Dodaj do ulubionych

knajpiane historie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.09, 12:36
wrzuccie jakies smieszne knajpiane historie, teksty, dowcipy ;). wiadomo, ze
przy stole w knajpie powstaja najlepsze kwiatki :D
Obserwuj wątek
    • Gość: mucha Re: knajpiane historie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.09, 12:41
      Koles do dziewczyny "spodobalas mi sie, nie spie...ol tego"...ale to z komiksu
      knajpianego na nicdodac.pl nie wiem czy autentyczne :-)
      • Gość: M Re: knajpiane historie IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.09, 17:38
        Koleś z sąsiedniego stolika do nieznajomej dziewczyny, zachęcająco: "Walniesz
        kielicha?"
      • stalker9 Re: knajpiane historie 23.02.09, 14:29
        Mocny tekst, ale jaki prawdziwy;]

        Co racja to racja przy kielichu najlepsze teksty powstają, człowiek się
        rozluźnia to i teksty "luźniejsze" i bardziej z jajem.

        Ja coś dawno w knajpie nie byłem to i tekściorów nie zapodam, ale chętnie
        poczytam wasze:D

        Ps.Ten tekst z nicdodac to chyba jednak taki odgórny od organizatorów konkursu,
        ale tak czy inaczej mocny.
        • Gość: władek Re: knajpiane historie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 16:10
          hehe, wiem o co chodzi, ja tez ostatnio nie mam czasu na knajp, chociaz jak
          widze kolesi przy stoliku pijacych luksusowa i zapodajacych zartami z takimi
          bidnymi gębami, to moze i bym mial ochote;). ale teraz to raczej kulturka na
          imienikach czy cos, to luksusowej sie napije, albo tequilki z kolegami;)
        • Gość: abakus Re: knajpiane historie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 20:58
          faktycznie, w biznesie i w życiu prywatnym, najlepiej gadać przy
          kielichu - mam z tym już spore doświadczenie. Na tej stronce dobre
          teksty powstają, ciekaw jestem, czy większość piszących coś wypiła :)
    • anahella Re: knajpiane historie 22.02.09, 13:55
      Siedzę w fastfoodzie. Obok siedza jakieś łepki - na oko 14-16 lat, luźne dzinsy,
      bluzy, kaptury, taki styl trochę hip-hopowy.

      Dzwoni przyjaciółka. Niedawno się przeprowadziła, z lepszego na gorsze (tak
      czasem w życiu bywa). Rozhisteryzowana krzyczy w telefon, że znalazła w kuchni
      karalucha i pyta, co ona ma z nim zrobić.

      Żeby ją rozśmieszyć, mówię pewnym głosem do telefonu: "zwiąż go, zabij ze
      szczególnym okrucieństwem, wywieź za miasto i zakop".

      Chłopcy ze stolika obok znieruchomieli i... szybciutko się wynieśli zabierając
      swoje kanapki. Ja na wszelki wypadek też szybko się zwinęłam, bo dopiero po
      reakcji tych dzieciaków zorientowałam się, że nie wszyscy wiedzieli, że to glupi
      żart a propos karalucha...
    • Gość: gość Re: knajpiane historie IP: *.206.112.242.static.telsat.wroc.pl 23.02.09, 18:07
      Lat parę temu urżnęliśmy się z moim przyjacielem w knajpie. Oboje wykładamy na
      wyższej uczelni. Ja po wlaniu w siebie obłędnej ilości wódki zapałałam miłością
      do całego świata. Przyuważyłam smutnego samotnika, o wejrzeniu smętnego
      spaniela, od długiego już czasu sączącego samotnie przy stoliku jedno piwo za
      drugim. Na siłę przyciągnęłam go do naszego stolika, jęcząc, że "nikt nie może
      być samotny". Po dłuższym okresie konsumpcji i konwersacji okazało się, że jest
      to student naszej uczelni. Wieczór zakończył się ogólnym upodleniem i wyciem
      studenta: "i tacy ludzie mnie uczą!!!!!!!"
      • frred Re: knajpiane historie 23.02.09, 21:17
        Był swego czasu wątek pn. "Z nudów odwiedziłem parę spelun", na
        którym miałem zaszczyt robić za gwiazdę jednego wieczoru (tytułem
        wyjaśnienia: jedna z moich kumpelek mówi "te gwiazdy" na uliczne
        k*wy).

        Jedna z historii z tego wątku (nie moja, a jedna z 2-3 moich
        ulubionych):

        "Historia z czasów zamierzłych -około poczatków liceum.Miedzybrodzie
        Bialskie.
        Na górze restautacja pełen socreal o nazwie Szarotka (o ile
        pamietam) ,na dole
        wiejski kuflolot.Koledzy którzy przybyli autobus wczesniej udali sie
        tam na
        piwko.Chyba jednak miejscowym nie spodobały sie wojskowe spodnie i
        punkowskie
        koszulki także dosłownie wylecieli z knajpy.Po prostu wzieto ich za
        dupy i
        karki i wyrzucono.Gdy przybylismy ,leczyli juz rany na polu
        namiotowym piwkiem
        zakupionym w sklepie.
        Pomni doswiadczeń naszych kolegów(a stroje mielismy podobne)
        raczylismy sie
        wszyscy piwkiem na polu narzekając na nietolerancje tubylców.Po
        któryms tam zk
        z kolei piwie naszła nas jednak ochota na kuflowe.I poszlismy.Ja i
        jeszcze
        dwóch kumpli (ci wczesniej wyrzuceni juz zostali na polu)Gnani
        pijacka brawurą
        ruszlismy prosto do baru nie bacząc nawet na kolejke.I stał sie
        cud.Nikt nam
        nawert złego słowa nie powiedział.Spokojnie rozepchnelismy sie
        łokciami i
        wzieli po 3 kufle co by nie tracic czasu.Troche nas ten sukces
        zszokował.
        Albo tubylcy byli juz zbyt pijani albo ci najbardziej agresywni juz
        posneli.
        W kazdym bądz razie kuflowe smakowało znakomicie,tubylcy wrecz nas
        omijali a my
        upojeni piwkiem zarzadzilismy tradycyjne siłowanie na rekę.Wyrzuceni
        wczesniej
        kumple przygladali sie z oddali z niemym podziwem ale jakos nie
        kwapili sie
        dosiąść a konkurs na reke trwał w najlepsze z udziałem tubylców
        oczywiscie.
        Sytuacja stawał sie jednak powoli napieta ,kumpel siłuje sie z
        jednym z
        wiekszych i młodszych miejsciowych ,ten ma grono
        kibiców ,przegra :to nam
        dokopia w imie honoru przysiółka,wygra czyli my okazemy sie słabsi i
        to tez nam
        dokopia.Kulminacja pojedynku,ramiona drżą z wysiłku,kumpel jakby
        zbierajac siły
        generuje gdzies z pod serca olbrzymiego charka i spluwa nim nie
        patrząc gdzieś
        w bok.Traf chce że na łysine sączącego piwko stolik obok
        jegomościa.Cała sala
        wybucha zgodnym śmiechem.Siłujacy też we wspólnym rechocie opadają
        pod stół.
        Facet spokojnie wyciera chusteczka łysine.Nie ma pretensji.Słyszy
        nawet sorry z
        ust kolegi.Od tej pory juz tam moglismy pic spokojnie.Jak sie
        pózniej okazało
        koledzy którzy zaliczyli wylot zoatali wzieci za faszystów ;-) "
        • Gość: menel knajpiany fred z całym szacunkiem, mimo wlania w siebie 5bro IP: *.skynet.net.pl 23.02.09, 21:27
          warów nie przebrnąłem przez Twoją knajpianą opowieść :)
          Masz jakiś bryk ?
          • frred Re: fred z całym szacunkiem, mimo wlania w siebie 24.02.09, 19:27
            Pij więcej, tylko przy tym rozmawiaj z inteligentnymi ludźmi.

            Wtedy wszystko zrozumiesz.

            A poważnie to historia jest bardzo prosta, choć, przyznaję, dla
            NIEKTÓRYCH ludzi może być długa (podobnie jak haiku).
            • mooniek Re: fred z całym szacunkiem, mimo wlania w siebie 25.02.09, 22:04
              Jakiś czas temu piłem z kolegą i jego kolegami.
              Jeden z nich "zaimponował" mi tekstami (do płci pięknej):

              "masz wargi jak brzeg od wanny" - jeśli nie dała mu szansy
              "i tak nigdy nie będziesz sikać tak jak my" - jak wyżej
    • a.g.n.e.s1 Re: knajpiane historie 27.02.09, 21:36
      kuzyn mojego męża w pubie zagadał do dziewczyny, stawiając jej piwo:
      pij, będziesz łatwiejsza
      na to ona:
      ja już jestem łatwa, tylko ty pi..a jesteś
      :)
      autentyk:)
      • frred Re: knajpiane historie 28.02.09, 00:36
        stare, choć wierzę że autentyk - gość widocznie nie znał

        z tej samej beczki:

        on: to się myje, a nie wietrzy

        ona: TO się dupcy, a nie wącha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka