latortura
14.11.10, 14:53
przyznam się, że po cichu (tak jak pewnie wiekszosc z Was) łudziłam się, że AKURAT Igorek nie bedzie tak czesto chorował jak pojdzie do przedskola,
no niestety, kaszel, katar przewija sie bardzo czesto,
przechodzi jakies 2 tyg. w przedszkolu i tydzien w domu,
nie są to na szczescie jakies ostre zapalenia oskrzeli/płuc ale lekarze "chętnie" dają antybiotyk,
ostatnio nawet swiadomie czekałam aż moze kaszel sam minie (tzn. dawałam syrop Flavamed, rutinoskorbin, tran) ale utrzymywał sie tak długo, ze bałam sie "przedobrzyć" i nie isc do lekarza, poszłam i dostalismy antybiotyk, po którym szybko ustąpiło,
narazie od czasu przedszkola dwa razy miał antybiotyk, ostatni skonczył 2 tygodnie temu,
boje sie isc do lekarza, bo czuje, że skonczy sie znowu antybiotykiem własnie, buuu
tym razem dla odmiany kaszel jest suchy (ostatnio był masakrycznie mokry), i jest on jak narazie od czwartku, czyli 4-ty dzien,
daje Igorkowi Mucosolvan, rutinorcorbin i tran,
na noc smaruje stopki mascią mentolową i zakładam Mu skarpetki,
co jeszcze moge zrobic?
jutro poniedziałek, isc do lekarza czy jeszcze poczekac?
czy w ogole jest szansa zeby kaszel minął sam?
katar nie jest jakis straszny, taki minimalny powiedziałabym,
prowadzę dział. gosp. więc moge pozwolic sobie na zostanie z Nim w domu i nie posyłac do przedszkola i napewno jutro nie poślę, ale czy isc do lekarza?
powiedzcie mi to Wy? ;)