Dodaj do ulubionych

Przeżyłam !!!!!!!!!!!!!

26.11.06, 10:21
Wczoraj kładłam sie o pierwszj więc nie chciało nmi sie już nic napisać ;P
Od rana mama szalała, nerwy bo jej salatka nie wychodzi, bo w moim pokaju została znaleziona jedna pajęczyna (nie przeszkadzało mi to ;P), bo zbiła 3 kieliszki i musialam z tata jechać po nowy komplet ..
W kazydym razie przyszli o 17, na poczatku sztywniactwo na maxa - przedstawiaja sie sobie po nazwisku uncertain
w końcu usiedli - moja matka w końcu dostała te swoje roślinki - czerwone róże - chodzi zachwycona po dziś dzień i deprecjonuje moje roślinki które dostałam z okazji 7 miesięcy.
Moja matka wyłaziła ze skóry zeby wciagnć Teściową w rozmowę (do końca spotkania trzymala kij w gardle), Ojciec z Teściem dogadali się od razu - bo oboje sa elektrykami - a oni mają samozachwyt w czystej postaci i w olbrzymich ilosciach.
W każdym bądź razie ojcowie sobie pochlali, oboje chodzili później zygzakiem ;P
Matki raczej spokojnie
Było w porządku, od Narzeczonego słyszałam, że się nawet podobało i się bardzo dobrze bawili, ale dokładne cytaty myśle ze usłysze dziś smile

Ja sie juz odstresowałam - przed snem osuszyłam na nerwy pół butelki pozostałego winka hihihihi

I jak dobrze że już po....
Obserwuj wątek
    • greene3 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 18:03
      No wiesz nives - pajęczyna w pokoju!!!! Wstydź się!!!!
      Dobrze, że już po. Wiedziałam, że będzie OK. No i mamy roślinki - pewnie się
      cieszy. Hehe.
    • lubna Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 22:45
      Cieszę się, że się udało, choć wciąż cieszę się również, że nasi nie chcą się poznawać wink
      A nie przeszkadzało Ci, że "ojcowie sobie pochlali"? Ja tam nie wiem, nasi nie piją, może dlatego sobie tego wyobrazić nie potrafię smile
      Fajnie, że mama dostała "roślinki", moją też by to na długie tygodnie uszczęsliwiło smile))) A jak raz mój narzeczony powiedział jej jakiś komplement, z resztą, prawziwy wink to do dziś pamięta, że ją ktoś tak pięknie potraktował, jakiś mężczyzna inny, nie-mąż wink
      A co z teściową, że jej się gadać nie chciało??? Nieśmiała czy zła? wink Teściowa wszak wnosi w życie więcej nerwów, niż mąż wink) Warto ją wczesniej poobserwować ;-P

      Z moją teściową zaczynało się nawet dobrze układać, ale wczoraj, gdy przyjechała do Poznania, zażyczyła sobie, żeby na spotkanie rodzinne mój narzeczony beze mnie przyszedł uncertain

      Ale co tam smile

      Pozdrawiam!
      • greene3 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 23:06
        Hmm, może po prostu chcieli z nim coś obghadać - wiesz, przedślubne rozmowy, w
        których nie możesz brać udziału tongue_out
        Hehe - dobrze, że ja mam przekochaną teściową.
        Gorzej będzie miał mój P :p
        • lubna Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 23:20
          Nie, nie, oni o ślubie nie rozmawiają.
          (O mnie też słowo nawet nie padło.)
          I nie przyjadą raczej. Wygląda to jak
          pokazanie nie wprost, że mimo wszystko
          nie bardzo sobie mnie "życzą", nie? uncertain

          Bardzo zazdroszczę kochanej teściowej smile
          • greene3 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 23:23
            No tak, brak akceptacji teściów może krwi napsuć. Ale przekonają się do Ciebie
            jak zobaczą, że ich ukochany synuś jest szczęśliwy. Załatw z nim (chyba mu
            zależy, co?) żeby Cię wychwalał pod niebiosa w ich towarzystwie :p Szybciej
            zmiękną.
            Ja to stosowałam z moimi bo nie do końca im się P podobał. Ale były już takie
            momenty, kiedy pokazał im właśnie, że jestem dla niego ważna i teraz jest OK.
            Choć jeszcze czasem jakieś numery się zdarzają.
            • lubna Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 23:29
              Prawdę mówiąc, to.. 5 lat mnie wychwala smile
              Wiem, że wychwala, bo mi się jego siostra "skarżyła",
              że on od tylu lat świata nie widzi, tylko mnie smile
              O przyjaźni z teściami juz zapominam powoli, choć
              potwornie się czułam, gdy już się szykowałam do spotkania, a oni
              zadzwonili, żeby sam on poszedł.
              I tak sobie w domu siedziałam te 7 godzin uncertain

              A Ty P. długo tak wychwalałaś?
              I już go lubią spotkać, zobaczyć?
              • greene3 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 23:37
                No wiesz, po 5 latach, to jeszcze krzywo patrzyli, ale w sumie takich numerów
                jak ten twój dzisiejszy to nigdy nie robili.

                My jesteśmy razem... kurde, pogubiłam się... ponad 10 lat [sic!]. No i pierwszy
                był motyw jak wyjechałam do Anglii na 3 miesiące a on chodził do moich rodziców
                zdawać relacje co u mnie, bo częściej się z nim kontaktowałam niż z nimi.
                Teraz zresztą wydaje mi się, że oni zawsze jakoś tam dobrze na niego patrzyli,
                ale się strasznie bali, że się tak szybko zaangażowałam...

                W każdym razie najgorsze było jak razem bez ślubu zamieszkaliśy. A w pełni
                dobrze to jest od kilku miesięcy, jak wyznaczyliśmy datę ślubu. No a jak się
                pojawi kiedyś tam w przyszłości kochany wnuczek....

                U Ciebie pewnie też pełna akceptacja z wnukiem przyjdzie. Jak obserwuję rodziny
                znajomych to często tak bywa.

                No, ale mimo smutnego wieczoru, uśmiechnij się i myśl optymistycznie.

                A propos - ja też siedzę sama i to już od tygodnia i jeszcze 5 najbliższych
                wieczorów - taką pracę ma mój P.
                • lubna Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 26.11.06, 23:48
                  No, może i dziecko coś zmieni, ale wolałabym, żeby to przez wzgląd na mnie, a nie na swoje geny przechowywane w moim brzuchu, zaczęli się mną interesować i mnie odwiedzać wink
                  U nas też była tragedia, jak M powiedział rodzicom, że nie chce dłużej mieszkać z niejako wyznaczonym mu wczesniej gościem, tylko ze mną - i że się wprowadziłam. Byłam wtedy w ich oczach wcieleniem diabła smile Teraz jakoś to tolerują, nawet mnie przepraszali, że mieszkanie zapisują tylko na eMa (!), ale na nas razem przepisaliby, gdybyśmy byli małżeństwem. To z resztą był jeden z ich szantażyków, w które nie dajemy się wkręcać. Bardzo naciskali na ślub, aż zaczęłam ich unikać ;-P A teraz, jak ślub będzie, to nie przyjadą.

                  A Ty sama w domu od tygodnia??? Ja jakaś jestem symbiotyczna,
                  sama w domu zaczynam czuć się źle po paru godzinach. Teraz M
                  wyprowadza sie na 2 m-ce do Warszawy, ja tu zwariuje chyba,
                  juz szukam zwierzat w schroniskach do przygarniania! smile
                  • greene3 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 27.11.06, 00:03
                    Hehe - ja też myślałam, że będzie ciężko. Ale w końcu razem podejmowaliśmy
                    decyzję o jego pracy. Wyjeżdża na pół miesiąca a potem pół jest w domu 24h. No
                    a wkrótce czekają go dłuższe wyjazdy zagraniczne - od 6 tygodni do 3 miesięcy.
                    No, ale z nami mieszka moja siostra i jej koleżanka.
                    Bo też mamy śmieszną sytuację z mieszkaniem. Rodzice (moi) kupili je jak
                    skończyłam pierwszy rok studiów - żeby nie płacić na wynajem. Teraz mieszka tu
                    też moja siostra (zaczęła właśnie studia) a wcześniej cały czas obcy ludzie w
                    pokoju obok.
                    Wrrr - jak sobie pomyślę o tamtych czasach.......
                    No, ale raty kredytu musieli rodzice z czegoś płacić.
                    Ja to się boję, że po naszym ślubie będą chcieli przepisać na nas mieszkanie i
                    na nszej głowie byłaby wtedy reszta kredytu, ale to i tak mniej niż za całe
                    mieszkanie.
                    Tylko my chcemy sami wybrać sobie mieszkanko i wziąć kredyt po ślubie - mój P -
                    i w pełni go rozumiem - nie chce nic moim rodzicom zawdzęczać. Zresztą ja też
                    będę się lepiej czuła w mieszkaniu w 100% swoim. Tylko praca mogłaby być
                    lepsza. Dobrze, że chociaż P normalnie zarabia.
                    • lubna greene3, ja to idę spać ;-) 27.11.06, 00:10
                      a swoją drogą, jakby tak ktoś z nami mieszkał, to inaczej by było, a w takim pustym mieszkaniu, to aż boję się pomyśleć! musi być kot, no jak nic musi być kot! wink dobranoc
                      • greene3 Re: greene3, ja to idę spać ;-) 27.11.06, 00:19
                        Hehe -właśnie chciałam dobranoc napisać.
                        Dzięki za nocne - podwójne - pogaduchy.
                        A jakby Ci jeszcze kiedyś samotnie wieczorem było to wpadaj. Na przyjaźni
                        mieszkam jakby co to napisz na gazetowego podam adres.
                        Miłych snów w oczekiwaniu na ukochanego smile
                        • lubna Re: greene3, ja to idę spać ;-) 27.11.06, 11:55
                          Dzięki za zaproszenie, kto wie, kto wie, już sobie
                          wyobrażam, jak zaleję forum wątkami typu "sama w domu",
                          "narzeczony w innym mieście" itd wink
                          Tymczasem kontynuuję poszukiwania kotki
                          i rozmyślam o tej mojej nieszczęsnej teściowej wink

                          I muszę wyjść z forum, bo za dużo tu spędzam czasu chyba.. ;-P
      • nives1 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 27.11.06, 12:04
        Teściowa taka jest - nie umie sie do końca wyluzować - zawsze kontroluje co sie dzieje dookoła i jakie słowa padają. po prostu jest sztywna, ale jak na nią to bawiła się dobrze poza tym mnie lubi smile)
        Ja sie nawet cieszyłam ze ojcowie się dogadali - zresztą oboje się upijają bardzo kulturalnie - żadnych sprośnych piosenek czy agresywnego zachowania. Bylo ok smile
        Mama ciągle jest zdania ze jej rośliny są ładnejsze niż moje, a zięciu jest jeszcze lepszy niż był ;P No cóż niech sobie myśli ;P

        Lubne współczuje citej Teściowej i podziwiam odwagi i zaparia - b0o ja nie wiem czy bym na dłuższą metę wytrzymała taką sytuację. Szkoda że nie umie cię docenić - moze jej sie jeszcze zmieni smile)))))
        • greene3 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 27.11.06, 16:20
          Zazdroszczę Ci nives tej komitywy ojców - to wróży, że mamy też się dogadają. U
          mnie zawsze będzie kulturalna grzeczność ale nigdy dobra znajomość - dwa inne
          światy totalnie.

          Hmm, że też teściowie, którzy stają się częścią naszego życia, nie potrafią
          cieszyć się z wyboru syna (bądź w moim przypadku córki). No, ale ja
          konsekwentnie powtarzam, że to, na co nie mamy wpływu, trzeba olewać. Nie jest
          to łatwe, ale jak się za bardzo przejmuje takimi sprawami to można zwariować.
          • nives1 Re: Przeżyłam !!!!!!!!!!!!! 27.11.06, 22:56
            Własnie wróciłam od narzeczonego - Tesciowa mnie zagadywała jakie chcemy garnki na prezent świąteczny smile
            Ehhh ale z rodzicami to tak jest - rzadko akceptują wybory dzieci od razu i bez obiekcji - też nie było różowo kiedy postanowiliśmy wziąć ślub - szczególnie ze to było po 3 miesiacach od poznania - moją mamę załatwiłam szybko - sama dosyć szybko podjęła decyzję o ślubie z moim tata (zajęło im to aż 4,5 miesiaca), Teściowa była na nas zła... Ale chyba jej przechodzi. U Was pewnie też sie powoli ułoży - ale na to wszystko potrzeba masę czasu, cierpliwości i dobrej woli smile
            Życzę jak najlepiej smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka