paris4
27.11.13, 08:47
dla mnie porażkami na całej linii są
Marry Poppins - bardzo lubiana przeze mnie w dzieciństwie i dziś kończę czytać Młodym Gniewnym i czuję wielką ulgę z tej okazji i kolejnych części czytać na pewno nie będę - za co ja kiedyś tę Mary całą tak lubiłam to nie wiem
Dzieci z Bullerbyn - moje dzieci zachwycone ja się męczyłam, co chwilę mi coś zgrzytało choć było parę fajnych momentów
"Karolcia" - o matko z córką jak można tak ciekawy temat tak zmasakrować, no ziew! :)
"Doktor Dolittle" uwielbiany przeze mnie w dzieciństwie, też tak niekoniecznie teraz
No i "Przygody Mikołajka" - mato święta - czy można w ogóle za coś polubić tą książkę?
na razie nic mi do głowy więcej nie przychodzi ciekawa jestem waszych doświadczeń
Hitem póki co jest za to powrót do "Niekończącej się opowieści" - jesteśmy w połowie grubego tomiszcza i wszyscy obgryzamy paluchy co będzie dalej. "Pippi" rewelacja. "Muminki" jest szał :) "Czarnoksiężnik z krainy Oz" - super. "Pinokio" w pełnej oryginalnej wersji, "Akademia Pana Kleksa"