leftt
05.08.09, 15:35
Czyli mój organizm zmusza mnie do użycia pilota/pokrętła jeżeli
trafię w radio/tv na takie oto perełki (kolejność przypadkowa):
1. Serial "Teraz albo nigdy". W wieku lat dwudziestu kilku ludzie
już zdążyli pięć razy się ożenić, sześć razy rozwieść, zarobić
milion dolarów, zbańczyć, pracować w NASA, być ekspertem od energii
atomowej (albo tylko jądrowej) i odtworzyć DNA krasnoludka. Pracę
dzięki pracuj.onet znajduje się w ciągu trzech minut, całe to
barachło służy sprzedaży gadżetów. Dno!
2. Hannah Montana (czy jakoś tak). Wystarczy mi sam jazgot z TV żeby
wyłączyć. Nie muszę wiedzieć o czym gadają. Kabaret Paranienormalni
z Mariolką bierze teksty wielbicielek tego szajsu bez przeróbki. Mam
na razie jednego syna. Do bycia ojcem córki na razie nie dorosłem
bo nie wytrzymałbym próby Hannah Montana i innych różowych kucyków.
3. Niezły numer w Radio Złote Przeboje. Dlaczego zawsze tym
spedalonym (o, przepraszam,wczoraj był wyrok, że tak nie wolno) tzn.
zgejowanym głosem? Nawet, jeżeli pomysł jest w miarę ok, to
wykonanie budzi poderzenie, że ktoś wcześniej zadzwonił do
wkręcanego i umówił się na kasę za wkręcenie. Chciałbym, żeby kiedyś
zadzwonili do mnie. By się wkręcili. Ale to i tak nie idzie na żywo.
4. "Śmiechu warte". I jest to śmiech przez łzy. Że coś tak dennego
utrzymuje się od 20 lat w TV. Przecież chyba tylko Pegaz leciał
dłużej, no ale on miał skrzydła + końską wytrzymałość. A tu co
najwyżej latające torty i gleba panny młodej na weselu.
5. Uważaj na kioskarza. Uważam, żeby czasem nie włączyć. Kolejna
wkrętka.
Ja pierdzielę, naprawdę trzeba uważać,żeby na dany program nie
trafić. Bo to alergia, nie wiadomo jak organizm zareaguje i
nieszczęście może być.