bj32
09.02.07, 18:41
Tak czytam o wyrodnych matka, bo karmią flachą... A ja dałam dzisiaj pokaz
zidiocenia. Krytykę i wyśmiewanie przyjm z pokorą.
Jak wiadomo, moje dziecię nie choruje właściwie. Nie wiem, co to grypa czy
ból gardła, więc do tegoż gardła nie mam powodów zaglądać zbyt często i
uważnie. No i dzisiaj Anka rozdarła się tak, że przypadkiem sobie zajrzałam.
Mało na serce nie umarłam, bo ujrzałam narośl straszliwą jakąś, barwy, co
prawda otoczenia, ale dużą i dziwną jak dla mnie. No to pognałam jak szalona
do lekarki, wdarłam się bez kolejki. (Zresztą i tak nikogo nie było mimo, że
pielęgniarka dwa dni temu bredziła o zastępach zagrypionych pacjentów). I co
się okazało? Że moja córka ma po prostu potężnie zbudowany migdał, który nie
tylko nie przeszkadza jej w egzystencji, ale wręcz bardzo dobrze służy, o
czym świadczy niechorowanie. Lekarka miała ubaw po pachy. A mi było głupio
jak diabli. W końcu taki migdał nie wyrasta w dwa dni. Ale Anka nie choruje,
a na profilaktycznych wizytach lekarka nie stwierdziła anomalii. Nawet 2
tygodnie temu, jak był mąż z Anką w kwestii wiatrówki. No i teraz mi głupio.