.pl 29.05.09, 14:21
        do pracy jeździsz, żeby przez kilka godzin pooddychać sobie w kiblu,
        a ci ten palacz utrudnia, pogoń go
    • mirluk Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 09:13
      właśnie przypomniał o sobie następny:

      ani be, ani me: wchodzi taki do pokoju jak do obory, dzień dobry nie
      powie, w ogóle nic nie powie, załatwi tylko to co musi i wychodzi.
      • paulina.galli Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 10:08
        Biore w obrone "smarkacza" - poniewaz od paru dni sama nim jestem :(
        Mam mega katar (pozatym jestem zdrowa - 0 gorączki czy bólu gardła - więc na L4
        nie pójdę)
        No i smarkam tak :( - w papier toalertowy (bo chusteczki zuzywam w tempie 1/10
        sek i mi nieekonomicznie wychodziło )
        No ale co mam robic?! Jak bym chciala wyjac z biura kiedy smarkam to równie
        dobrze moglabym w ogole nie przychodzic do pracy ty;lko spedzic x godzin np. w
        łazience na smarkanie
        (ps. krople do nosa daja ulge chwilowa i maxymalnie parunastominutową)
        :(
        • paulina.galli Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 10:11
          ps. dodaje jeszcze ze mi z tym smarkaniem bardzo żle :(

          A co do osobników to ja mam jeszcze "koapcza" i "pstrykacza"
          Kopacz wesoło i rytmicznie kopie w noge od biurka - swojego lub cudzego jesli
          akurat przy mnim stanie (i jest bardzo niemile zdziwiony jesli zwróci mu sie
          uwagę) a Pstrykacz smutno i arytmicznie godzinami głosno pstryka długopisem (i
          tez jest ogromnie zdiwiony jak sie podejdzie i wyjmie ten długopis z reki:))
          • mirluk Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 10:43
            jak dla mnie to nie zaliczasz się do 'smarkaczy', przykro mi ;)
            chodzi o to, że 'smarkacz' bierze głęboki wdech (przez 5 sekund), po
            czym wydycha całe to powietrze w chusteczkę, co trwa również 5
            sekund. jak już wspomniałem robi to tak mocno i głośno, że stawia na
            nogi całe biuro. ważna rzecz, w całym tym procesie nie biorą udziału
            'gluty' :)

            kopacz występuje i u mnie :)

            acha, zdrowia życzę :)
            • paulina.galli Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 11:05
              A to faktycznie - nie kwalifikuje sie :)
              ps. dzieki :)
            • Gość: mia Re: Czy u Was w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 19:48
              Kopacz najgorszy jest w kinie, gdy siądzie za mną. To może być ta
              sama osoba, co u was w pracy :\
            • Gość: MO Re: Czy u Was w pracy... IP: 192.193.245.* 16.03.09, 11:37
              Dla mnie jest to zwykly odglos pierdzenia. Tylko nosem a nie ...
              Nie rozumiem po co tak mocno i głośno musza dmuchac nos- przecież to
              boli :)
            • Gość: haritka a jeszcze 8 h łupacz pestek słonecznika IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 27.03.09, 11:17
              ciagle mowiacy ze mam mnostwo pracy i sie nie wyrabia
          • the_dzidka Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 12:01
            > A co do osobników to ja mam jeszcze "koapcza" i "pstrykacza"

            Istnieje jeszcze gatunek drygacza nożnego pojedynczego lub
            podwójnego. Pojedynczy dryga przez cały dzień tylko jedną nogą,
            podwójny - dwiema.
            • Gość: RG Re: Czy u Was w pracy... IP: *.cst.tpsa.pl 27.03.09, 13:58
              ja jestem drygaczem ;)
              trzesa mi sie nogi jak siedze i mnie za to banują hehe
          • mallard Re: Czy u Was w pracy... 31.03.09, 11:29
            paulina.galli napisała:

            i tez jest ogromnie zdiwiony jak sie podejdzie i wyjmie ten długopis
            z reki:).

            Dobra rada:
            Zdziwienie mija błyskawicznie, jak się gościowi strzeli w pałę z
            liścia! ;););)
      • pancwynar Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:16
        mirluk napisał:

        > właśnie przypomniał o sobie następny:
        >
        > ani be, ani me: wchodzi taki do pokoju jak do obory, dzień dobry
        nie
        > powie, w ogóle nic nie powie, załatwi tylko to co musi i wychodzi.

        niektórzy w pracy pracują, a nie przychodza na ploty...
        wyłaczając 'dzień dobry' bo to już brak kindersztuby
        • Gość: pozdro Re: Czy u Was w pracy... IP: 198.28.69.* 08.04.09, 16:05
          To wlasnie JA, przychodze, robie swoja robote, na kontakty
          towarzyskie zwyczajnie nie mam ochoty; wspolpracownikow sobie bowiem
          nie dobieramy i osob , z kt pracuje, nie wybralabym prywatnie na
          przyjaciol, ani powiernikow. INTEGRACJA to tortura, w kazdej postaci
          za 55 spadam do domu, powiem CZESC, i juZ:)
      • Gość: asdf nurek IP: *.isinfo.pl 27.03.09, 13:00
        "nurek" to jest odmiana "ani be, ani me". wchodzi ze spuszczona glowa i zamiast
        dziendobry albo czesc wydaje tylko jakies bulgoty "bulg, bulg". jak sie go o cos
        spytasz to odpowiada "yyyyy... bulg... bulg, bulg.... bulg?". jak sam cos chce
        to przychodzi i szukajac kurzu na butach "yyyyy... bulg.... bulg, bulg?"
        • Gość: hehe Re: nurek IP: 198.28.69.* 08.04.09, 16:07
          ,...a moze to Ty masz pronblem z uszami? polecam laryngologa...albo
          popros by kolega mowil glosniej, bo ty go nie slyszysz...
    • alefajnie Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 12:24
      u nas występują jeszcze:
      Wujek Dobra Rada - co robi wiadomo, co chce mu się zrobić też wiadomo
      lizuski - j.w.
      i jedna taka co nie potrafi najprostszej informacji zawrzeć w jednym
      zdaniu, ale musi to być kilkuminutowa opowieść.
      • paulina.galli Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 14:42
        Mam jeszcze jedną kategorie - chyba przeze mnie znienawidzoną najbardziej
        Jest to : Wtrącacz Telefoniczny.
        Wtrącacz Telefoniczny charakteryzuje sie tym że jak ktokolwiek zacznie rozmowę
        telefoniczną z np. klientem to WT zaczyna "uczestniczyć w rozmowie" - tak na
        doczepkę i na trzeciego czyli: dopowiadać frazy, dopytywać się o szczegóły
        ustaleń (cały czas w trakcie rozmowy), podpowiadac terminy spotkania oraz
        zadawać własne pytania pomocnicze.
        Efekt taki że człowiek głupieje i się dekoncentruje i juz ani nie rozumie co
        mówi człowiek po drugiej stronie słuchawki jak i nie słyszy własnych myśli, ani
        nawet nie skupia sie na gadaninie WT .
        wrrr....
        • idalialemirowska Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 20:40
          Wtrącacz Telefoniczny. To moja Mama! Całe szczęście,że nie wtrąca się do moich
          rozmów włoskich.Tzn.gdy dzwonią do mnie moi włoscy znajomi i rozmawiam z nimi
          czystą łamaną włoszczyzną,moja Mama nic nie rozumie i NA SZCZĘŚCIE się nie
          wtrąca.Ale Ona i tak ZAWSZE WSZYSTKO WIE NAJLEPIEJ. Ale i tak Ją kocham
    • model.testowy Re: Czy u Was w pracy... 11.02.09, 18:44
      GLĘDZIARZ
      Ciągle coś ględzi. Nawet pisma, które pisze czy odczytuje, mamrocze pod nosem.

      NARZEKACZ
      Łazi i każdej napotkanej osobie truje ile to ma pracy, jak to obowiązki go przywalają, taki nawał pracy, a tu jeszcze tamto i owamto...

      WZDYCHACZ
      Siedzi cicho tylko co jakiś czas wzdych jakby przygniótł go worek cementu.
      • martica nie nabijac sie z 'wzdychaczy' 27.03.09, 10:16
        Bo ja tez takim byłam, jak miałam poważne problemy
        osobiste...Zapewniam ze WZDYCHACZ nie wzdycha bo chce wkurzyć
        innych...

        Mnie z kolei wkurzają ci co wchodzą do kuchni i mówią'smacznego'
        czekając na podziękowanie od osoby która ma pełne usta...Nie wiem jak
        ich zaklasyfikować niestety.
        • pancwynar Re: nie nabijac sie z 'wzdychaczy' 27.03.09, 11:19
          SMAKOSZ
          • pancwynar Re: nie nabijac sie z 'wzdychaczy' 27.03.09, 11:20
            a'propos
            gdy jesz podchodzi i pyta: "Dobre to?" i czeka na odpowiedź /może i
            poczęstunek?/:)
      • pancwynar Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:18
        to mój sąsiad...
        chyba pracowaeś/aś z nim wcześniej:)
        • Gość: Rafał Re: Czy u Was w pracy... IP: *.chello.pl 30.05.09, 17:04
          zwalniacz - odkąd tu pracuję on się zwalnia, bo premia za mała, bo obowiązków za
          dużo, bo warunki nie takie, bo znów nie awansował.a odwagi ciągle brak,żeby
          wymówienie napisać........
    • Gość: Aga Re: Czy u Was w pracy... IP: 193.238.12.* 11.02.09, 20:11
      U mnie w pracy jest "Banda Leni" to grupa osób, które nic nie robią,
      zrzuciły swoje obowiązki na innych. "Mamuśki", kobiety które cały
      czas gadają tylko o swoich dzieciach i pieluchach :)
      • paulina.galli Re: Czy u Was w pracy... 13.02.09, 21:03
        u mnie jeszcze jedna kategoria:
        PANIKARZ - jakas duperela do zrobienia, a ten lata, macha łapami, drze włosy z
        głowy i woła ze zgroza w oczach ze sie "nie uda" , nie "zdążymy" , "porazka!!!"*
        Idiota tylko wprowadza nerwowa atmosfere i panike i faktycznie nawet proste
        rzeczy zaczynaja sie pie.przyć.


        *"porażka" to ulupione słowo mojego pracowego panikarza. zakazdym razem mam
        ochotę podejść i go baaardzo mocno kopnąc w kuper. :/

        ps. chyba musze zmienić prace, uswiadomiłam sobie że zbyt duzo osób mnie tam
        wkur... :(
        • Gość: frizz Re: Czy u Was w pracy... IP: 83.3.180.* 27.03.09, 14:02
          tak tak tak!! Panikarze są straszni! kiedyś z jednym jeździłam do pracy i mimo,
          że pracę zaczynaliśmy za np pół godziny zawsze panikował, że na pewno nie
          zdążymy, i "co będzie", a już w biurze zawsze było "o matko co my teraz
          zrobimy", "na pewno się nie uda", "o matko, co mi tu wyskoczyło" (w sensie na
          monitorze) i nieśmiertelne "na bank zostaniemy dzisiaj po godzinach", co się nie
          zdarzyło nigdy! ale nerwy miałam tak zszargane, że przesiadłam się na autobus :P
          • Gość: anka szkieletory jedzace przez 8 godzin IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 27.03.09, 14:19
            rano kawka sniadanko, potem drugie i do konca dnia jakies ci...y,
            paluszki, landrynki
            caly dzien tylko mielenie geba chrumkanie, mlaskanie obrzydlistwo
      • Gość: awa Re: Czy u Was w pracy... IP: 212.160.148.* 27.03.09, 14:24
        erotomani/erotomanki gawedziarze
        co dziennie chwala sie z kim sie spotkali, bzykneli i zerwali i jakie maja
        problemy sercowe

        kompletnie mnie to nie interesuje ale ich to nie zraza zupelnie
        • Gość: szpinak Re: Czy u Was w pracy... IP: *.adsl.inetia.pl 28.03.09, 00:19
          o matko - mam to samo ;)

          nikt nie pyta, nikt sie nie zachwyca opowiescia, nawet sie nie usmiechnie pod
          nosem, ale te gady zawsze kazda rozmowe wymanewruja tak, zeby jakos pasowala do
          ich nieuchronnie nadciagajacej opowiesci o kolejnym podboju...... nawet rozmowe
          o najblizszym wdrozeniu da sie zakombinowac tak, zeby traktowala o d..pach...
          nic ich nie rusza..
    • Gość: jaija Re: Czy u Was w pracy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.02.09, 22:25
      Czasem wystarczy jeden gość z przerostem ego, albo ADHD i nie trzeba więcej ;)
      • Gość: Rafał Re: Czy u Was w pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.09, 03:21
        "Poliglotka" - jak coś się dzieje ( z reguły jakieś bzdury ) woła "o dżizas" lub
        "o siet" ewentualnie jedno i drugie na przemian. Krztuszę się ze
        śmiechu.................
    • ania-m Re: Czy u Was w pracy... 14.02.09, 11:26
      U mnie perliczki...Potrafią zebrać się nad moją głową i gadać przez dwie godziny
      (temat: głównie dzieci - zdolne lub niegrzeczne, ale może być też budowa - jest
      laska, która głośno musi każdemu opowiedzieć o każdym etapie, ze szczegółami, i
      pokazywać zdjęcia, ewentualnie remont, mąż, wesele....swoje lub cudze...itp, itd.
      Czasem wydaje mi się, że zwariuję, jeśli ten jazgot potrwa chociaż minutę
      dłużej, ale w większości przypadków potrafię się wyłączyć. Dzięki temu wychodzę
      z pracy o normalnej godzinie. Przez to niestety niektóre zaczynają plotkować, że
      mam mniej obowiązków, bo ONE muszą zostawać po godzinach....

      Na pogwizdujących działa rytmiczne bębnienie palcami w stół. Sprawdzone.
    • Gość: ludzie Re: Czy u Was w pracy... IP: *.watf.cable.ntl.com 15.02.09, 16:27
      Barbie - u mnie w pracy jest Barbie 30letnia. Pracuje dobrze, nie
      powiem zlego slowa. Wygląda jak lalka Barbie, nie będę się wdawała w
      opisy. Jej zachowanie doprowadza damską część biura do nerwów.
      Zachwouje sie jak dziewczynka z przedszkola, mówi zdrobnieniami,
      chichocze itd
      Jest też jedna szefowa - ponad 40lat i jest straszliwie
      nieokrzesana. Czasem wykrzykuje na aplikantów, którzy do nas
      dzwonią, jak matka dajaca reprymendę niegzecznym dzieciakom hehe. I
      zawsze mówi do nich - ja tu jestem teamliderem, albo supervisorem.
      JA!

      Jst tez u nas stado ludzi-gadaczy, ktorzy nic nie robia. I ostatnio
      zostalam zapytana, czy ja w ogole w pracy nie gadam hehehe.





      • kamelka76 Re: Czy u Was w pracy... 15.02.09, 17:47
        Oj, tak. Perliczki zdecydowanie przeważają. Ale mozna się nasłuchać
        o wyższości zielonej herbaty nad kawą, mam bogatą wiedzę na temat
        bakterii mnożacych się w dystrybutorze z wodą i wiele, wiele
        innych...
        A są jeszcze siorbacze. Robi sobie taki herbatę rano, po czym za
        wszelką cenę chce wypić wrzątek - i siorbie przy tym niemiłosiernie.
        Albo flikacze - przychodzi toto rano do biura i słychać, że ma
        katar, bo flika jak nieboskie stworzenie. Wręczasz takiej chusteczkę
        ( z dwojga złego wolę smarkacza), a ona mówi, że to tylko tak przez
        chwilę, bo zimno na dworze, i oczywiście z chusteczki nie korzysta,
        tylko flika dalej. Normalnie płakać się chce...
        No i oczywiście fusiarze - kiedy popija poranną kawkę tak, że kożuch
        z fusów oblepia mu całą górną wargę. I łazi tak z tym przez pół
        dnia, mijając po drodze z 5 luster...
        • Gość: xoxo Re: Czy u Was w pracy... IP: *.gbn.pl 15.02.09, 18:48
          zdecydowanie najbardziej wkurzaja mnie wyzej wspomniani panikarze i
          obsrywacze - zawsze po ich bytnosci w toalecie zostaje "slad
          brunatnego małysza". i nie pomaga naklejanie kartek z prosbami i
          pogrozkami w kiblu, centralnie naprzeciwko muszli, na wysokosci
          wzroku zasiadającego. ci to dopiero są porażka. kompletny brak
          kultury.
          • Gość: lelumpolelum Re: Czy u Was w pracy... IP: 87.204.151.* 17.02.09, 17:43
            o tak, obsrywacze są zdecydowanie najgorsi!
            za każdym razem zostawiają po sobie ślady hamowania na
            muszli.Niereformowalni.
            • han-ka4 Re: Czy u Was w pracy... 17.02.09, 22:24
              jeśli o mnie chodzi to najbardziej irytującą kategorią są wyżej wspomniani
              "wtrącacze telefoniczni". A już najbardziej mnie denerwuje, gdy podczas rozmowy
              np. z klientem staram się ignorować takiego osobnika i w tym momencie zostaję
              szturchana w plecy bądź trącana długopisem! Brrrrr
            • kejt.de.grejt Re: Czy u Was w pracy... 10.03.09, 03:48
              hmm co do obsrywaczy - pracowałam jakiś czas w zespole, w którym dużą większość
              stanowili faceci i po niektórych nie dało się wejść do toalety - tak strasznie
              śmierdziało, a najgorsze było to, że wychodził taki z kibelka po dłuższym
              pobycie i mówił cały szczęśliwy: "ahh, od razu lepiej, no tak, kebab z ostrym
              sosem, coś tam i coś tam na późną kolację robi swoje... ale wiesz co, na razie
              lepiej tam nie wchodź" no cóż, niby ostrzegał, ale kibelek był tylko jeden, więc
              jak się musiało to się musiało i nie było innej opcji...

              A, no i jeszcze przy bezpośredniej obsłudze klienta denerwują mnie tacy klienci,
              do których lepiej się nie zbliżać, bo grozi to zaczadzeniem i tacy najczęściej
              podchodzą bardzo blisko i rozmawiają bardzo długo...
              • pancwynar Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:26
                to może raczej pretensja do szefostwa na niewentylowany wychodek?
                no wybacz, ale chyba nie oczekujesz, że przy defekacji będzie
                fiołkami pachnieć, ew. ktoś powstrzyma się od puszczenia gazów - po
                to wreszcie jest toaleta (boże, o czym ja pisze przy jedzeniu?:/)
                abstrahuję od sposobu odżywiania się różnych indywiduów oraz ich
                zachwytów nad własnymi odchodami ("ach, ale kloca postawiłem! od
                razu lepiej!") - to już czystej wody buractwo...
                • Gość: Agi Re: Czy u Was w pracy... IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 29.05.09, 11:51
                  pancwynar napisał:

                  > to może raczej pretensja do szefostwa na niewentylowany wychodek?
                  > no wybacz, ale chyba nie oczekujesz, że przy defekacji będzie
                  > fiołkami pachnieć,

                  Nie, ale oczekuję, że przed opuszczeniem kabiny użyje się odświeżacza powietrza,
                  który właśnie po to tam stoi. Na spłuczce, żeby był na widoku. W mojej
                  poprzedniej firmie był kibelek koedukacyjny i zauważyłam dziwną prawidłowość:
                  panie używały psikadła, panowie udawali, że go nie widzą.
                  • Gość: x Re: Czy u Was w pracy... IP: *.lodz.msk.pl 31.05.09, 20:32
                    > Nie, ale oczekuję, że przed opuszczeniem kabiny użyje się
                    > odświeżacza powietrza, który właśnie po to tam stoi.

                    U mnie w pracy takie cudo wytrzymuje 30 minut. Potem ginie.
                    A podobno pracują ludzie po wyższych studiach...
      • Gość: paniena Re: Czy u Was w pracy... IP: *.bradfordcollege.ac.uk 27.03.09, 14:25
        o ja jestem Niegadacz pracowy!

        u mnie jest 'Alternatywny Terapeutyk'(3 rok zaocznej akupunktury w
        college'u), chociaz rownie dobrze pasuje 'Rowerowy Leser', bo
        przyjedza na rowerze i spedza caly dzien siedzac przy kompie) -
        dzien zaczyna od masci tygrysiej chyba, smierdzi strasznie kamfora,
        oczywiscie smaruje sie siedzac przy biurku, po poludniu nadchodzi
        czas na sesje akupunktury - zdejmuje buty, skarpetki i wbija igly w
        stopy i nogi mowi jak bardzo mu to pomaga. Czasem jeczy; mniemam ze
        nie do konca doszkolony w tej dziedzinie.

    • Gość: pola.b Re: Czy u Was w pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.09, 08:52
      U mnie w pracy są 2 perliczki wiodące w dwóch różnych działach. Oby dwie
      słodko-obłudne. Od ich teorii skręca mnie w środku z ich głupoty. Powtarzają
      opinie wyjęte z tygodników, faków, superaków, plotków, kozaczków i raczą
      wszystkich rewelacjami.

      I nie wiem czemu inni słuchają wywodów z zaciekawieniem. Mi się chce zawsze
      rz... jak słyszę te dwie.
    • moratoris Re: Czy u Was w pracy... 10.03.09, 14:56
      Zdecydowanie najgorszy jest ziewacz biurowy... wydający przy tym jeszcze tysiąc
      innych dźwięków potrafi wybić z rytmu pracy na pół godziny
      • gabi_niedzisiejsza Re: Czy u Was w pracy... 10.03.09, 15:09
        -gawędziarz marzyciel, dopada ofiarę wszędzie, w pokoju na korytarzu
        w kiblu i zaczyna snuc opowieść, makabra!
        -smrodziarz, nie myje się nigdy, energicznie wymachuje rękami,
        przejazd z takim windą to trauma na cały dzień
        -dama posrana, cokolwiek by się nie działo wolnym krokiem przechadza
        sie po korytarzu i nijak jej wyminąć
        -zalotnik z bożej łaski, obleśnie stroszy piórka i opowiada
        dwuznaczne świństewka, szczególnie obciachowy w większym gronie
        -wtrącacz, zawsze włącza się do dyskusji, choć nie ma pojęcia o czym
        mowa i wszyscy zebrani widzą go pierwszy raz w życiu
        -malowanka, ubrana jak prostytutka z Ząbkowskiej z przeświadczeniem
        o swej wysokiej inteligencji
        • Gość: kris Re: Czy u Was w pracy... IP: 81.219.116.* 10.03.09, 15:39
          Barbie - wygląd lalki wystawowej i poziom umysłowy ławicy śledzi.
          Przebieracz palcowy - oprze sobie łapkę na biurku i udaje pianistę.
          Chrząkacz pospolity - odchrząkiwanie i kasłanie co 5 minut. Nie jest
          chory, bo pytałem.
    • Gość: fruuu Re: Czy u Was w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.09, 08:22
      Ja mam w pracy:

      *chórzystkę - panią intonującą pod nosem pieśni kościelne - szczytem
      jest "dobry jezu a nasz panie ...."

      *płaczkę pospolitą - dziewczę młode które zaczyna chlipać że np.
      klient nie tak się odezwał albo skrytykował

      *panią PRL - która w sklepie zachowuje się na zasadzie:
      Klient: dzień dobry czy jest mydło ?
      PRL: nie ma
      Klient: a może jest powidło?
      PRL: nie ma
      Klient: a co jest ?
      PRL: ja jestem !

      pozdrawiam
    • Gość: Obsrywacz Re: Czy u Was w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.09, 18:24
      Sam zaliczam się do gatunku "Obsrywaczy", brzydzi mnie podniesienie szczotki i
      umycie po sobie kibla. Ale uwaga! Bardzo głośno i często krytykuję obsrywaczy ,
      żeby mnie nikt nie podejrzewał, Ilu z was tak robi?
    • anahella Re: Czy u Was w pracy... 16.03.09, 03:48
      Zapachowcy kulinarni:
      Nie najbardziej wkurza, gdy ludzie przynoszą do biura obiadki, podgrzewają w
      mikrofalkach i jedzą przy biurku, mimo że jest w biurze kuchnia z dużym stołem.
      Odór bigosów i innych potraw roznosi się po całym open space'ie.

      Najbardziej jednak załamuje mnie gdy w firmie jest bufet, a ludzie zamiast zjeść
      przy stole biorą jedzenie na wynos do biurka. Urocze jest wejść w windzie na
      kogoś, kto jedną ręka trzyma talerz, a drugą wiosłuje widelcem.
      • lesialesia Re: Czy u Was w pracy... 16.03.09, 07:44
        a ja mam szczęście ;) bom sama w pokoju i rzadko kiedy zakłócają mój spokój ;)
        ale jak już to zdarzają się przede wszystkim BAŁAGANIARZE: tu portfel, tam
        klucze, tu jakiś świstek, tam papierosy, no i oczywiście muszą podotykać
        elementy wyposażenia, których nigdy nie odkładają na miejsce.... po takiej
        wizycie długo dochodzę do siebie ;)
      • gabi_niedzisiejsza Re: Czy u Was w pracy... 16.03.09, 13:23
        Ja takich nazywam: smrodziarze kuchenni
    • Gość: zły_jak_ch*j Re: Czy u Was w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.09, 18:19
      U mnie w pracy kierownikiem działu jest totalna pi**a, która nie potrafi nic
      wywalczyć dla swoich ludzi. Z podkulonym ogonkiem, przyjmuje coraz więcej zadań
      od swoich przełożonych,a wykonanie ich zrzuca na nas. Zatrudnił sobie
      asystentkę, której głównym zadaniem jest okadzanie jego żałosnej osoby. jego
      zastępca jest 30 letni prawiczek, sfrustrowany, agresywny i głupi. W tym
      wszystkim., oprócz paru osób siedzę ja- jedyny sprawiedliwy, a ten pedał nawet
      mi nie umiał załatwić podwyżki. To tyle.
      • pancwynar Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:30
        :-D
      • Gość: cierciu Re: Czy u Was w pracy... IP: 83.238.0.* 27.03.09, 11:41
        Miszczowski post :)
    • oposka Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 10:33
      mlaskacz :D
      mlaska jak diabli przy zuciu gumy ....:D
      • martica mewa smieszka 27.03.09, 11:05
        MEWA ŚMIESZKA- prawie każda rozmowa z klientem to rozbawianie tegoż i
        przy okazji chichotanie i kwiczenie samemu przy biurku. Mnie to
        dekoncentruje i nie mogę normalnie pracować- jak raz skomentowałam to
        ja wylądowałam na dywaniku szefa bo rozbijam team spirit...Nie MEWA ŚMIESZKA oczywiście...
        • Gość: Galerianka Diva operowa IP: *.chello.pl 27.03.09, 11:16
          Pracowałam z ryczącą (i w przenośni, i dosłownie) trzydziestką.
          Ciągle coś podśpiewywała, repertuar miała przy tym mało ambitny,
          uwielbiała bowiem przeboje boys-bandów i infantylne piosenki
          przedszkolne. Najgorsze było to, że jej (choć siedziała dość daleko
          ode mnie) przeszkadzały moje rysunki na notatkach(oczywiście moich,
          nie cudzych). Tacy upierdliwcy biurowi na ogół próbują zamaskować
          własne "bezeceństwa" wytykając innym ich małe grzeszki. Ja
          przynajmniej wyrzucałam po skończonej pracy/wykonanym zadaniu te
          kartki, a ta wyła przez 8 h z przerwą na drugie śniadanie i
          strasznie się cieszyła, jak to "pięknie" jej wychodzi. Nie daj Boże
          było jej zwrócić uwagę, poza tym grzała łóżko szefowi jednego z
          działów, więc była nie do ruszenia.
      • Gość: tiaaaaaa Re: Czy u Was w pracy... IP: 195.12.32.* 27.03.09, 11:20
        gryzacze...
        tak głosno je kanapki, owoce, zuje gumę, że słyszę jak zęby o siebie
        sie obijaja ;)
        obgryzacze...
        siedzi i obgryza paznokcie, bez przerwy...czy gada prze ztelefon,
        czy pisze maila...non stop, dziwne, że jeszcze ma w ogole palce. ;)
        • Gość: misza Re: Czy u Was w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 15:20
          Ja pracowałam kiedyś z taką osobą, która mając sztuczną szczękę
          ciągle wypychała ją językiem. Widok obrzydliwy!
      • Gość: kaczuszka Re: Czy u Was w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.09, 22:47
        Ło matko właśnie żuję sobie głośno i ze smakiem gumę. I zamarłam.
        A odnośnie wątku to mam następujących delikwentów:
        DOBOSZ. Co i rusz bębni o stół placami, albo pstryka. Sympatyczny nerwusek.
        DOCIEKLIWA. Lubi wszystko wiedzieć min. gdzie pracują moi rodzice, ile mają
        pokoi, które liceum ukończyłam, jakie jest moje panieńskie nazwisko. Niby żadna
        tajemnica, ale g.o ją to obchodzi.
        MĘKĄŁA. Zachowuje się jakby pracę zaczynała od wczoraj. Ciągle się myli, coś
        zapodzieje, z czymś nie zdąży. Tylko, że dzień pracy zaczyna od śledzenia NK i
        tak samo kończy.
    • pancwynar Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:14
      komentator: przy wpisywaniu "pomaga" sobie czytając na głos
      wpisywany text;
      maruda: o co by się go nie spytać/poinformować zaczyna od
      narzekania; to chyba jakaś mantra, ale niektórym się może śpieszyć i
      woleliby, aby pominął ów rytał,
      pozyczacz: wciąż zawierusza mu się korektor/spinacz/zszywacz/itp.
      więc sięga po leżący na biurku obok
    • Gość: Ludolfina Puszczyk IP: *.chello.pl 27.03.09, 11:25
      Puszcza gazy, przeważnie są to cichobiegi, ale śmierdzące jak
      cholera. Człowiek czuje zbliżający się, narastający smród.
      Oczywiście nigdy nie ma winnego. Łatwiej, jak się siedzi we dwoje.
      Niestety, nie zmienia to faktu, że ta druga osoba zatruwa powietrze.
    • Gość: inka Re: Czy u Was w pracy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.03.09, 11:26
      CUKIERECZEK-odkryty przeze mnie gatunek (1 szt.) charakteryzujący
      się nagminnym zdrabnianiem każdego słowa, jakie
      wypowiada. "fakturkę" jeszcze akceptuję, ale spotkanko, pytanko,
      ćwiczonko, bankiecik i najgorsze kawusia...grr.
      Nie mówią o równie słódkich zdrobnieniach imion i czułych słówkach:
      kasieńko, kochanie, słoneczko. Jak słyszę zdrobnienie mojego imienia
      (pomysłowe, ale nie zamieszczę), to mam ochotę krzyczeć.
      • Gość: kajtek88r Re: Czy u Was w pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.09, 19:21
        Znam to, mam w pracy to samo. Zszywaczek, karteczki, zgłoszeniuweczki,
        papiereczki, baneczki..
    • wrednamadzia Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:28
      Smarkacz jest, ale w innym pokoju :))) W moim pokoju jest za to
      ŻARŁOK SMRODLIWY. Je niemalże non-stop, oczywiście zawsze przy
      biurku. A gustuje w taniej, śmierdzącej kiełbasie z tesco, równie
      śmierdzących kostkach rosołowych, które cały dzień popija zamiast
      kawy i herbaty oraz w tuńczyku z puszki, oczywiście prosto z puszki
      a nie z talerzyka na przykład. Jak nie je ww. "potraw" to chrupie
      orzeszki.
      • grzeszna_marta Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:45
        o rany aż mnie zemdliło :(
        uuuuu
      • Gość: njnj Re: Czy u Was w pracy... IP: 86.47.47.* 27.03.09, 11:45
        jest u mnie tylko 1 taki- Alan, wszystko musi wiedziec i o wszystko pyta nawet
        jak kolo niego przechodze:
        -a co masz w rekach za rysunki
        -gdzie idziesz
        -co robiles wczoraj
        -co masz za rysunki
        -co masz za rysunki
        -co masz za rysunki
        -co masz za rysunki
        -...
        itd
        bardzo mnie to irytuje

        Reszta ludzi ma swoje specyficzne zachowania ale je toleruje poniewaz zapewne
        tez takowe posiadam.


        • Gość: kgsz Nie wiem jak u Was w Irlandii... IP: *.tvgawex.pl 27.03.09, 23:59
          ...ale np. w takiej Szkocji takie pytania to nie jest objaw wścibstwa (niezależnie od tego też bym ich pewnie nie znosił), a sympatii - może ów Alan, podobnie, okazuje Ci w ten sposób, że Cię lubie, że zależy mu na tym co się dzieje w Twoim życiu.
          ...jeśli to ten typ to pewnie nieba by Ci przychylił więc nie oceniaj go zbyt surowo :)
    • holland74 Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 11:57
      A u mnie w biurze mezczyzni bekaja i wydaja z siebie nieartykulowane
      odglosy,
      dyrektor handlowy krzyczy kukuryku ;-) i zamiast otworzyc drzwi reka
      to je kopie,
      faceci rozmawiaja nonstop o rozmarze swojego przyrodzenia, a jeden
      kolega w funkcji sekretarza caly czas sie nerwowo smieje jak
      rozmawia przez telefon. Pan dyrektor gada caly czas, ze sekretarz
      jest w wieku 32 lat dziewica.... A kolega z curaqao wali piescia w
      stol jak rozmawia z klientem i pyta sie czy juz wszystkie filmy
      porno obejzal w pracy.....
      "Lot nad kukulczym gniazdem" znacie ten film???
      Tak sie pracuje w "cywilzacji" w Holandii ;-)))
      • Gość: zupa Re: Czy u Was w pracy... IP: 217.153.167.* 27.03.09, 12:33
        u mnie towarzystwo odżywia się wyrobami z greenwaya albo krokieta. do niedawna byłam jedyną osobą, która przynosiła obiady z domu (teraz niektórzy zaczęli przynosić swoje żarcie, mówią, że kryzys;). najbardziej mnie wnerwia wkładanie mi głowy w talerz/ miskę, żeby zobaczyć "co tam mam".

        poza tym są osoby, które nie mają zwyczaju pukania do toalety, tylko szarpią za klamkę, jakby chciały tam wejść mimo wszystko. i nie mam na myśli nieśmiałego pociągania za klamkę, tylko wściekłe szarpanie.

        ogólnie jest ok. no, chyba że ktoś smaży rybę...
      • jastii Re: Czy u Was w pracy... 27.03.09, 12:52
        Kichacz armatni ;) - siedząc w pokoju słychać takiego z drugiego końca korytarza. Poznaję już po odgłosie, że to jeden i ten sam.

        Wciągacz - o, to jest znacznie, znacznie gorsze od Smarkacza. Robi to publicznie i bardzo głośno, z zawartością... Mam ochotę powiedzieć takiemu "smacznego"... aż na samo wspomnienie mnie mdli, o fuj...:/ Na szczęście już rzadko mam styczność, choć jegomość jest naprawdę sympatyczny...

        Seksistowski żartowniś - rzuca taki dowcipami i komentarzami personalnymi tylko dla niego zabawnymi lub dla innych tego samego sortu koleżków. Najlepszą metodą jest zgaszenie takiego brakiem jakiejkolwiek reakcji, albo ostatecznie stanowczym sprowadzeniem do parteru i tym samym ośmieszeniem, najlepiej przy świadkach. Wtedy nawet przyjdzie potem i przeprosi na osobności, albo przynajmniej więcej tego już nie zrobi.

        Podlizuch, lawirator - żadna to bliska koleżanka, a łapie człowieka i przytula się, obłapia, daje buziaczki, rzuca zdrobnieniami, pyta o intymne szczegóły z życia bez żadnego skrępowania, ciągle prosi o przysługę w tym co sama zrobić powinna, ale niczego nauczyć się porządnie nie potrafi, przynosi za to prezenciki w zamian i tak sobie lawiruje przerzucana z miejsca na miejsce. Przełożonych co rusz obdarowuje swoimi wypiekami, oraz kupnymi (za własne pieniądze) słodyczami. Nóż się w kieszeni otwiera normalnie.
      • Gość: ZNERWICOWANA Re: Czy u Was w pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.09, 15:59
        A ja bardzo proszę o pomoc - u mnie w pracy jest chłopak, który
        strasznie chlipie i siorbie herbate, nie czeka aż lekko wystygnie
        tylko dosłownie pije wrzątek, czekam aż sie zapowietrzy, bo może w
        końcu uświadomi sobie że to nic przyjemnego.
        Na dodatek przed każdym podniesieniem słuchawki i rozpoczęciem
        rozmowy chrząka tak głośno, że czasem podskakuję na krześle...
        Już zwracałam kilka razy uwagę, ale tylko roześmiał się głupkowato i
        nic nie pomaga, chciałam nawet zostawić anonimowy list, ale
        koleżanka stwierdziła, że to będzie wredne.
        Poradźcie coś - proszę!!!
        • Gość: Agi Re: Czy u Was w pracy... IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 29.05.09, 12:06
          Ja też zawsze chrząkam przed rozpoczęciem rozmowy, nie tylko telefonicznej. To
          nie natręctwo, tylko konieczność; nie wiem, z czego to wynika, ale non stop mam
          "zalepione" gardło i gdybym nie odchrżaknęła, to mój rozmówca usłyszałby tylko
          coś w rodzaju charkotu ofiary dusiciela. ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka