01.05.10, 22:44
Dziewczyny, ja już nie wyrabiam psychicznie z tym moim lipczątkiem. Ona nie ma instynktu samozachowawczego. Nie ma kompletnie jakiejś komórki w mózgu odpowiedzialnej za ostrożność nawet w tej minimalnej, dzieciowej wersji. Ja rozumiem, że jak dziecko zmęczone to sobie coś może zrobić, ja wszystko rozumiem, ale wierzcie, że jakbym Wam zaczęła opowiadać wszystkie jej wypadki, to byście przyznały, że brakuje jej tej komórki. No i dzisiaj szala się przelała. Tak pierdyknęła łepetyną w terakotę spadając do tyłu z krzesła (na które dopiero co wlazła, tak że nie zdążyliśmy zareagować), że huk było słychać chyba na parterze bloku (mieszkamy na 8 piętrze). Tym razem kazałam mężowi z nią jechać. Nawet jak zachowuje się normalnie. To już chyba tysięczny raz, łeb musi mieć na maksa poobijany. NIech ją chociaż ktoś obejrzy. Niech zobaczy szpital - może zacznie trochę uważać. Wiecie, ja nie panikuję i nie przesadzam, ja znam moje dziecko, i wierzcie mi, u niej wpadanie na ścianę to norma. Ostatnio jeszcze przekoziołkowała na małym rowerku - o mały włos a nie byłoby dzieciaka. Ona w ogóle nie uważa. Potrafi z nienacka puścić się drabinki i polecieć na głowę - przecież nie można jej non stop asekurować, bo idzie do przedszkola, gdzie nikt nie będzie nad nią stał. NIc nie działa - tłumaczenie, prośby, groźby, nic... potrafi biec patrząc się do tyłu, wpadać na słupki walić dyńką w ziemię dla jaj. Taka wersja jackassa, chyba.
No nie wiem jak jeszcze to opisać, żeby było bardziej przekonywujące...po prostu szałaput. Dziecko bez lęku. Żywe srebro w autoagresywnej postaci.
A ja już siwa jestem...
A jak dobierze się ze swoją przyjaciółką to oboje z mężem nie dajemy rady...
musiałam to z siebie wyrzucić...
Obserwuj wątek
    • ajila32 Re: urazówka 01.05.10, 23:27
      wybacz ale się uśmiałam pod koniec..
      a tak serio - ja z moją do neurologa idę bo potrafiła omdleć na parę
      sekund jak rąbnęła czasem tu i ówdzie, tylko że ona strachulec z
      deka znowu więc raczej odwrotność twojej małej (u mnie z młodszą za
      to podobnie jak u ciebie i mam nadzeję, ze wyrośnie)
      a nie myślałaś zapytać z ciekawości psychologa dziecięcego czy to
      normalne? ja nie piszę tego, zeby straszyć że coś z nią nie tak -
      może po prostu taka jej "uroda", ale może są jakieś techniki
      postępowania z takim żywiołem, może możecie sobie jakoś ułatwić
      sprawę..
      • becik_l79 Re: urazówka 01.05.10, 23:31
        Ajila, ja to bym chętnie z nią do psychologa poszła pod wieloma względami:) Tylko musiałabym za friko, bo nie stać mnie na prywatnego;(
        • ajila32 Re: urazówka 01.05.10, 23:36
          no to kochana po skierowanie:)
        • guciowamama Re: urazówka 02.05.10, 13:49
          Faktycznie to wyzwanie dla Ciebie i meza takie zywe sreberko :-)
          Mozesz skorzystac z darmowej konsultacji w Poradni Psychologiczno-
          Pedagogicznej. W razie potrzeby moga zajac sie tez bezplatna terapia.
    • smolineczka Re: urazówka 02.05.10, 06:51
      u nas jest tak, że ja jestem wielkim tchórzem. zdaję sobie sprawę z wielu wad
      takiego podejścia do dziecka i staram się wyzbyć tej mojej nadopiekuńczości. ale
      wewnątrz mnie ciągle przebywa mnóstwo różnych obaw. przedwczoraj na placu zabaw
      po raz pierwszy pozwoliłam Marysi wraz z jej rówieśniczką zjeżdżać na zmianę z
      wielkiej zjeżdżalni-rury. Karinka jako już bardziej "doświadczona" zjeżdżała i
      na brzuszku i głową w dół, i moja oczywiście też próbowała różnych fikółków,
      żeby nie zostawać w tyle... myślałam, że zwariuje przy nich, a tym czasem
      opiekunka Karinki pozostawała spokojna jakby nigdy nic. zazdroszczę spokojnego i
      rozsądnego podejścia, bo mnie niestety wyprowadzają z równowagi najmniejsze
      próby bohaterstwa mojej córki. staram się za każdym razem tłumaczyć jej gdzie są
      granice dozwolonego. często widzę jak innym dzieciom rodzice pozwalają na wiele
      więcej i wówczas rozumiem, że powinnam zamiast żyć w starchu, zacząć bardziej
      dbać o rozwój fizycznych możliwości Marysi. może zamiast psychologa dziecięcego
      wolałabym pomoc jakiegoś instruktora od sportów dziecięcych :/
      • uczula Re: urazówka 02.05.10, 09:01
        ja za misiem chodze.
        spacer z nim - to ciezka praca, bo stale musze byc obok.
        Tez potrafi patrzec do tylu i biec...
        tez wlazi na krzeslo, na stol....na wszystko co moze, ja pilnuje, bo
        on mnie nie slucha :(
    • becik_l79 Re: urazówka 02.05.10, 23:39
      nie no, z tym psychologiem to przesadziłam:)) Szybciej mi by się przydał niż niuni;)
      Ale to generalnie jakiś felerny weekend majowy, bo dzisiaj znowu Karola po raz pierwszy się struła, tj właśnie wyrzygała (wyżygała??) kolację... JUż się dobrze czuje, ale co wypadek to wypadek...
      az boję się pomyśleć co może przynieść jutro...
      acha, wczoraj na urazówce wszystko ok. nie widać, żeby coś miała.
      Dzisiejszy bełcik to po pewnym mięsku połączonym z całym kartonikiem koziego sera
      • paris4 Re: urazówka 03.05.10, 07:35
        Mój starszy syn była taki sam. Też osiwiałam przez niego, uspokoił
        się sam około 3 urodzin. Dziś jest zupełnie przeciętnym ruchowo 5-
        latakiem. Niestety przez te jego zachowania nie udało nam się
        uniknąć bardzo poważnego wypadku we wczesnym dzieciństwie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka