Dodaj do ulubionych

po mam chorowitków!!!! pomocy

12.06.13, 17:52
Dziewczyny pomocy bo mnie ręce już opadają.
Młoda znowu chora - zapalenie oskrzeli i trzeci antybiotyk od lutego. Mieliśmy już zapalenie oskrzeli w marcu, potem zapalenie płuc i znowu oskrzeli. Od początku lutego była w przedszkolu 20 dni, a jednym ciągiem najdłużej 5! No i w związku z tym, że mam młoda zabrać do końca sierpnia z przedszkola to myślę sobie skoro jej NIC nie pomaga to może zmiana klimatu - co roku jeździmy na miesiąc nad morze to może teraz jakaś Rabka albo Krynica itp.
Była gdzie któraś i może polecić coś sensownego, na żadne sanatorium już pewnie nie ma co liczyć więc prywatnie. I czy to w ogóle działa, czy coś pomoże?
Proszę też mamy dzieci z ciągłymi infekcjami dróg oddechowych i ciągłym mokrym kaszlem o jakieś rady. Bo ileż można dziecko lekami faszerować, i zmieniać lekarzy ;-)
Może znacie jakiegoś dobrego lekarza od tych spraw we Wrocławiu/Opolu lub okolicach?
Obserwuj wątek
    • marigold222 Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 13.06.13, 09:34
      A czemu nie możesz liczyć na sanatorium? Po złożeniu papierów do NFZ czekasz max miesiąc na przydział miejsca. Może wyrobicie się do jesieni , co szkodzi złożyć?
      jadę z dzieciakami w najbliższą środę do Dąbek nad morze. W zeszłym roku bylismy w Ciechocinku i mimo kiepskich warunków w samym szpitalu dziecięcym (bo to szpital uzdrowiskowy jest) to dzieciaki świetnie poprawiły odporność- lepiej niz 2 lata temu nad morzem.
      Moi dostawali szczepionki- najpierw donosowe, potem doustny Luivac (równolegle z antybiotykiem) w końcu mały jest do roku na Xyzalu a ja daję mu na mokry kaszel Sinupret, na suchy Actifed a przy każdej infekcji klującej się Esberitox- to takie tabletki ziołowe, ale na receptę. Widzę poprawę od czasu Ciechocinka i wstawienia młodego na syrop przeciwalergiczny- do czasu usunięcia trzeciego migdała, bo u Michała to jest problemem- mamy wyznaczony termin zabiegu na wrzesień
      • kamamama2 Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 13.06.13, 09:40
        u mnie ciągi zapaleń oskrzeli i płuc to norma u dwójki dzieci - alergie na wszystko i nadreaktywne oskrzela
        jak tylko można to nie daję antybiotyku - zaczyna się katar (znaczy za 2 dni będą oskrzela, bo nigdy się po prostu nie przeziębiają), stawiam od razu bańki, do tego inhalacja - berodual i pulmicort, jak odpowiednio szybko włączony udaje się bez antybiotyku
        syropy na kaszel wszelaki działają słabo na moje dzieci niestety, po tężniach chorują jeszcze bardziej
        od jesieni Rozalka jest sportowcem - 3 razy w tyg trening 2 godz i była chora tylko 2 razy!!
        Ruch to zdrowie?
      • olga727 Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 13.06.13, 10:11
        marigold222 napisała:

        > A czemu nie możesz liczyć na sanatorium? Po złożeniu papierów do NFZ czekasz ma
        > x miesiąc na przydział miejsca. Może wyrobicie się do jesieni , co szkodzi złoż
        > yć?
        > jadę z dzieciakami w najbliższą środę do Dąbek nad morze. W zeszłym roku bylism
        > y w Ciechocinku i mimo kiepskich warunków w samym szpitalu dziecięcym (bo to sz
        > pital uzdrowiskowy jest) to dzieciaki świetnie poprawiły odporność- lepiej niz
        > 2 lata temu nad morzem.
        > Moi dostawali szczepionki- najpierw donosowe, potem doustny Luivac (równolegle
        > z antybiotykiem) w końcu mały jest do roku na Xyzalu a ja daję mu na mokry kas
        > zel Sinupret, na suchy Actifed a przy każdej infekcji klującej się Esberitox- t
        > o takie tabletki ziołowe, ale na receptę. Widzę poprawę od czasu Ciechocinka i
        > wstawienia młodego na syrop przeciwalergiczny- do czasu usunięcia trzeciego mig
        > dała, bo u Michała to jest problemem- mamy wyznaczony termin zabiegu na wrzesie
        > ń
        Byłam z małą w poniedziałek u naszej p.doktor(pediatra i neonatolog),małą zna od urodzenia,albo i wcześniej( jeszcze jak byłam w ciąży) ;) Przejrzała kartę i stwierdziła,że podejrzewa Alergię.Emilka ma rzadko problemy z oskrzelami,czy płucami,ale za to regularnie ma problemy z górnymi drogami oddechowymi.Migdałki nie kwalifikują się do usunięcia,choć są lekko przerośnięte( a teraz powiększone od przeziębienia). Czy takie regularne przeziębienia( co roku o tej samej porze: maj/czerwiec) kwalifikują się do leczenia sanatoryjnego też ?
        • marigold222 Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 13.06.13, 13:28
          trudno powiedzieć co kwalifikuje do leczenia sanatoryjnego. Ja idę do naszej pediatry, proszę o skierowanie, robimy wyniki krwi, ważenie, mierzenie itp, pani wystawia, ja niosę do nfz i czekamy. Moje dzieci są co prawda częstymi gośćmi u pediatry, do tego leczymy sie u laryngologa, kardiologa i w poradni wad postawy- ale skierowanie wystawia pediatra, a kwalifikuje lekarz z nfz który dzieci na oczy nie widzi tylko skierowanie.
          A regularne przeziębienia o tej samej porze świadczą chyba bardziej o uczuleniu na coś, co w tym okresie pyli
          • olga727 Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 13.06.13, 18:59
            marigold222 napisała:

            > trudno powiedzieć co kwalifikuje do leczenia sanatoryjnego. Ja idę do naszej pe
            > diatry, proszę o skierowanie, robimy wyniki krwi, ważenie, mierzenie itp, pani
            > wystawia, ja niosę do nfz i czekamy. Moje dzieci są co prawda częstymi gośćmi u
            > pediatry, do tego leczymy sie u laryngologa, kardiologa i w poradni wad posta
            > wy- ale skierowanie wystawia pediatra, a kwalifikuje lekarz z nfz który dzieci
            > na oczy nie widzi tylko skierowanie.
            > A regularne przeziębienia o tej samej porze świadczą chyba bardziej o uczuleni
            > u na coś, co w tym okresie pyli

            Tak przy okazji tego Ciechocinka,to w którym szpitalu uzdrowiskowym byłaś ? Ten dr.Marczaka ?(na stronie Ciechocinka znalazłam-nigdy w sanatorium nie byłam.)
            • marigold222 Ciechocinek 14.06.13, 10:17
              Byliśmy w szpitalu uzdrowiskowym im dr Markiewicza- to jest jedyny w Ciechocinku typowo dla dzieci.
              Zarzuty: Budynek i część zabiegowa bardzo dawno nie remontowana- pokoje bez łazienek ani umywalek (no może 2 na piętrze były z umywalką) na 10 pokoi dla rodziców z dziećmi 4 kabiny z sedesem, 2 wanny i 2 prysznice, z czego jeden z dużym oknem wychodzącym na ulicę i zwykłą szybą, w umywalniach i toaletach brak mydła i papieru toaletowego- dostawało się rolke do pokoju i trzeba było nosić ze sobą. na piętrze była świetlica- telewizor+ kilka krzeseł i jedna szkolna ławka- do tego zabawki porzucone przez dzieci z poprzednich turnusów, fatalna kuchnia- może i to było zdrowe, ale prawie niejadalne (oprócz ciasta i drożdżówek, które panie kucharki robiły na podwieczorki świetne)
              Plusy- jest na miejscu przedszkole, zerówka, szkoła podstawowa i gimnazjum- działające w czasie roku szkolnego- miłe nauczycielki- zwłaszcza od maluchów.
              Samo miasteczko- typowo uzdrowiskowe, tężnie, park zdrojowy, jest gdzie pochodzić, co nieco sie tam dzieje (koncerty, pokazy imprezy plenerowe) bardzo łagodny klimat
              • olga727 Re: Ciechocinek 14.06.13, 19:24
                marigold222 napisała:

                > Byliśmy w szpitalu uzdrowiskowym im dr Markiewicza- to jest jedyny w Ciechocink
                > u typowo dla dzieci.
                > Zarzuty: Budynek i część zabiegowa bardzo dawno nie remontowana- pokoje bez łaz
                > ienek ani umywalek (no może 2 na piętrze były z umywalką) na 10 pokoi dla rodz
                > iców z dziećmi 4 kabiny z sedesem, 2 wanny i 2 prysznice, z czego jeden z dużym
                > oknem wychodzącym na ulicę i zwykłą szybą, w umywalniach i toaletach brak mydł
                > a i papieru toaletowego- dostawało się rolke do pokoju i trzeba było nosić ze s
                > obą. na piętrze była świetlica- telewizor+ kilka krzeseł i jedna szkolna ławka-
                > do tego zabawki porzucone przez dzieci z poprzednich turnusów, fatalna kuchnia
                > - może i to było zdrowe, ale prawie niejadalne (oprócz ciasta i drożdżówek, któ
                > re panie kucharki robiły na podwieczorki świetne)
                > Plusy- jest na miejscu przedszkole, zerówka, szkoła podstawowa i gimnazjum- dzi
                > ałające w czasie roku szkolnego- miłe nauczycielki- zwłaszcza od maluchów.
                > Samo miasteczko- typowo uzdrowiskowe, tężnie, park zdrojowy, jest gdzie pochodz
                > ić, co nieco sie tam dzieje (koncerty, pokazy imprezy plenerowe) bardzo łagodny
                > klimat

                Dziękuję Ci,za wyczerpujący opis Sanatorium.:) Prawdę mówiąc,to nie napawa optymizmem ;) Z tego co dowiedziałam się telefonicznie o cenie :( to dosłownie zwaliło mnie z nóg: za 3 tyg.1670 zł. Trochę drogo,zwłaszcza za takie warunki,jakie opisałaś :( Jeśli chodzi o sam Ciechocinek,to byłam w ub.roku na wycieczce tam(kiedyś byłam tam jako dziecko).
                • olga727 Re: Ciechocinek 15.06.13, 10:57
                  Przepraszam, źle wpisałam koszt pobytu rodzica. Nie wiem skąd mi się ta kwota wzięła(1670 zł.)? miało być 1260 zł. ;) ( wychodziło 60 zł./dzień. Ale nie bardzo wiem za co rodzice tam płacą.
    • uczula Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 13.06.13, 20:27
      do sanatorium karte wypisuje lekarz i np zapalenie pluc kwalifikuje do sanatorium.
      ALe :) zabiegi w sanatorium polegaja na oczyszczeniu dziecka z flegmy.
      po prostu, czesc dzieci przechodzi to gladko - inne choruja.
      zapalenie pluc bardzo oslabia ogranizm, u nas - Michal tak naprawde wyszedl na prosta po pol roku dopiero.
      a w zasadzie to we wrzesniu po zapaleniu w lutym.
      po drodze wszystko bylo, zakonczylo sie zapalenie pecherza - na co w koncu oprocz antybiotyku pomogl urinal.
      ja bym radzila rozgladnac sie za srodkami naturalnymi typu :
      czosnek (andzia miala dobry sposob podawania : wraz z siemieniem lnianym i ziemniakiem o ile dobrze pamietam gruszka do pupy).
      ja stawiam banki.
      w okresie jesiennym - nawet w sposob ciagly.
      sanatorium nie postawi ci od razu dziecka na nogi. to dlugi proces.
      mozna sprobowac szczepionek uodparniajacych - ale ja bym z tym tez moze poczekala...
      na sanatorium sie czeka, w zaleznosci od wojewodztwa od kilku miesiecy do ponad roku.
      na zime radze nie jechac do sanatorium - dzieci bardziej choruja.
      • disno Uczula i marigold222!!! 14.06.13, 16:29
        dziewczyny, mam pytania:
        marigold - a jakie zabiegi miałyście w stym sanatorium, chodzi mi o takie typowo na płuca/oskrzela/mokry kaszel - bo właśnie rozmawiałam z koleżanką (wróciła z Dąbek) i mówi, że tragedia i nigdy więcej. Bo z zabiegów to były inhalacje - solą albo jakimiś specyfikami z apteki za kilka złotych i naświetlanie lampami, czyli oprócz samej zmiany klimatu to słabo. Co w ogóle takim dzieciom można zaproponować?
        uczula - o jakich szczepionkach mowa - coś typu bronchovaxom czy rybomunyl? Młoda brała 3 serie po 10 zastrzyków domięśniowych polivaccinum mitte i szczerze mówiąc nie widzę żadnej poprawy, to znaczy było lepiej na jesień, ale jak zaczęła chorować w lutym to końca nie widać - chociaż tak infekcja to chyba moja wina, za szybko wróciła do przedszkola po zapaleniu płuc. Tera lekarz coś mi mówił o jakiejś szczepionce na el bodajże, nie pamiętam.
        Z tym że my już wszelkie sposoby na odpornosć mamy przećwiczone: trany, sambucole, probiotyki, immunoglukany i nic.
        I co to za sposób z tym czosnkiem - dobrze zrozumiałam to doodbytniczo? jak lewatywę?
        • marigold222 Re: Uczula i marigold222!!! 15.06.13, 08:43
          w sanatorium to leczy głownie klimat i unormowany tryb dnia, bo zabiegi dla dzieci to w standardzie inhalacje z soli fizjologicznej i ćwiczenia oddechowe a do tego jakieś lampy lub masaże czy pole magnetyczne. Cudów nie ma. W Ciechocinku mieli kąpiele solankowe a ja dodatkowo borowiny. W Dąbkach oprócz inhalacji i gimnastyki raczej dostaną lampy. Jeździmy do sanatorium bo inaczej ja się nie wybiorę na 3 tygodnie gdzieś dalej od domu.
        • uczula Re: Uczula i marigold222!!! 15.06.13, 12:38
          tak Andzia ma taki sposob leczenia i mowi, ze skutkuje.
          Czosnek + ugotowane siemie lniane (jako oslona bo z tego sie robi taki kisiel gesty) +ziemniak ugotowany jak zageszczacz. i to do malej gruszki i przetrzymac, zeby dziecko nie pobieglo sie zalatwic.
          Ja mysle, ze to dziala bo czosnek to naturalny antybiotyk, a omija sie zoladek (czosnek jest ciezkostrawny) no i nie znam dziecka, ktore by zjadlo czosnek.
          siemie lniane dziala oslonowo na jelita, a ziemniak po prostu zageszcza.

          Jesli chodzi o szczepionki to Michal dostawal ribomunyl.
          Mi sie ciagle wydaje , ze Michal byl niedoleczony ale pierwszy cykl ribomunylu zadzialal - chodzi z malymi przerwami (katar) do przedszkola pol roku co jest bardzo dobrym wynikiem.
          Ale Michal reaguje alergiczni katarem czyli mi sie zaflegmia i lapie na to wszystko co moze w przedszkolu.
          przeszedl prawie 3 cykle rinomunylu, bo ten trzeci to przerwala lekarka bo sie rozchorowal. I mi sie wydaje ze po ribomunylu wlasnie. Ja juz rinomunylu nie podaje, bo sie boje, ze Michal mi sie po nim jeszcze bardziej rozchoruje.
          bronchovaxomem leczylam starsza corke z kolei - i ja ten lek wyciagnal z ciagu chorobowego.
          pomogl. ale nastepna porcja juz slabiej zadzialala.
          ale wtedy ten ciag chorobowy zostal przerwany.
          Zapalenie pluc oslabia dziecko, mi lekarka powiedziala, ze po antybiotyku odpornosc odbydowywuje sie w 6 tygodni...

          W dabkach bylismy i pisalam ze przeszlismy tam chorobska straszne :( michal mial 2 antybiotyki, a jajeden.
          kilkoro rodzicow przerwalo sanatorium (wlasnie z powodu choroby dziecka) i wrocilo do domu wczesniej. Mysmy wysiedzieli do konca.
          ostatni tydzien byl ladny i wychodzilismy codziennie na plaze, takze z jodu napewno Michal skorzystal.
          Nie mniej zdecydowanie odradzam zime jako czas sanatoryjny.
          bo dzieci wtedy wiecej choruja.
          Pobyt w sanatorium to droga sprawa, rodzice placa za miejsce w pokoju i posilki
          Osrodek jest wyremontowy i jeszcze nie zdazylsie jeszcze zabrudzic.
          Posilki sa troche szpitalne, ale bardzo sie staraja.
          W osrodku nie ma pediatry! - jest zapraszany na konsulatcje. a jak i ona nie daje rady z choroba, to wysylaja do szpitala w koszalinie (maja samochod i wysylaja cie z papierami i kierowca, kierowca sie potem umawia, ze jak skonczysz to masz zadzwonic i po ciebie przyjedzie...)
          W pokojach nie ma lodowek (jest jedna na leki u pielegniarek, mala)
          Nie ma tez czajnikow.
          ja za siebie zaplacilam 1800 zl z groszami...w lecie jak pamietam jest stawka 2200 no i jeszcze dojazd (dla mnie ) ze slaska.
          placi sie za pokoj i wyzywienie.
          pani sprzata pokoje chyba tak co drugi dzien ( w jeden dzien odkurza, w drugi dzien zmywa podlogi, wymienia smietnik, wymyje tez lazienke)
          warto dla dziecka zglosic diete, zupy maja dietowe fatalne typu rosolnik warzywny - pisownia autentyczna, albo ryzowa, albo ziemniaczana...
          (jak na obiad byl ryz, a na na drugi dzien dostalismy znowu ryzowa to sie zbuntowalam i powiedzialam pare slow, w typie ze jezeli nie zostal zjedzony ryz poprzedniego dnia to ja nie chce go jesc nastepnego dnia znowu).
          no ale na kolacje bylo zawsze cos cieplego
          dietowe wtedy jest tez cieple ale lagodniej przyprawione.
          zabiegi takie jak kolezanka Marigold mowila.
          Ja jeszcze raz napisze (bo sie pytalam co np daje mata magnetyczna)
          i wszystkie zabiegi maja za zadanie pobudzic wydzielanie flegmy.
          mysmy przetrzymali2 dni i 3 dnia po zabiegach Michal dostal goraczki.
          i z ta goraczka sie tak bujalismy 2 dni, 3 dnia goraczki nie bylo to lekarka pozwolila nam wrocic do sali ogolnej i na zajecia (bo sposob leczenia dzieci z goraczka polega na izolacji chorego dziecka i czekaniu :)
          naprawde.
          a w niedziele michal znowu dostal goraczki, i zaczal kaszlec.
          a na wizycie drugiej w srode ( po poniedzialkowej bo z chorym dzieckiem nie wolno chodzic na zabiegi) pani powiedziala ze cytuje :
          on udaje kaszel i ogolnie wyglada na zdrowego ( a ja mu 5x na dzien dawal ibuprofen bo goraczka stale mu rosla do ponad 38,5) dopiero zmiana antybiotyku pomogla.
          i sensowna na szczescie lekarka w koszalinie, ale ile ja kasy wydalam na leki - to moje.

          czy wybralabym sie 2 x do sanatorium - teraz tak mysle, ze chyba nie.
          lepiej samemu pojechac nad morze.
          tyle samo zaplacisz a dziecko bedzie mialo wieksza korzysc zdecydowanie i nie bedziesz sie uzerac z lekarka ktora uwaza, ze leczenie polega na czekaniu az dziecku przejdzie.
          • uczula Re: Uczula i marigold222!!! 15.06.13, 12:51
            aha i jeszcze no mysmy dostali sanatorium wlasnie na dolne drogi oddechowe (czyli wlasnie pluca_|) bo Michal po przebytym zapaleniu pluc chorowal ciagle :(
            do sierpnia w zasadzie

            tran nalezy podawac ciagle - to dziala w sposob taki wlasnie, wiesz mi sie Michal rozchorowal jak sie zdarzylo ze mial 2 tygodnie bez takich wspomagaczy kasy nie mialam zeby kupic.
            wiec mysle, ze to daje jakis efekt, no i jeszcze mysmy chodzili do groty solnej. i tez wtedy zaliczylismy przerwe.

            teraz mamy banki ( jak cos sie dzieje a nie ma goraczki) immunaron, albo bioaron C ( na zmiane) albo podobny syrop (podae ciagle ale zmieniam)
            i odpukac obywa sie bez antybiotykow co jest najwazniejsze, bo antybiotyk najbardziej oslabia a probiotyk podaje w zasadzie stale, kupuje dicoflor.Lekarka mi powiedziala ze z dostepnych na rynku probiotykow sa tylko 3 ktore dziala, a wiecie jakie maja ceny...
            dicoflor jest w granicach 30 zl za 30 kapsulek. ja rozkrecam kapsulke bo Michal ma problem z polykaniem.
            I pomimo 2 antybiotykow na przelomie lutego i marca, w zasadzie chodzi ciagle do przedszkola.
            chyba w kwietniu chorowal ostatni raz. ale tez bez antybiotyku sie udalo.
    • solaris31 Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 15.06.13, 09:18
      ech... cóż Ci poradzić :(

      ja bym tam pisała skierowanie do sanatorium, poczekasz, zobaczysz jak z terminami, dopytaj w swoim NFZ ile się czeka. u nas ponad rok, więc pora idealna na składanie wniosku.

      ja sobie chwalę sanatorium, byłam ze starszą 2 razy, bo wciąż chorowała. wypoczywaliśmy, oddychaliśmy - no i nie jest tak, że dla dzieci tylko inhalacja i inne bzdury. to zależy od lekarza i od sanatorium. moja E. dostawała okłady borowinowe / boska rzecz na chore zatoki na przykład - sama sobie zafundowałam borowinkę na kregosłup ;) /, kąpiele mineralne, gdzie siedzieliśmy w wannie dużo dłużej niż przewidziane 10 minut, no i inhalacje - ale indywidualne, nie w zbiorowisku dzieci. do tego ćwiczenia, lapmy, inne bajerki, które już na nas takiego dobrego wrażenia nie zrobiły ;)

      byliśmy w sanatorium ambulatoryjnie - nie mieszkaliśmy w samym sanatorium, ale na mieście - po to, żeby się odseparować od innych dzieci, które faktycznie czasem mocno chorują. zabiegi refundowane przez NFZ.

      poza sanatorium przyjrzałabym się jednak oskrzelom i płucom - skoro wciąz dziecko łapie takie infekcje, to może jednak jest jakaś forma nadreaktywności. czy kaszel jest świszczący? czy lekarz słyszy spastykę w osłuchu? jeśli tak, masz do czynienia ze wstępem do astmy. miałam podobny kłopot z młodszą. astma na tle alergicznym, nadreaktywnośc, przy byle katarku spastyka.

      młodej bardzo pomógł nebulizator - inhalowałam ją solą przez wiele miesięcy, przy każdej infekcji. do tego doszły kłopoty z migdałami - dziwiłam się, ale lekarze na klinice mówili, że przejdzie jej spastyka po usunięciu migdała 3, i zmiejszeniu bocznych. i tak się stało! jak dziadostwo odrosło, spastyki wróciły. jak wiecie, młoda jest po 2 zabiegu, i dzisiaj mam spokój.

      szczepionki? ja nie polecam. dlaczego? bo działają na bakterie, a zdecydowaną większość infekcji, nawet tych poważniejszych, wywołują jednak wirusy. jeśli infekcje sa pochodzenia bakteryjnego, co można łatwo sprawdzić, to wtedy robi się wymaz, określa, co jest przyczyną i ewentualnie działa.

      podanie szczepionki to nie podanie witaminki - szczepionki uodparniające jednak ingerują w system immunologiczny dziecka. trzeba z tym uważać. u mnie szczepionka i kuracja echinaceą / bardzo intensywna mówiąc nawiasem/, zdaniem lekarza jest odpowiedzialna za wywołanie hashimoto.

      polecam raczej miód, czosnek, aloes, czarny bez - to można dać bez wahania. zbadaj 3 migdał / nie tylko boczne/, no i zaopatrz się w nebulizator - naprawdę jest to bardzo skuteczne.
      • uczula Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 15.06.13, 12:59
        Kazde dziecko inne :)
        nam migdaly nie przerosly.
        nie ma podstaw do wyciecia.
        u nas jest tak, ze jezeli nawet infekcja byla wirusowa, to 3 dni i katar sie robil zielony, co oznacza nadkazenie bakteryjne.
        Teraz w zasadzie juz po jednym dniu juz katar jest zolto zielony :(
        inhalacje jakos nie bardzo wierze (mamy nebulizator) ale wyczyszcznie nosa jest wazne, a inhalacje pomagaja bo rozwadniaja wydzieline, takze jak lekarka zaleci to sie inhalujemy.
        ja jeszcze w czasie kataru daje takie krople (na alkoholu) na rozluznienie tej wydzieliny, bo ostatnio Michalowi katar nie splywa a blokuje sie zatokach i zatyka ( co jest uciazliwe w nocy zwlaszcza).
        nam one pomagaja - zapomnialam nazwy, tanie nie sa. 30 zl za butelke :(
        no i mam jeszcze mucosolvan do inhalacji i on nam tez pomaga.
        Aha - z sanatorium mozna zrezygnowac albo przesunac termin. jesli ci nie odpowiada - np ty zachorujesz, pamietaj o tym , ja pojechalam wlasciwie chora do sanatorium i to tez byl blad.
        trzeba bylo napisac pismo i przesunac termin.
        • solaris31 Re: po mam chorowitków!!!! pomocy 15.06.13, 14:40
          pewnie że nie każdemu dziecku migdały przerastają, ale sprawdzić i ewentualnie wykluczyć trzeba, własnie po to, żeby szukać dalej.

          nam też się infekcje nadkażały, ale jest jednak różnica między nadkażaniem a infekcją stricte bakteryjną typu na przykład angina. każdy z nas nosi w sobie bakterie, dopóki organizm mocniejszy, to siedzą cicho, a jak słabszy, to się wpada w błędne koło nadkażeń.

          dodam jeszcze jedną ważną rzecz, o której dowiedziałam się późno, dla Elki za późno - nie każdy katar zielony jest nadkażeniem bakteryjnym !!! jak to gdzieś na forum przeczytałam, to stwierdziłam, że to niemożliwe, bo skoro był śluzowaty, a robi się zielony i zatyka wszystko, no to musi być nadkażenie, i że osoba, która to napisała nie ma pojęcia o czym pisze. i się bardzo myliłam ;)

          spokoju mi to nie dawało, kiedyś zrobiłam wymaz z takiego wiecznie zielonego paskudnego kataru - nadkażenia nie było. obecność bakterii owszem, była, ale nie w stopniu, który wskazywałby na nadkażenie. napisane jak byk - obecnośc bakterii takich i takich, w stopniu fizjologicznym - czyli bez namnażania. dowód nr dwa - przed zabiegiem Eli robiono wszystkie badania, pełną morfologię z CRP, badaniami krzepiliwości, rozmazami i innymi cudami - wyniki były dobre, mimo, że od 3 miesięcy chodziła z zielonym glutem po pas.

          nie każdy katar zielony jest więc nadkażeniem bakteryjnym.

          dużo czytałam o odporności jak mi dziewczyny chorowały. wiele osób pisało, że dzieci często chorujące są nosicielami różnego typu pneumokoków. jeśli z badan wychodzil konkretny typ, na który działał prevenar,to po zaszczepieniu był spokój.

          warto więc robić wymazy, nawet, jeśli lekarze niechętni. ja swoje wymazy robiłam prywatnie, nigdy nie dostałam skierowania. ale było warto, bo dzięki wymazom w końcu po 2 latach zaczęliśmy walczyć z konkretną bakterią, a Emilka nie miała podawanych antybiotyków przy każdej infekcji.

          przy infekcji dolnych dróg dostała antybityk raz - przy zapaleniu płuc, jak miała 8 miesięcy i ledwo co przeżyła / pneumokok/. potem każda infekcję dolnych dróg leczyliśmy inhalacjami, lekami wziewnymi , bańkami i oklepywaniem. czasem musiałam włączyć sterydy w nieco większej dawce.

          myślę sobie jeszcze , że nie zaszkodzi też pomyśleć o robalach, one nie dość, że jadą po organizmie, to często dają objawy oskrzelowe, podobne do alergii. oczywiście, robale nie są odpowiedzialne za infekcję wirusową czy nadkażenie, ale osłabiają organizm, a to na pewno sprzyja spadkom odporności.

          jeśli jest tak źle, no to trzeba dziecko zabrać z przedszkola na jakiś czas, dac mu odpocząć, i może poszukać poradni leczenia zaburzeń odporności. są takie instytucje w większych miastach, warto się przejechać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka