Dodaj do ulubionych

przeczytajcie i poradźcie, proszę

11.10.11, 16:46
Nie wiedziałam, jaki dać tytuł wątku, żeby nie zabrzmiał zbyt dramatycznie ;)

Konrad przewrócił się w przedszkolu, ma poobijaną i otartą twarz. Pani (nawiasem mówiąc wicedyrektorka) oddając mi go wyjaśniła, jak to się stało. Ponoć szalał (nie byli dzisiaj na dworze, bo lało), zwracała mu wiele razy uwagę, ale nie reagował, w końcu przewrócił się i przejechał lewą stroną twarzy po dywanie. Ma otarcia w trzech miejscach i zsinienia wokół oka i na czole. Wygląda mniej więcej jak Tymek Ankas po tym, jak, jeśli dobrze pamiętam, miał mały wypadek na placu zabaw/zjeżdżalni. Nauczycielka powiedziała mi, że obserwowała go po tym co się stało, że nie wymiotował, nie miał zawrotów głowy, nie skarży się na ból, poza skaleczonymi miejscami, dobrze widzi. Konrad potwierdza wersję pani. Powiedział, że biegał, bo bawił się w samolot i potknął się o odgięty dywan. Nie jestem oczywiście zachwycona, że do tego w ogóle doszło, ale nie zrobiłam z tego afery, bo wiem, że wypadki się zdarzają i wiem, jak potrafi się zachowywać Konrad, jak szaleje i kompletnie nie reaguje na zwracanie uwagi. Coś takiego zdarzyło się w przedszkolu pierwszy raz (i mam nadzieję, że ostatni). Trochę nawet chciało mi się śmiać, kiedy patrzyłam na teatralnie nieszczęśliwą poobijaną twarz Konrada ;) Nie zrozumcie mnie źle - szkoda mi go, bo na pewno go boli, ale mam wrażenie, że on wie, że to jego wina, że narozrabiał i trochę udaje, żeby uniknąć wymówek.

Popełniłam natomiast następujący błąd: wysłałam zdjęcie twarzy Konrada mojej mamie. Zrobiłam to, ponieważ jutro Konrad będzie u niej (ma rano testy alergologiczne i nie zdąży do przedszkola) i chciałam ją przygotować na ten widok. Zachowanie moich rodziców przeszło wszelkie moje oczekiwania. Najpierw krzyczała przez telefon moja mama, że od czego one (nauczycielki) tam są itp. Potem zadzwonił mój ojciec i wrzeszczał na mnie, że co ze mnie za matka, że powinnam tam wszystkich spier... itp., po czym rzucił słuchawką, jak to on (to jego ulubiony sposób kończenia rozmów nie po jego myśli przebiegających). Tu jeszcze się nie dałam wyprowadzić z równowagi i byłam z siebie bardzo dumna. Potem znowu zadzwoniła mama i dalej krzyczała, że ja nie jestem matką, że ona pójdzie i zrobi w przedszkolu aferę (ojciec też mi tym groził, ale powiedziałam, że sobie tego nie życzę), pójdzie do dyrektorki itp. Że jak ja nic z tym nie zrobię, to ona zrobi, bo tak być nie może, bo jak ja to tak zostawię, to już wcale nie będą na niego zwracać uwagi, że od tego są pedagogami, żeby go okiełznać i takie tam. Z tym ostatnim się zgadzam, zaś co do reszty jestem zdania, że teraz będą bardziej na niego zwracać uwagę, bo już wiedzą, na co go stać.
W końcu złapałam nerwa na mamę, bo już nie pamięta, jak zbagatelizowała sprawę, kiedy mnie panie psychicznie dręczyły w przedszkolu. Nic nie zrobiła, a teraz twierdzi, że nic nie wiedziała. Jasne, najlepiej teraz się wyzłacać i krytykować innych.
Mama powiedziała, że i tak pójdzie do dyrektorki. Gdybym była zdania, że trzeba to zrobić, poszłabym sama. Ale jej zabronić nie mogę, no bo jak? M uważa tak samo jak ja. Czeka mnie jeszcze nieprzyjemna rozmowa z nim o zachowaniu moich rodziców - M od zawsze jest zdania, że moja mama przesadza na punkcie Konrada :/ ujmuje to nieco dosadniej, ale nie będę go tu cytować ;)

Najbardziej bolą mnie słowa moich rodziców "co z ciebie za matka?!", "ty nie jesteś matką"...

Dziewczyny, spójrzcie na tę sprawę obiektywnie i powiedzcie mi, czy powinnam coś z tym zrobić? A jeśli nie zrobię, czy to będzie znaczyło, że jestem złą matką i nie dbam o swoje dziecko?

Konrad zachowuje się normalnie, ładnie zjadł obiad po powrocie do domu, sam się o niego upomniał.

Jestem tak wewnętrznie rozdygotana, że aż mnie szczęka boli od zaciskania zębów, żeby mi nie latały :( Nikt nie potrafi mnie tak zdenerwować i zdołować, jak moi rodzice...
Obserwuj wątek
    • andzia84 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:02
      Edyta moim zdaniem zrobiłaś dobrze, wypadki się zdarzają, roch ostatnio był ugryziony przez jakiegoś chłopca i też pani mi wyjaśniła i ok trudno. ja bym się nie przejmowała rodzicami, chociaż wiem że to niełatwe i ewentualnie uprzedziła w przedszkolu że mama może przyjść bez twojej zgody na rozmowę. babcie niestety przesadzają i ciężko z nimi polemizować bo to gadanie do ściany
      • paris4 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:13
        jezus maria...
        nie wierzę w to co czytam :(
        współczuję
        być może poszłabym do dyrektorki ostrzegając ją przed bojową babcią i oznajmić, że nie wyraziłaś zgody na żadną szopkę
        trzymaj się i naprawdę nie miej sobie NIC ale to nic do zarzucenia
    • smolineczka Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:20
      wiadomo nie od dziś, że najbardziej dotkliwie potrafią zranić najbliżsi, ale świetnie rozumiem Twoje emocję, tylko nie widzę sensu w tym, żeby grzebać w przeszłości, kiedy mama nie była w stanie obronić Ciebie jako dziecko przed dręczeniem w przedszkolu. pomyśl lepiej, że właśnie dlatego tak bardzo zależy jej teraz na obronie wnuka, i w ten sposób wytłumacz zachowanie mamy swojemu mężowi też, chyba że nie zależy Ci na tym, co o niej myśli. a co do zapowiedzianej przez mamy wizyty w przedszkolu: jak uważasz, czy będzie umiała normalnie pogadać z wychowawczyniami, czy raczej narobi więcej kłopotu? bo to jest w tym momencie najważniejsze
      • metanira Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:27
        Mama znowu zadzwoniła, żeby przeczytać mi pismo, które zaniesie dyrekcji. Prosi w nim o wyjaśnienie wypadku swojego wnuka itd. Chce podpisu dyrektorki pod nim, na dowód, że o tym wie, na wypadek, gdyby to się powtórzyło. Chciała, żebym przepisała to na komputerze, ale powiedziałam, że nie przyłożę do tego ręki.
        • ridibunda Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:35
          Powtarzam jeszcze raz: w myśl ustawy o ochronie danych osobowych, mam nie ma prawnej możliwości domagać się takich rzeczy. Nikt dbający o własne dobro jej takich wyjaśnień nie udzieli, nauczycielom grożą kary za niestosowanie się do tej ustawy.
      • badowimo Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:32
        Paris, jak Cie czytam ( kurcze nie jestem tak czesto jak Ty na forum) to przewaznie mam te same spostrzezenia:)
        Wspolczuje Ci ...no coz dymiacych rodzicow:) mlodego szkoda, takie rzeczy sie zdarzaja. Gdybym ja chciala reaagowac na podobne historie to czuje z przedszkola i szkoly nasze dzieci by wyrzucili:)
        Mysle, ze spokojnie ubiglabym szalejaca mame udajac sie na wczesniejsza rozmowe z Pania dyrektor i przedszkolanka. Poza tym, tak wtrace ze przestrzegajac ustawy o ochronie danych osobowych Pani dyrektor raczej nie powinna udzielac informacji o dziecku osobie nie bedacej opiekunem prawnym dziecku ( cos mi sie tak kolacze...)

        ps. u nas ostatnio w szkole Gabrysi przez przypadek zaplatala sie na lekcji guma do zycia we wlosy, guma byla w lizaku a lizak byl prezentem na Dzien Chlopca ( hihi) od Pani ( dostaly baby tez zeby nie ryczaly). Bylam wsciekla, wlosy czesciowo scielam, bo glugie ma jak nie wiem ale dymu akurat w tej syt. nie robilam, bo to sie moglo po prostu zdarzyc!
    • ridibunda Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:33
      Po pierwsze, to uświadom mamę, że ona nie ma prawa iść i robić awantury w przedszkolu. Tylko prawni opiekunowie mają prawo do informacji o dziecku i do ewentualnych rozmów i wyjaśnień. Nauczyciele nie mają prawa udzielać żadnych informacji o dziecku, dyskutować i omawiać spraw przedszkolnych z osobami postronnymi - a babcia taką jest.
      Dyrektorka powinna ją w razie czego po prostu wyprosić za drzwi, a w razie gdyby awantura trwała - zadzwonić na policję. Można mieć z tego kłopoty, i to niewąskie.
      Po drugie - współczuję, współczuję, współczuje takiej postawy rodziców. Chyba Twój mąż ma rację... Ja w ogóle nie rozumiem, jak można mieć pretensje o takie rzeczy - czy w domu nigdy nie dochodzi do wypadków? W razie zaniedbania - rozumiem, ale tu zaniedbania nie było, opiekunka była cały czas, interweniowała, trudno, stało się. Moje dzieci też nieraz z obrażeniami wracały, nigdy nie przyszło mi do głowy robić afery.
      • monikaj21 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:49
        Podpisuję się pod dziewczynami - to Twoje zachowanie jest normalne :)
        Jeśli zobaczysz, że Twoja mama nie odpuści to uprzedź dyrektorkę, żeby była przygotowana i sama się odetnij od tej akcji.
        Trzymaj się!
      • aga_junior Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:51
        ridibunda napisała:

        > Po pierwsze, to uświadom mamę, że ona nie ma prawa iść i robić awantury w przed
        > szkolu. Tylko prawni opiekunowie mają prawo do informacji o dziecku i do ewentu
        > alnych rozmów i wyjaśnień. Nauczyciele nie mają prawa udzielać żadnych informac
        > ji o dziecku, dyskutować i omawiać spraw przedszkolnych z osobami postronnymi -
        > a babcia taką jest.
        > Dyrektorka powinna ją w razie czego po prostu wyprosić za drzwi, a w razie gdyb
        > y awantura trwała - zadzwonić na policję. Można mieć z tego kłopoty, i to niewą
        > skie.
        > Po drugie - współczuję, współczuję, współczuje takiej postawy rodziców. Chyba T
        > wój mąż ma rację... Ja w ogóle nie rozumiem, jak można mieć pretensje o takie r
        > zeczy - czy w domu nigdy nie dochodzi do wypadków? W razie zaniedbania - rozumi
        > em, ale tu zaniedbania nie było, opiekunka była cały czas, interweniowała, trud
        > no, stało się. Moje dzieci też nieraz z obrażeniami wracały, nigdy nie przyszło
        > mi do głowy robić afery.

        podpisuję się

        wypadki się zdarzają w przedszkolu, szkole, w domu...
        metanira jak ty wyrosłaś na taką wyrozumiałą kobietę przy takich porywczych rodzicach ;-)? dla mnie teks "co z ciebie za matka" jest poniżej pasa.
        współczuję ci całej tej sytuacji bo pewnie bardziej ją przeżyjesz niż Konrad z tymi zadrapaniami na twarzy.
    • fassollka Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 17:59
      Edytko, masz niezdrową relację z rodzicami, sama o tym doskonale wiesz. Nie daj się jeszcze bardziej wyprowadzić z równowagi, to niezdrowe dla Ciebie i Twoich bliskich.
      Więc wdech i wydech, spokojnie.
      Jutro odprowadzając Konrada do przedszkola spokojnie uprzedź dyrektorkę i opiekunkę grupy o prawdopodobnej wizycie Twojej zdenerwowanej mamy oraz braku konieczność (oraz prawnej możliwości - o tym przypomnij bardzo delikatnie) udzielania jej jakichkolwiek wyjaśnień i informacji.

      Jeśli mama, lub tata zadzwonią jeszcze raz, to też spokojnie im powiedz: "mamuś, tatuś (choćby Ci gula w gardle siedziała) wszystko jest ok, jeśli będzie się coś działo, to jutro porozmawiam o tym w przedszkolu, dzisiaj już nic nie zrobimy."

      A następnym razem - ogranicz info i bodźcie dla rodziców do minimum - Konrad się wywrócił i ma otarty policzek, tyle wystarczy. Zdjęcie niepotrzebne.

      Bruno ostatnio wyrypał w przedszkolu na betonowe płytki. Zadzwonili do mnie, mówią, że uderzył się w głowę i czy wzywać pogotowie. Byłam w przedszkolu w 3 minuty, Bruno bawił się z dziećmi, pół buzi otarte, ale poza tym nic. Zero płaczu, zawrotów głowy, wymiotów. Wzięłam go do domu, obserwowałam - dzisiaj, po 7 dniach, po wypadku nie ma śladu.
      Jesteśmy rodzicami chłopaków, jeszcze niejeden gips i plasterek przed nami :-)
      • metanira Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 18:39
        Niestety jutro Konrad nie pójdzie do przedszkola, bo ma testy alergologiczne i po nich pójdzie do babci, bo już będzie za późno na przedszkole. Liczę na to, że jak jutro zobaczą Konrada (posmarowałam mu twarz reparilem, może nie zsinieje jakoś okropnie) i na własne oczy przekonają się, że nic mu nie jest, to trochę spuszczą z tonu. Mam nadzieję, że jutro mama nie da rady pójść do przedszkola. Jak będę go odbierać, to spróbuję jej pokazać bezsens jej działań w świetle ustawy o ochronie danych osobowych. Jeśli to nie poskutkuje, to w czwartek rano odprowadzając Konrada do przedszkola uprzedzę panie i wyjaśnię moje stanowisko. Nic więcej nie mogę zrobić.

        Ula, wiem, że mam chore relacje z rodzicami :( Kocham moją mamę, ale to jest miłość "mimo wszystko", bo diametralnie się różnimy i w tak wielu sprawach nie zgadzamy, że sama nie wiem, jakim cudem jakoś w ogóle się porozumiewamy. Generalnie nie mam wpływu na dobre stosunki z nimi. Nawet jeśli jestem w swoim mniemaniu ok, trzymam buzię na kłódkę i nie zaogniam sytuacji, to zdarza się coś takiego, jak np. dzisiaj, że nic nie mogę zrobić :/ Tylko mi wstyd za mamę. Za ojca nie, po nim i tak spodziewam się wszystkiego najgorszego. Wiem nie od dzisiaj, że ojciec tylko czeka, żeby mi się noga powinęła, żeby mi dokopać i żadnej okazji po temu nie przepuści. Od mamy też nie raz już usłyszałam, że jestem złą matką. I tu mam problem z oceną, bo wiem, że mama mnie kocha i chce dla nas jak najlepiej, tylko ma inne wyobrażenie, co to jest to "najlepsze". Ja myślę, że to ona ma problem. A moim problemem jest to, że tak się przejmuję jej słowami i jej zdaniem.
    • kam2la Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 18:38
      A ja rozumie twoich rodzicow i nie mialabym rozmowy w przedszkolu za zle. Jezeli twoj syn jest niesfornym dzieckiem to wieksze zainteresowanie ze strony pan przedskolanek przyda mu sie. Ty nie mozesz brac odpowiedzialnosci za zachowanie swoich rodzicow. Jak chca niech ida.
      A dlaczego ten dywan byl podwiniety? dzieci nie powinny szalec w przedszkolu? Jak by to sie wydarzylo w domu miala bys wyrzuty ze nie dopilnowalas i nerwy zepsute. Troche ostrych slow od czasu do czasu nie zaszkodzi. Ty mozesz potem lagodzic sytuacje , na swieta isc z czekoladkami w podziekowaniu za ciezka i solidna prace. A twoje dziecko moze bedzie lepiej dopilnowane i nne moze tez.
      pozdrawiam
      • dziunia27 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 19:18
        uważam jak wiekszość:
        TY jesteś normlaną dobrą matką!!
        a reakcja Twoich rodziców z lekka mnie szokuje;/
        wypadki niestety się zdarzają, żal małego i współczuje,
        ale nieuważam żeby to była wina opiekunek..

        i na Twoim miejscu to bym jutro zadzwoniła do dyrektorki i uprzedziła ją,
        bo tylko wstydu się najesz;/

        powodzenia
        • szaszanka21 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 20:51
          Edytko.
          Absolutnie nie wolno Ci brać aż tak do serca słów mamy wypowiedzianych w wielkich emocjach pewnie także po obejrzeniu zdjęcia.
          Jesteś fantastyczną matką i dbasz o Konrada w najlepszy sposób.
          Jeśli po rozmowie z dyrektorka stwierdziłaś ,ze był to zwykły,przedszkolny wypadek a nie np.brak opieki to Twoja postawa wobec tego jest normalna i tyle.
          Niestety,najblizsi potrafią ranić najbardziej bo najlepiej wiedzą ,gdzie celnie uderzyć :(
          Porozmawiaj z mamą jutro na spokojnie,że bezsensowne jest doprowadzanie do jakiegoś niepotrzebnego konfliktu w przedszkolu.
          A jeśli będzie się upierała to dyskretnie pogadaj z dyrektorką o całej sprawie.
          Ściskam
          Najważniejsze ,że Konrad ma tylko otarcia :)
          • malea1 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 21:02
            Chyba faktycznie twoi rodzice "przesadzają" na punkcie Konrada. Moja mama była przedszkolanką i wiem, że mimo najszczerszych chęci wypadki tego typu w przedszkolu się zdarzają. Nie sposób ich uniknąć przy dużej grupie dzieci.
            Ja bym dosadnie powiedziała miom rodzicom żeby się w takie sprawy nie wtrącali.
            • ankas4 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 22:07
              Kochana dopiero przeczytałam całą historię, po pierwsze dobrze, ze się nic nie stało, po drugie uwazam, ze rodzice na za duzo sobie pozwalają, nie wiem jak ja bym się wsciekła jakby moja mama mi powiedziała, ze po jakimś zdarzeniu w przedszkolu pojdzie do Pan z awanturą, nawet nawet jesli miałaby racje nie ma prawa ingerować , to Wy jestescie rodzicami i to Wasza sprawa, ale to juz wiesz :)
              Jesli chodzi o sprawę w przedszkolu, no nie wiem czy ja tak łatwo zbagatelizowałabym sprawę tego upadku, Panie są od tego aby dziecko przystopować, a Pani sie jeszcze bardziej wsypała mówiąc ,ze Konrad dzis cały czas szalał, to w takim wypadku powinna go posadzic za karę w kącie, wiadomo,ze jak dziecko cały czas szaleje to tak sie to moze skonczyć, ciekawe czy dziewczyny tez tak łatwo pisalyby jakby Konrad uderzył sie w głowę i trafił do szpitala... wtedy pewnie wszystkie powiedziałbyscie, ze metanira ma iśc i zrobić awanturę w przedszkolu, ja uwazam, ze powinno sie zwracac na takie sprawy uwage zanim nie stanie sie najgorsze.
              Ja rozwiązałabym sprawę tak, zadzwoniłabym do rodziców powiedziała stanowczym tonem ,ze zgadzam sie z nimi ,ze nastąpiło pewne zaniedbanie, ze sama po przemysleniu sprawy doszłas do wniosku, ze pogadasz z Paniami na temat dopilowania i bezpieczenstwa dziecka, ale Ty sobie absolutnie nie zyczysz z MĘŻEM( U NAS ten argument zawsze działa stopująco na moją mamę, bo tez ma zadatki włazenia mi na głowę niestety) aby babcia czy dziadek sami interweniowali zamiast Was, i na koniec dodaj, ze jak chcą popsuć relacje Pan z Konradem to oczywiscie niech idą, ale pozniej to przez nich Konrad bedzie słabo postrzegany.

              Pozdrawiam i wspiera , wspolczuje tego nastroju zdolowania, ktory i ja często mam po gadce mojej mamy jaka to ja jestem dziwna i jak wiele spraw zaniedbuje , bo jak ja byłam mama to ona... ble ble ble....
              • sierpniowa27 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 22:19
                Wypadki w przedszkolu sa nieuniknione.Pracowalam 3 miesiace i sie zwolnilam....Nie nadawalam sie,nie umialam dzieciom narzucic dyscypliny,"bylam za dobra" i dzieci mi na glowe wchodzily.Ale tez niektore naprawde byly bardzo zywotne,troche nieokielznane i nawet swoich rodzicow czesto "nie szanowaly"....Bylam sama na 25 dzieci,niby z pomoca,ale pomoc np godzine zmywala talerze po obiedzie.Czemu o tym pisze....Bo to wszystko sie wydaje takie proste od strony rodzica..Ze po to jest pani,zeby pilnowac,upominac,dyscyplinowac i zauwazyc nawet rog dywanu;-)..Ale czasem nie jest to takie proste,w tym chaosie,zamieszaniu, w ogniu tysiaca pytan dzieci, chodzeniu kazdego do ctoalety,klotniach itd....Dlatgo bardzo podziwiam prace nauczycielek przedszkola..I jakby taka Babcia przyszla do mnie jako do nauczycielki,a nawet nie do mnie tylko do dyrektorki i od razu z pismem to nie wiem jakbym sie poczula...
                • monikaj21 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 11.10.11, 22:38
                  Sierpniowa, ale ja myślę, że większość rodziców doskonale to rozumie. Nie wyobrażam sobie pretensji do kogokolwiek jeśli moje dziecka szalejąc potknęłoby się i pobiło (nawet jeśli stało by się coś gorszego niż tutaj). Nie potrafię zrozumieć, że można w ogóle pomyśleć o jakichś pretensjach. Moje dzieci nieraz wywróciły się przy mnie, poobijały kolana, miały zdarty nos / rozciętą brodę / siniak dookoła oka / szytą głowę. W większości przypadków stałam tuż obok. Czasem myślę, że to cud, że większość z nas przeżywa dzieciństwo a do tego wychodzi z niego ze wszystkimi częściami ciała :)
                  • malea1 Do Ankas4 12.10.11, 09:14
                    Czy Tymek nigdy przy tobie się nie przewrócił, nie spadł? A masz go tylko jednego pod opieką. A co by było gdyby taki upadek ze zjeżdżalni jakiego doznał Tymek przydażył się przy nauczycielce? Sama doświadczyłaś, że nie da się wszystkiego uniknąć i dopilnować.
                    • ankas4 Re: Do Ankas4 12.10.11, 19:07
                      Już odpowiadam, oczywiscie, ze Tymek przy mnie wiele razy się wywalil, a nawet własnie spadł ze zjezdzalni, bo inne dziecko go zepchnęło i nie miałam na to wpływu co się stało, jednak z opisu metaniry taki wypadek to nie była zwykła wywrotka( porównanie Jego buzi do buzi mojego Tymka po wypadku), uwazam, ze zbytnio ignorujemy beztroskę Pan w przedszkolu, i oczywiscie ,ze wypadki sie zdarzają, ale uwazam, ze jesli dziecko zaczyna szalec to mozna jakos próbowac zapobiec takiej sytuacji. Tutaj akurat nic sie nie stało bardzo powaznego, ale tak jak pisałam wczesniej ciekawe jaka byłaby reakcja Wasza jakby stało sie cos jednak powaznego? czy tez tak łatwo pisałybysmy ,ze przeciez Pani ma 20 dzieci do upilnowania i nie da sie zapanowac nad całą grupą aby nic sie nie stało...
                      • metanira Ankas :) 12.10.11, 19:21
                        Przemyślałam sobie na spokojnie Twoje słowa i na pewno w jednym masz rację: gdyby Konradowi stało się coś poważniejszego, nie byłybyśmy takie wyrozumiałe dla pani. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Sytuacja wydawała się niegroźna - Konrad potknął się o dywan i po tymże dywanie przejechał twarzą, obrażenia też są niegroźne - tylko otarcia, mega siniec, którego oczekiwałam, nie pojawił się, lekko zsiniało tylko czoło i pod okiem (może to zasługa reparilu). Gdyby obrażenia były większe, na pewno padłyby pytania typu "gdzie pani wtedy była", "co pani wtedy robiła", "dlaczego go pani nie uspokoiła". Niemniej cały czas powtarzam, że wypadki się zdarzają, a te które się zdarzają trzeba potraktować jak nauczkę i przestrogę, żeby podwoić czujność (nie tylko nauczycielek to dotyczy, nas rodziców także). Myślę, że pani miała wyrzuty sumienia, że go nie upilnowała i mam nadzieję, że będzie miała na niego jeszcze baczniejsze oko. A ja ze swojej strony powiem jej jutro, że nie mam nic przeciwko temu, żeby następnym razem, kiedy Konrad tak się rozszaleje, potraktowała go surowo, ukarała odpowiednio, jednym słowem - ma go spacyfikować ;)
                        • ankas4 Re: Ankas :) 12.10.11, 20:51
                          No metanira chyba tylko Ty mnie zrozumiałaś:), nie chodzi o czepianie się , bo wypadki sie zdarzają wiadomo.
                  • zalasso Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 12.10.11, 09:36
                    Też jestem zdania, że wypadki się zdarzają. W grupie przedszkolnej jest wiele dzieci, a pomysły mają przeróżne.
                    Co do rodziców Metaniry- jestem w wielkim szoku i to im zrobiłabym wielką awanturę. Są granice wtrącania, udzielania rad, do tego każdemu człowiekowi należy się szacunek, którego oni wobec Ciebie nie mają (te hasła o złej matce?!).

                    Ankas, Twoje poglądy mnie rozbrajają :D Jesteś taka czarno-biała w swoich osądach, a świat jest jednak kolorowy :)
    • uczula Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 12.10.11, 09:31
      no to ja zaczne tak :
      Konrad jest wspanialym chlopakiem i ma bardzo dobrych rodzicow.
      Ma rowniez dziadkow, ktorzy go bardzo kochaja.

      A dodatkowo dodam : ze ja bym uprzedzila dyrektorke i pania, ze dziadkowie bardzo sie przejeli wypadkiem syna w przedszkolu.
      Sa dorosli , wiec nie odpowiadasz za nich :)
      sami odpowiadaja za siebie.

      tak mysle, ze przy zywych dzieciach i tak mamy szczescie, ze np nie polamal sobie ani rak ani nog ani nie mial nic szytego do tej pory (tfu tfu przez lewe ramie i jeszcze raz tfu tfu)
      bo przy zywym i nieusluchanym dziecku to o wypadek nie trudno.
      trzymaj sie dzielnie i daj sie dziadkom .
      • uczula Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 12.10.11, 09:35
        holender :)
        mialo byc
        NIE daj sie dziadkom :)
    • metanira Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 12.10.11, 17:12
      Odebrałam Konrada od rodziców. Mama już nie podejmowała tego tematu, ja tylko jej powiedziałam, że personel przedszkola nie ma prawa rozmawiać o dziecku z nikim poza jego prawnymi opiekunami i że i tak nic by nie wskórała. Oburzyła się oczywiście ("jak to? nawet z babcią?!"). Za to ojciec powiedział "przepraszam, że na ciebie krzyczałem" (o!), po czym znowu podnosił głos wygadując na mojego męża, że bardziej dba o przedmioty niż o własne dziecko - chodziło mu o to, że M zgadza się ze mną, że to był wypadek i nic nie zamierza z tym zrobić. Oni za nic nie mogą pojąć, że to nie jest brak troski z naszej strony, że nie mamy tego gdzieś, tylko że akurat w tej sytuacji nie uważamy, że ktoś zawinił. Nawet mi się dyskutować nie chciało. Ta sprawa przyschnie jak wiele innych przed nią, a rany będą się otwierać przy okazji następnych takich konfliktów, które, jestem pewna, zdarzą się jeszcze wiele razy :(

      Dziękuję Wam za Wasze wypowiedzi. Cieszę się, że myślicie tak jak ja, albo że to ja myślę, tak jak większość ;) Dziękuję za Wasze wsparcie. W stanie, w jakim byłam wczoraj, to było tak plasterek na moje biedne poranione serce ;)
      Jutro powiem paniom, żeby bardziej zdecydowanie postępowały z Konradem, kiedy się za bardzo rozbryka, postawiły go do kąta, czy jakoś inaczej go ukarały.
      Konrad wygląda całkiem nieźle, nie zsiniał pod okiem, sińce nie są bardzo widoczne (reparil działa naprawdę cuda), tylko otarcia.
      • paris4 Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 12.10.11, 17:20
        No i świetnie, że nie poszli do tego przedszkola, że ty doszłaś jako tako do siebie, no i że Konrad się goi :)
    • pocholita Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 12.10.11, 21:09
      Wow, jakbym o mojej matce czytała.

      No niestety niektórym dziadkom odbija na punkcie wnuków. Znając życie moja zrobiłaby awanturę.

      Niestety mając takich rodziców trzeba mieć dużo dystansu i nauczyc się odbijać piłeczkę. Jak zapisałam dzieci na basen zrobiła mi wykład na temat chorób i bakterii. Jak nie poskutkowała wysłała mi maila a potem nasłała mojego ojca. Robi mi wykłady na temat zdrowego odżywiania, utrzymywania czystości itd. Generalnie na okrągło coś robię nie tak i przestałam się już tym przejmować.

      Przed chwilą właśnie zadzwoniła by się zapytać co ugotowałam dzieciom na obiad. Odpowiedziałam "Dobranoc mamo" i odłożyłam słuchawkę.

      Ważne byście tworzyli z mężem wspólny front.

      Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości!
    • domatorka.amatorka Re: przeczytajcie i poradźcie, proszę 12.10.11, 21:11
      buziaki dla małego lotnika:*
      dobrze, że wszystko dobrze się skończyło
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka