Dodaj do ulubionych

a "urszulanki"

IP: *.uc.nombres.ttd.es 25.05.02, 00:42
Jeszcze istnieje ta szkola???

Kiedys co chwile sie zakochywalem w urszulankach.
Obserwuj wątek
    • Gość: kinga Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.02, 01:22
      szkoła stoi, zwyczaje przetrwały... w których rocznikach sie tak kochałeś:)?
      Pozdr.
      Kinga
      • Gość: zwako Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: *.uc.nombres.ttd.es 08.06.02, 21:01
        Gość portalu: kinga napisał(a):

        > szkoła stoi, zwyczaje przetrwały... w których rocznikach sie tak kochałeś:)?
        > Pozdr.
        > Kinga

        Moja ostatnia milosc... to (-,+) rocznik (urodzenia) 1970. Moze 71-szy.
        Na imie miala Ania. Choc dlugo ze soba nie bylismy, to zostawila po sobie slad
        nie do zapomnienia.:)

        pozdr.
        Pawel
        • Gość: im Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: 217.153.106.* 13.06.02, 16:30
          > Moja ostatnia milosc... to (-,+) rocznik (urodzenia) 1970. Moze 71-szy.
          > Na imie miala Ania.
          to kochałeś się w moich rocznikach :))))). Czyzbyś był z EZN-u? Zresztą w tamtych
          czasach wielbiciele zmieniali sie wraz ze szkołami męskimi, z którymi miałysmy
          organizowane w danym półroczu dyskoteki. To były czasy!
          Pozdrawiam wszystkich, także te roczniki, oraz szczególnie gorąco naszych
          ówczesnych wielbicieli :).
          im.
          • Gość: zwako Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: *.uc.nombres.ttd.es 13.06.02, 17:43
            Gos´c´ portalu: im napisa?(a):

            > to kocha?es´ sie˛ w moich rocznikach :))))). Czyzbys´ by? z EZN-u?

            Niestety nie. Uczylem sie w "dwójce", a Anie po raz pierwszy zobaczylem w
            teatrze na spotkaniu z Wajda i Zachwatowicz.
            Wiem, ze pózniej studiowala skandynawistyke.
            Wczesniej jeszcze kochalem sie w ...(nie pamietam imienia), dziewczyna z
            dlugimi, czarnymi wlosami. Ja poznalem na pielgrzymce do Czestochowy.
            (rocznik: chyba 68 (+, -))

            pozdr:)
            Pawel
            • Gość: im Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: 217.153.106.* 14.06.02, 08:36
              no tak, teatr to drugie ( właściwie pierwsze) "żelazne" miejsce zakochiwań
              urszulanek. W ramach akcji "młodzież poznaje teatr". Miałysmy wiele szczęścia,
              żeby obejrzeć najlepszych polskich aktorów i reżyserów. Na moim roku było 7 Ań
              w jednej i 2 w równoległej klasie.
              Pozdrawiam Ciebie i wszystkich, z którymi się spotykałyśmy we wrocławskich (i
              nie tylko) teatrach. IM.
              • Gość: zwako Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: *.uc.nombres.ttd.es 14.06.02, 18:17
                Gos´c´ portalu: im napisa?(a):
                Na moim roku by?o 7 An´ w jednej i 2 w równoleg?ej klasie.

                Ta jedna, byla Aniá M. i mieszkala na drukarskiej.
                • Gość: IM Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: 217.153.106.* 21.06.02, 13:01
                  Ania M. to nawet była w mojej klasie ;))). Rzeczywiście często bywała w
                  teatrze. Dzisiaj pracuje w jednej z najlpeszych firm międzynarodowych, które
                  mają swoją siedzibę w naszym pieknym mieście.
                  Pozdrawiam. IM
                  • Gość: zwako Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: *.uc.nombres.ttd.es 21.06.02, 13:32
                    Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                    > Ania M. to nawet by?a w mojej klasie ;))). Rzeczywis´cie cze˛sto bywa?a w
                    > teatrze. Dzisiaj pracuje w jednej z najlpeszych firm mie˛dzynarodowych,
                    które
                    > maja˛ swoja˛ siedzibe˛ w naszym pieknym mies´cie.

                    Jezeli ja spotkasz, pozdrów ja serdecznie w moim imieniu. (a nawet ucaluj:)
                    Wspominam milo nasze pogawedki. Szczegulnie te, które odbyly sie juz po
                    tym, jak mnie zostawila (rzucila, zdruzgotala, prawie zniszczyla, [chyba nie
                    bylo to jej zamiarem] , itd...:( :)
                    pozdr.
                    Pawel
                    • Gość: IM Re: a urszulanki-niezniszczalne IP: 217.153.106.* 25.06.02, 09:03
                      Jezeli ja spotkasz, pozdrów ja serdecznie w moim imieniu. (a nawet ucaluj:)
                      > Wspominam milo nasze pogawedki. Szczegulnie te, które odbyly sie juz po
                      > tym, jak mnie zostawila (rzucila, zdruzgotala, prawie zniszczyla, [chyba nie
                      > bylo to jej zamiarem] , itd...:( :)
                      Postaram sie. Troche sie pogubilam w kojarzeniu, ktorym z jej wielbicieli jestes,
                      bo pamietam, ze kiedys jednego rzucila "przez pomylke", a kilku to i owszem,
                      chciala zdruzgotac, etc. :))))
                      czy ja dobrze widze, ze wynioslo Cie tak daleko od kraju?
                      Pozdrawiam.
                      IM
                      • Gość: zwako urszulanki-niezniszczalne-(uwaga moga zniszczyc!) IP: *.uc.nombres.ttd.es 25.06.02, 13:36
                        Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                        > Postaram sie. Troche sie pogubilam w kojarzeniu, ktorym z jej wielbicieli
                        jestes, bo pamietam, ze kiedys jednego rzucila "przez pomylke", a kilku to i
                        owszem, chciala zdruzgotac, etc. :))))
                        > czy ja dobrze widze, ze wynioslo Cie tak daleko od kraju?
                        > Pozdrawiam.
                        > IM
                        Taaak!
                        Mieszkam sobie tutaj w Katalonii juz od 11-tu lat. Mam zone Katalonke i dwa
                        male bachorki (polsko-katalonskie) i Ty mi piszesz, ze moja wielka milosc,
                        moze rzucila mnie "przez pomylke"?!!!
                        Oooo nie !!!:)

                        Chyba jednak, nie bylem tym od "pomylki". Nie mniej, a moze tym bardziej,
                        ucaluj ja w moim imieniu.
                        Historie o Ani kiedys moze opisze na forum: "opowiesci romantyczne".

                        pozdr.

                        Pawel

                        • Gość: IM Re: urszulanki-niezniszczalne-(uwaga moga zniszczyc!) IP: 217.153.106.* 26.06.02, 10:41
                          ze kiedys jednego rzucila "przez pomylke"

                          To chyba dobrze, że nie byłeś "przez pomyłkę".Chyba nie chciałbym sama czegos
                          takie odkryć juz po ułozeniu zycia;)))
                          > Mieszkam sobie tutaj w Katalonii juz od 11-tu lat. Mam zone Katalonke i dwa
                          > male bachorki (polsko-katalonskie)
                          Ja tam (w Hiszpanii) byłam przed laty 13, miałam okazje odwiedzić kilka miast
                          (Barcelona, San Sebastian, Loyola, Santiago De Compostella, innych nazw nie
                          pamiętam) i o ile podobali mi się ludzie, to jednak zycia w kraju o tak
                          południowym podejściu do życia była dla mnie "całościowo" nie do przyjęcia. Jak
                          sobie z tym radzisz?

                          Nie mniej, a moze tym bardziej,
                          > ucaluj ja w moim imieniu.
                          Obiecuję.
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: zwako urszulanki-niezniszczalne IP: *.uc.nombres.ttd.es 26.06.02, 11:34
                            Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                            > Ja tam (w Hiszpanii) by?am przed laty 13, ... i o ile podobali mi sie˛ ludzie,
                            to jednak zycia w kraju o tak po?udniowym podejs´ciu do z˙ycia by?a dla
                            mnie "ca?os´ciowo" nie do przyje˛cia.
                            Jak sobie z tym radzisz?

                            Szczeze mówiac, nie wiem co to jest: "poludniowe podejscie do zycia"
                            Jesli Ci chodzi o "byki, wino, siesta, flamenco....", to tylko slogany
                            turystyczne.
                            To troche tak, jak tu istnieje opinia, ze w Polsce wszyscy pija wódke,
                            wszyscy sa bardzo wierzacy i katoliccy, jest bardzo zimno i ludzie sa bardzo
                            zamknieci w sobie....
                            Troche inaczej sie to widzi, kiedy sie tu mieszka.
                            Niewiele sie zmienil mój styl zycia (pomijajac wiek, rodzine, prace) i nie
                            widze tak wielkiej róznicy miedzy radosciami i problemami ludzi w Polsce i
                            w Hiszpanii.

                            Jak widzisz nie musze z niczym "sobie radzic".

                            pozdr.

                            PS. Pamietaj o calusach.:))))

                            • Gość: IM Re: urszulanki-niezniszczalne IP: 217.153.106.* 27.06.02, 12:39
                              > Szczeze mówiac, nie wiem co to jest: "poludniowe podejscie do zycia"
                              > Jesli Ci chodzi o "byki, wino, siesta, flamenco....",
                              To sprecyzuje, bo rzeczywiscie ogolniki nie wyjasnialy dobrze tego, o czym mysle.
                              Co prawda, oprocz tego dlugiego pobytu w Hiszpanii (jak na mnie 2 m-ce to sporo)
                              oraz krotszego we Wloszech, reszta moich kontaktow z ludzmi hiszpansko-jezycznymi
                              pochodzi z Montrealu. I tu przechodze do sedna. Kraje jest piekny, ludzie
                              sprawiaja wrazenie bardzo milych, ale mnie osobiscie doprowadzalo do szalu, ze
                              umawiali sie ze mna i nie przychodzili (bylo dobrze, jesli przychodzili
                              spoznieni). Ponadto, jestem blondynka, wiec to juz wlasciwie drobiazg, ze z
                              jednej strony okazywali mi zainteresowanie, a z drugiej notorycznie lgali,
                              uwazali sie (faceci) za Bog wie, jakie cudo.
                              NIE JESTEM feministka, ale ich seksizm nadwerezal moje zyczliwe o nich myslenie.
                              Podkreslam, wspaniale sie z nimi bawilo, ale kleska konczyly sie wszelkie proby
                              panowania nad jakims porzadkiem w tych kontaktach.
                              Nie wiem, czy wyrazilam sie precyzyjnie?
                              Oczywiscie, masz racje wytykajac mi oddzielelnie faktow od stereotypow. Moj
                              problem polega na tym, ze mam sporo doswiadczen potwierdzajacych te stereotypy.
                              Tyle, ze nie mozna tych ludzi nie lubiec, chociaz szybko wyleczyli mnie z checi
                              zakochania sie w jednym z nich (w czasach, kiedy moglam sobie na to pozwolic;))).
                              Pozdrawiam.
                              > PS. Pamietaj o calusach.:))))
                              Sluchaj, mam tyle lat co Ty (okolo), wierz mi, ze w tym wieku jeszcze nie ma
                              zanikow pamieci ;).

                              • Gość: zwako Re: urszulanki-niezniszczalne IP: *.uc.nombres.ttd.es 27.06.02, 14:55
                                Gość portalu: IM napisał(a):
                                ...mnie osobiscie doprowadzalo do szalu, ze umawiali sie ze mna i nie
                                przychodzili (bylo dobrze, jesli przychodzili spoznieni).

                                To fakt. Chyba sie juz przyzwyczailem.

                                Ponadto, jestem blondynka, wiec to juz wlasciwie drobiazg, ze z jednej strony
                                okazywali mi zainteresowanie, a z drugiej notorycznie lgali, uwazali sie (faceci)
                                za Bog wie, jakie cudo.

                                No te gusta "el macho iberico"?:)))))

                                Na szczescie, ja nie jestem blondynka, wiec nie mam (mialem) tych samych
                                problemów.

                                Podkreslam, wspaniale sie z nimi bawilo, ale kleska konczyly sie wszelkie proby
                                panowania nad jakims porzadkiem w tych kontaktach. Nie wiem, czy wyrazilam sie
                                precyzyjnie?

                                Z tego co opisujesz, jest to typowe zachowanie "wakacyjne". W codziennym zyciu
                                sprawa sie troche zmienia. (przynajmniej ja tak to odbieram)

                                Oczywiscie, masz racje wytykajac mi oddzielelnie faktow od stereotypow. Moj
                                problem polega na tym, ze mam sporo doswiadczen potwierdzajacych te stereotypy.
                                Tyle, ze nie mozna tych ludzi nie lubiec,...

                                Mam takie wrazenie, ze Twoje problemy wynikaly z tego, ze bylas dla nich kims
                                nowym (Polka-dla nich to egzotyczny kraj, o którym malo, badz nic nie wiedza. No
                                i jeszcze blondynka....):)

                                PS. Pamietaj o calusach.:))))
                                Sluchaj, mam tyle lat co Ty (okolo), wierz mi, ze w tym wieku jeszcze nie ma
                                zanikow pamieci ;).

                                Ja zaczynam juz miec te problemy.:)

                                pozdr.

                                I calusy, tym razem dla Ciebie.

                                Pawel
                                • Gość: IM Re: urszulanki-niezniszczalne IP: 217.153.106.* 27.06.02, 15:27
                                  Gość portalu: zwako napisał(a):
                                  > To fakt. Chyba sie juz przyzwyczailem.
                                  Uuuuu, a ja sie nigdy nie przyzwyczje. Koszmarny nawyk, nawet na randki nie
                                  umialam sie spozniac ;)))))
                                  > Z tego co opisujesz, jest to typowe zachowanie "wakacyjne". W codziennym zyciu
                                  > sprawa sie troche zmienia. (przynajmniej ja tak to odbieram)
                                  Codziennego bylo wiecej w Montrealu. Ostatecznie, umawialismy sie czasem w
                                  wiekszej grupie przyjaciol, fakt, ze zwykle w celach rozrywkowych, ale zycie nie
                                  sklada sie z samej nauki lub pracy, czyz nie mam racji???
                                  > Mam takie wrazenie, ze Twoje problemy wynikaly z tego, ze bylas dla nich kims
                                  > nowym (Polka-dla nich to egzotyczny kraj, o którym malo, badz nic nie wiedza. N
                                  > o
                                  > i jeszcze blondynka....):)
                                  To, ze oni byli dla mnie egzotyczni nie uposledzalo mojego poczucia czasu
                                  (najwyzej wypracowanym "urszulanskim" ;))) sposobem pozbywalam sie niechcianego
                                  adoratora)...
                                  Jedno im przyznaje, to jak tancza oraz adoruja kobiete (szczegolnie
                                  jasnowlosa;)))- jesli juz sie pojawia nawet prawie nie spoznieni- bardzo dobrze
                                  robi na poczucie wlasnej wartosci, kiedy ma sie chandre. Tak przynajmniej
                                  dzialalo to na mnie (o, kobieca proznosci!)
                                  ze w tym wieku jeszcze nie ma
                                  > zanikow pamieci ;).
                                  >
                                  > Ja zaczynam juz miec te problemy.:)
                                  Moze odrobina magnezu....?
                                  >
                                  > pozdr.
                                  >
                                  > I calusy, tym razem dla Ciebie
                                  Bardzo dziekuje, wzajemnie.
                                  Pozdro.
                                  IM
                                  • Gość: zwako Re: urszulanki-zniszczalne w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 27.06.02, 19:54
                                    Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                                    > Codziennego bylo wiecej w Montrealu. Ostatecznie, umawialismy sie
                                    czasem w wiekszej grupie przyjaciol, fakt, ze zwykle w celach rozrywkowych,
                                    ale zycie nie sklada sie z samej nauki lub pracy, czyz nie mam racji???

                                    Przyznaje, masz troche racji.
                                    Chyba, jednak, trafilas na takich ludzi.
                                    Bardzo jest mi trudno uogólniac, tak jak Ty to robisz. Mówisz o "Ispanach" w
                                    calosci, a ja czesto widze wielkie róznice miedzy Katalonczykami a np.
                                    Andaluzyjczykami, miedzy Baskami a np. Latynosami, czy "Sudakami"
                                    (poludniowa Ameryka).
                                    Widzac te róznice, i tak, staram sie nie przypisywac jakis szczególnych cech
                                    danej nacji, czy regionowi. Mozna popasc w stereotypy, z których ciezko jest
                                    sie pózniej "wyleczyc".

                                    > Jedno im przyznaje, to jak tancza oraz adoruja kobiete (szczegolnie
                                    jasnowlosa;)))- jesli juz sie pojawia nawet prawie nie spoznieni- bardzo
                                    dobrze robi na poczucie wlasnej wartosci, kiedy ma sie chandre. Tak
                                    przynajmniej dzialalo to na mnie (o, kobieca proznosci!)

                                    Widzialem, tez takich, którzy w ogóle nie potrafia tanczyc, nie mówiac juz o
                                    adorowaniu kobiet.
                                    I jesli juz znam jakiegos "latynowskiego amanta", to czesto jego adorowanie
                                    konczy sie dosc szybko, a zaczyna sie zazdrosc i lekcewazenie plci
                                    przeciwnej.
                                    Jak sie troche zastanowisz, to zobaczysz, ze w Polsce jest podobnie, z ta
                                    róznica, ze nie mamy milionów turystek szukajacych na plazach "polish
                                    lovers".:)))

                                    > > Ja zaczynam juz miec te problemy.:)
                                    > Moze odrobina magnezu....?

                                    Dzieki za rade. Musze to zapisac, bo zapomne.:)))

                                    pozdr.

                                    Pawel
                                    • Gość: IM Re: urszulanki-zniszczalne w Hiszpanii IP: 217.153.106.* 28.06.02, 08:43
                                      Gość portalu: zwako napisał(a):

                                      > Chyba, jednak, trafilas na takich ludzi.
                                      > Bardzo jest mi trudno uogólniac, tak jak Ty to robisz. Mówisz o "Ispanach" w
                                      > calosci, a ja czesto widze wielkie róznice miedzy Katalonczykami a np.
                                      > Andaluzyjczykami, miedzy Baskami a np. Latynosami, czy "Sudakami"
                                      > (poludniowa Ameryka).
                                      Zdecydowanie brakuje mi doswiadczen z zycia codziennego doroslych (dojrzalych)
                                      ludzi. Jednoczesnie podkreslam, ze nie biegala szukajac "spanish lovers all
                                      around the place". Trafialam na ludzi o takich korzeniach w grupach, ktore znaly
                                      sie ze szkoly, pracy oraz "znajomi znajomych".

                                      > I jesli juz znam jakiegos "latynowskiego amanta", to czesto jego adorowanie
                                      > konczy sie dosc szybko, a zaczyna sie zazdrosc i lekcewazenie plci
                                      > przeciwnej.
                                      Oj, oj, tu masz niekojaco duzo racji. Ale mam wrazenie, ze ta sytuacja powtarza
                                      sie niezaleznie od narodowosci "amanta" ;))). Tu przemawia przeze mnie troche
                                      goryczy.
                                      > Jak sie troche zastanowisz, to zobaczysz, ze w Polsce jest podobnie, z ta
                                      > róznica, ze nie mamy milionów turystek szukajacych na plazach "polish
                                      > lovers".:)))
                                      Nie, one lapia "polish husbands" np. w Montrealu, bo nasi Panowie bywaja swietnie
                                      wyszkoleni przez Mamusie.
                                      > Dzieki za rade. Musze to zapisac, bo zapomne.:)))
                                      Uwazam, ze zapomina sie tylko to, co chce sie zapomniec ;)))- ze nie wspomne
                                      o "ojej, zapomnialam :-o". ewentualnie informacje otrzymywane w stanie silnego
                                      stresu.
                                      Dobrze, ze "widze" Cie w dobrym zdrowiu, bo wczoraj mowiono u nas o zbiorowym
                                      zatruciu salmonella wlasnie w Katalonii ;).
                                      Pozdr.
                                      IM
                                      • Gość: zwako Re: urszulanki-zniszczalne w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 28.06.02, 12:25
                                        Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                                        > Nie, one lapia "polish husbands" np. w Montrealu, bo nasi Panowie
                                        bywaja swietnie wyszkoleni przez Mamusie.

                                        Dzieki MAMO!!! "Moja" Zuzia, chyba sie zakochala we mnie, dzieki mojej
                                        mamie. Koniecznie musze jej to powiedziec. (mamie, nie Zuzi) Bardzo sie
                                        ucieszy.:))))

                                        > Dobrze, ze "widze" Cie w dobrym zdrowiu, bo wczoraj mowiono u nas o
                                        zbiorowym zatruciu salmonella wlasnie w Katalonii ;).

                                        Mówia o 1200 osobach!!!!
                                        Jest tu taki zwyczaj. W noc swietojanska, zjada sie wielkie ilosci pewnego
                                        ciasta ("coca"- nie mylic z koka).
                                        Co ciekawe, wszystkie zatrute ciastka pochodza z jednego sklepu.

                                        Ja ich nie zjadlem:)

                                        pozdr.

                                        Pawel
                                        • Gość: IM Re: urszulanki-zniszczalne w Hiszpanii IP: 217.153.106.* 28.06.02, 13:55
                                          Gość portalu: zwako napisał(a):

                                          > Dzieki MAMO!!!
                                          Z iwelkim bukietem kwiatow oraz dedykacja na pierwszej ksizce, ktora wydasz :)))
                                          "Moja" Zuzia, chyba sie zakochala we mnie, dzieki mojej
                                          > mamie. Koniecznie musze jej to powiedziec.
                                          Pewnie, wszystkim Mamom takie podziekowania dobrze robia - ja tez mam synka (i
                                          coreczke), wiec wiem.
                                          (mamie, nie Zuzi)
                                          Zuzi to lepiej nic nie mow, bo lepiej nie wiedziec, czemu sie wkims zakochalo ;)
                                          > Mówia o 1200 osobach!!!!
                                          No, wlasnie slyszalam... wierzyc sie nie chce, a myslalam, ze to tylko u nas (w
                                          Polsce - kolejny stereotyp ;)) sie zdarza.
                                          ("coca"- nie mylic z koka)

                                          > Co ciekawe, wszystkie zatrute ciastka pochodza z jednego sklepu.
                                          Ale ono wygladalo calkiem ladnie.
                                          > Ja ich nie zjadlem:)
                                          Jak widac...nie lubisz? Jak one smakuja?
                                          Pozdr.
                                          IM
                                          • Gość: zwako Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 28.06.02, 16:31
                                            Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):
                                            ja tez mam synka (i coreczke)

                                            ja mam córeczke (i synka) {4 i 1 rok} .Jak masz jakis adres, to ci je
                                            pokaze.(jestem z nich bardzo dumny)

                                            > > Ja ich nie zjadlem:)
                                            > Jak widac...nie lubisz? Jak one smakuja?

                                            Troche przypomina(coca) placek drozdzowy z Polski.
                                            Calkiem dobry z szynka.(ta, która sprzedaja razem z noga - "pata negra")

                                            pozdr.

                                            Pawel
                                            • Gość: IM Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: 217.153.106.* 01.07.02, 08:57
                                              Gość portalu: zwako napisał(a):
                                              > ja mam córeczke (i synka) {4 i 1 rok} .
                                              No, gratulacje... Moje sa w odwrotnej kolejnosci (chlopiec 9 lat i dziewczynka
                                              6,5)
                                              Jak masz jakis adres, to ci je
                                              > pokaze.
                                              mgocalek@hotmail.com
                                              (jestem z nich bardzo dumny)
                                              To dosc rozpowszechnione uczucie wsrod ojcow ;))))

                                              > Troche przypomina(coca) placek drozdzowy z Polski.
                                              > Calkiem dobry z szynka.(ta, która sprzedaja razem z noga - "pata negra")
                                              Mam trudnosci z wyobraznia, tj. placek drozdzowy tak, ale szynka ???? Tu moj brat
                                              moglby sie nadac jako urodzony eksperymentator - byly niejadek, obecnie zjadajacy
                                              stek o srednicy25-30 cm i popijajacy go mlekiem.... brrrrrrrrrrrrr,.....
                                              Pozdr.
                                              IM
                                              • Gość: zwako Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.07.02, 18:01
                                                Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):
                                                ... Moje sa w odwrotnej kolejnosci (chlopiec 9 lat i dziewczynka 6,5)

                                                Tez ladnie:) Gratulacje.


                                                > mgocalek@hotmail.com

                                                Juz Ci wysylam.

                                                > (jestem z nich bardzo dumny)
                                                > To dosc rozpowszechnione uczucie wsrod ojcow ;))))

                                                I matek chyba tez:)


                                                > Mam trudnosci z wyobraznia, tj. placek drozdzowy tak, ale szynka ???? Tu
                                                moj brat moglby sie nadac jako urodzony eksperymentator - byly niejadek,
                                                obecnie zjadajacy stek o srednicy25-30 cm i popijajacy go mlekiem....
                                                brrrrrrrrrrrrr,.....

                                                Ja tez tak myslalem, ale juz nie.
                                                Czesto podaje sie szynke z ananasem, z melonem ...
                                                Wierz mi, jest bardzo dobre.

                                                Tutaj, czesto patrza sie na mnie, jak na wariata, kiedy przyrzadzam twaróg z
                                                cebulka. (jedze go tylko z miodem, albo dzemem)
                                                Ale jak spróbuja, to pózniej chca przepis.:))))

                                                pozdr.

                                                Pawel

                                              • Gość: zwako Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 01.07.02, 18:38
                                                Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):
                                                ... Moje sa w odwrotnej kolejnosci (chlopiec 9 lat i dziewczynka 6,5)

                                                Tez ladnie:) Gratulacje.


                                                > mgocalek@hotmail.com

                                                Juz Ci wysylam.

                                                > (jestem z nich bardzo dumny)
                                                > To dosc rozpowszechnione uczucie wsrod ojcow ;))))

                                                I matek chyba tez:)


                                                > Mam trudnosci z wyobraznia, tj. placek drozdzowy tak, ale szynka ???? Tu
                                                moj brat moglby sie nadac jako urodzony eksperymentator - byly niejadek,
                                                obecnie zjadajacy stek o srednicy25-30 cm i popijajacy go mlekiem....
                                                brrrrrrrrrrrrr,.....

                                                Ja tez tak myslalem, ale juz nie.
                                                Czesto podaje sie szynke z ananasem, z melonem ...
                                                Wierz mi, jest bardzo dobre.

                                                Tutaj, czesto patrza sie na mnie, jak na wariata, kiedy przyrzadzam twaróg z
                                                cebulka. (jedze go tylko z miodem, albo dzemem)
                                                Ale jak spróbuja, to pózniej chca przepis.:))))

                                                pozdr.

                                                Pawel

                                                • Gość: IM Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: 217.153.106.* 02.07.02, 08:37
                                                  Gość portalu: zwako napisał(a):

                                                  > Juz Ci wysylam.
                                                  Zaraz pedze sprawdzic. Hm, ja swoich nie mam zeskanowanych, bo mam ich na "zywca"
                                                  i obrazki, na ktorych wygladaja grzecznie, uroczo i slodko uwazam za
                                                  wprowadzajace w blad... staram sie ostrzegac niewprawionych, bo moje "slodkie"
                                                  malenstwa nawet przez 2 godziny potrafia byc wzorem kindersztuby. Potem nalezy
                                                  blyskawicznie zakonczyc wizyte, aby dobre wrazenie pozostalo. Tak wlasnie stalo
                                                  sie 4 lata temu w Montrealu. Do dzis cala prowincja Quebec oraz pol Kanady uwaza
                                                  moje dzieci za najgrzeczniejsze i najlepiej wychowane (o, zgrozo!!!!) :)) Tylko
                                                  ja znam prawde, ktora jest zupelnie, ale to zupelnie inna.

                                                  > > (jestem z nich bardzo dumny)
                                                  > > To dosc rozpowszechnione uczucie wsrod ojcow ;))))
                                                  >
                                                  > I matek chyba tez:)
                                                  Chyba tez, chociaz zaczynam rozumiec, gdzie jest roznica... A jest.

                                                  > Czesto podaje sie szynke z ananasem, z melonem ...
                                                  > Wierz mi, jest bardzo dobre.
                                                  Wiem, wiem, ale jednak sa rzeczy, ktore bardzo lubie jesc. Do dzisaj czuje smak
                                                  ciasta drozdzowego pieczonego przez moja Mame i jako zywo, zadnej szynki do tego
                                                  nie dopasuje, bo ten smak jest jedyny na swiecie.

                                                  Sama zas probowalam innych eksperymentow (oczywiscie moim zdaniem, bo dla
                                                  kanadyjczykow to normalka) zwiazanych z polewaniem polowy potraw syropem
                                                  klonowym. Nie wszystkie przyjelam za swoje, ale syrop klonowy pokochalam.
                                                  > Tutaj, czesto patrza sie na mnie, jak na wariata, kiedy przyrzadzam twaróg z
                                                  > cebulka. (jedze go tylko z miodem, albo dzemem)
                                                  Lubisz robic wrazenie, prawda ;))))
                                                  > Ale jak spróbuja, to pózniej chca przepis.:))))
                                                  No, pewnie. O Boze, nie jadlam sniadania, zaraz pojde cos sobie kupic i twarozek
                                                  z cebulka to swietny pomysl, szczegolnie, ze dzionek mi sie szykuje przy
                                                  komputerku, wiec monitor na cebulke nie zareaguje ;)))

                                                  pozdr.
                                                  IM
                                                  • Gość: zwako Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 02.07.02, 16:46
                                                    Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):
                                                    >..., ale syrop klonowy pokochalam.

                                                    Przez pierwsze 8 miesiecy, pracoealem u Amerykanów. Cos niecos, wiem
                                                    na temat syropu klonowego.
                                                    Jednak, zdecydowanie wole potrawy na slono.

                                                    pozdr.

                                                    Pawel

                                                  • Gość: IM Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: 217.153.106.* 03.07.02, 07:29
                                                    Gość portalu: zwako napisał(a):


                                                    Cos niecos, wiem
                                                    > na temat syropu klonowego.
                                                    Ale naprawde zalezy od umiejetnosci gotujacego, czy polubisz syrop jako dodatek
                                                    od czasu do czasu do NIE wszystkich ptraw. :)))
                                                    > Jednak, zdecydowanie wole potrawy na slono.
                                                    Moze nie tyle wole, co jestem bardziej przyzwyczajona i sa one bardziej "moje".

                                                    pozdr.
                                                    IM
                                                  • Gość: zwako Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 03.07.02, 12:37
                                                    Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                                                    > > Jednak, zdecydowanie wole potrawy na slono.
                                                    > Moze nie tyle wole, co jestem bardziej przyzwyczajona i sa one bardziej
                                                    "moje".

                                                    Przyzwyczajenia sie nabiera przez cale zycie.
                                                    Moje ( zwyczaje kulinarne ) sa wynikiem mieszanki; kuchni polskiej i
                                                    katalonskiej.
                                                    Np.: Juz od bardzo dawna, nie jadam masla, ni margaryny.
                                                    Tutaj, chleb smaruje sie pomidorem i polewa olejem z oliwek. ("pa
                                                    amb tomaquet" ).
                                                    Ja pozostalem gdzies w srodku; czasami jedno, czasami drugie, a czasami
                                                    smaruje chleb serkiem "bialym".

                                                    pozdr.

                                                    Pawel

                                                  • Gość: IM Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: 217.153.106.* 03.07.02, 16:34
                                                    Gość portalu: zwako napisał(a):

                                                    > Przyzwyczajenia sie nabiera przez cale zycie.
                                                    To prawda, ja moge tylko dodac, ze spedzilam ponad dziesiec lat zycia testujac na
                                                    sobie rozne potrawy i warunki ich jadania (np. potrawka chinska-GORACA na wynos w
                                                    Anglii bez lyzki i widelca, bo za duzo bylo mil do przejscia, zeby miec szanse na
                                                    cieply posilek. Nota bene, niewiele rzeczy w zyciu bardziej mi smakowalo ;))
                                                    > Moje ( zwyczaje kulinarne ) sa wynikiem mieszanki; kuchni polskiej i
                                                    > katalonskiej.
                                                    > Np.: Juz od bardzo dawna, nie jadam masla, ni margaryny.
                                                    > Tutaj, chleb smaruje sie pomidorem i polewa olejem z oliwek. ("pa
                                                    > amb tomaquet" ).
                                                    > Ja pozostalem gdzies w srodku; czasami jedno, czasami drugie,
                                                    Tzn., albo pomidor, albo oliwa z oliwek? Podobno to bardzo zdrowy zwyczaj. Maslo
                                                    jednak, im bardziej na polnoc tym bardziej witaminka D z masla jest potrzebna

                                                    A czy lubiles zwykle pierogi ruskie, kiedy mieszkales w Polsce? Jesli tak, to jak
                                                    sobie radzisz teraz? Przyuczyles Zuzie?
                                                    pozdr.
                                                    IM
                                                  • Gość: zwako Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: *.uc.nombres.ttd.es 03.07.02, 16:49
                                                    Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                                                    > A czy lubiles zwykle pierogi ruskie, kiedy mieszkales w Polsce? Jesli tak,
                                                    to jak sobie radzisz teraz? Przyuczyles Zuzie?

                                                    Tu zrobilo mi sie smutno:((

                                                    Pierogi ruskie, golabki, chrzan, golonka z musztardka, (ach.... ta musztardka
                                                    sarepska) flaki, szczypiorek,.-.....itd., itd.....

                                                    Tego poprostu tego NIE MA. O zgrozo!!:((

                                                    Od czasu, do czasu dostaje "kontyngent" z Polski.....i ....
                                                    jakis miesiac zajadam sie szynka, kabanosami, sledzikami.....
                                                    Z sledzikami, czasami, sa duze problemy. Czesto docieraja juz nadpsute...
                                                    Ale, co tam...

                                                    smacznego.

                                                    Pawel

                                                  • Gość: IM Re: urszulanki - w Hiszpanii IP: 217.153.106.* 04.07.02, 09:04
                                                    Gość portalu: zwako napisał(a):

                                                    > Tu zrobilo mi sie smutno:((
                                                    No, ja mysle. Moja Mama spedzila dwa lata w Montrealu na poszukiwaniu takiego
                                                    sera, z ktorego da sie zrobic pierogi ruskie. I przyrzadzanie tych naszych
                                                    ulubionych dan przekazala nam "z mlekiem matki" :)))). Smiem twierdzic, ze robie
                                                    juz porownywalnie smaczne pierozki, co jest doceniane przez moja rodzine (dzieci
                                                    moge jesc je na kazdy posilek w ciagu dnia).
                                                    > Pierogi ruskie, golabki, chrzan, golonka z musztardka, (ach.... ta musztardka
                                                    > sarepska) flaki, szczypiorek,.-.....itd., itd.....
                                                    >
                                                    > Tego poprostu tego NIE MA. O zgrozo!!:((
                                                    Widze, jak Ci przelatuja przed oczami kolejno te smakolyki. Ogorkow malosolnych
                                                    nie lubisz, czy zapomniales?;)))

                                                    > Od czasu, do czasu dostaje "kontyngent" z Polski.....i ....
                                                    > jakis miesiac zajadam sie szynka, kabanosami, sledzikami.....
                                                    > Z sledzikami, czasami, sa duze problemy. Czesto docieraja juz nadpsute...
                                                    > Ale, co tam...
                                                    Zgadzam sie. Tez bym tak robila, kiedy "kontyngent" bylby jedynym zrodlem
                                                    smakolykow.
                                                    No, smacznego, smacznego.... tylko mam wrazenie, ze sie troche znecam nad Toba..

                                                    pozdr.
                                                    IM
                                                  • Gość: zwako Re: urszulanki IP: *.uc.nombres.ttd.es 08.07.02, 19:21
                                                    Gos´c´ portalu: IM napisa?(a):

                                                    > Widze, jak Ci przelatuja przed oczami kolejno te smakolyki. Ogorkow
                                                    malosolnych nie lubisz, czy zapomniales?;)))

                                                    Malosolne, wiecejsolne, juz kwasne; wszystkie bardzo lubie.
                                                    Próbowalem nawet sam zrobic, ale mi nie wyszly.
                                                    Zuzia stwierdzila, ze sa zepsute......


                                                    > No, smacznego, smacznego.... tylko mam wrazenie, ze sie troche znecam
                                                    nad Toba.

                                                    I owszem, jest w tym troche sadyzmu.:)

                                                    pozdr.

                                                    Pawel
                                                  • Gość: zwako Re:do urszulanki IrMo IP: *.uc.nombres.ttd.es 11.07.02, 20:42
                                                    Co tam slychac u wspólnej znajomej?
                                                  • Gość: zwako Re:do urszulanki IrMo IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.07.02, 10:42
                                                    Wlasnie dostalem paczke z Polski:
                                                    "krakowska", chrzan, kabanosy, ogórki kiszone.
                                                    Jeden sloik juz nie istnieje.

                                                    mniam, mniam

                                                    pozdr.

                                                    Pawel
                                                  • Gość: zwako Re:do urszulanki IP: *.uc.nombres.ttd.es 24.09.02, 19:41
                                                    Ja juz dawno zjadlem smakolyki z Polski.
                                                    Co tam slychac Aniu?

                                                    pozdr.

                                                    Pawel
      • asia_16 Zapraszam na nowe forum urszulanek 18.08.04, 14:24
        Zapraszam na nowe forum urszulanek forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
        f=22864 Tutaj możemy pisać co chcemy , możemy trochę poskarżyć sie na
        nauczycieli, obgadać ważne wydarzenia itd. Zapraszam do udzaiłu w dyskusjach
        Aska S. z I przyrodniczej:P

    • rezurekcja Ciekawosc mnie zre 14.06.02, 09:37
      Szkola urszulanek sasiadowala z Wydzialem Filologicznym , na korym pobieralma nauki, ale wtedy w ogole nie
      odroznialam habitow roznych zgormadzen.
      A jakie to byly/są urszulank? Bo szare na swojej stonie - patrz ponizej - tej szkoly nie wymieniaja.
      www.sjk.pl/page.php?nr=adresy/dziela.php&id=pld

      Natomiast czarne urszulanki nie maja swojej strony.

      Pozdr.
      • Gość: kinga Re: Ciekawosc mnie zre IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.02, 00:12
        Te z pl. Nankiera to nie "czarne" (w szarych habitach też chodzą!!) tylko
        Urszulanki Unii Rzymskiej. "Szare" to zupełnie inne zgromadzenie.
        A poza tym niestety nie łapię się na roczniki-ale ze mnie "młodzież"!!-
        matura '93. Ale pozdrawiam wszystkie absolwentki i wielbicieli-za moich czasów
        śródlądówka i lotnicy... ech, to były czasy:)
        Kinga
        • rezurekcja Re: Ciekawosc mnie zre 17.06.02, 09:29
          Gość portalu: kinga napisał(a):

          > Te z pl. Nankiera to nie "czarne" (w szarych habitach też chodzą!!) tylko
          > Urszulanki Unii Rzymskiej.

          Czyli czarne. Skrot OSU.
          Szare habty to w wielu zgromadzeniach habity letnie (na wlasne oczy widzialam u betanek i zmartwychwstanek)
          Wiele zgormadzen oprocz nazwy ofialnej ma tez skrocona. Urszulanku czarne to Unia Rzymska Siostr sw. Urszuli.
          Ktoby to spamietal i powtarzal!

          > "Szare" to zupełnie inne zgromadzenie.

          Zgadza sie, szare urszulanki to urszulanki Serca Jezusa Konajacego, skrot SJK, oficjalna nazwa Zgromadzenie
          Urszulanek Serca Jezusa Konajacego.

          Podobno to byla (moze i jest) bardzo dobra szkola. Po latach zaluje, ze tam nie chodzilam, ale w owych czasach
          nawet do glowy mi nie przyszlo.
          Przy okazji spytam Cie jeszcze o jedna rzecz.
          Szkole prowadzi katolickie zgromadzenie. Czy to bylo odczuwalne? Czy osoba z niewierzacej rodziny moglaby sie
          tam odnalezc? Zadaje to idiotyczne byc moze pytanie, ale moja kolezanka, deklarujaca sie jako niewierząca, swoja
          corke posylala do szkoly katolickiej (wysoko poziom). Podobno katolickosci szkoly nie dawalo sie specjalnie odczuc.
          Co mnie troche zdziwilo, bo przeciez szkola wyznaniowa daje nie tylko wiedze, ale jaka formacje duchowa.
          W Bawarii to bylo. A jak bylo we Wroclawiu?
          Pozdr.
          • Gość: IM Re: Ciekawosc mnie zre IP: 217.153.106.* 21.06.02, 13:12
            Co prawda pytanie zostało skierowane do kogoś innego, ale... ponieważ tez inny
            rocznik, to może zainteresują Cię różne opinie. Za moich czasów zdarzały się
            uczennice niewierzące, a w latach wcześniejszych także zupełnie innego wyznania
            (mojżeszowego). Wszystko zależało od ustaleń rodziców, które powinny były
            poprzedzić wysłanie dziecka do tej szkoły. Niestety, rodzice nie zawsze zadbali
            o tę stronę, często nawet nie byli świadomi, że "pociecha" deklaruje się jako
            niewierząca, a jeśli nawet, to wysyłali ją tam dlatego, że oczekiwali, iż
            szkoła naprawi błędy, jakie oni popełnili w wychowaniu dziecka - to najgorszy
            scenariusz, jaki znam. Też niestety się zdarzał.
            Wniosek: Jeśli wszystko zostało dopięte przed rozpoczęciem szkoły - wszystko
            było OK. Jesli zaś oczekiwania rodziców stały w sprzeczności z ocekiwaniami
            dziecka.... to scenariusz był nieciekawy. Pozdrawiam.IM
            • rezurekcja Re: Ciekawosc mnie zre 21.06.02, 15:51
              A czy szkola jakos spejalnie obchodzila swieta koscielne, rocznice wazne dla zgromadzenia? CO wtedy robily
              uczennice innych wyznan czy niewierzace?
              • Gość: Kinga Re: Ciekawosc mnie zre IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.02, 00:31
                Jestem, jestem... Za moich czasów (1989-1993) szkoła była katolicka i jest taka
                do dziś. Wiąże sie to faktem przymowania do szkoły uczennic z rodzin wierzących
                i praktykujących (jednym z warunków przyjęcia było świadectwo chrztu, I Komunii
                i świadectwo ukończenia religii). Szkoła obchodzi swoje święto, jak i święta
                kościelne bardzo uroczyście, religia jest w planie zajęć obowiązkowa... Myślę,
                że jeśli ktokolwiek trafił tam tylko dlatego, że tak chcieli rodzice, to bardzo
                dużo musiało go to kosztować, nawet nie ze względu na te obowiązkowe mundurki i
                msze, ale poczucie, że inność tej szkoły mocno ograniczała zachowania nawet
                ogólnie przyjęte za dopuszczalną normę i nie będace "rażącymi".
                Pozdr. K.
                Co do wysokiego poziomu... można podyskutować, ja nie trafiłam najlepiej
                • rezurekcja Re: Ciekawosc mnie zre 24.06.02, 09:28
                  Gość portalu: Kinga napisał(a):
                  > że jeśli ktokolwiek trafił tam tylko dlatego, że tak chcieli rodzice, to bardzo
                  > dużo musiało go to kosztować, nawet nie ze względu na te obowiązkowe mundurki i

                  Mnie sie mundurki podobaly i podobaja.
                  Natomiast tez slyszalam, ze do szkol prowadzonych przez zakonnice rodzice posylaja dzieci, z ktorymi nie
                  umieja sobie poradzic. I oczekuja cudu od szkoly, bo nawet nie od Pana Boga.

                  > msze, ale poczucie, że inność tej szkoły mocno ograniczała zachowania nawet
                  > ogólnie przyjęte za dopuszczalną normę i nie będace "rażącymi".

                  Masz to szkole za zle? Czy uwazasz, ze to nie bylo dobre?

                  Kilka lat temu w Magazynie Wyborczej byl spory artykul o szkole wroclawskich urszulanek. Przewazala
                  opinia pozytywna. Mnie utkwilo w pamieci takie zdanie, ze "siostry zawsze mialy dla nas czas". To rzadkie
                  w dzisiejszych czasach: tracic swoj czas dla drugiego czlowieka.

                  > Co do wysokiego poziomu... można podyskutować, ja nie trafiłam najlepiej

                  Wysokosc pozimu mierzy sie poziomem dostawalnosci na studia. 20 lat temu wskaznik byl bardzo
                  wysoki (ok.90%). Ale przy takiej ocenie nIe bierze sie pod uwage krwawicy uczniow, przypisuje sie
                  wszystko szkole.
                  Pozdr.
              • Gość: IM Re: Ciekawosc mnie zre IP: 217.153.106.* 25.06.02, 08:51
    • janek.p Do Zwaka - a pamietasz Patrycje? 07.07.02, 19:53
      Z Akademii Medycznej?
      • Gość: zwako Re: Do Zwaka - a pamietasz Patrycje? IP: *.uc.nombres.ttd.es 08.07.02, 16:37
        janek.p napisa?(a):

        > Z Akademii Medycznej?

        Pamietam jedna, ale ona chyba chodzila do XIV LO.
        Dlaczego pytasz?

        pozdr.

        Pawel
        • janek.p old love 14.07.02, 02:09
          Strasznie byla w Tobie zakochana. Wzdychala nam na zajeciach, a ze masz
          oryginalne pseudo, wiec Cie zapamietalem.
          Z tego co wiem Patrycja nadal mieszka we Wroclawiu, skonczyla medycyne, chyba
          pracowala w firmie farmaceutycznej.
          • Gość: zwako Re: old love IP: *.uc.nombres.ttd.es 15.07.02, 11:34
            janek.p napisa?:

            > Strasznie byla w Tobie zakochana. Wzdychala nam na zajeciach...

            To ja jej jakies polityczne "farmazony" opowiadalem....
            Tez bylem w niej zakochany, ale sie nie odwazylem...:((
            O jaki glupi bylem (i pewnie dalej jestem)!!

            > Z tego co wiem Patrycja nadal mieszka we Wroclawiu, skonczyla
            medycyne, chyba pracowala w firmie farmaceutycznej.

            Pamietam, ze sie ozenila dosc szybko z jednym lekarzem. I wydawalo mi
            sie, ze wyjechala do Szwecji, albo Norwegii...., ale moze tylko chwilowo.
            Tak, czy owak, pozdrów ja serdecznie, (Jak bedziesz mial okazje)
            Chetnie bym odnowil stare znajomosci.:))

            pozdr.

            Pawel
            • zwako Re: old love 20.07.02, 01:24
              Zaraz, zaraz.... Co ma wspólnego Patrycja z "urszulankami"??
              • janek.p Nic.... 21.07.02, 01:43
                To tylko ja Cie znalazlem na tym forum.
                • Gość: zwako Re: Nic.... IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.07.02, 10:48
                  A pametasz kolezanke Patrycji; Alicje.
                  • Gość: zwako Re: Nic.... IP: *.uc.nombres.ttd.es 22.07.02, 10:58
                    Gos´c´ portalu: zwako napisa?(a):

                    > A pametasz kolezanke Patrycji; Alicje.

                    Wlasnie, otrzymalem Twój mail. Znam juz wiec odpowiedz.

                    pozdr.

                    Pawel
    • Gość: zwako Re: a 'urszulanki' IP: *.uc.nombres.ttd.es 28.12.02, 14:47
      Nie ma tu wiecej "urszulanek"??
      • Gość: natasha Re: a 'urszulanki' IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.03.03, 16:20
        Gość portalu: zwako napisał(a):

        > Nie ma tu wiecej "urszulanek"??

        no sa.....alez sa....
        tyle ze takie z rocznika matury 99...hihihi....
        pozdrawiam wszystkich
        a szczegolnie klase Siostry Haliny a pozniej Emanuelli.....
        • Gość: sanja ania m? IP: *.ppp.get2net.dk 24.04.03, 19:09
          • Gość: sanja Re: ania m? IP: *.ppp.get2net.dk 24.04.03, 19:11
            czy chodzi o anie matkowska czy tez markiewicz?to byly moje kolezanki napisz
            zwako pamietam anie markiewicz i jej siostre chociaz nie widzialam ich chyba z
            15 lat
            • Gość: zwako Re: ania m? IP: *.uc.nombres.ttd.es 24.04.03, 22:23
              Gość portalu: sanja napisał(a):

              > czy chodzi o anie matkowska czy tez markiewicz?to byly moje kolezanki napisz
              > zwako pamietam anie markiewicz i jej siostre chociaz nie widzialam ich chyba
              z
              > 15 lat

              markiewicz.
              owszem, miala bardzo ladna i fajna siostre.
              tez bardzo dawno ich nie widzialem.
              ania matkowska, pewnie tez ladna, ale... nie znam.

              pzdr.

              pawel
              • Gość: sanja Re: ania m? IP: *.ppp.get2net.dk 25.04.03, 19:25
                anie markiewicz pamietam jako pulchna dziewczynke z warkoczem jeszcze z czasow
                podstawowki ,na pewno sie zmienila ...jej siostra byla starsza od nas i bardzo
                ladna.pozdr kimkolwiek jestes
                • Gość: zwako Re: ania m? IP: *.uc.nombres.ttd.es 29.04.03, 16:28
                  Gość portalu: sanja napisał(a):

                  > anie markiewicz pamietam jako pulchna dziewczynke z warkoczem jeszcze z
                  czasow
                  >
                  > podstawowki ,na pewno sie zmienila ...jej siostra byla starsza od nas i
                  bardzo
                  > ladna.pozdr kimkolwiek jestes

                  Jej warkoczyków nie pamietam, jej siostre i owszem (jak wczesniej wspominalem).
                  Ja tez, jestem troche starszy od ani i poznalem jak miala jakies 16 lat (-, +)

                  pzdr.

                  kimkolwiek.
                  • Gość: sanja Re: ania m? IP: *.ppp.get2net.dk 30.04.03, 19:08
                    zdaje sie ze Ania byla z 71 rocznika ale chodzila z nami do klasy bo poprostu
                    przeskoczyla klasy.gdyby wiedziala ze powstal o niej watek mialaby powod do
                    dumy pozdr
                    • Gość: zwako Re: ania m? IP: *.uc.nombres.ttd.es 02.05.03, 18:35
                      Gość portalu: sanja napisał(a):

                      > zdaje sie ze Ania byla z 71 rocznika ale chodzila z nami do klasy bo
                      poprostu

                      to by sie zgadzalo ja jestem '68

                      > przeskoczyla klasy.gdyby wiedziala ze powstal o niej watek mialaby powod do
                      > dumy pozdr

                      to zalezy, czy podobalaby sie jego tresc

                      pzdr

                      pawel
                      • Gość: sanja Re: ania m? IP: *.ppp.get2net.dk 04.05.03, 13:45
                        nie ma nic zdroznego w tej pisaninie, rownie dobrze moglabym opisac moja
                        milosc z wczesnych lat osiemdziesiatych-Piotrka Wozniaka z Wielkiej,rocznik
                        70.moze tez go ktos tutaj zna?
                        pzdr
                        • Gość: zwako Re: ania m? IP: *.uc.nombres.ttd.es 05.05.03, 11:16
                          Gość portalu: sanja napisał(a):

                          > nie ma nic zdroznego w tej pisaninie, rownie dobrze moglabym opisac moja
                          > milosc z wczesnych lat osiemdziesiatych-Piotrka Wozniaka z Wielkiej,rocznik
                          > 70.moze tez go ktos tutaj zna?
                          > pzdr

                          zgadza sie. nie ma nic zdroznego, tylko chyba na poscie "urszulanki" go nie
                          znajdziesz;)

                          pzdr.
                          • Gość: sanja Re: ania m? IP: *.ppp.get2net.dk 05.05.03, 19:13
                            tytul mnie zaciekawil -zawsze sie slyszalo o urszulankach ,ale ja jakos nie
                            mialam z nimi doczynienia,nie nalezalam tez do oazy...
                            pozdr
                        • Gość: stirlitz Re: ania m? IP: 195.116.183.* 07.05.03, 11:09
                          Wprawdzie 'znam go' to za dużo powiedziane, ale mój ojciec i jego ojciec to
                          kumple z pracy. Piotrek skończył politechnikę, ma żonkę i dwójkę dzieci. UWAGA:
                          dalej mieszka na Wielkiej!
                          PS A ze zwako, jak się okazuje, chodziłem do szkoły (patrz post o II LO).
                          Wrocław to mała wioska!
                          • Gość: sanja piotrek w. IP: *.ppp.get2net.dk 07.05.03, 19:19
                            Piotrek na cale zycie pozostal dla mnie idealem urody i w ogole idealem pod
                            kazdym wzgledem,nie wiem ale zawsze tak bylo.nawet meza wybralam sobie troche
                            do niego podobnego.zapamietalam go jako nastolatka ,potem go juz nie widzialam
                            bo wyjechalam . mial wtedy ciemne wlosy,orli nos ,byl
                            wysoki ,b.inteligentny .wiem ze jego tato byl adiunktem i mieszkali z
                            babcia ,mial tez mlodszego brata.jestem raz na rok w Polsce przechodze nieraz
                            Wielka , wspominam czasy gdy zaczepial mnie na religi lub na przerwach-mialam
                            wtedy nascie lat ,ale do dzisiaj pamietam to uczucie.
                            • Gość: stirlitz Re: piotrek w. IP: 195.116.183.* 08.05.03, 15:59
                              Taaak...

                              No coś w tym (w nim) jest. Mój ojciec również twierdzi, że chłopak jest
                              NIEBAGATELNY. Jego brat też już skończył studia (prawo), mieszka z rodzicami na
                              Stabłowicach (tam się wyprowadzili z Wielkiej). No, ale to Cię już pewnie mniej
                              interesuje...

                              PS Mam nadzieję, że z tym mężem się udało :-)
                              • Gość: sanja Re: piotrek w. IP: *.ppp.get2net.dk 08.05.03, 19:47
                                tak Piotrek byl niebagatelny tak wlasnie tak i ja to zauwazylam majac ok. 12
                                lat.pamietam kiedys siedzial przede mna na religi ciagle sie odwracal i mi
                                przeszkadzal(mielismy moze z 13 lat).na stolach mielismy kartki z imionami
                                napisal ,zabral mi te kartke i napisal do rymu do mojego imienia k.... ma syna.
                                tak sie sklada ze mam syna ,a Piotrka nigdy nie zapomnialam.
                                • Gość: cichobiore Re: piotrek w. IP: 212.160.119.* 14.02.05, 11:07
                                  urszulanki- cichodajki ale przemiłe
                          • asia_16 Re: ania m? 27.03.05, 22:39
                            O jak miło ze na moim forum odnajduja sie starzy przyjaciele :) szkoda ze nie
                            Urszulanki :)
                            • Gość: Mira Re: ania m? IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.03.06, 11:24
                              na tym forum chętnie pipisałybyśmy z urszulankami a tu jakis zwako się
                              wchrzanił i plecie nie na temat nie ten post głąbie nie ciebie tu oczekujemy i
                              tobie podobnych belmondo się znalazł chciałam z koleżankami pipisać i
                              powspominać żeby młodsze które stoją przed wyborem tej szkoły miały wyobrażenie
                              po co nam wspomnienia jakiś bawidamków
                          • Gość: Henry Re: ania m? IP: *.production / 209.245.22.* 20.03.06, 15:56
                            Widze ze tutaj tez mozna spotkac tych samych dwojkowiczow co na forum naszego
                            liceum. Ja tez kochalem sie w Urszulankach. Moja kuzynka, Ilona byla tam
                            uczenica. Ja jako juz pelnoletni czasem ja odbieralem z internatu i odwozilem
                            do jej rodzicow. Co to bylo za przezycie , czekanie w zamknietym zakratowanym
                            pomieszczeniu. Jedna z urszulanek ktora znalem i znam do dzisiaj jest
                            dyrektorka ogolniaka w Ziebicach.
                            • Gość: zwako Re: ania m? IP: *.Red-81-42-174.staticIP.rima-tde.net 22.03.06, 00:24
                              henry..

                              hehe... to ja zalozylem ten watek....ladnych pare lat temu...

                              ale widze, ze chyba nic tu nie odnajde...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka