Dodaj do ulubionych

Prosba nietylko do Mistera : WOJNA!

06.03.07, 11:37
Biegacie po roznych forach, dlatego prosze, badzmy rycerzami ginacej polszczyzny.
Styl , gramatyka ortografia, to drobiazg w konfrontacji z smieciem neologizmow i wulgaryzmow,
ktore jak zaraza i szarancza rozplenily sie i niszcza nasz skarb naradowy , jakim jest nasza mowa ,
ta potoczna i ta pisana.
Niestety neologizmy obcojezyczne, oraz wulgaryzmy odwrocily bieg, albowiem spod strzechy z
piwskiem trafily do sejmu, prasy i internetu. Boli, uszy wiedna.

Moja pierwsza strzale kieruje w upierdliwosc,
druga w zajebistosc,

etymologia slowa: - upierdliwość, upierdliwy
Słowo to wg pwn : pospol.: natrętny, dokuczliwy, uciążliwy ,
Całkiem logiczne wydaje się być pochodzeniie tego wyrażenia ze
słowa pierdzieć, popierdywać,
ktore jest wulg.: wypuszczanie gazow trawiennych,
Wnioskujac wprost, upierdliwiec jest takim natrętnym
dukuczliwcem, uciążliwym , a w przenośni popierdującym?
Jeśli tak, to upierdliwy jest nie mniej , nie więcej, tak samo
wulgarnym słowem, a śmiem nawet twierdzić , ze nie tylko
wulgarnym, lecz również pogardliwym określeniem osoby lub
zachowania.

Potwierdza to poradnia jezykowa pwn.
Obserwuj wątek
    • mister1 Slownik slangu i mowy potocznej 06.03.07, 12:14
      www.miejski.pl/a-0.html
      • chantal3 Re: Slownik slangu i mowy potocznej 06.03.07, 12:24
        Niestety , slowa nie znalzlam, slang nie musi byc i nie powinien byc
        wulgarny, zapewne dlatego slowa nie ma.
        • mister1 Re: Slownik slangu i mowy potocznej 06.03.07, 12:54
          z dugiej strony " pierdola " to bardzo zasluzone slowo - juz Franciszek Jozef
          Habsburg "starym pierdola z Wiednia" byl zwany...
    • simple_man1 nie tylko 06.03.07, 12:56
      chantal3 napisała:

      > Biegacie po roznych forach, dlatego prosze, badzmy rycerzami ginacej
      polszczyzny.


      Pisze sie "nie tylko".


      • chantal3 oczywiscie: nie tylko 06.03.07, 13:56
        strzelam gramtyczne, stylistyczne, i owszem ortografy tez , ze o interpunkcji
        nie wspomne, bo w ogole nie wiem co to,
        ale tu akurat , napisalam "nie tylko" osobno.
        Zatem gdzie problem?
        Zreszta, i bez reszty rowniez, problem w wulgaryzacji naszej potoczenej mowy,
        ktora zarazila takze zargon - slang(znow obcojezycznosc) i to nie tylko
        mlodziezowy.
        Wojna wulgarnosci!! wojna obcojezycznym neologizmom.
        " Polacy nie gesi, swoj jezyk- polski maja"
        tylko troche o tym zapominaja.
        A szkoda!
        • mad_die Re: oczywiscie: nie tylko 06.03.07, 14:02
          No wiec o co chodzi? Czepiasz sie, jak inni pisza wulgarnie lub uzywaja nowych
          slow, a sama nie bedziesz zwazac na gramatyke, ortografie i interpunkcje, bo
          nie wiesz co to jest? No chyba zart...
          Daj przyklad najpierw i potem wymagaj od innych.
          • chantal3 Re: oczywiscie: nie tylko 06.03.07, 16:21
            mad_die napisała: > Daj przyklad najpierw i potem wymagaj od innych.

            Staram sie. Nie widac! ;°)
            Jedni teskna za kwasnym mlekiem,;°) a inni czuja glod polszczyzny.;°) ale
            niesmak smieci jezykowych.
            • mad_die Re: oczywiscie: nie tylko 06.03.07, 17:14
              Jeśli czujesz głód poprawnej polszczyzny, to sięgnij po polską książkę, a nie na forum zaglądasz ;P
              • chantal3 teskota za polszczyzna 06.03.07, 17:50
                ksiazek to mam po dostatkiem , albo i wiecej, nawet tych czytanaych z CD, Mnie teskno za mowa
                potoczna, a te znajduje tutaj na forum. Zal , ze wlasnie te mowe powszechna , pospolita, potooczna
                tak zasmiecamy.
                Wydaje sie to takie..o np.....coool... wlasnie zasmiecilam "makarnozmem" ( wprawdzie kiedys dotyczylo
                to slowo tylko jezyka lacinskiego i wloskiego, od czasow Bony, ale tak przyschlo i nazywa sie rozne
                obcojezyczne slowa.) Argot francuskie, czy nasz zargon, czy angielski slang takze sie zwulgaryzowal, a
                przeciez wulgaryzm wulgaryzmowi nie rowny . Nieprawdaz?
                i tak qrva.... =/= kurde =/= kurcze pieczone czy nawet kurtka na wacie. wszystko to sa wulgaryzmy.
                ja pie....=/= piepsze =/= pinkole, itp itd

                www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3938293.html
                www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3949524.html
                www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3951258.html
                www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3930709.html

                --
                • chantal3 Re: teskota za polszczyzna 06.03.07, 17:54
                  www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3938293.html
                  www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3930709.html
                  www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3949524.html
                  www.gazetawyborcza.pl/1,79077,3951258.html
                • mad_die Re: teskota za polszczyzna 07.03.07, 14:02
                  Jeny, narzekasz na innych, że słów stosownie do kontekstu nie używają, ale sama nawet poprawnie ich nie umiesz napisać - a może i umiesz, ale Ci się nie chce/ śpieszy itp.
                  Powiem jeszcze raz - razi Cię to, że ktoś nie pisze tak jakbyś Ty chciała? Więc czemu Ty innym też utrudniasz życie, nie pisząc poprawnie? Zacznij walkę ze swoimi słabościami a potem innym wytykaj ich. O!
                  • chantal3 Re: teskota za polszczyzna 07.03.07, 15:14
                    mad_die napisała: Więc
                    > czemu Ty innym też utrudniasz życie, nie pisząc poprawnie? Zacznij walkę ze sw
                    > oimi słabościami a potem innym wytykaj ich. O!
                    >
        • simple_man1 Re: oczywiscie: nie tylko 06.03.07, 14:02
          Jestes nauczycielka?
          • mad_die Re: oczywiscie: nie tylko 06.03.07, 17:13
            simple_man1 napisał:

            > Jestes nauczycielka?

            A Ty detektywem?
            • simple_man1 Re: oczywiscie: nie tylko 06.03.07, 20:58
              mad_die napisała: > A Ty detektywem?
              >
              Nie, jestem pilotem. Czy potrzebujesz detektywa ?
    • rocker Re: Prosba nietylko do Mistera : WOJNA! 06.03.07, 21:47
      A ja wstawię tylko swoją stopkę. Kto umie czytać ten przeczyta.
      • chantal3 Re: Prosba nietylko do Mistera : WOJNA! 07.03.07, 10:40
        slowniki.pwn.pl/poradnia/lista.php?szukaj=wulgaryzmy&kat=18


        Niestety wulgaryzmy upowszechniają się i niemała w tym "zasługa" telewizji, która nawet w programach
        satyrycznych, nie nadawanych przecież tylko nocą, emituje w eter słowa typu kurde i zachrzaniać.
        Poczucie wulgarności języka powoli słabnie i to, co starszemu pokoleniu może się wydawać wulgarne,
        młodzi ocenią jako co najwyżej potoczne. Mówiąc, powinniśmy pamiętać nie tylko o tym, aby nasz
        język był poprawny, ale też aby był stosowny do sytuacji.

        ? Mirosław Bańko

        W TYM OSTATNIM zdaniu jest chyba sedno. Ale do tego trzeba troszke ruszyc mozgownica, a ladniej
        powiedziawszy , intelektem.

        wulgaryzm wulgaryzmowi nie jest rowny, oraz uzyty w sytuacji takiej , a nie innej , nie jest razacym
        uszy, i nie jest bez znaczenia dla zrozumienia tekstu. Zatem zgrabnie uzyte , "z wdziekiem" , slowo
        etymologicznie wulgarne , ale nie oblesne, obcesowe ,grubianskie, rubaszne, sprosne , uzyte w
        kontekscie stosownym do sytuacji, dodaje expresji i jest dopuszczalny w mowie potocznej.
        • mister1 holender-olejander, pardon... 07.03.07, 10:48
          kiedys ordynarnym przeklenstwem bylo "holender-olejander" ...
          • chantal3 Re: holender-olejander, pardon... 07.03.07, 10:51
            Tak, jak po francusku, powiedz dziewczynie ty swinio, to sie nie obrazi specjalnie, bo widocznie
            zasluzyla robiac jakies swinstwo, przeprosi i po klopocie, ale powiedz kolezance TY KROWO,
            to obrazi sie na smierc!
      • chantal3 Rocker 07.03.07, 10:49
        Dzieki, swietny link,
        no i przyjemnie wiedziec, ze nie jest sie osamotnionym rycerzem
    • chantal3 Mad_die 07.03.07, 19:19
      merkuriusz.id.uw.edu.pl/numer_1/rozmowy_merkuriusza/Grube_słowa,18.html--

      pozdrawiam
      • mad_die Re: Mad_die 07.03.07, 23:04
        niestety, podany przez Ciebie link nie działa...
        • chantal3 Re: Mad_die 08.03.07, 07:10
          Rozmowy Merkuriusza - Numer Archiwalny - Nr 1 - marzec 2004
          GRUBE SŁOWA

          Z językoznawcą, dr Grażyną Majkowską z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego,
          rozmawia Wojciech Kozak.


          Wulgaryzmy w języku polskim stają się coraz bardziej powszechne. Czy taka tendencja jest
          bezdyskusyjna i kompletnie nic nie możemy na to poradzić?
          Jest dyskusyjna. Funkcjonuje takie przekonanie, pewien stereotyp o tym, że wulgaryzmów jest coraz
          więcej. Z własnego doświadczenia możemy podać ileś tam przykładów osób, które - nawet w
          sytuacjach oficjalnych, wtedy kiedy się zdenerwują - sięgają po "grube słowo", jak to się kiedyś mówiło.
          Ale wie Pan, tak myślę, że z wulgaryzmami jest jak z krowami i pasikonikami na łące - parafrazując
          Edmunda Burke?a. Krowy sobie spokojnie żują i ich nie słychać, a pasikoniki tworzą szum. I słychać
          właśnie tych, którzy klną, którzy używają słów uznawanych powszechnie za niestosowne, tak to
          powiedzmy. Ale serio mówiąc, zmiana niewątpliwie nastąpiła i ona dotyczy przede wszystkim tego, że
          wulgaryzmami posługują się także osoby wykształcone. Przed gabinetem rektora zdarzyło mi się kiedyś
          - oczywiście nie o rektora chodzi, ale o interesantów wybierających się do niego - usłyszeć mocne
          określenia. To zmiana środowiskowa, ale jest też zmiana dotycząca płci. Powiedziałabym, że często
          klną - w swoim gronie i w męskim towarzystwie - także kobiety, co było kiedyś uznawane za
          niedopuszczalne. Kobieta, która mówiła w ten sposób sama skazywała siebie na bycie gorszą!

          Nawet słowo ?kobieta" było kiedyś wulgaryzmem...
          Tak, to prawda, ale nastąpiło tzw. polepszenie znaczenia. W językowej terminologii nazywamy ten
          proces melioryzacją znaczenia. A takich słów, które zmieniły i polepszyły znaczenie jest oczywiście
          więcej.

          Jaka jest przyczyna posługiwania się wulgaryzmem? Ubóstwo słownictwa, poczucie ulgi emocjonalnej,
          chęć zapanowania nad światem?
          Bardzo ładnie Pan to sformułował: chęć zapanowania nad światem. Z bezradności językowej, albo z
          bezradności życiowej może wyniknąć posługiwanie się wulgaryzmami. Jeśli nie radzimy sobie w trudnej
          sytuacji, to słowo wulgarne może, czy próbuje nam jakoś pomóc. Dzięki tak wyrażanym emocjom
          próbujemy ten świat opanować, próbujemy się do niego zdystansować. Jest w nas tak wiele agresji, że
          ona czasem zmniejsza się, jeśli dajemy jej upust właśnie w ten sposób.
          Ale zauważam jeszcze inną rzecz. Ideał dżentelmena, czyli człowieka opanowanego, który ma
          dystans do siebie i wobec świata, jest dzisiaj niepopularny. Dżentelmen nie klął, radził sobie inaczej.

          Skąd się wulgaryzmy wzięły? Czy wpływ języka angielskiego nie był w tej materii kluczową kwestią?
          Może w takim sensie, że bohaterowie filmów hollywoodzkich, ci silni mężczyźni, swoją siłę w ten
          sposób potwierdzają albo ją pokazują . Ale wulgaryzmy oczywiście są obecne w języku od
          staropolszczyzny, mają za sobą długą tradycję trwania. Powiedziałabym nawet, że one być może nawet
          historycznie były ciekawsze. Można by się pokusić o takie stwierdzenie, że jesteśmy od naszych
          klnących przodków mniej twórczy. Myślę, że tu nawet można mówić o pewnym ubóstwie
          słowotwórczym. W ?Karafce La Fontaine?a? pisał o tym Melchior Wańkowicz.

          Czy wulgaryzm jest błędem językowym?
          To jest raczej sprzeniewierzenie się pewnej konwencji społecznej. Raczej w sferze etykiety, a nie w
          sferze błędu sytuowałabym używanie wulgaryzmów.

          Złamaniem tabu?
          O właśnie! Kultura potrzebuje tabu. Nie ma kultury bez tabu. Ale jeśli jest tabu, to każdego wolnego
          człowieka nęci jego przekroczenie. Mnie czasem także nęci to, żeby zobaczyć czy usłyszeć siebie
          właśnie w takiej roli. Być może nie mam tylko odwagi.

          Czy przekleństwa i wyzwiska nie otwierają przypadkiem furtki dla prawdziwych wulgaryzmów?
          Cóż to znaczy prawdziwy wulgaryzm ? To konwencja społeczna decyduje o tym, co jest uznawane za
          wulgaryzm, więc niewątpliwie określenia, które są obsceniczne, np. nazwy niektórych części ciała, użyte
          wtórnie we frazie: Ty... stosowane jako przezwiska stają się wulgaryzmami. Jeśli kogoś nazwiemy np.
          określeniem czteroliterowym, to w moim przekonaniu jest to już zachowanie wulgarne. Czy samo słowo
          czteroliterowe jest wulgaryzmem, czy tylko zwykłą nazwą, tu należałoby się już zastanowić. Ono bywa
          używane w funkcji wulgaryzmu.

          Michał Wiśniewski bardzo spopularyzował i upowszechnił w mediach słowo "zajebiście", w
          posługiwaniu się którym nie widział niczego nieprzyzwoitego. Z kolei prof. Markowski na wykładzie w
          Instytucie Języka Polskiego nie pozostawił suchej nitki na tym słowie, uznając je za ordynarny
          wulgaryzm. Mamy tu chyba do czynienia z konfliktem pokoleń. Co pani radziłaby studentom, którzy
          chcą być na czasie i nie mogą sobie pozwolić na ostracyzm towarzyski. Bezkompromisowość?
          Rad udzielam niechętnie. Odpowiem Panu anegdotą. Przyszedł do mnie kiedyś student zdenerwowany
          bardzo, zdawał egzamin i co drugie słowo dodawał "kurde". Tak po prostu. Kiedy zwróciłam mu uwagę
          bardzo się zaczerwienił, przeprosił, powiedział, że nie będzie. Wtedy na egzaminie nie umiał wyzbyć
          się tego słowa. W pewnym momencie skupiłam się na treści, żeby go dobrze ocenić i w ogóle
          przestałam je słyszeć. Ale gdyby tam było to słowo, którego użył pan Wiśniewski z zespołu ?Ich Troje?,
          i o którym mówił prof. Markowski, to zapewne zareagowałabym ostrzej. Słowo to, moim zdaniem, nie
          powinno się pojawiać w tekstach czy w sytuacjach oficjalnych ze względu na etymologię. Jeśli sobie
          uświadamiamy, od czego pochodzi, no to myślę, że ani wobec rodziców, ani wobec kobiet nie możemy
          go użyć.

          A więc jaka jest geneza tego słowa? I skąd jego wielka popularność?
          Jest popularne, bo niektórym wydaje się mocne. A w mediach szukamy takich słów. Etymologia owego
          słowa jest oczywista - pochodzi ono od prymitywnego określenia stosunku seksualnego. To, w jaki
          sposób mówimy i myślimy, czy używamy określeń neutralnych, czy określeń prymitywnych,
          jednocześnie nas samych określa. Sprowadzenie tego, co może być piękne do zachowań wulgarnych
          mnie nie odpowiada. Być może odpowiada to panu Wiśniewskiemu. Nie wiem, należałoby jego o to
          zapytać.
          Pytał mnie Pan o radę. Powiem rzecz niepopularną: studenci mają być po prostu dobrze wychowani i
          będę tego jako wykładowca od nich wymagać. Czasem wina leży też po stronie tych wykładowców,
          którzy przyzwalają na zachowania niezgodne z normami społecznymi.

          Czy to słowo pochodzi ze Wschodu?
          Należy do języka prasłowiańskiego. A więc niekoniecznie pochodzi ze Wschodu - oprócz Słowian
          Wschodnich mieliśmy także Słowian Zachodnich. Jest więc i u Rosjan, i u Czechów, i w gwarach ruskich
          też.

          "Słowo stare, ogólnosłowiańskie, recesywne, reliktowe w gwarach, do tekstów literackich przed XX
          wiekiem nie wpuszczane, przez leksykografów dawnych pomijane?- pisze Andrzej Bańkowski w
          słowniku etymologicznym.
          No właśnie, pomijane przez leksykografów z jednego powodu. Dlatego, że z założenia, z zasady
          słowniki miały w części charakter także normatywny, czyli słowa wulgarne nie wchodziły do słownika,
          chociaż istniały w języku potocznym. Słowniki ogólne były słownikami języka literackiego, który
          wypracował eufemistyczne określenia dla sfery tabu.

          Prof. Miodek miał podobno powiedzieć , że "zajebiście" to tyle co "śmiertelnie".
          Nie sądzę, nie można sprowadzać tego słowa tylko do jednego znaczenia. No, chyba że w konwencji
          żartu, więc zapewne zaproponował jeden z możliwych synonimów tego słowa. Profesor mógł też
          poczuć dyskomfort, gdy wszyscy wokół używają tego słowa z dezynwolturą. To jest ta różnica
          pokoleniowa. Ja nigdy nie używam wulgaryzmów. Wychowałam się, nie używając wulgaryzmów. Nie
          przejdą mi przez gardło. Mam inne sposoby radzenia sobie z agresją. Po prostu krzyczę okropnie albo
          używam innych określeń, podnoszę głos.

          Czy prof. Markowski ma rację twierdząc, że to słowo jest wulgaryzmem. Opinie młodych są pod tym
          względem podzielone...
          Opinie są różne. Pamiętam, że
          • chantal3 cd. Re: Mad_die 08.03.07, 07:14
            Czy prof. Markowski ma rację twierdząc, że to słowo jest wulgaryzmem. Opinie młodych są pod tym
            względem podzielone...
            Opinie są różne. Pamiętam, że kiedyś pytał mnie student, który się założył z ojcem, czy to słowo jest
            wulgarne czy nie. Dla niego nie było, dla ojca było absolutnie. Jest więc różnica pokoleniowa. Podobnie,
            jak Pan powiedział, ze słowem "kobieta". Jeśli następuje tzw. polepszenie znaczenia, czyli jeśli
            etymologia jest dziś już dla młodych niejasna, jeśli nie wiedzą od czego ono pochodzi, to wulgaryzm
            może się wydawać słowem zwyczajnym. Jestem wprawdzie trochę młodsza od prof. Markowskiego, ale
            dla mnie także jest to słowo silnie nacechowane ujemnie i wulgarne. Więc decydujcie - myślę tu o
            młodszym pokoleniu - Państwo sami. Ale jeśli zwróciłby się ktoś do mnie z określeniem: napisała Pani
            taki "za..." tekst, to po prostu kazałabym mu wyjść.

            Ale przyzna Pani, że to słowo wyraża jednak pozytywne emocje...
            Owszem, to prawda, ale polszczyzna daje tyle innych sposobów wyrażania pozytywnych emocji.

            Szukamy alternatywy, chcemy być oryginalni. Mówimy: "zarąbiście", "hardcore'owo". Jak Pani podobają
            się te słowa? I zapytam jeszcze: czy słowo tak lubiane przez lidera zespołu ?Ich Troje? w końcu
            zaniknie, a może znajdzie tak trwałe miejsce w słowniku jak przysłówek "fajnie"?
            Wie Pan co, tak naprawdę przysłówek "fajnie" już dziś jest trochę na marginesie! Słowa nie znikają od
            razu, zmieniają tylko miejsce - z centrum przesuwają się na peryferie i podobnie pewnie będzie ze
            słowem popularyzowanym przez pana Wiśniewskiego. Bo się nam znudzi, bo już nie będzie miało tej
            siły oddziaływania. Więc być może już pokolenie dziesięciolatków, które wejdzie np. do mediów za czas
            jakiś w ogóle o słowie starszych braci zapomni.
            "Hardcore'owo" - wszystko w porządku: utworzone zgodnie ze sposobem tworzenia przysłówków w
            języku polskim, no być może z zapisem byłyby jakieś kłopoty, chociaż najmłodsi, jak zauważa w swoim
            ?wypasionym? słowniku Bartek Chaciński zapisują je po polsku: hardkorowy, hardkorowo. Jeżeli tworzy
            się przymiotnik, to znaczy, że słowo zaczyna brzmieć bardziej swojsko. Wolę obce "hardcore'owy" niż
            ogólnosłowiańskie " za..." !

            A "zarąbisty"?
            "Zarąbisty" może nie jest ładne, ale za to pozwala na obejście wulgaryzmu. Jest to neologizm, który
            powstał z przymrużeniem oka i oznacza: ja nie mówię wulgarnie, ja używam tego określenia zamiast
            wulgaryzmu. "Zarąbisty" jest zupełnie dobrym zastępnikiem, lepszym chyba nawet niż "hardcore' owy",
            bo "hardcore'owy" oznacza głównie: związany ze stylem w muzyce, a nie tylko: tak ostry, że bardziej
            nie można. Ale lepszym jest oczywiście ?jedwabisty?.

            Wulgaryzmy w literaturze polskiej to dziś wręcz moda: Jerzy Pilch, Dorota Masłowska, żeby wymienić
            tych najbardziej znanych...
            Tylko jak się patrzy na literaturę jako na czas długiego trwania, no to nie wiem, co zostanie po Pilchu i
            po Masłowskiej. Literatura jest cmentarzyskiem wielu eksperymentatorskich prób.
            Warto o tym pamiętać, gdy się omawia pomysły obojga autorów mówienia językiem dosadnym. No tylko
            z Pilchem jest już inaczej, bo Pilch to jednocześnie mistrz długiej frazy. Być może Masłowska się
            dopiero tego nauczy.
            Nie można o pisarzu mówić tylko w ten sposób: o, ten używa wulgaryzmów, a ten nie używa. Bo nie o
            to przecież chodzi, tylko na ile te wulgaryzmy są uzasadnione. Powiem Panu inaczej: mój ojciec używał
            wulgaryzmów i przez to nie cenię go mniej. Pamiętam tylko, że używał w sytuacjach, które moim
            zdaniem uzasadniały to użycie.

            Wulgaryzmy są jednak we współczesnej kulturze bardzo popularne. Powstają powieści, a później na ich
            temat studenci m.in. dziennikarstwa piszą prace magisterskie. Podobno na polonistyce wyrywają sobie
            Masłowską z rąk, że niby ?do analizy?, bo Masłowska, jak to się dzisiaj mówi, jest na tapecie...
            Dla mnie ani Masłowska, ani Pilch to nie jest kultura wysoka, tylko umasowiona. W kulturze literackiej
            są również poziomy. Jeśli Pan weźmie np. Herberta, Szymborską, Ficowskiego czy Rymkiewicza to jest
            to dla mnie kultura wysoka. Masłowska jest dla mnie wynikiem dobrej i silnej promocji. Po jakimś
            czasie musi być następna Masłowska. Tak przecież było też z wieloma innymi pisarzami, którzy nie
            wytrzymywali próby. Hłasko musiał być przecież niesłychanie silny. Czy Masłowska powtórzy Pana
            zdaniem sukces Hłaski ?

            Skoro jest taka młoda...
            Może za młoda... Na szczęście studenci zajmują się nie tylko Masłowską. Zajmują się też pewnie ciągle
            Conradem. Można oczywiście patrzeć z perspektywy historyczno-literackiej. Ale po co się zajmują
            Masłowską? Żeby zobaczyć, jaka jest ta młoda literatura i tak było zawsze. Ale mają do tego,
            przynajmniej studenci polonistyki, narzędzie, narzędzie oceny wypracowane przez wieki.

            Podobno wulgaryzmy urągają kulturze. Czy w takim razie bronią przeciwko nim nie mogłoby się stać
            ich całkowite zlekceważenie przez kulturę?
            Widzi Pan, lekceważyć nie można, jeśli zjawisko jest masowe. Pan proponuje dobrą postawę: estetyczną
            i eseistyczną. To, co jest brzydkie, mnie nie obchodzi. To jest taka postawa wyższości. Tylko jeśli chce
            Pan być pisarzem czy dziennikarzem i tworzy autentycznego bohatera z krwi i z kości, to niech mu Pan
            czasem pozwoli zakląć. Jeśli los go do tego zmusza. Bez tego wyraźnego przekleństwa, bez tego
            urągania współczesnemu światu on będzie bardziej miałki. Trzeba zobaczyć uzasadnienie wulgarności,
            ale nie tak, żeby to było na zasadzie przerywnika, bo cóż wtedy te wulgaryzmy znaczą. One nie mają
            mocy, są często pozbawione owej siły, o której rozmawialiśmy, jeśli są nadużywane.

            Częściej niż na uniwersytetach wulgaryzmy słyszymy jednak na stadionach...
            Na sporcie nie znam się zupełnie. Podpisuję się natomiast pod stwierdzeniem Umberta Eco, który mówił
            o tym, że uczestnictwo wyłącznie jako widz w wydarzeniach sportowych ma charakter wyraźnie
            zastępczy: to ktoś za nas się poci. Więc raczej, jeśli już, to przede wszystkim łączmy uprawianie sportu
            z oglądaniem widowisk sportowych. Być może wtedy tej agresji będzie mniej. Jeśli zmęczymy się
            fizycznie, to mniej nam się będzie chciało kląć na świat. To jest mój sposób.
            Sport jednak - ma Pan rację - często łączy się z demonstracją siły wyrażanej także poprzez negację
            wartości innej drużyny, a ta negacja ma często charakter także wulgarny.

            I na koniec wracamy do punktu wyjścia: do perspektyw.
            Futurologia nie jest zajęciem dla językoznawców, na szczęście. Będzie tak jak do tej pory. Będą
            środowiska, które wulgaryzmy uznają za rzecz zupełnie zwykłą i takie, które będą twierdziły, że są one
            niezgodne z normami kultury. I będą też osoby ciągle wyczekujące: czy już mogę naruszyć to tabu, czy
            jeszcze poczekam.
            Może warto zwracać uwagę innym? Ja się tak czasem po belfersku zachowuję. Bo młode, ładne
            dziewczyny brzydną, przeklinając. Ale z kolei, gdy będziemy młodych odsądzać od czci i wiary, to być
            może będą się oni w swoim prymitywizmie chcieć utrwalić, po to np., żeby od tych wszystkich elit,
            które nimi gardzą, ten dystans zachować, bo i takie mogą być motywacje zachowań.
            Nie ma rzeczy gorszej niż wyróżnienie się przez pogardę. Prawdziwy intelektualista bowiem nie gardzi,
            obserwuje i opisuje. Tzw. dystynkcja przez pogardę jest rzeczą naganną. Nie można gardząc,
            jednocześnie opisywać społeczeństwa. Ale można być, jak mówił jeden ze znanych filozofów,
            spolegliwym opiekunem, czyli takim, na którym można polegać. W towarzystwie takiego opiekuna
            żadne ?grube słowo? nie padnie, a jeśli, to wypowiadający je- za grubiaństwo przeprosi.

            Dziękuję Pani Doktor za rozmowę.
            Wojciech Kozak
    • mister1 Wyzwiska selektywne 08.03.07, 07:33
      Wyzwiska selektywne
      Nie tylko nieboszczykowi marszalkowi Pilsudskiemu zdarzalo sie niekiedy cos
      dosadnego
      powiedziec.Zwykli obywatele tez to czynia,a raczej mowia.Nie mam tu na mysli
      rzeczownika na “k” naduzywanego nagminnie przez pospolstwo.Nie czuje wielkiego
      respektu dla osob poslugujacych sie nim bez ladu i bez skladu.Czasem i piec
      razy w jednym zdaniu.Pewnie
      w celu ukrycia swego zbyt ubogiego slownictwa...
      Mocne slowa brzmia niekiedy pieknie.
      Czyz nie uroczy jest dialog,toczony gdzies na Podhalu ?
      Baca: - Panie,jak jest rzyc po polsku ?
      Ceper: - Dupa.
      Baca: - Tyz piknie.
      Pewne przerywniki sa zwiazane scisle z regionem.Czysto lacinski NASER MATER na
      przyklad.
      Pewien moj warszawski znajomy,czlowiek swiatly i wyksztalcony,tez razu pewnego
      sie sypnal.
      - Ty,Rysiu,chyba z rzeszowszczyzny ?
      - A skad wiesz ?
      - Bo ja,NASER MATER,w Bieszczadach bywam.
      Inna moj znajoma,pani H.,osoba starsza,utytulowana nie tylko
      uniwersytecko,powiedziala na bardzo wytwornym party:
      - Ten Cz. To taka STARA PIERDOLA.
      Zapadla chwila milczenia.Nikt jdnak nie znalazl bardziej rzeczowego epitetu.
      Pani H. Po prostu doskonale wiedziala,co mowi.
      Niekiedy nie ma rady,jak siegnac do podrecznika anatomii.Jak okreslic pana X ?
      To przeciez kawal ... tego,czy owego.Matolem go ni nazwe.Zbyt lubie bohatera
      ksiazki
      Kornela Makuszynskiego.
      Warszawiacy (ci prawdziwi) czuja wielkie przywiazanie do miejscowych obelg.
      Dzialo sie to jeszcze za komuny - dwie panie o wygladzie rasowo przedmiejskim,
      maja wlasnie watpliwosci,kto byl wlasciwie pierwszy w kolejce.
      - Ty SIANTARPO,ja tu stalam !
      - SZANTRAPO sie mowi,brzmi lagodna replika drugiej z pan.
      Niezupelnie pojmuje intencje obu dyskutantek.Jak dobrze pamietam,SATRAPA
      byl w starozytnej Persji osoba powazana.
      Zastanawiam sie,czy NYGUS nie pochodzi od Negusa.Ale co ma wspolnego nicpon
      z Krolem Krolow ?
      W stanie wojennym moj piecioletni siostrzeniec na widok przechadzajacych sie
      ZOMO-wcow:
      - Mamo,czy moge im powidziec,ze sa GOWNIARZE ?
      Zywot czlowieka nieokrzesanego rozpoczelem chyba w tym samym wieku.
      Sasiadka do mej rodzicielki :
      - Pani syn mowi brzydkie slowa.
      - A co powiedzial ?
      - Wstydze sie powtorzyc.
      - A moze jednak ?
      - Powiedzial HOLENDRER-OLEJANDER.
      Powialo groza.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka