paris4
07.12.11, 09:51
zawsze sądziłam, że dodatkowy angielski (lub inny) dla dzieci w wieku naszych lipczątek to taka dosyć fanaberia, doskonale zbędna w dodatku
aż WTEM :) pani która prowadzi u Hanka angielski 2 razy w tygodniu mówi mi, że dziecko bardzo zdolne i się marnuje i się nudzi na tym przedszkolnym angielskim i że koniecznie powinna gdzieś się uczyć dodatkowo bo to marnowanie potencjału
Lekki szok zaliczyłam i nie wiem - mamy szkołę Helen Doron - drogą jak jasny gwint - nie wiem czy jest sens? Ma ktoś jakieś doświadczenia w temacie? uczy się jakieś dziecko dodatkowo poza przedszkolem języka? i czy ktoś z tą Helen Doron miał styczność? czy lepiej kogoś prywatnie do domu?
cz w ogóle dać sobie z tym spokój?