Gość: Ethlinn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 18:42 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hamsterek Re: Przypadki chomików;-))) 18.12.03, 19:10 Oj dużo miałem przypadków, duzo! Odpowiedz Link Zgłoś
westpoint Re: Przypadki chomików;-))) 18.12.03, 19:23 www.chomiki.gora.prv.pl/ Miłej zabawy :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn Hi hi hi hi hi;-))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.03, 12:54 Hamsterek opowiadaj o swoich przypadkach, ale już;-) Odpowiedz Link Zgłoś
hamsterek Re: Hi hi hi hi hi;-))))) 19.12.03, 15:51 No dobra ! Bedzie o przygodach moich Chomiśiów. Pierwszy agent: - Uciekł mi kiedyś 2x z balkonu, skoczył skubany z 4 piętra, raz nic mu się nie stało za drugim razem złamał sobie pół zęba i kulał przez tydzień. Oczywiście znaleziony został na drugi dzień. - Ojciec schował kiedyś trochę złota w takim potrfelu pod wykładziną za regałami (komuna jeszcze była a to była lokata kasy - sygnet, pare obrączek). Wypuszczałem często chomika żeby sobie pobiegał i nie spodobało mu się to coś, co było w kącie pokoju więc to wyciągnął na wierzch prawie na środek i przygotowywał tam sobie w kącie spanko. - Wyszedłam z chomikiem na trawkę a ten skubaniec mi wlazł w dziurę która prowadziła do studzienki kanalizacyjnej. Pobiegłem do domu po jakiś śrubokręt żeby orworzyć wieko a jak przyszedłem to chomika już nie było. Odnalazł się po tygodniu po drugiej stronie ulicy. Kumpel szedł z matką i zauważyli jak przebiegał przez chodnik. Z drugim nie pamiętam specjalnych akcji. A trzeciego dostałem od koleżanki która mieszka za miastem na osiedlu domków i wracała samochodem o 23.00 w lato a ten malutki biegł po gruntowej drodze. A że prawie każdy mieszkaniec ma tam kota i ona też, to zmusiła mnie żebym się nim zaopiekował. Jak on tam przeżył to nie wiem, wszędzie łaziły tam kocury. I co on tam robił, przecież prawie wszyscy się tam znali ale nikomu nie uciekł. Był bardzo oswojony. Dostał akwarium ze schodkami i antresolką :-)) w spadku po drugim. Sam się prosił żeby go brać na ręce i wypuścić. Wciskał ryjka do ręki albo ciągnął delikatnie ząbkami za palca żeby otworzyć rękę aby mógł do niej wejść i go zarbać. W dzień natomiast nie nawidził jak ktoś go głaskał i budził. Wypychał wtedy palce noskiem albo delikatnie ząbkami. Odpowiedz Link Zgłoś
hamsterek Re: Hi hi hi hi hi;-))))) 19.12.03, 15:56 A to właśnie ten trzeci aparat mój chomiś: 81.219.160.50/zdjecia_nadeslane/chomik1.htm Odpowiedz Link Zgłoś
snoop Re: Hi hi hi hi hi;-))))) 19.12.03, 16:10 Zaczne od tego ze moj chomik nazywal sie Pluto :D Skubaniec niesamowity ale smiechu troche z niego bylo Pewnego razu wypuscilem go z klatki zeby sobie pochodzil po domu Stanalem i rozmawiam z baratem a chomik stanal mi nagoe no i jak ruszalem to go wprawilem w ruch obrotowy tak ze zrobil kilka piruetow i salt ale na szczescie bezpiecznie wyladowal na moim tacie :D Innym razem jakos w lato wystawilem jego akwarium na balko zeby sobie poodychal swiezym powietrzem spryciarz wdrapal sie po takiej chustawce (do ktorej sobie wchodzil i biegal dla relaksu :), podciagnal na wysokosc akwarium i wyszedl polazic po balkonie przeszedl magiczna bariere i skoczyl sobie z 5 pietra chyba dla zabicia nudy :D akurat gdzies tam bylem niedaleko i widze ze sasiad niesie jakiegos chomika patrze po ukladzie plamek a tu moj kaskader :D okazalo sie kolezanki tez wyskoczyl tego samego dnia z 7 pietra (chyba jakis desant robili) no ale niestety zapomnial spadochronu:/ moj Pluto zmarl ze starosci , ale mu pogrzeb wtedy wyprawilem jak ta lala (to bylo z 9 lat temu fajnie powspominac) Odpowiedz Link Zgłoś
sugarhoney Re: Hi hi hi hi hi;-))))) 19.12.03, 22:25 Mój chomik wdzięcznego imienia Pysio niestety juz nie nalezy do swiata żywych. Oddał ducha kiedy nie było mnie w domu bo pojechałam na wakacje i opiekowała się nim moja babcia ktora w strachu przed przewidywaną histerią przyrzekała na wszystkie swiętości, że on tylko uciekł po scianie domu (!!!) i na pewno gdzies żyje sobie spokojnie... Chomik ów był karmiony również mięskiem, ktore uwielbiał, i urósł mi na nim dorodnie, bo rozmiarow był powiedzmy sredniej swinki morskiej. Kiedyś dziecko znajomych postanowiło zaznajomić się bliżej z chomisiem, ale on, chociaz z natury przyjazny i wrecz cielęco ospały z miejsca capnął dziecię w palec i to tak skutecznie, że nie dało się go za cholerę odczepić. Dziecko w rozpaczy zaczęło się miotać usiłujac wyciągnać palec z klatki, co się rzecz jasna nie udało gdyz na końcu palca miało blokadę w postaci gigantycznego chomika ktory pomimo kilkaktotnych intensywnych zetknięć z pretami klatki nie chciał popuscić ani trochę. Przysięgam, ze ta bestia patrzyła na nas całkiem przytomnie i miała z tego uciechę! Oczywiście,malec został w końcu wyciągnięty z paszczy futrzaka i nie stało mu sie nic, poza drobnymi rankami na palcu. Odpowiedz Link Zgłoś
snoop Re: Hi hi hi hi hi;-))))) 19.12.03, 22:51 hehehe to musiala byc jakas szkolona bestia nie chomik :D Odpowiedz Link Zgłoś
sugarhoney Re: Hi hi hi hi hi;-))))) 19.12.03, 22:54 Przysięgam, ze ja go tego nie uczyłam:)) szkoda, że nie odkryłam w pore jego talentów Zwierzecia Obronnego...:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn Ale się uśmiałam;-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.03, 16:20 Ja na samo słowo "chomik" reaguję głupawką, a tu takie historie;-) Ja miałam bodaj 4 chomiki. Najlepszym agentem był pierwszy. Uciekał mi mnóstwo razy; raz spadł ze schodów - okropnie sie potłukł biedaczek, a znaleźliśmy go w bucie. Za drugim razem jakimś cudem przecisnął się między prętami klatki - musiał się spłaszczyć do 1 cm!!!! Jego klatka stała koło mojego łóżka, i kiedyś zeżarł mi cały róg prześcieradła który dyndał obok klatki. A chomika mojego kolegi po jego ucieczkach zawsze znajdowano w kuble na śmieci;- ))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aka a o swince morskiej moze byc ??? IP: *.we.client2.attbi.com 19.12.03, 17:00 Mialam swinki morskie , ktore trzymalam na balkonie. Balkon byl obudowany , mial taka przy poziomie podlogi rurke-sciek ktora prowadzila do rynny. Raz samiec w pogoni za samica wylazl ze skrzynki, zgubil sie i wlazl ten sciek a pozniej do rynny !! Biegal w tej rynnie kilka godzin i wydawal wojenne okrzyki : weeee!!! weee!! Nie dal nawet na kukurydze sie skusic !! Dobrze ,ze w sasiednim budynku reperowano dach i robotnicy mieli dluga drabine !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daDunia Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.03, 11:34 Prawie wszystkie moje chomiki niestety miały przeżycia bardzo traumatyczne (i ja dzięki temu też ;-)). Jeden, po nocnej ucieczce z akwarium złapał się w pułapkę na myszy ustawioną za kuchenną szafką - na szczęście przeżył, bo przytrzasnęło mu tylko łapkę. No ale trochę to trwało zanim został odnaleziony i oswobodzony .... Nie dane mu było niestety długo pozyć, bo parę miesięcy pozniej skonal w meczarniach po tym jak go bezmyślnie nakarmilam kiszoną kapustą. Drugi tak nieszczęśliwie wypadł mi z ręki na podłogę (uderzył główką), że parę miesięcy był sparaliżowany. Leżał cały czas nieruchomo, nawet karmić go musiałam bo nie był w stanie niczego w łapkach utrzymać. Potem jakimś cudem paraliż ustąpił. Na tyle, że chwila mojej nieuwagi wystarczła, żeby zwiał mi w ogrodzie w siną dal. Trzeci, ostatni, uciekł mi w pokoju babci. Po dwóch dniach (aż mi się słabo robi jak sobie przypomnę ...) znalazłam go, a właściwie jego zwłoki, pływające w jakimś plastikowym pojemniku z wodą do kwiatów. Jednego szczególnie miło wspominam - śpiewał (a prawdę mówiąc: piszczał) w czasie mojej gry na pianinie. Potem miałam szczura - o niebo inteligentniejsze zwierzę od tych wszystkich chomików razem wzietych :-D Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Przypadki chomików;-))) 20.12.03, 11:55 A moj chomik oddal ducha rowno trzy lata temu, w dni swiateczne. Nazarl sie szkla z peknietej bobmki choinkowej i sie wykrwawil wewnetrznie. Zostal pochowany pod pomnikie Eleftheriosa Venizeosa (bodaj najwiekszy bohater grecki;))) w Parku Pedio Areos w Atenach. W szkatulce goralskiej zakupionej w Sukiennicach w Krakowie. W ostatnia droge dostala kawalek marchewki, malutkiego misia, kamyczek na szczescie, kierunkowskaz do chomiczego raju. ach, co to byl za pogrzeb... I jaka stypa w Mc Donaldzie pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 12:50 A mój pierwszy najwspanialszy chomik Dale został pochowany w ogródku, ale niestety w tej jego części która należy dziś do mojej ciotki wariatki opisanej w wątku o sąsiadach;-((( Pochowałam go w pudełeczku i jeszcze rok później zapaliłam tam świeczkę (bo to było moje pierwsze zwierzątko). Jego śmierć odchorowywałam cały tydzień (dostałam gorączki i nic nie mogłam jeść;-( A w ogóle jak to jest, że chomiki przeważnie konczą tragicznie??? Odpowiedz Link Zgłoś
hamsterek Re: Przypadki chomików;-))) 20.12.03, 14:36 Przykro mi to pisać ale daaawno temu mój znajomy opiekował się chomikiem kolegi i wypuścił go na podwórku żeby sobie pobiegał. Inny dzieciak biegł i tak niefartownie stanął że posliznął się na chomiśiu. Istna tragikomedia :))) :-((( biedny chomiś a i kolega też miał przechlapane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 15:07 Ojojojoj... Ja kiedyś wystawiłam klatkę z moim chomikuniem na balkon (świeże powietrze, te sprawy...), ale to był bardzo gorący i słoneczny dzień, a balkon jest od południowej strony, no i biedaczek nie dożył wieczora. To chyba była najgorsza rzecz jaką zrobiłam żywej istocie, i jeszcze dzisiaj mam potworne wyrzuty sumienia;-((( Odpowiedz Link Zgłoś
hamsterek Re: Przypadki chomików;-))) 20.12.03, 16:52 Jak mogłaś !!! :-((( Biedny chomiś... Odpowiedz Link Zgłoś
anikl Re: Przypadki chomików;-))) 20.12.03, 20:35 Mój chomik to chyba spiderchomik - bardzo lubi podciagac sie na lapkach w góre i zwisac z górnej czesci klatki. Czy Wasze tez? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.03, 20:40 No no, moje chomiki też tak robiły! Czasem nawet na jednej łapce im się udawało! A jeszcze mi się przypomniało, jak jeden mój chomiś po paru miesiącach mieszkania w swoim przytulnym domku przeniósł się do słoika gdzie do tej pory załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skalar Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.12.03, 23:39 Ja miałem takiego łosia, co jak raz uciekł, to go cały dzień musiałem szukać. Znalazł się - schowany za największą szafą, z ogromnymi swoimi policzkami po dopiero co zjedzonych dwóch kasetach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.upc-g.chello.nl 21.12.03, 14:32 Chomik sasiadki tez wiesza sie na "suficie" klatki, na labkach albo na zebach, i uwielbia sufitowe spacerki :) Robi tez strasznie duzo halasu probujac zawziecie przegryzc metalowy szczebelek. Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: Przypadki chomików;-))) 21.12.03, 16:19 moje chomiki miały na imię Polonez, potem Polonez Pierwszy, Drugi, itd. :)) najmilej wspominam Poloneza, był albinosem, dostałam go już strzasznie starego i długo u mnie nie pożył i nie skończył tragicznie tylko ze starości. mój brachol do dziś mi wypomina moją histerię po stracie Polaja. Polonez Pierwszy nigdy nie dał sie oswoić i trzeba go było obsługiwać w skórzanych rękawicach:D koleżankę ugryzł tak mocno w palec, że wylądowała na pogotowiu:) ogólnie jak się go Polonez Drugi był typem wędrownika. znajdował sie w przeróżnych miejscach, m.in. na szafie o wysokości 1,5 metra, albo między ścianą a kanapą w szparze szerokości góra 5 cm. jak one to robią, że mieszczą sie w takie szpary??? Polonez Trzeci (i ostatni) był typem niszczyciela barbarzyńcy. kanapy, książki to luz, ale on dał radę solidnej palstikowej misce... Odpowiedz Link Zgłoś
porcelanowy_jasiek Re: Przypadki chomików;-))) 21.12.03, 19:55 he a ja mialam 7 po kolei chomikow i wszystkie nazywaly sie filip ;) zaden z nich nie umarl smiercia naturalna ;)i po wszystkich rzewnie plakalam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kropka Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.pl / 195.136.126.* 21.12.03, 20:30 Nie no, jak tak dalej pójdzie, to trzeba bedzie zaożyć jakąś Ligę Obrony Chomików albo cóś ;) -- Kto śpi, ten nic nie widzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kaja Re: Przypadki chomików;-))) IP: *.skierniewice.mediaclub.pl / *.skierniewice.mediaclub.pl 22.12.03, 23:05 Ja miałam 3 chomiki; Tuptusia, Rubinka i .... No trzeciego nie zdążyłam nazwać bo zginął tragicznie 2 dni po tym jak go dostałam. Oczywiście ten pierwszy był niezapomniany, ale gdybym wiedziała, że bedzie prowadził nocny tryb życia, to kto wie czy bym się na niego zdecydowała. W dzień wylegiwał się i nie miał ochoty na nic, za to nocą z akwarium dochodziły przerózne odgłosy: tup tup, szur szur, chrup chrup. Był niezapomnianym chulaką, który co noc urzadzał balangi, a w dzień spał niewinny jak aniołek. Zmarł ze starości, opłakiwany jeszcze przez tydzień. Drugi był chomiczym arystokratą o wrednym charakterku. Był czarny i miał czerwone oczka. Niesamowity czyścioch i ważniak, który gryzł wszystkich nie wyłączając mnie. Jak na arystokratę przystało miał chore serduszko i padł którejś niedzieli. A trzeci, no cóż nie zdązyłam go dobrze poznać, a zginął przez moją fatalną w skutkach pomyłkę. Pozdrawiam Kaja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn co to była za pomyłka? Drżę... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 09:16 Odpowiedz Link Zgłoś
anikl Re: Przypadki chomików;-))) 23.12.03, 17:36 Ciesze sie, ze dzieki mojej córeczce (bo wlasciwie to jej chomik), moge wpisywac sie w tym elitarnym watku :-)) Chrupka mamy od dwóch miesiecy - jeszcze nie zdazyl narozrabiac :-} ;;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';;'';; Odpowiedz Link Zgłoś
dziamber Re: Przypadki chomików;-))) 24.12.03, 08:30 a ja mam bardzo nietypowe chomiki. kazdy ma osobna klatke bo se gryza. Quattro,Santiago i Jumperr<drzamper>. czesto jak sie budze znajduje cala trojce u mnie na lozku jak spia przytulone do siebie w rogu.o co tu chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maruda Chomiki - kaskaderzy?! IP: *.widzew.net / *.widzew.net 25.12.03, 18:32 Mój też chciał nauczyć się latać, w nocy... zapomniał bidulek, że mieszkał na 10 piętrze... Znaleziony rano, niestety był juz zamieszkały przez mrówki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jolly Roger chcialas to masz;-PPP IP: 157.25.156.* 28.12.03, 10:58 z nagrod Darwina Teraz wiem, ze zapalenie zapałki było wielkim błędem. Próbowałem tylko wydobyć chomika" - powiedział Dick Grayson zdumionym i rozbawionym lekarzom pogotowia ratunkowego. Grayson i jego partner Tony Maloney znaleźli się w szpitalu po osobliwej sesji erotycznej, która zakończyła się fatalnie. "Wcisnąłem tekturowa rurę w jego odbyt i wpuściłem do niej Raggota, naszego chomika - wyjaśnia, Grayson. - Jak zwykle, Tony po chwili krzyknął "Armagedon", dając mi znać, ze już ma dosyć. Próbowałem wyciągnąć Raggota, ale on nie chciał wyjść. Zajrzałem do rury i zapaliłem zapałkę, bo myślałem, ze światło go przywabi". Rzecznik szpitala wyjaśnił dziennikarzom, co się stało potem. "Zapałka spowodowała zapłon gazów trawiennych. Płomień wystrzelił przez rurę, zapalając włosy pana Graysona i powodując poważne oparzenia twarzy. Zapaliły się również sierść i wąsy chomika, a wtedy wybuchło kolejne, większe skupisko gazów w głębi przewodu pokarmowego. Gryzoń wyleciał wówczas przez rurę niczym pocisk z armaty". Grayson doznał oparzeń drugiego stopnia, a wylatujący chomik złamał mu nos, Maloney ma natomiast oparzenia pierwszego i drugiego stopnia odbytu i dolnej części przewodu pokarmowego. Los chomika jest nieznany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn ;-)))))))))))))))))))))))))))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.03, 12:34 Brrrrrr;) Odpowiedz Link Zgłoś