dmgr
20.12.10, 18:47
Byliśmy na 90% pewni, że przechodził latem. Klara miała ospę potem Paweł dostał wysokiej gorączki bez innych objawów tak samo jak ona ale krostek nie było, lekarka stwierdziła, że to ospa poronna bo jakby mógł się NIE zarazić siedząc z siostrą w domu te 2 tygodnie a do tego mając kontakt z dzieckiem, które ją zaraziło. jakieś dwa tygodnie temu w przychodni były dzieci z ospą, moje nawet za bardzo do nich nie podchodziły bo weszli do gabinetu ale ewentualnie oni byliby "sprawcami zajścia". Jak dzisiaj kąpałam Pawła zauważyłam z 5 krostek takich bąbelków wypełnionych płynem - jak nic ospa. Przecież ja się chyba zabiję. Moje dzieci są ciągle chore, Paweł jak teraz się trzyma ostatnio to taki ZONK. Klara mam nadzieję się wygrzebie z tych oskrzeli ale on będzie dalej musiał siedzieć w domu ze 2 tygodnie. Ryczeć mi się chcę. A jeszcze wczoraj pisałam Silvi, że ospa nie taka straszna. Mnie najbardziej dobija fakt tej izolacji w domu no i oczywiście tego, że oczywiście musi nam się ciągle coś przyplątać bo czemu by nie. Chyba przestanę chodzić do lekarza bo tylko nowe choroby przynoszą z stamtąd. Do tego ja tylko na ketonalu żyję bo mam znowu potworne zap. dziąseł i pewnie do Świąt nie przejdzie. Przytulcie. Ja chcę na urlop!!!