Dodaj do ulubionych

Nienawiść i pajda chleba

03.01.09, 21:51
"Kraków jest dla mnie tym, czym dla wierzącego kościół. Stał się skrawkiem
ziemi rodzinnej, świątynią piękna i dumy.
Padał deszcz. Szybko pobiegłem do taksówki. Wsiadłem do pierwszej z brzegu.
- Na ulicę Dobrego Pasterza, proszę.
Taksówka ruszyła. Po chwili taksówkarz pyta:
- A skąd pan przyjechał ?
- Z Katowic.
- Pan tam mieszka ?
- Nie. Przyjechałem do Katowic tylko na trzy dni. Stale mieszkam w Olsztynie.
- O, to pan z daleka. A czy tam jeszcze dużo jest tych Mazurów ?
- Kilkadziesiąt tysięcy.
- Wie pan, ja bym ich wszystkich wygnał do Niemiec. Ślązaków także. Z nich nie
będą dobrzy obywatele. Oni są naszymi wrogami, jakby tylko mogli....."
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Nienawiść i pajda chleba 03.01.09, 21:54
      .... i tako to ciykawo ksiojżke am noczła czytoć. Napisoł jó Tadeusz Willan i
      wydana została Pojezierze Olsztyn 1968 roku. Só tam wojenne i powojenne
      opowieści oparte na faktach autentycznych.

      Autor książki własnie jechał na II zjazd pisarzy Ziem Zachodnich, który
      odbył sie w pałacu niemieckiego junkra, w parku świerklanieckim koło
      Tarnowskich Gór.
      Jeden z referujących mówił o śląskich pisarzach w NRF, którzy skierowali swe
      pióro przeciwko Polsce. Zdawało sie, ze chciał przekonać, ze regułą jest, ze
      każdy Ślązak, Warmiak czy Mazur po opuszczeniu polskiej ziemi staje się jej
      wrogiem. Może i jest w tym coś z prawdy tego taksówkarza, ale Wilhelm Szewczyk,
      katowicki literat powiedział też o innych zachodnioniemieckich
      pisarzach jak Heinz Piątek z Kluczborka czy Ernasta Wiecherta pochodzącego z
      Mazur. Opluwanie Polski przez Ślazaków, Warmiaków czy Mazurów żyjących po
      tamtej stronie Łaby nie jest regułą."
      • rita100 Re: Nienawiść i pajda chleba 03.01.09, 21:57
        "Na zjazd pisarzy zabrałem książkę Ernsta Wiecherta "Missa sine nomine".
        W książce Wiecherta obok Amadeusza i Jakuba działają oczywiście i inni
        ludzie, ludzie przepełnieni nienawiścią. Lecz Wiechert nie jest stronniczy, jest
        pisarzem sprawiedliwym, pisarzem prawdy.
        Dla Wiecherta głód niemiecki nie jest bardziej dokuczliwy od głodu
        polskiego i krew polska nie gorsza od krwi niemieckiej."
        • rita100 Re: Nienawiść i pajda chleba 03.01.09, 22:00
          A tero sia doziam ło prawach ałtorskich, bo coby nie buło komudno czyli barzo
          nudno, napisze woma kila łopoziadań, jek to buło w życiu, jek to rózniście
          bywało tedy. To sia rychtycznie działo i tu i tam.

          Ni jestem bziegła w gwarze, bo mogłabym w gwarze psisć, ale nie ziam cy to by
          nie zapaskudziuło naszej psianknej rychtycznej gwary.
    • freemason Tadeusz Willan 04.01.09, 11:28
      Jeśli am dobrze zrozumzioł, to je ksiojżka Tadeusza Zillana.
      Ciekawym, czy można gdzieś przeczytoć cajtunek, chóry łon jekiś czas
      redigirowoł. Mianozicie stoł na czele redakcji mnieckiej "Masurische
      Storchenpost".

      A co do samego tytułu ksiojżki, to am ostatnio naszedł na You Tube
      ciekawo psiosenke:
      pl.youtube.com/watch?v=ICBVXJA6OIo
      Może nie na temat (?), ale brok posłuchać.
      • rita100 Re: Tadeusz Willan 04.01.09, 12:19
        Rychtycznie bułi to ciasy łopentania.
        Sznupała am ło Zillanie na goglach, ale duzo ło niam ni mo. Jeno ziam co należy
        do Mniejszości Mnienickiej na Mazurach. Buł chiba redachtorem cyjtunga tyż
        "Warmii i Mazur". Tak po prowdzie to ie ziam, ale psianknie łopisuje te ciasy
        powojenne. Jo pewno nie łoddam tygo ducha jeko łón w ksiójżce.
        • rita100 Re:Tajsknota, psiakrew, tajsknota... 04.01.09, 12:33
          Je takie fejniste łopoziadanie.
          W 1956 roku cała familija wyjechoła do Mniemiec. W tyj familiji buł tyż mlody
          dziywczok i tan dziwczok po paru latach zatajskniuła do swojim dzieciństwem
          mazurskim. Jij drugam domem stało sia mniemnieckie mniasto Esein u stóp góry. I
          kedajś ona napisała do koleżanki z Mazur:
          - Cy mnie eszcze pamnientosz ? A może mnie juz zapomniałaś ? ( w jezyku polskim,
          bo pamiętała trochę)
          "Chociaż mam tu wszystko, choć mama kupuje mi tyle pięknych rzeczy to okropnie
          tesknię za Mrągowem."

          Zrodziuł sia żol do nieziadomo kogo o to, ze coś straciuła. Wraz z tym żalem
          wzrósł też płomień tęskonoty i przybacza sobzie słowa Broniewskiego jak hymn:
          Tęsknota, psiakrew, tajsknota tak cziasem dusze omota......

          "Daj mi jedno małe, najmniejsze jezioro, a ja w zamian za to dam ci dużą,
          największą niemiecką górę."

          Latem 1964 roku koleżanka jedzie do Eisenach. W tym samym roku Maria przyjeżdza
          do Mrągowa. Te odwiedziny umocniły przyjaźń.
          -
          • rita100 Re:Tajsknota, psiakrew, tajsknota... 04.01.09, 12:36
            Nie wiemy jak losy sie potoczyły dalej obu koleżanek, ale przypuszczam , ze
            obydwie ostały sie w Niemczech i nie wróciły do Mrągowa. Był to rok 1964. Jedni
            drugich pociagali w stronę lepszego życia i powstała piramida.
            • freemason Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 04.01.09, 14:22
              Jeśli tek, to bardzo psiankna to ksiojżka i chyba dziś wyciojgne
              (bez śniegi i zaspy - faksuja!smile do biblijoteki, coby sobzie tego
              Zillana jednak poczytoć.

              Bardzo psianknie to wciórko łopsisuja...
              • marekmapa Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 04.01.09, 18:35
                Witam Warmiaków. Przypadkowo na forum Kuriera Wileńskiego pojawił
                się "gajowy" i zapraszał na Wasze forum, no to Was odwiedzam.
                Cieszy mnie, że ktoś jeszcze żyje tematami warmińskimi, a jeszcze
                bardziej cieszy mnie to, że ktoś próbuje pokazać dramaty ludzkie
                przed jakimi stawali Warmiacy i Mazurzy. Gdyby ta prawda była
                szerzej znana, to pewnie nie byłoby takich uproszczonych wypowiedzi,
                jak tego taksówkarza w Krakowie.
                • lelo58 Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 04.01.09, 19:11
                  Mniarkuje MarekMapa coś z zileńskich strón kedaj na zileńskie cejtunki
                  liyziesz,to fejn,jo ziydza co kożdy dziunek ziancy nas ji ziancy,jo to je barzo
                  psiankne coby ludziska godali,ji godali,ji godali,bo jak bando godali ło
                  sobzie,ło swojech śwantach ło łobyczach to wciórkie łobaczom co pominadzy noma
                  nima różnicy,my wciórkie jednakie,my LUDZISKA
                  • rita100 Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 04.01.09, 19:29
                    No tak, Lelo, tlo problem w tam , co ludzia nie czujo sia Warnijakami cy
                    Maziurami - no bo jek ? Starzi tajsknió do swoich kraineczek przecia i to
                    normalne. Dopsiero tero nowe pokolenia i te stare jek jo tajsknio i chco poznac
                    kryjome sprawy tyj ziemniczki bez bzielma w łoku smile

                    Prawdó jest tyż to, co Kraków tygo nie czuł co sia dzieje na tych ziamniach.
                    Skónd mnieli ziedzieć. Fejn to napisoł Marekmapa. Dla nich to buło normalne, ze
                    Niemcy precz, Polacy zajmujo, ale jek to sia działo, jakie tragedyje buły, ło
                    tam mało chto ziedzioł. Tan dziennikarz mazurski rychtycznie fejn to ujoł,
                    łoddał tego ducha Krakowa tamtych ciasów. Gazety ło tam nie pisali przecie, tlo
                    ło planach piancioletnich.
                    Ta ziemiczka buła szczególnie traktowana - jo to nazywam ziamnia specjalnej
                    troski, bom jek jako dzieciuk z nij wyciungła do Krakowa to jekby ma z klatki
                    wypuscili - czułam oddech wolności , a w Olsztynie strach.
                    W Olsztynie ludzia sia tak nie usniechali, byli zamkniańci w sobzie.
                    Zreszto, to sia nie da łopisać słowami, to sia tlo czuło.
                    Ciasem na jednym podwórku wszisći buli łobcy sobzie.
                  • marekmapa Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 04.01.09, 23:06
                    Akurat nie jestem z Wilna, ale mieszkam na Podhalu. Warmię znam
                    dobrze, podobnie jak Mazury, pamiętam jeszcze ewangelickie kościoły
                    w Szestnie, Sorkwitach, czy Nawiadach. Ale byłem wtedy jeszcze za
                    młody żeby nawiązywać jakieś znajomości z autochtonami. To był dla
                    mnie świat zamknięty, aczkolwiek fascynujący. Zresztą z oczywistych
                    względów ci ludzie nie demonstrowali na zewnątrz swojego
                    pochodzenia.
                    Tak, potrzeba,aby coraz więcej ludzi miało jakieś pojęcie o Warmii,
                    no i trzeba uratować z tej ginącej kultury i tradycji,co się tylko
                    da, aby nie skończyła w skansenie, jak,np. kultura Słowińców.
                    • gajowy555 Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 05.01.09, 11:05
                      Zitoj noma Marku !

                      Fest sia lejdujewam, cośta z zaproszynio skorzystoł i na Warnijó przyciójgnół smile

                      Poziedzta noju skónd tak fejn znota Warnijó i Mazury? Czy eśta kedajś tutaj mnieszkali? Może mowata ciykawe wspomninki, tak zawdy mym bandziewa redzi, jek sia z noma podzielita.
                      Nie wciórkie tutaj rychtycznymi Warnijokami sowam, jano szanujem poglóndy jinszych, bo jek Lelo napsisoł: mym wciórkie ludziskami sowam.
                      Tak zapraszomy Waju i drugich smile
                      Pódźta łof, pogodowam !

                      smile
                      • marekmapa Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 05.01.09, 22:26
                        Skąd znam Warmię i Mazury? Najlepiej znam pogranicze, pas od
                        Bartoszyc po Szczytno, mam tam rodzinę.
                        Interesowały mnie stare cmentarze, koledzy mnie podejrzewali o
                        nekrofilię! Do dzisiaj zastanawiam się nad cmentarzykiem rodziny
                        Jeronimów, który znajduje się na pd od Mrągowa. Może ktoś bliżej wie
                        coś o nim? Pamiętam też starą, chyba już nie istniejącą część
                        cmentarza w Mikołajkach, z epitafiami z XIX wieku, w większości po
                        polsku.
                        Ze wspomnień pamiętam,jak po swoim muzeum oprowadzał mnie ks.
                        Pilchowski, to już było po wielkim eksodusie w latach 70. Opowiadał
                        mi o czasach powojennych.
                        Dla mnie Warmia i Mazury to była egzotyka, począwszy od dziwnych
                        niepolskich nazw, poprzez całkiem inny typ osadnictwa i budownictwa,
                        aż po sacrum zaniedbane cmentarze i kościoły. Najbardziej
                        egzotyczne były te ewangelickie. Interesowało mnie owo zderzenie
                        kulturowe autochtonów z napływającą ludnością z Mazowsza i Kresów.
                        Coś można było na ten temat poczytać, ale w latach 80, to nie były
                        popularne tematy.
                        Z kolei ja mam pytanie, czy wynieśliście znajomość gwary warmińskiej
                        z domu, czy jej znajomość jest efektem własnej nauki?
                        Pozdrawiam.
                        • rita100 Re: Marek, mom pytania 05.01.09, 22:58
                          Marek, a dzie mnieszkosz na Podhalu ? Przecie am je z Krakowa, może znom Twojo
                          mniejscowość ?
                          I tak jesteś dobry, bo znasz dobrze choć kawałek ziemi pogranicza.
                          Ja pamiętam tylko swoje podwórko w Olsztynie między Dworcem Autobusowym, Milicją
                          Wojewódzką i Pogotowiem Ratunkowym - w takim to trójkącie Bermudzkim mieszkałam
                          do 10 roku życia, trochę innych wydarzeń.... ale nigdy tego trójkąta
                          Bermundzkiego nie zapomnę.

                          Co do cmentarza Wiecherta, trochę Ci pomogę - dzieki tej własnie ksiązce.
                          I nie tylko tam są rózne tematy poruszone. Sledź ten watek a znajdziesz coś co
                          na pewno Cię zadowoli.

                          Co do gwary, wstyd powiedzieć ale jestem samoukiem, wpadła mi ksiązka pisana po
                          warnijsku i tak mi ręce drzały jakbym matkę trzymała, którą jest pochowana w
                          Olsztynie. A tylko wyszukałam na interneci ksiązkę bajki i legendy Warmii i
                          Mazur, ale nie wiedziałam, ze w gwarze pisana - rozumiesz jakie zaskoczenie,
                          kiedy wiedziałam, ze gwara już umarła.
                          To bylo jedno z moich niesamowitych przeżyć.
                          Dzieki ludziom potem sie wciągłam.....

                          Tero jinszi niych godajo smile
                          • marekmapa Re: Marek, mom pytania 06.01.09, 21:13
                            Do rita i gajowy:
                            Urodziłem się w Rabce - najbardziej na północ wysuniętej części pow.
                            nowotarskiego. Te tereny są zamieszkałe przez górali - Kliszczaków.
                            Trochę się różnią od Podhalan, no i folklor jest tu już słabiej
                            zachowany.
                            Odkurzyłem właśnie książkę, która niejako zwieńczyła moje
                            poszukiwania wiedzy o Waszych terenach, "Mazurzy - społeczność
                            pogranicza" A. Saksona.
                            Zadaję sobie pytanie, jak się to stało, że społeczność, zwłaszcza
                            warmińska, uległa tak wielkiej destrukcji, inaczej niż, np. Kaszubi.
                            Temat napewno na dłuższą rozmowę.
                            Jeszcze opowiem jedno moje wspomnienie. Przy dawnej linii kolejowej
                            Mrągowo - Kętrzyn, znajdowała się płyta nagrobna(?) Hedwig Schlasski
                            (o ile dobrze pamiętam, była też tam jakaś data). Zastanawiałem się
                            czy to jest grób, czy tylko płyta upamiętniająca jakiś wypadek.
                            Niestety jak w końcu lat 80 po dawnym szlaku kolejowym była budowana
                            droga, płyta zniknęła i pewnie już się nie dowiem o tej historii nic
                            więcej.
                            U nas takie zdarzenia żyją w ludzkiej pamięci,na Mazurach i Warmii
                            ta pamięć została brutalnie przerwana.
                            • rita100 Re: Marek, mom pytania 06.01.09, 21:42
                              Rabka, oj, zakopianeczko mozno jechac. Buła ma tam na wacjach. Cere am tam
                              mnioła, psiankne górskie zidoki. Dzis pewno na nartach smykota z tych górecek.

                              Joł, historia ludzi brutalnie przerwana, ale jak widzisz czas leczy rany. Teroz
                              só organizacje, towarzytwa, które zaczynają od odkrywac i nagłaśniać historię
                              ziemi i ich ludzi, wracać do źródeł. Zajmują się ochroną takich zabytków i
                              ochroną środowiska. Społeczności wiejskie sie również organizują.
                              Teraz mamy czasy wolnego mówienia.
                              Wprawdzie nie uratuja już takiego miejsca jak mowisz o tej płycie, bo drogi
                              musza być budowane, ale może ją przenieśli tak jak czasami zdarza się z
                              kapliczkami warmińskimi.
                              • rita100 Re: Marek, o Wiechercie 07.01.09, 20:24
                                Marek, o Wiechercie jest w tych opowiadaniach bardzo jest dużo szczegółowych
                                informacji. Szczegolnie własnie o cmetarzysku w Pieresławkach w powiecie mrągowskim.
                                Ocalała mogiła Paula Wiecherta. Autor odwiedził to miejsce i opisuje jak moment
                                zmienienia krzyż na grobie. Wcześniejszy był zbutwiały. Gołowicz wyjął go i na
                                tej podstawie zrobiono identyczny.
                                W czasie tej wymiany krzyża doszły posiłki w postaci leśniczego z Sosnówki i
                                robotnika leśnego. Oni to pamiętali, ze tam jeszcze stała metalowa ławka, a
                                wejścia na cmentarz strzegły cztery stare sosny.
                                Zmienili krzyż, uformowali mogiłę, posadzili wieloletnie kwiaty.
                                "Skrawek leśnej ziemi kryjący prochy Wiechertów znów dotyka ludzka ręka.
                                Cmentarzyk będzie uwieczniał pamieć o pisarzu, którego kolebka stała na
                                mazurskiej ziemi."

                                Marek, tyle, bo Wiecherta to zostawiam sobie na calkie osobny temat.
                        • gajowy555 Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 06.01.09, 12:26
                          marekmapa napisał:
                          > Z kolei ja mam pytanie, czy wynieśliście znajomość gwary warmińskiej
                          > z domu, czy jej znajomość jest efektem własnej nauki?

                          Witaj Marku!
                          Dzięki, że jesteś z nami. Bardzo sie cieszę, że przybywają do nas ludzie, którzy
                          w sercu mają wspomnienia z tej ziemiczki.
                          Masz poważne zainteresowania, bo cmentarze to historia i ludzie tej ziemii. Może
                          kiedyś zrobimy wspólnie dokumentację tego, co jeszcze zostało? Trochę fotografii
                          mamy na naszej galerii. Po okresie światecznym powrócimy do poprzedniego
                          wystroju forum, więc łatwo będzie znaleźć linki do interesujących wątków.
                          Co go gwary, to tak jak pisze Rita, w większości jesteśmy samoukami. Bo wtedy,
                          kiedy był czas na naukę gwary i jej stosowanie, jeszcze nie było świadomości, że
                          jest się Warmiakiem czy Mazurem.
                          Ale tak była rzeczywistość.
                          Teraz mamy "Dzieci Jerominów", Wańkowicza, mamy Cyfusa i Klepojdę, Nereusa i
                          innych i coraz więcej poznajemy naszą Warmię kochaną (a przy niej i Mazury).

                          Jakbyś chciał się uczyć gwary, to... pomożemy!

                          My z kolei chętnie skorzystamy z Twojej wiedzy o pograniczu, o zapomnianych
                          cmentarzach, starych kościołach, o exodusie ludności, o późniejszym zderzeniu
                          kulturowym ludności napływowej z autochtonami.
                          Wiedzy nigdy nie za wiele.

                          Tak zitojta noma Marku na Warniji! Zdrozio i szczajścio Woma winszuja i jek
                          zawdy zapraszom: pódźta łof, pogodowam !

                          smile
                          • rita100 Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 06.01.09, 20:56
                            Mnie sia wydaje co nauka gwary to je poświancenie sia jij, a Marek chce tlo
                            poznać i zaspokoić swojo ciykawość. A mym możem pomóc w tam, jezli tlo bandziem
                            w stanie.
                            • marekmapa Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 06.01.09, 21:25
                              do rita:
                              Gwary warmińskiej pewnie się nie nauczę,ale rozumiem to, co
                              piszecie. Z przyjemnością wysłuchałem komiks o chłopcu w czepku
                              urodzonym, było to moje pierwsze zetknięcie z mówioną gwarą, bo
                              dotychczas, to tylko miałem kontakt z tekstami pisanymi.
                              Może kiedyś jakiś zespół warmiński przyjedzie do nas w Gorce. Mamy
                              fajny festiwal zespołów kolędniczych. Myślę, że oryginalny folklor
                              warmiński, wywołałby u nas duże zainteresowanie.
                              • rita100 Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 06.01.09, 21:32
                                Gorce, ładne tereny, na Więsnicz kiedyś jechałam, ale mjam zamiar w strone
                                Łańcuta kiedyś wyryszyć.

                                To jest dobry pomysł współpracy zespołów. Gajowy je bliżej nich.
                                Ale wydaje mi się , ze zespołów kolędniczych, takich rychtycznie warnijskich to
                                jeszcze ni ma. Ale to nie znaczy, ze nie będzie...... czas na pokazanie folkloru
                                warnijskiego dali. Ja wiem, ze sa w szkołach warnijskich takie dzieciece zespoły
                                - gazet o tym pisały. Może ktoś to rozwinie, może kontakty połączy. Może Gajowy
                                bedzie wiedział co z tym zaproszeniem w Gorce zrobić by własnie taką współpracę
                                rozpocząć.
                              • gajowy555 Re: Gawędy Cyfusa 06.01.09, 21:59
                                marekmapa napisał:

                                > Z przyjemnością wysłuchałem komiks o chłopcu w czepku
                                > urodzonym, było to moje pierwsze zetknięcie z mówioną gwarą, bo
                                > dotychczas, to tylko miałem kontakt z tekstami pisanymi.


                                Jó, mym tu mowam Mnistrza Cyfusa na żywo, boc łón, rychtyczny Warnijok je naszam Mnistrzem i Mentorem.
                                Tak Marku, jek byśta gwary warnijski posłuchoć chcieli, to łu naju wciórko je myjglich smile

                                www.putfile.com/glywice
                                www.putfile.com/warnija

                                Pozdraziom i mniłygo słuchanio smile
              • rita100 Re: Rita, te łopozieści so wciórkie Zillana? 04.01.09, 19:30
                freemason napisał:

                > Jeśli tek, to bardzo psiankna to ksiojżka i chyba dziś wyciojgne
                > (bez śniegi i zaspy - faksuja!smile do biblijoteki, coby sobzie tego
                > Zillana jednak poczytoć.
                >
                > Bardzo psianknie to wciórko łopsisuja...

                Nie ziam czy nojdziesz, to stara ksiójżka, ale jek pocytom to moga Ci posłać.
                • rita100 Re:Mamo zrozum mnie..... 05.01.09, 23:02
                  Innym bardzo ciekawym zdarzeniem, które autor opisał jest opowiadanie o
                  straconym domu. Pewna rodzina uzyskała zgodę na wyjazd do Niemiec, w związku z
                  tym coś trzeba było zrobić z domem. I tu właśnie powstał problem, raczej nie
                  problem ale pewna nienawiść i to jak wielka, bo nienawiśc do własnego syna.
                  Okazuje się, ze jeden z synów nie chciał wyjechać do Niemiec. Był nauczycielem w
                  szkole, wstąpił do partii i od tego czasu wszystko w rodzinie się popsuło.
                  Matka postanowiła oddać dom z meblami zamężnej córce sąsiada, obcym ludziom,
                  kiedy prawowity syn jest spadkobiercą i to było niepojętne.
                  Obładowana rzeczami furmanka stała gotowa do wyjazdu. Podchodzi syn do matki:
                  "- Mamo zrozum mnie. Nigdy nie zrobiłem nic złego, a ze zostaję w Polsce..."
                  jeszcze przekonuje syn, ale matka nieugięta - wynoś się natychmiast, wynoś -
                  lecz syn stoi, stoi, pięści mu się zaciskają. W tem wychodzi brat Werner - No,
                  spływaj - odpowiedział Werner - nie pamiętasz, jak wydałeś mnie milicji, gdy
                  deski ukradłem z tartaku. Chcę spokojnie wyjechać do Niemiec i dlatego trzymam
                  ręce przy sobie.
                  Furmanka ruszyła, ale nikt jej nie żegnał.
                  • rita100 Re:Mamo zrozum mnie..... 05.01.09, 23:05
                    Zauważcie, matka oddaje dom zamężnej córce sójsiada, a nie synowi - czyżby ten
                    sąsiad wziął łapówkę za paszport w tej postaci ? Tak też bywało.

                    No tak, zdaje się, ze rodzina by się pozabijała gdyby nie ten wyjazd do Niemiec.
                    Ileż takich przypadków było.
                    Ciekawe opowiadanie, jest ono oczywiscie dłuższe, bo i zawarte są tam myśli
                    pozostawionego w Polsce syna. Jak dalej potoczyły się ich losy tego nie wiemy.
                    • rita100 Re:Nie róbcie stypy wołają.... 06.01.09, 21:01
                      Jest tyle świetnych opowiadań, ze wszystkie powinnam je przytoczyć, zeby
                      przyblizyć całą tą zawiłość historyczną krainki warnijskiej i maziurskiej.
                      Mówimy o wyjazdach Warmiaków i Mazurów do Niemiec. Róznie to bywało, jedni
                      jechali cichaczem bez specjalnych pożegnań, drudzy urządzali stypę.
                      I o pewnej stypie jest opowiadanie.
                      Chata, stół, naczynia srebrne, goście i toasty. Jeden po drugim toast, wszyscy
                      piją. Wstaje leśniczy Kania:

                      " Za zdrowie naszej Anki i naszego Herberta - Życze wam dobrze, choć mi przykro,
                      ze odjeżdzacie. Teraz po tylu latach. No powiedz Herbert, czy było ci źle w
                      lesie, czy zrobiłem ci jakąś krzywdę ? Żyliśmy jak bracia. Przymykałem oczy na
                      różne rzeczy, bo wiem, ze czasem nie warto dla suchej szczapy ścigać człowieka.
                      Byłeś dobrym robotnikiem. Myślałem, ze bedziemy tu zawsze razem, że nasze dzieci
                      pójdą razem do szkół, a tu nagle dowiaduję się, ze wyjeżdzacie. Coś mnie ścisnęło.."

                      Dajcie spokój, wypijmy lepiej i podsłuchujmy o czym godajó na tej stypie. Pyszny
                      dialog autor przekazał. Przy zastawionych stołach toczyły się rozmowy. Węgorze,
                      zraziki... kogo tam nie było. Urzędniczka gromadzkiej rady narodowej opowiada,
                      że Rudolff z Butryn była z delegacją w Warszawie, w Poznaniu i w Krakowie. Że
                      Herbert z żoną przed wyjazdem mogliby jeszcze pozwiedzać te miasta. Herbet
                      podchwycił temat i nawet byłby się dał namówić, że po drodze do NRF-u, mógłby
                      zahaczyć o te miasta, ze z ochotą chciałby z żoną je zobaczyć.
                      Dialog ten wywołał mała awanturkę, bo leśniczy Kania wywołał burze w szklance
                      wody, mówiąc - to po co wyjeżdzacie skoro wam tak tęskno za polskimi miastami ?
                      Na szczęscie pojawił się nauczyciel Przybylski, który winę wzioł na siebie i
                      powiedział, ze to jego wina, ze nie widzieli jeszcze Warszawy ani Krakowa.
                      Żałuje, ze Anna (ta co wyjeźdza do Niemiec) skończyła edukację na czwartej
                      klasie i tylko pieniądze umie przeliczać. Nie dziwi się więc, ze sprzedali dom,
                      kupili srebra, rózne ciuchy, tam dostaną mieszkanie, bedzie im dobrze i będą
                      urządzeni. A tu co ich trzymało ?
                      Dialogi ruszyły z kopyta, wszyscy dalej piją, a gamba jam sia nie zamyko. Dali
                      tak godojó: cdn
                      • rita100 Re:Nie róbcie stypy wołają.... 06.01.09, 21:02
                        Nauczyciel, ten mało pije, ale ochote do godki ma wielką i goda tak dali:
                        " że ludzie, którzy żyli dwadzieścia lat w Polsce, a teraz wyjeźdzają do
                        Niemiec, żyli na jakimś marginesie, na uboczu. Nie mieli możności zajrzeć do
                        skrzynki z naszymi skarbami, jaką jest kultura polska.
                        Herber słuchając tych wywodów, sięga po butelczyne, dochodzi do nauczyciela i co
                        mowi? Słuchajta smile
                        - Panie Przybylski ! - My już jedziemy. Papiery mamy w porządku, Dom sprzedany.
                        Skrzynie gotowe. Stopka odwiezie nas na stację. Napijmy się. Wiem, ze pan chce
                        dla nas dobrze. Pan jest mądrym człowiekiem, gdzie tam nam do pana. Ale napić
                        się możemy. Gadać już nie ma o czym. Jakbym chodził dłużej do szkoły, to bym
                        może miał inne myśli.... No to na zdrowie.
                        - Niech wam się szczęści i obydwoje się obejmują.
                        Ale nauczyciel, nie dał za wygrane, postanowił opowiedzieć jeszcze coś i
                        kurdebele, niech mnie kule biją jak tego nie przytocze. cdn
                        • rita100 Re:Nie róbcie stypy wołają.... 06.01.09, 21:49
                          Oczytanym człowiekiem był ten nauczyciel, na pożegnanie opowiedział taką historyje:
                          "Był taki pisarz Gorki, który opisał młodego Mazura, który pojechał do Krakowa.
                          Chodziło to biedaczysko po mieście i nijak nie mogło z niego wyjść. Przeraziły
                          go te niekończące się ulice i długie rzędy domów. Wreszcie bardzo już zmęczony
                          doszedł do Wisły. Pomyślał: wskoczę do wody, rzeka na pewno wyniesie mnie do pól
                          i lasów. Tak zrobił i znalazł śmierć od uderzenia o wodę. To było dawno temu. Ty
                          byś się nie bał Krakowa, pokochałbyś to miasto. Szkoda, ze nigdy tam nie byłeś."

                          - Nie róbcie stypy wołają wszyscy ......
                          Niech im miód i mleko płynie.
                          • rita100 Re:Pamięć i serce 07.01.09, 20:19
                            Je tyż takie ślicznuchne łopoziadanie.
                            Buło to tak:
                            Piętnaście lat miał młodzian, kiedy opuścił Olsztyn. W pamieci jego zachował się
                            bieg przez Olsztyn, uciekał z płonących ulic. Słyszał głosy - Rosjanie,
                            Rosjanie. Wybiegł z domu w samym garniturze, uciekał w strone Dobrego Miasta, w
                            lesie widzi pierwsze trupy, w rowach konają ludzie z wycieńczenia i .....
                            przyjechał odwiedzić Olsztyn po dwudziestu pięciu latach.
                            Wspomina zdarzenia, wspomina sklepy, jak to na ul. Stare Miasto był duży sklep z
                            zabawkami, zbliżał sie front, właściciel sklepu hitlerowiec miał specjalny duży
                            wóz, urządzony jak mieszkanie i kiedy się pakował, matka Horsta pobiegła do
                            niego prosząc by jedno z dzieci jej zabrał. Niestety pchnął ją, a gdy ta
                            błagała, uderzył ją w twarz. Horst tego nigdy nie zapomni.
                            Teraz kiedy starszy Horst stoi pod swoim domem patrzy niezdecydowanie - wejść ?
                            Nie wejść ?
                            "Horst nie chce. Boi się, ze ludzie tam mieszkający, mogliby go źle zrozumieć.
                            Mowi, ze nigdy nie należy zbytnio grzebać w przeszłości.
                            Wracamy do hotelu. Horst mówi, ze po dwudziestu paru latach, nie należy wracać
                            do miejsc, które nigdyś były bliskie i drogie. A po chwili, gdy mija nas
                            gromadka dzieci, Horst mówi: - Rozumowo już dawno pogodziłem się z tym, ze ta
                            ziemia, ta ulica, te schodki i te małe okienko na strychu nie należą już do
                            mnie. Ale dopiero dzisiaj, gdy widzę te dzieci i tych ludzi, tę prawdę
                            zrozumiało moje serce."
                            • rita100 Re:Pamięć i serce 07.01.09, 20:20
                              "Rozumowo już dawno pogodziłem się z tym, ze ta ziemia, ta ulica, te schodki i
                              te małe okienko na strychu nie należą już do mnie. Ale dopiero dzisiaj, gdy
                              widzę te dzieci i tych ludzi, tę prawdę zrozumiało moje serce."

                              Tak to jest moi mnili, takie powroty przynoszą tylko smutek, melancholię. Warto
                              jednak powrócić, zobaczyć żeby to naocznie zrozumieć i nie tłumić w sobie żalu.
                              Żalu do kogo ? Do mijającego czasu ?
                              Pamiętacie piosenkę o falach jeziora Dadaj ?
                              I drudzy bedą przy tobie się starzeć...
                              w życiu pełnego zmarszczek i trosk.
    • freemason Już jest i biogram: 07.01.09, 23:25
      pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Willan
      Teraz brok tlo łopracowoć artikel ło cajtunku i stowarzyszeniu i
      bandzie fertyk.
      • gajowy555 Re: Już jest i biogram: 08.01.09, 10:22
        Jó, tak eśta nie próżnowali Freemasonie.
        Dziankujewam...

        smile
        • rita100 Re: Już jest i biogram: 08.01.09, 20:06
          Fejn to zrobziuł Freemason. Prowda Gajowy ?

          Freemasonie to fejn co juz mowam na Wiki ło Tadeuszu Willanie. Tego wprzódy nie
          buło, bo jo sznupała.
          Tero to juz ziamy ziancej.
          Poczkaj, bandzieta mnieć geszynk w galeryji warnijskiej.
          Tamoj sia doziesz ziancej ło Obitz, Lehndorff, Marychnie, ło Wiechercie i drugich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka