Dodaj do ulubionych

TRochę się martwię o Pitulca

21.11.12, 10:10
Nie chodził do przedszkola z uwagi na astme. Od wrzesnia jest w szkolnej zerówce. Jest Zusia która sobie PIotrusia zaanektowała i bawią się wspólnie. Jak Zuzia bawi się z innymi lub jest chora Piotrek bawi się tylko sam. Nie umie podejsc do innych dzieci. Wczoraj go do tego zacheciłąm rano i pytam po szkole jak było. Powiedział ze nikt go nie chciał przyjąc do zabawy. "jak to spytałam pytales czy mozesz sie pobawic a oni sie nie zgodzili?" nie tylko do nich podszedłem i nic nie mowilem. Kurka on nawet nie wie jak sie zabrac za te relacje. Rozmawiałam z Panią, i mowiła ze Piotrek jest lubiany (ciekawe skąd to wie) ale bardzo wycofany i albo z Zuzią albo sam. No martwię się trochę o tego mojego samotnika. Co będzie jak przez te zerówke się nie rozbuja i w I klasie będzie to samo? To w sumie nie jest do końca normalne.
Obserwuj wątek
    • moni_30 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 10:24
      Z moim Julianem jest podobnie. Tylko co dziwne poza szkołą w ogóle nie ma problemu z kontaktami z innymi dziećmi a w szkole się sam izoluje. Co prawda już! bawi się z jednym chłopcem, czasem o nim wspomina, ale generalnie od września co dzień chodzi z oporem i niechęcią.
      Ja bym Ci radziła porozmawiać z Panią i ją poprosić o pomoc w integrowaniu z innymi dziećmi. Przecież jak widzi, że Piotruś jest nieśmiały powinna mu pomóc. Ja tak właśnie zrobiłam i trochę to pomogło.
    • m_k8 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 10:28
      leluchow1 a zaproś do domu jakiś kolegów, jakieś party zrób. Pomożesz mu troszkę a może efekty przyjdą.
    • monikaj21 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 10:28
      Leluchow, moja Marysia poszła w zeszłym roku do 1 klasy i chociaż jest mega otwartym i relacyjnym dzieckiem, to w pierwszej chwili się zblokowała - pierwszy raz ją taką widziałam. Nowe miejsce, nikogo tam nie znałyśmy, więc to ja zaczęłam zagadywać sympatycznie wyglądające mamy z dziewczynkami i poznawać Marysię z nimi.
      U Was jest trochę inaczej bo już minęło trochę czasu, ale może da się zrobić podobnie, może odbierając Piotrka pozagadujesz innych rodziców i dzieci, pomożesz mu trochę do nich zagadać, żeby zobaczył że można z chłopakami porozmawiać. U nas jedna mama, której córka w zeszłym roku nie mogła sobie znaleźć koleżnaki w klasie zrobiła taką mini imprezkę - zaprosiła chyba 4 dziewczynki do domu na wspólną zabawę.
      Myślę, że dobrze by było szybko go ośmielić bo im więcej czasu minie tym trudniej mu będzie wejść w grupę. Myślę, że jak weźmiesz trochę sprawy w swoje ręcę to będzie super :)
      • leluchow1 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 10:37
        Piotrek poza szkołą też bawi się z dziećmi np sąsiadów ale tym inicjującym kontakty jest zawsze Mateusz, który wchodzi w relacje jak w masło. Może faktycznie zaproszę do nas moją koleżankę której dwaj synowie chodzą z Piotrem do szkoły. Chciałabym też jednak żeby trochę sam się nauczył takie relacje nawiązywać, bo za rok lub dwa pójdzie do I klasy do innej szkoły i zacznie się od nowa. A wiecie co mnie dziwi najbardziej? Że on bardzo chetnie chodzi do szkoły i kiedy spytam go dlaczego nie bawi się z chłopcami kiedy nie ma Zuzki to ten mi na to " a po co?"
        lbyf.lilypie.com/lZfhp2.png[/img][/url]
        lbyf.lilypie.com/ZaKep1.png[/img][/url]
        lmtf.lilypie.com/s4wmp2.png[/img][/url]
        Co dzień budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam... :-)
    • lucy_cu Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 11:11
      A może taki po prostu jest? Może trzeba uszanować osobnicze skłonności do izolacji?
      Teraz taki trend jest- terapie uspołeczniające, praca w grupach. W niektórych wypadkach pewnie ingerencja jest uzasadniona, ale tak na moje oko u wielu dzieci to gwałt na ich osobowości.
      Ja bym faceta zostawiła w spokoju, jeżeli taki stan rzeczy mu odpowiada. Sama mam dwoje outsiderów (bardzo lubianych przez rówieśników, ale zdecydowanie nieprzepadających za towarzystwem) i sama tez taka byłam w dzieciństwie.
      Ale ja jestem stara szkoła pt "pozwólmy ludziom na odmienność, jeśli im to nie przeszkadza".
      • leluchow1 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 11:18
        No i własnie to o czym piszesz Lucy, kłoci się w mojej głowie z niepokojem że mi nie outsider a frustrat wyrośnie pierwszy w kolejce do fobii społecznych :-). BO z jednej strony wiem że on lubi bawić się sam. W domu też umie i czasem lubi bawić się sam nawet jeśli jest z nim Mateusz. A z drugiej jakoś te relacje społeczne też mi się ważne wydają. Cholera , nie miała baba kłopotu to sobie dzieci urodziła :-)
        • a090707 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 11:21
          Są różne dzieci i różne charaktery. Mój też nie ma kolegów, bawi się sam, jest nieśmiały w grupie. ALE to i tak duuuużo lepiej niż ja w jego wieku, byłam masakrycznie/chorobliwie wstydliwa, ach jak sobie przypomnę... więc i tak go podziwiam :) Za to z dorosłymi nie ma problemu w komunikacji.
        • lucy_cu Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 11:22
          No wiem, rozumiem. To zawsze jest zagwozdka- gmerać w psychice czy dać święty spokój.
          Ja wiem jedno- człowiek może dobrze funkcjonować w społeczeństwie będąc jednocześnie według ogólnych kryteriów jednostką aspołeczną. ;) I żaden ...-log mnie nie przekona, że jest inaczej.
          • zurawina100 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 11:25
            Moja Dobrusia taka jest, nieśmiała bardzo. No taka jest, Syn jest przebojowy, śmiały, a córcia odwrotnie (oczywiście poza domem)
    • smolineczka Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 11:56
      skąd ja to znam...... "jest lubiany, ale wycofany"... w y c o f a n y - ale określenie! wnioskuje, że od zawsze jestem postrzegana jako "wycofana", a przecież nie jestem typem samotnika:/ natomiast moja córka, kiedy ponad dwa lata temu przyszła do przedszkola, zachowywała się bardzo podobnie do tego, jak opisujesz: znalazła sobie koleżankę Karolinkę (miłość od pierwszego wejrzenia) i bawiła się przeważnie z nią - widocznie, właśnie w jej towarzystwie czuła się najbardziej komfortowo, co, zresztą, nie działało w obydwu kierunkach, ponieważ Karolcia była/jest osobą towarzyską i ma, w odróżnieniu od mojej jedynaczki, dwóch braci. łatwiej jest dzieciom z większym doświadczeniem towarzyskim, są bardziej rozwinięte, jeśli chodzi o rozwój społeczny. więc, może, na to, o czym piszesz, nie ma wpływu charakter Twojego Piotrka, i, w ogóle, skoro dopiero przyszedł do przedszkola, to nie można mówić, że nie radzi sobie, bo po kilku miesiącach wszystko się może zmienić. moja Marysia po dwóch latach przedszkola nie jest jeszcze całkiem wyluzowana, ale coraz łatwiej jej przychodzi zapytać dzieci "czy mogę się z wami pobawić". uważam, że dużo zależy od pań, czy pomagają nieśmiałym dzieciom włączyć się do gry z innymi. kiedyś, pamiętam, byłam odrobinę zdziwiona opinią naszej pani na temat Karoliny i Marysi, powiedziała tak: "Karolina jest urodzonym liderem i z takimi dziećmi Marysia będzie się przyjaźniła też później, w szkole", poczułam się nawet trochę zraniona, ale obserwując zachowanie Marysi, widzę, że idzie w dobrym kierunku, ze się bardziej otwiera, jest bardziej odważna
      • malenkie7 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 17:27
        Co ja mam napisać?...?
        Z moim podobnie, bardzo by chciał z dziećmi, ale nie umie za bardzo.
        Od 5 tygodni , raz w tygodniu chodzimy na warsztaty umiejetnosci społecznych, w grupie jest 5 chłopców. Liczę na jakieś efekty. Piotrek zaczął chętniej chodzić do przedszkola. A to juz plus.
    • paris4 Re: TRochę się martwię o Pitulca 21.11.12, 20:16
      Spokojnie. Raz, że to taki charakter i nie ma w tym nic złego. Dwa, że wszystko się jeszcze może zdarzyć.
      Mam takiego introwertyka na stanie i za nic nie będę go pchała w kierunku przebojowości. Jak był mały miał 2-3 lata to tak sie izolował od dzieci, że myślałam, że jest na serio jakiś zaburzony. Ale powoli powoli - w przedszkolu nie było szału jesli chodzi o relacje społeczne- trzymał się mocno z boku. Lody zaczęły pękać w zerówce. Pomogło np. zapraszanie kolegów do domu. Teraz w pierwszej klasie całkiem fajnie sobie radzi - nawet będąc trochę poza głównym nurtem. ma kolegów - jest zapraszany na urodziny itp. ale duszą towarzystwa to on nigdy nie będzie.
      Hanka za to ma tak rozwinięty instykt społeczny w wielu lat 5, jak ja nigdy prawdopodobnie nie będę miała :) Ot ludzie są różni.
      • leluchow1 Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 08:43
        Oj przebojowy to on nigdy nie będzie - po mamusi :-) Zresztą wcale bym nie chciała zmieniac go na siłę, zwłaszcza że Piotruś lubi i szkołę i klasę. I tak jak piszesz, Paris, nie chcę go naginać do norm społecznych, ba!, ja nawet nie lubię takich dzieci- gwiazd :-) I choć w dużej mierze go rozumiem bo sama jestem mało wyrywna to gdzieś budzi się we mnie matka -lwica która chce "ratować" swoje małe pokrzywdzone przez społeczeństwo dziecię :-))))
        • paris4 Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 08:57
          a propos radzenia sobie wycofanego dziecka w grupie, to wczoraj z okazji dnia życzliwości syn dostał pocztą szkolną dwie kartki od kolegów o takiej mniej więcej treści "jesteś fajny, lubię cię, będę grał z tobą w piłkę" :) Olek urósł o 2 cm ;) Sam oczywiście żadnych kartek nie wysłał bo się wstydzi ;) ale powiedział, że za rok to na pewno
          • aga_junior Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 09:31
            Dzieci się zmieniają ;-)
            Moja Andżela nigdy nie była duszą towarzystwa i od 8 lat prowadza się z tą samą jedną koleżanką. Teraz gdy poszła do nowej szkoły ciągle ją namawiałam do rozszerzenia pola znajomych. Okazuje się, ze laska wyrabia się niesamowicie co zresztą wczoraj przybiła pałą z w-fu za grupowe zbuntowanie ;-) a jeszcze parę miesięcy temu nie umiała się tak do końca odnaleźć w swojej klasie jeśli nie było jej koleżanki.
            Dawno temu pewna pani psycholog mi powiedziała, że każde dziecko jest inne, każde ma inny charakter i każde rozwija się niczym kwiat jedno szybciej inne dłużej.

            ktoś fajnie zaproponował może zaproś jakiś znajomych Piotra, możesz troszeczkę mu pomóc ale pozwól samemu dobrać ludzi, którymi chce się otaczać. nawet jeśli to będzie tylko jedna osoba ;-)
    • uczula Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 12:50
      tak pomyslalam, ze musialabys podac mu gotowe wzory postepowania.
      Czyli ze podchodzi i mowi : czesc, nazywam sie... czy moge sie z wami pobawic?
      i przecwiczyc w domu taka scenke
      no i przygotowac go na odpowiedz nie.
      Bo dzieci niekoniecznie musza chciec z nim sie bawic.
      Nie musza.
      wiec jak odmowia to zeby sie nie przejmowal i albo odpuscil na dzisiaj, albo poszedl probowac dalej.
      to zalezy od niego.
      jaki ma nastroj.
      • myrtille Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 16:19
        Ja myślę, że to kwestia charakteru dziecka w 99%.
        Albo jestem dusza towarzystwa, albo nie. Oczywiście nic nie jest biało-czarne, jest masa stanów pośrednich, ale tak chyba właśnie jest.
        Amela nie bawi się z dziećmi, nie ma koleżanek, kolegów, właściwie nie wie co to jest szaleństwo z rówieśnikiem, ale jak idziemy np. ulicą widzi grupkę 3 dziewczynek, starszych o ok. 3-4 lata to potrafi podejść i powiedzieć: "Cześć jestem Amelka, mam 5 lat, idę z mamą na spacer".
        A widzę, że te dziewczynki chowają się jedna za druga bo nie wiedzą "o co biega".
        Oczywiście nie wiem jak będzie później, w normalnych kontaktach z dziećmi, ale taka otwartość dziecka już teraz jest widoczna. Dlatego śmiem uważać, że to zasługa charakteru.
        Może On wcale nie jest nieszczęśliwy z tego powodu, że bawi się tylko z jedną dziewczynką?
        Czy to dla Niego też jakiś dyskomfort?
        Ja też byłam dzieckiem "bardziej z boku", nie lubiłam być "na siłę" wrzucana w grupkę dzieci
        • narttu Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 17:10
          zapytaj sie go czy mu to przeszkadza i czy chce pomocy. Tez bylam odludkiem a w zerowce to bylam hardcore odludek. Odludkowanie przeszlo mi zupelnie jak w wieku 15 lat wyladowalam w technikum w klasie gdzie byly tylko 2 dziewczyny wiec nie bylo szans na odludkowanie, heh..
          • uczula Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 19:30
            charakter charakterem, ale pokazac nie zawadzi.
            Faktem jest, ze nie kazdy musi byc dusza towarzystwa, niektorzy nie lubia. I tego nie przejdziesz, ale w trudnych sytuacjach trzeba sobie umiec radzic.
            Przynajmniej trzeba sprobowac porozmawiac o tym.
    • agawikk Re: TRochę się martwię o Pitulca 22.11.12, 20:52
      Witam,
      moje dziecko w zeszłym roku miało ten sam problem w przedszkolu. Chciało się bawić z innymi dziećmi, ale nie umiało nawiązać kontaktu. Raz zapytało inne dziecko, czy się z nim pobawi, i nie dostało odpowiedzi. Podejrzewam, że to drugie dziecko nie usłyszało pytania. Moje dziecko było coraz bardziej smutne i nie chciało chodzić do przedszkola.
      Uważam, że dobre kontakty z rówieśnikami są bardzo ważne dla dobrego funkcjonowania dziecka. dzieci które nie nauczą się nawiązywać i utrzymywać kontakty z innymi już na początku często długo mają problemy w szkole i trudno potem to odwrócić.
      Ja zrobiłam tak:
      1. Rozmawiałam z moim dzieckiem, w jaki sposób można zacząć rozmowę lub zabawę, odgrywaliśmy też scenki,
      porozmawiałam z nauczycielką, omawiając problemy dziecka. Początkowo nauczycielki lekceważyły problem, jednak ja naciskałam. Mówiłam, że dziecko potrzebuje pomocy w nawiązywaniu kontaktów z innymi dziećmi a panie mogłyby mu w tym pomóc.
      Po około miesiącu nie było już problemów, moje dziecko wchodząc do sali podchodziło do ulubionych kolegów, było też zapraszane przez inne dzieci do zabawy.
      Co zrobiły panie?
      - podjęły liczne działania wychowawcze ( zabawy integracyjne, zabawy z użyciem MRR, praca w zespole, proponowanie dziecka na lidera grupy, . Efektem pracy było nawiązanie przez dziecko kilku przyjaźni, poprawiły się też kontakty dziecka z rówieśnikami.
      Pomaga też zapraszanie kolegów do domu.
      Pozdrawiam i powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka