Dodaj do ulubionych

historia ze szpitalem brodnowskim w tle

12.06.07, 10:05
Mialam wczoraj zajecia w szkole rodzenia. Okazalo sie ze jedna z kobiet
uczeszczajacych na kurs urodzila przedwczoraj,w niedziele, w 33 tc. Na te
wczorajsze zajecia przyszedl jej mąż, poniewaz wczorajsze lekcje dotyczyly
przygotowan na przyjecie noworodka w domu oraz opieki nad noworodkiem
(ubieranie, rozbieranie, kapanie, wszelkie te higieniczne czynnosci etc) -
swoja drogą dobrze swiadczy o tym mezczyznie, ze pomimo emocji i przezyc
chcial sie jak najwiecej nauczyc.
Ale ja nie o tym chcialam. Tej kobiecie odeszly wody plodowe ok polnocy,
najblizej mieli do szpitala brodnowskiego i tam tez szybko sie zglosili.
Najpierw czekali pol godziny na zjawienie sie lekarza w izbie przyjec, na
krzeselku pod scianą. Po pojawieniu sie lekarza podlaczono kobiete do ktg i
tak lezala sobie ok 2 godzin, lekarz przyszedl i powiedzial, ze porodu raczej
za szybko nie bedzie, skurczy nie ma, ze maz spokojnie moze jechac po jakies
tam rzeczy do domu. No i 5 minut po wyjsciu tego mezczyzny zaczal sie porod,
gdy wrocil bylo po wszystkim. Ten mezczyzna narzekal jeszcze na to, ze lekarz
byl obcokrajowcem, z ktorym trudno bylo sie porozumiec w miare poprawna
polszczyzna. No ale informacji zawsze mogla udzielic polozna, lekarz nie jest
w sumie od konwersacji...

Stanowczo odradzal ten szpital, ze wzgledu na warunki - w lazienkach nie ma
cieplej wody ani mydla. Nie wiem, jak kobiety maja sie umyc po porodzie w
zimnej wodzie... Wszystko musial kupic - pieluszki, chusteczki, nawet lek
wspomagajacy rozwoj pecherzykow plucnych u dziecka i antybiotyk przeciwko
paciorkowcowi. Pielegniarka kazala mu jechac do domu zeby wygotowac smoczek,
z jakiegos powodu nie mogla tego zrobic w szpitalu.
Mowil tez ze sam szpital estetycznie nie wyglada najlepiej. Gierek wyglada z
kazdego kąta, spod kazdego łozka. A do tego bardzo malo personelu na oddziale.

Ogolnie dzieciatko, poza wspomaganiem oddychania, ma sie dobrze czyli
najwazniejszą role szpital wypelnil.

Wiem, ze sa wsrod nas osoby, ktore wybraly ten szpital. Nie chce tym watkiem
wzbudzac jakichs niezdrowych sensacji, po prostu chce przekazac to, czego
doswiadczyli Ci mlodzi rodzice w dosyc trudnej sytuacji i jakie sa ich
wrazenia.
Obserwuj wątek
    • edzia.79 Re: malenkie 12.06.07, 10:58
      AAAAAAAAAAAAAAAA
      ja wybralam ten szpital aaaaaaaaaaa

      kurcze czytalas wczesniej jak mnie potraktowali na ktg????
      no jestem w szoku,bo myslalam ze trafilam tylko na jakas zolze.
      w 26tc jak bylam z plaminiem wynioslam dobre wrazenia,wszyscy byli mili i zangazowani.
      Szpital strajkuje i pewnie dlatego nie ma personelu i tego sie obawialam ze nie bedzie komu podejmowac decyzje w sprawie komplikacji.
      Na forum:SZPITALE czytalam duzo dobrych opini o nim,no ale tez duzo dobrego pisza o Praskim z czym ja sie nie zgadzam.

      O matko to gdzie ja mam rodzic,moze Inflancka????
      wczesniej rodzilam na Karowej ale teraz to nie ma szans zeby tam sie dostac
      A ty gdzie bedziesz rodzila??
      • malenkie7 Re: malenkie 12.06.07, 11:57
        Ja zamierzam rodzic w Wyszkowie (taka sama droga od nas z Radzymina do Warszawy
        i Wyszkowa, no moze do Wyszkowa jakies 5 km dalej). Ale nie w szpitalu
        wyszkowskim, a w malej klinice Gin-Med.

        Co do Inflanckiej - gdy lezalam tam na samym poczatku ciazy, akurat remontowano
        oddzial noworodkowy, tak wiec na pewno sa tam przyzwoite warunki. Kolezanka
        mojej siostry rodzila na Inflanckiej jakies 2 tygodnie temu - odeslano ją z
        Karowej - i chwalila sobie ten szpital, zwlaszcza, ze przyjeto ja "z ulicy",
        bez zadnych problemow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka