Dodaj do ulubionych

Nieudane i udane powroty do starych książek

27.11.13, 08:47
dla mnie porażkami na całej linii są
Marry Poppins - bardzo lubiana przeze mnie w dzieciństwie i dziś kończę czytać Młodym Gniewnym i czuję wielką ulgę z tej okazji i kolejnych części czytać na pewno nie będę - za co ja kiedyś tę Mary całą tak lubiłam to nie wiem
Dzieci z Bullerbyn - moje dzieci zachwycone ja się męczyłam, co chwilę mi coś zgrzytało choć było parę fajnych momentów
"Karolcia" - o matko z córką jak można tak ciekawy temat tak zmasakrować, no ziew! :)
"Doktor Dolittle" uwielbiany przeze mnie w dzieciństwie, też tak niekoniecznie teraz
No i "Przygody Mikołajka" - mato święta - czy można w ogóle za coś polubić tą książkę?
na razie nic mi do głowy więcej nie przychodzi ciekawa jestem waszych doświadczeń


Hitem póki co jest za to powrót do "Niekończącej się opowieści" - jesteśmy w połowie grubego tomiszcza i wszyscy obgryzamy paluchy co będzie dalej. "Pippi" rewelacja. "Muminki" jest szał :) "Czarnoksiężnik z krainy Oz" - super. "Pinokio" w pełnej oryginalnej wersji, "Akademia Pana Kleksa"
Obserwuj wątek
    • zurawina100 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 27.11.13, 20:29
      paris4 napisała:
      No i "Przygody Mikołajka" - mato święta - czy można w ogóle za coś polubić tą k
      > siążkę?

      Można, my czytamy, słuchamy i oglądamy. Lubimy, po prostu.
      • paris4 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 27.11.13, 21:02
        No ja się nie doszukałam ani jednej postaci którą da się lubić - za to mnóstwo złośliwości, utrudniania sobie wzajemnie życia, przykrych sytuacji, dziwna relacja rodzice-dziecko. Jakoś nie moje klimaty, nie czuję tego typu humoru.
    • olcia.kaktus Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 27.11.13, 21:52
      Dla mnie Pan Kleks w różnych odsłonach jest koszmarem i beznadzieją, a pamiętam kiedyś był hitem.
    • smolineczka Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 28.11.13, 10:29
      jeśli chodzi o mnie, zawsze lubiłam Astrid Lindgren, a kiedy moja córka słuchała audiobooka "Dzieci z Bullerbyn" w wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej, słuchałam razem z nią. Marry Poppins też lubię. "Muminków" przeczytałyśmy wzdłuż i wszerz, "Pinokio" czytałyśmy kilka razy, do "Czarnoksiężnika" wracamy co jakiś czas, a teraz akurat czytamy "Dorotę u Króla Gnomów". "Niekończącej się historii" nie czytałyśmy, bo Marysi nie za bardzo spodobał się film, zresztą tak samo nie chce oglądać filmu "Dzieci z Bullerbin". z tego wszystkiego, o czym piszesz, jedynie Pippi mnie dorosłą trochę rozczarowała, ale mówię o filmie, nie o książce
      • paris4 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 28.11.13, 11:52
        Oj bo film "Niekończąca się historia" jest strasznie hardcorowy, książka to zupełnie inna historia, o filmie moje dzieci jeszcze długo nie usłyszą - scenę kiedy bagno pochłania Atraksa pamiętam z dzieciństwa do dziś - masakra.
        • ridibunda Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 28.11.13, 17:20
          Dzieci z Bullerbyn - kiedyś bardzo mi się podobało, teraz czytam młodej, podoba się nam obydwu.
          Karolcia - mam odczucia podobne do Twoich.
          Czytam jej teraz Jacek, Wacek i Pankracek - kiedyś bardzo lubiłam, teraz trudno mi to strawić.
          Mikołajka uwielbiam - oczywiście te stare, oryginalne, bo te nowe to szmira. Pamiętam, że był w odcinkach w moim podręczniku do polskiego w 2 czy w 3 klasie - szukałam tych fragmentów i czytałam zaraz po tym jak dostałam nową książkę. Tylko, że teraz uważam, że Mikołajki to nie są książki dla dzieci, i swoim to się wręcz boję ich podsunąć - a nuż zaczną naśladować...
          Muszę spróbować z doktorem Dolittle, ciekawe jak będę to odbierać...
    • lipiec_2007 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 28.11.13, 22:16
      Nieudanym powrotem była dla mnie Oto jest Kasia, w dzieciństwie wyczytana po kilka razy od lewej do prawej. Jaka ona jest irytujące teraz:) no i przygody Filonka Bezogonka.
      • lucy_cu Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 09:14
        Doktor Dolittle też mi już nie podchodzi. I chyba jedynie on. Aaa, nie, Pan Kleks też.
        Do reszty wracam z przyjemnością. Ja nawet hobbystycznie kupuję w antykwariatach stare wydania, te z czasów mojego dzieciństwa. Wzruszające są takie powroty, te same czcionki, te same ilustracje, nie tylko ta sama treść. A Mikołajek jest super, z racji właśnie swoje autentycznej niepoprawności politycznej. ;) Dzieci nie są głupie, tak jak wilk od Czerwonego Kapturka ich nie zabija, tak samo Mikołajek nie sprowadza na złą drogę. :)
        • paris4 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 11:35
          nie no jasne ja rozumiem, że Mikołajek nie sprowadza na złą drogę :) ja tylko uważam, że wszystkie postaci tam są wybitnie antypatyczne i nie dające się polubić :) stąd dla mnie przyjemność czytania żadna
          • leluchow Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 12:29
            U nas Mikołajek ma podstawową zalete - duzy druk co dla mojego dyslektyka jest wielka zachetą. U nas porazka to Muminki i dr D.
            • gismol77 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 13:57
              no moje największe rozczarowanie to Oto jest Kasia. dramat po prostu. a to w dalszym ciągu jest lektura szkolna. Nina nie mogła się nadziwić, dlaczego nikt 9 letniej Kasi nie powiedział, że będzie mieć rodzenstwo, dlaczego tata głównie czyta gazetę i pali papierosy i to przy dzieciach, a mama wykonuje wszystkie obowiązki domowe i jeszcze kilka zdziwień było.
              ja nie wiem jak można książkę z lat 50 ubiegłego stulecia wpisywać do kanonu lektur dla 9 latków, bez wprowadzenia i nakreślenia tła historyczno - obyczajowego.
              • paris4 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 19:42
                No ale to nie dotyczy tylko tej książki - wiele jest takich "kwiatków" wśród lektur szkolnych.
              • lucy_cu Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 21:38
                Czekajcie, sekundę. Czyli według Was dobra książka dla dzieci to taka, w której rodzice wyznają idee partnersko-równościowe? To faktycznie tylko ostatnia dekada chyba tylko się łapie, góra dwie....Do reszty trzeba wstępu pt " dawniej na świecie żyły biedne, uciśnione kobiety i faceci-tyrani" Waszym zdaniem? Hehe, tu się nam inny wątek kłania znowu. ;)
                A na marginesie- w "Kasi" ojciec nie żył poza rodziną: biegał po aptekach, kupował dzieciom zabawki, przejmował się dziećmi generalnie. A matka pracowała przecież. Postępowa była, żadna tam kura domowa. Niemowlaka zostawiła i pobiegła na zebranie do roboty czy inne tam biznesowe spotkanie, nie pamiętam już dokładnie. Toż w tej książce chodzi o rzeczy odwieczne, one się nie zmieniają- przyjaźń, relacje między rodzeństwem, zazdrość. Po licho tu nakreślanie tła historyczno- obyczajowego? Ja nie twierdzę, że to dzieło wybitne, pełno jest lepszych książek dla dzieci, ale jest całkiem w porządku.
                • gismol77 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 22:03
                  Lucy, ja mówię o odczuciach mojej córki. Ja tez postępowa jestem nienachalnie ale tam główny wątek to przemiana Kasi spowodowana nieoczekiwanym pojawieniem sie siostry. No w obecńych czasach wątek wydumany zupełnie. Wyobrażasz sobie, ze dziewczynki lat 9 nie informujesz, ze będzie miała rodzeństwo? A gdy matka idzie rodzic to mówią jej, ze wyjeżdża na kilka dni i wróci z pięknym prezentem. Kasia wyobraża sobie, ze dostanie filiżanki dla lalek a tu zmęczona mama z "piszczacym tlumoczkiem" w drzwiach staje. No ludzie, toz ona miała pełne prawo sie znarowić.
                  A te obyczajowe kwiatki jak palenie w domu tez rażą, po prostu.
                  • ridibunda Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 22:16
                    Ja zupełnie obok dyskusji o postępie - Oto jest Kasia to książka, która mnie osobiście zdeprawowała. Ja, grzeczna i ułożona dziewczynka zaczęłam się po przeczytaniu tejże fochować i złościć, bo po prostu wcześniej nie wiedziałam, że tak można! Tak więc książki mogą skrzywić psyche dzieci;)
                    Bardzo mi się wtedy ta książka podobała. A potem, kiedyś wróciłam do niej - nuuuuda, panie dzieju, nuuuuda...
                    • lucy_cu Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 22:25
                      Współczesny psycholog by powiedział, że Cię otworzyła na wyrażanie uczuć, Ridibunda. ;))))
                  • lucy_cu Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 22:24
                    Wiem, że to o Twoje córce, ma dziewczyna prawo do własnych spostrzeżeń jako żywo.

                    Ale i dziś dzieci się narowią, kiedy przychodzi rodzeństwo- i nie pomaga głaskanie ciężarnego brzucha matki, oglądanie obrazu usg i tona literatury. Zazdrość to zazdrość, ludzka rzecz jak sam człowiek. To się nie zmieniło. A o to w tej książce chodzi, o dramat dziecka, nie o tło- nasze dywagacje, czy Kasia współcześnie, przygotowana teoretycznie od podstaw, weszłaby gładko w rolę starszej siostry, są w tym momencie od czapy kompletnie. I ta obyczajówka cała też, ona tu sobie jest, bo jest, ale do głównego problemu ma się nijak. Moja córka "Kasię" przeżywała bardzo, współczuła jej jak jasny fiks, kwestie obyczajowe ją nie obeszły kompletnie.
                    • lucy_cu Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 29.11.13, 22:30
                      Trochę odbiegnę od tematu, ale skoro przy literaturze dziecięco-młodzieżowej jesteśmy, to Was zapytam: czy Waszym zdaniem neojezycjadowa Musierowicz to takie zuo maksymalne? Warsztatowo poleciała na pysk, zgodzę się, to kwestia bezdyskusyjna, ale czy uważacie, że przyzwala na przemoc i hołduje niezdrowym relacjom międzyludzkim? I nie nadaje się już dla dzieci? Za cholerę tego zua nie widzę, a podobno jest. Wy widzicie?
                      • ankas4 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 30.11.13, 00:10
                        Hej, dla mnie 'oTO jest Kasia" też nie do przejścia teraz... z wyżej wymienionych powodów...

                        Pan Kleks też nie da rady, ale Muminki czy też Dzieci z Bulerbyn super, nadal fajnie się czyta.
                        Moje dziecko kompletnie nie umie załapać atmosfery Muminków nad czym bardzo ubolewam , bo to ukochani bohaterowie dla mnie! A płytę 'Lato Muminków" kocham nad życie!!! nawet kupiłam sobie dwie płyty Cd jakby mi się czarna płyta zdarła do reszty i z jednym Cd coś się stało:))))

                        Wróciłam ostatnio do Harry Pottera, bo pomyslałam ,ze zacznę go czytać Tymonowi, a że to straszek to wolałam odświeżyć pamięc co tam Harry w pierwszej częsci wyprawia:) i powiem Wam ,ze wpadła, zaczytywałam się Harrym znowu , bo kilka lat temu miałam to samo... a mówiłam ,ze kocham fantasy? kocham i uwielbiam, mam nadzieje,ze moje dziecko pokocha również, ale własnie przez wspomniane lęki nie chce teraz wprowadzać go w ten magiczny świat wróżek, smoków i czarów;)

                        Tymek uwielbia ksiązki podróżnicze, myślałam już o jakiejś poważniejszej literaturze, ale nie chce go też przestraszyć choćby ludojadami, bo teraz przez lekturę(polecam!) 'Afryka Kazika" chce czytać i czytać o przygodach z lwami itp...:)

                        Z poważniejszych lektur mój powrót do 'Nocy i dni" to dosłownie nieprzespane noce i zaczytane dni:) w tych ksiązkach, kiedyś mnie wciągnęła ta lektura a po latach wróciłam do niej i to samo... magiczna jak dla mnie, ale ja uwielbiam ten okres w Polsce więc smakowałam każdy opis , każdą sytuację...
                        • lucy_cu Ankas 30.11.13, 07:55
                          "Nocy i dni", "Chłopów" i "Nad Niemnem" w młodości kijem nie tykałam, tzn przeczytałam, ale z musu i ledwo-ledwo, poziewując z nudów. Wróciłam do nich po trzydziestce i teraz to są moje najukochańsze książki, sięgam po nie bardzo często, całe ustępy umiem na pamięć.
                          • ankas4 Re: Ankas 30.11.13, 23:17
                            NO to widzisz Kochana musimy się wybrać na jakaś podróz sentymentalną;)
                      • olcia.kaktus Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 30.11.13, 15:24
                        Najnowszych książek Musierowicz jeszcze nie czytałam, ale starsze wszystkie i nawet do niektórych wróciłam niedawno tak dla całkowitego odstresowania i powrotu do młodości. Zawsze zalowalam, ze to nie jest lektura, bo w przeciwieństwie do innych obowiązkowych, wciągalam je jedna za drugą. Tego zua nie widzę, nie rozumiem buntów. Nie każda książka misiu być na miarę Nobla w literaturze, żeby było warto poświecić jej trochę czasu.
                        • spodnica_w_kratke Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 30.11.13, 19:16
                          Mikołajka nadal lubię, porykuje ze śmiechu czytając ją młodym;) ze zdumieniem natomiast stwierdziłam, że dalsze części ANi z Zielonego Wzgórza nadal lubię i w trakcie październikowego wypadu w góry z przyjemnością przeczytałam po raz enty i po wielu, wielu latach Rillę ze Złotego Brzegu.
                          Musierowicz uwielbiałam pasjami, odwiezając Poznań z nabożnością udałam się na Roosvelta 5, przejeżdzajac przez Poznań zawsze patrzę w kierunku tej secesyjnej kamienicy itd. Nowe książki sa coraz gorsze, coraz słabsze, a ostatnia McDusia zabiła we mnie chęć oczekiwania na jakikolwiek kolejny tom. Przemoc mnie w niej jakoś nie uderzyła, nomen omen;), bardziej byłam zniesmaczona totalnym brakiem pomysłu, dziwną fabułą i antypatycznymi bohaterami..zadufanymi i monologującymi Borejkami, beznadziejnie poprowadzonym Pyzakiem..no jak nie oni. Po stare tomy sięgam nadal.
                          Oto jest Kasia lubiłam bardzo, ale jeszcze do niej ponownie nie dotarłam,
                          Dzieci z Bullerbyn czytam młodym bez bólu, choć razi mnie gdzieniegdzie język;) ale to już nie tam magia, co 25 lat temu;)
                          Bardzo jestem ciekawa, czy młode polubią Musierowicz lub Anię i co o tych książkach będą sadzić..:)
                      • paris4 Re: Jeżycjada 02.12.13, 08:53
                        Tak Lucy pani tak poleciała warsztatowo że czytam z bólem zębów i wielkim (cotokurnajest) z tyłu głowy. Ale czytam. Nie wiem po co. Bohaterowie są sztampowi, niesympatyczni. Nie widzę tam przemocy, za to widzę jedyną słuszną drogę - ci co nią nie idą są obciachowi i źli. No i nie cierpię ale to od poczatku seniora Borejko. No nie znoszę faceta organicznie.
                        Dla mnie Jeżycjada skończyła się na na Brulionie Bebe (tu pojawia się Bernard :D), no później jeszcze Noelka (bez szału ale i zastrzeżeń), Pulpecja (choć tu już zgrzytało) i Dziecko piątku - te jeszcze ujdą. Potem równia pochyła.
                        I jeszcze między tym całym chłamem perełka - Kalamburka - jedna z moich ulubionych z serii.
                        Tak jak zdarza mi się wracać do Kłamczuchy, Idy Sierpniowej, Szóstej Klepki - to moje ukochane.
                        Bawi mnie nagonka na Musierowicz- żadna to wielka literatura, ot książki dla podlotków a dyskusje jakby o literackiego Nobla szło co najmniej.
    • lee_a Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 30.11.13, 21:31
      Mary Poppins u nas mega porażka, Oto jest Kasia - kiepsko... a jak pomyślę, że to lektura w II czy III klasie to juz w ogóle się boję. Muminki czytałam sobie już sama, więc pewnie miala co najmniej z 10 lat - poczekamy więc jeszcze.
      Teraz hity to Karlsson z dachu, Dzieci z Bullerbyn i Pippi.
      • smolineczka Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 01.12.13, 09:22
        wow, Karlsson z dachu, mój najukochańszy przyjaciel z dzieciństwa! a myślałam, że obecnie nikt oprócz mnie już o nim nie pamięta ;-)
    • kamamama2 Re: Nieudane i udane powroty do starych książek 02.12.13, 09:44
      "oto jest Kasia" to masakra - zgadzam się, że to nie jest książka "na dziś" a jako lektura dla chłopca uffff

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka