Dodaj do ulubionych

kolonie letnie

10.12.14, 07:54
Moja firma chce zorganizować 2-tygodniowe kolonie letnie dla dzieci pracowników, po dofinansowaniu z dwóch źródeł kosztowałoby to nas śmieszne 200 zł...
Opowiedziałam Konradowi o koloniach i zapytałam, czy chce jechać. Podkówkę i drżącą wargę już miał kiedy jeszcze opowiadałam, jak fajnie jest na koloniach ;) Po czym dwie strugi łez puściły mu się z oczu...
No nic, może w przyszłym roku. Albo jeszcze później. Mam nadzieję, że kiedyś do tego dojrzeje.
A potem smucił się do samego pójścia spać i powiedział "ja wiem, że wy chcecie dla mnie dobrze i jest mi smutno, że robię wam przykrość". O rany...
Wiem, że niektóre z lipcowych były już same na różnych wyjazdach, ale czy było jakieś dłużej niż tydzień zupełnie samo, bez starszego rodzeństwa? Tak pytam, z ciekawości.
Ja pojechałam pierwszy raz na kolonie po drugiej klasie, czyli mając 9 lat i tak tęskniłam i płakałam, że po jakichś 11 dniach rodzice zabrali mnie do domu... Tego oczywiście Konradowi nie powiedziałam ;)
Obserwuj wątek
    • klarysa007 Re: kolonie letnie 10.12.14, 08:04
      Do tej pory Marta na samodzielnym wyjeździe nie była tzn. takim z nocowaniem. Ale w tym roku najprawdopodobniej pojedzie na kolonie. Z tym, że będzie to mała kolonia (jeden autokar). Całą kadrę stanowią ludzie, których znam. No i najważniejsze - pojedzie ze swoją przyjaciółką, starszą o dwa lata. Dodatkowo, gdyby było widać, że stres przedwyjazdowy rośnie za wysoko jest opcja żebym jechała jako wychowawca ale o tym powiem jej w ostateczności :P
      Ale wcale się Konradowi nie dziwię, bo gdyby Tuśka miała jechać bez koleżanki to myślę, że nawet sekundy by się nie zastanawiała przed odmową :)
    • alcea3 Re: kolonie letnie 10.12.14, 08:41
      Edyta nie łam się! U mnie byłoby odwrotnie ;) Ja byłabym takim KOnradem :))

      Poruszyłaś ważny wątek dla mnie, bo ja nie wyobrażam sobie Malwy nigdzie samej puszczać, a w moim otoczeniu są dzieci, które same przychodzą i wychodzą ze szkoły (6-7 lat!), które same biegają po podwórku itd.

      Wiem, że na 99% nie pojedzie na zieloną szkołę jeśli będzie w pierwszej klasie. Nie wyobrażam sobie tego....
      • metanira Re: kolonie letnie 10.12.14, 08:54
        Pati, ja go rozumiem bardzo dobrze ;) Tylko wydawało mi się, że on jest trochę inny niż ja, mniej wrażliwy. Ja na te pierwsze kolonie bardzo chciałam jechać, ale okazało się, że rzeczywistość mnie przerosła, mimo, że były tam osoby, które znałam. Nigdy nie wysłałabym Konrada na kolonie wbrew jego woli - to raz. Dwa - nie chciałabym go do kolonii zrazić, liczę, że kiedyś do tego dojrzeje i sam będzie chciał.
        Inna sprawa, że osobiście poczułam ulgę ;) Tak, bałam się, że on będzie chciał jechać, a ja się zamartwię na śmierć ;)
        Koleżanka ma syna w tym samym wieku i też nie wyraził chęci wyjazdu ;) Powiedział jej, że nie był jeszcze nawet na półkoloniach, a ona chce go wysłać na kolonie ;))) Postanowiłyśmy poznać naszych synów - gdyby się polubili i w przyszłym roku temat ponownie wypłynął, może byłoby im łatwiej podjąć decyzję ;)
    • fassollka Re: kolonie letnie 10.12.14, 09:04
      Bruno był już dwa razy na zimowym obozie narciarskim (po tygodniu) i raz na dwutygodniowych koloniach nad morzem. Zawsze jechał też starszy kolega, syn znajomych, który dysponował telefonem komórkowym (Bruno swoje nie ma i jeszcze długo nie będzie miał). Zdarzało mu się popłakiwać, ale przez 95% był radosny i zadowolony. Nie posłałabym go jednak nigdzie, gdybym osobiście i od wielu lat nie znała kadry pedagogicznej na tych obozach. Tak w ciemno, z agencji, posłałbym dopiero chyba na studiach :-))) także doskonale rozumiem Twoje i Konrada obawy.
      • myrtille Re: kolonie letnie 10.12.14, 09:36
        Dla mnie kolonie to trauma. Pierwszy raz pojechałam chyba w 4 klasie i cały czas wyłam, że chcę do domu.
        W 8 pisałam błagalne listy by po mnie przyjechali.
        A przecież sporo moich rówieśników jeździło co roku.
        Myślę, że to zależy od indywidualnych upodobań danego dziecka i tyle.
        Jedni są gotowi mając 6 lat, inni wcale.
        Wiadomo, że jak nie spróbujecie to nie będziecie wiedzieć czy to odpowiednia forma, ale jak dziecko od razu rozedrgane i przerażone to odpuściłabym.
        Albo zasugeruj się tym jak zwykle odnajduje się w jakiś spotkaniach poza domem, wycieczkach, czy sypia u Dziadków, jak na to reaguje etc.
        Ja wiem, że jakbym Amelki zapytała czy chce jechać to już dziś by się pakowała i odliczała dni:)
      • badowimo Re: kolonie letnie 11.12.14, 19:30
        Jagoda też już była na kilku wyjazdach, co prawda ze starszą siostrą, ale to ona- młodsza zniosła ww wyjazdy bezproblemowo:)
        Starsza, choć chodzi często do koleżanek na noc, bywała wiele razy na różnego typu wyjazdach; kolonie, zielona szkoła, etc, zawsze wieczorem był cyrk ( płacz za mamą), typowy lęk separacyjny:(
        Teraz w planach wyjazd na ferie i już się martwię, ale nie o 7 latkę a 9:((
    • lipiec_2007 Re: kolonie letnie 10.12.14, 09:47
      moj syn byl na zielonej szkole - 5 dni I na 10-dniowym letnim obozie. Na oboz wyjechal z kolegami z klasy I jednym z nauczycieli jako opiekunem.
    • effka_81 Re: kolonie letnie 10.12.14, 10:05
      Planujemy wysłać Oliwkę na oboz tematyczny ale czy wyrazi chęć zobaczymy, napewno jechałaby na 12dni ale ze swoją najlepsza koleżanka.
    • smolineczka Re: kolonie letnie 10.12.14, 10:07
      u nas szkoła języka angielskiego ciągle zachęca do różnych wyjazdów połączonych z nauką języka, tańca, jazdy na nartach itd. Marysia kiedyś przyniosła do domu ulotkę i bardzo prosiła o to, żebyśmy pozwolili jej jechać. powiedziałam, że jeśli dowiem się od rodziców jej koleżanki, że też jedzie, to się zastanowię, bo tamta jest bardzie samodzielna i przebojowa i przy niej Marysia czuje się pewniejsza. ale tak naprawdę, to wolałabym opóźnić taki wyjazd, bo wiem, że są proste czynności, które jeszcze sprawiają Marysi problem, tylko ona nie zdaje sobie z tego sprawy. na razie mamy w planach wyjazd na weekend na wieś do dziadków koleżanki, zobaczymy, jak się będzie czuła w całkiem obcym domu z dala od nas
      • ankas4 Re: kolonie letnie 10.12.14, 10:46
        U nas teraz podobne dylematy bo tymek chce jechac na zimowisko, ale raz chce raz nie chce wiec raczej nie pojedzie ,bo to niezdecydowanie duzo mowi o jego przygotowaniu, mysle,ze nie jest jeszcze ggotowy, poza tym przeraza mnie wizja ub!ierania sie w te kombinezony,czapki,szale...wiec pewnie na pierwszy samodzielny wyjazd wybierzemy jednak lato! Mnie zalamuje to ,ze w wiekszosci koloni opiekunami sa mlidzi ludzie kompletnie bez wyobrazni co takie dzieci moga wymyslic, dla mnie dopiero ktos kto sam ma dzieci jest w stanie przewidziec pewne sytuacje, oczywisie tez nie wszytkie ale taki ktos widzi duzo wiecej!
        Teraz tymek zaczal harcerstwo, jest zafascynowany i pewnie na pierwszy wyjazd pojedzie na oboz letni, ale nie wiem czy nie bedziemy wtedy zapobiegawczo gdzies obok tez na wakacja :)
        • aga_junior Re: kolonie letnie 10.12.14, 10:51
          Jedno wiem na pewno Maciuś teraz by za żadne skarby nie pojechał sam ;)
    • kamamama2 Re: kolonie letnie 11.12.14, 13:46
      Mam koleżankę, której córka od 6 roku życia jeżdzi na samodzielne wyjazdy - kolonie i obozy - 2 razy w ciągu wakacji...
      myslę, że niektóre dzieci są bardziej gotowe, niektóre nie na wyjazdy bez rodziców. Starszy był na obozie po 1 klasie, ze swoją panią z judo i z kolegami, których znał, było mu ciężko, ale za rok też pojechał i prawie co wakacje jedzie na obóz jakiś.
      Młodsza na obozie gimnastycznym była w tym roku ze swoją trenerką, koleżankami ... i ze mną. Nie mieszkałam z nią i mamowałam wszystkim dziewczynkom, byłam zdziwiona jak dobrze sobie radzi, na 5 ostatnich dni zostałą sama. Zapowiedziałą, że za rok też jedzie. Tym razem ja już się nie wybieram.
      Na zimowe wyjazdy patrzę trochę krzywo, bo cś nie wierzę, że się dobrze ubiorą, no i bardzo chorowali oboje zawsze, na natrach też nie jeździmy, ale wakacyjne, ze znajomymi dziećmi i kadrą, czemu nie
    • monikaj21 Re: kolonie letnie 13.12.14, 09:46
      Ja rozumiem Twojego syna - byłam dzieckiem nielubiącym kolonii i pierwszy samodzielny wyjazd, który był dla mnie super miałam pod koniec podstawówki :) Tylko że akurat w moim przypadku, to wiem już dziś, była kwestia tego jak mnie w ogóle wychowywano i nastawiano do świata (w domu najlepiej, a jak coś się stanie, bla bla bla).
      Z moich dzieci Jasiek (lipcowy) jest podobny do mnie z charakteru / wrażliwości. Tylko, że on ma to szczęście, że:
      1.Ma starszą siostrę, która jest totalną wariatką jeśli chodzi o samodzielność praktycznie od urodzenia ;), pewnie jak by mogła to by w wieku 2 lat jeździła na kolonie, na 2 tygodniowym obozie była w wieku 7 lat, na 3 tygodniowy jako 8 latka. I nie były to kolonie w ośrodku, w wygodnych warunkach, tylko w lesie bez prądu, z latryną i myciem się w jeziorze. Jasiek więc wyrósł w przekonaniu, że takie wyjazdy to norma.
      2.Ma nas, a my wiedząc jaki jest (wrażliwy, strachliwy) staramy się od początku budować w nim pozytywny stosunek do świata, nowości, bo wiemy, że nie ma tego w sobie (po mamusi ;) No i w ogóle taką kulturę 'pozadomową' budowaliśmy -jeździł do dziadków na tydzień dopóki chciał (teraz już nie chce bez rodzeństwa, więc teraz już sam nie jeździ), nocowali u nas różni koledzy, a on u nich (dziś go nie ma bo nocował u kolegi z klasy i wraca wieczorem)
      3.Miał przedszkole - i nie wiem czy ty nie było w temacie wyjazdów najważniejsze. Jaś był w wieku 5 i 6 lat na zielonych przedszkolach (po 5 dni). Te wyjazdy, ze swoją grupą, z paniami i masą atrakcji były dla niego okazją do przekonania się, że to jedna z najlepszych rzeczy, jaka go może spotkać.
      Tak więc mimo obaw, że Jaś do 18 roku życia nie zdecyduje się na wyjazd (był przyklejony do nas od małego i już mieliśmy taką wizję :) udało nam się w nim zbudować taką pewność siebie, która mu na to pozwala i on ciągle chce jechać. Co prawda nad mu się zdarzają takie ataki ze strony jego wrażliwości, że potrafi się rozpłakać pakując się na noc do swoich najlepszych przyjaciół. Pytam: co się stało? J: smutno mi Dlaczego: Bo chcę być u chłopaków, ale nie chcę was zostawiać bo was tak kocham. Ale ostatecznie i tak decyduje się na wyjazd.
      Gdyby Jasiek nie chciał jechać na kolonie, na pewno bym go nie namawiała na siłę. Tym bardziej nie wysłałabym go na pierwszy wyjazd na 'jakieś' kolonie i to jeszcze na 2 tygodnie.

      Jeśli chcesz Konrada zachęcić do wyjazdów to w raczej w inny sposób - na początek krótki wyjazd / wyjazdy, z dobrymi kolegami, w miejsce i ludźmi, których jesteś pewna, a potem być może będzie już sam chciał podbijać świat. A jeśli nie to trudno - przecież nie każdy musi :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka