myslalyscie ze moze wam sie udac z kims innym?
ja przeszlam juz bardzo duzo ale pewnie moj lekarz (albo jakis inny) moglby
dalej probowac
ale ja mam caly czas wrazenie, ze cos tu nie gra
z jednej strony mam wrazenie po 3 in vitro ze problem lezy gdzies glebiej,
ogolnie cala moja gospodarka hormonalna nie dziala ( tarczyca, piersi
(powstajace guzy, torbiele), narzady rodne)
ale z drugiej strony mam cykle bardzo regularne, z sluzem, z bolami i zawsze
jak poszlam na usg mialam ovulacje (wiem ze to na 100 % nie ma sie pewnosci)
i ostatnio zaczela mi tez chodzic po glowie, teoria (tez kiedys wypowiedziana
przez lekarza) ze "nie pasujemy do siebie"
latwo moglaby to "sprawdzic", robiac na przyklad inseminacje nasieniem dawcy
ale teraz wszsytko sie u mnie kreci, ze to ja jestem "winna" i czekamy na
dawczynie komorki jajowej
chcialam kiedys zaproponowac mezowi to ze sprobujmy raz, w ramach niejakieko
"rownouprawnienia", korzystamy z jajeczka, skorzystajmy z spermy
ale skonczylo sie tym ze moge sobie znalezc kogos w barze i probowac
mimo tego ze nie mowimy o tym, mnie to nieustannie meczy
zycie jest tylko jedno, jesli udalo by mi sie z kims innym, jesli urodzilabym
dziecko... czy warto az tak ryzykowac... i postawic na ostrzu noza moje
malzenstwo, wszystko... a pewnosci przeciez nie mam zadnej...