Dodaj do ulubionych

A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony)

17.06.07, 09:25
Ja sobie wyobrażacie pierwsze dni "po"?
Bo mnie się przewijają takie przesłodzone, sielankowe obrazki: leżę sobie z
dzieckiem przy piersi, mąż serwuje przysmaki, rozanielone straszaki adorują
siostrzyczkę, wiatr porusza delikatnie moimi ulubionymi tęczowymi firankami,
na stole stoi wielki bukiet pachnącego groszku....Spokój, radość, szczęście...
Na serio tak mi się we łbie roi...;-)
Najlepsze jest to, że mam świadomość, iż Tereska może się okazać rekordowym
wrzaskunem, starsze dzieci mogą być zwyczajnie wkurzone, że chwilowo nie idę
z nimi na całodzienną wyprawę gdzieś_daleko, mąż na 99% od razu będzie musiał
wracać do pracy, pachnieć w domu będzie, ale oliwką i noworodkową kupką
itd. ;-PPPP

Wybiegacie myślami w te dni po powrocie ze szpitala?
Obserwuj wątek
    • gismol77 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 09:43
      no wizja przepiekna :) grauluje weny. ja sie zastanawialam tylko jeszcze nie
      wiem jaki bedzie stan osobowy w mej rodzinie w dniu urodzin dzieciatka. moi
      rodzice wybieraja sie na wakacje na ktore chca wziac Nine, maz moze byc na
      drugim krancu Polski, siostra wlasnie poleciala do Londynu, takze na pewno to
      bede ja i moje słodkie malenstwo a moze jak to napisalas rekordowy wrzaskun.
      swoja droga, kiedy Lucynka zamienila sie w Tereseke?
      • lucy_cu Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 09:47
        Ważne, że będziesz Ty i Maluch- to podstawa! Reszta towarzystwa to już tylko
        tło! ;-D
        Lucynkę mi mąż w rezultacie storpedował- a że Tereska "podchodzi" nam obojgu,
        na ten moment obowiązuje to właśnie imię. ;-)
        • edzia.79 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 09:59
          Lucy no naprawde jestes niepoprawna optymistka,az sie usmialam kontrastujac twoja wizje z moja :)

          U mnie niestety mniej sielankowo...
          siedze w domu w potwornym goracu przez caly dzien i czekam na wieczor zeby wyjsc na spacer,starszak sie nudzi i ciagle cos chce ode mnie,maluch wreszczy a jak juz usnie i ja bym mogla chwilke przysnac to akurat syn zechce pic,jesc,bawic sie,czytac ksiazke i nie wiem co tam jesze.Maz w pracy nie bedzie mial wolnego,siostra w pracy,babcie tak samo.Nawet gdyby babcie nie pracowaly to nie sa tak domyslne zeby zabra starszaka z domu tylko przyjada,posiedza a ja bede musiala jeszcze latac i robic kawe.najgorsze ze bede zabardzo ambitna i bede chiala miec posprzatane i ugotowane.a najlepsze w tym wszystkim jest to ze to nie jest moja wizja tylko tak bedzie :(
          Ech istna sielanka...
          • lucy_cu Hehe, Edzia, nic sie nie przejmuj 17.06.07, 10:12
            U nas najpewniej też na sielankę nie będzie miejsca i czasu- dzieci dużo,
            mieszkanie mikroskopijne, mąż w robocie, zero babek/ciotek pomagających (ale
            może to i dobrze?), do tego budowa domu (trzeba będzie przecież rzucać okiem na
            to, co panowie górale będą robić...).
            Ale tak miło pomarzyć o tych groszkach, firankach i spokoju, heh...;-PPPP
            • edzia.79 Re: Lucy 17.06.07, 10:17
              no firanki sa najlepsze hihi i kwiaty na stole,,,
              ja raczej widze syf w mieszkaniu i drace sie dzieci hihihi
        • gismol77 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 10:01
          ja zapamietalam Cie własciwie od pocztaku wlasnie dzieki Lucynce, zreszta imiona
          pozstalych dzieci tez bardzo mi sie podobaja. Terseka tez b. ładne, nawet sie
          zastanawialam ale moj maz wlasnei Tereske storpedowal jak zreszta wiele innych
          moich propozycji. u nas bedzie chyba Lilla i na drugie uparlam sie by miala
          Nadzieja skoro nie moze miec na piewrsze.a co tak sobie poszaleje.
          • lucy_cu Gismol 17.06.07, 10:17
            O, Lilla, jak ładnie...:-)
            Jak "Rilla ze Złotego Brzegu"....
            "Lilla Weneda"...

            Z drugim imieniem faktycznie sobie można szaleć, czemu nie. :-)
            • edzia.79 Re: Lucy 17.06.07, 10:18
              tez czytalam "Rille ze zlotego brzegu" :)
              • lucy_cu Re: Lucy 17.06.07, 10:28
                :-)
                Chyba wygrzebię te wszystkie "Anie" i "Rille" tudzież "Emilki ze Srebrnego
                Nowiu"- taka wyciszająca lekturka przedporodowa, wspomagacz nospy...;-)))
                Może też sobie zafunduj taki seans lekturowy?
                • edzia.79 Re: Lucy 17.06.07, 10:36
                  ostanio czytalam "Cien Wuatru"-super kesiazka,polecam
                  teraz czytam "Inny swiat" Herlinga,o wojnie i wiezieniach,nie bardzo wycisza skurcze ale musze przeczytac przez wakacje
                  • gismol77 oj edzia 17.06.07, 13:33
                    niezla lekture sobie zafundowalas na przedporodowe dni :)
                    • modeko Re: oj edzia 17.06.07, 16:17
                      a ja lubie leciutka lekturke i czytam sobie 23 tom Saga Grzech Pierworodny-
                      wciągająca POLECAM
    • ingapol Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 09:58
      ja sielanki niestety nie widzę!
      mąż w pracy od 7 do 19 (na szczęscie ostatnio wpada na śniadanie i obiad w
      międzyczasie :-) )
      moja mama ma zaplanowaną na 9.07 operację tarczycy więc też pomocy raczej nie
      będe miała
      dobrze że pies nie lubi upału i potulnie siedzi w domu przez większość dnia
      więc widzę siebie tylko z małą !!! znając mnie to na poczatku się załamę że nie
      potrafię dzieckiem sie opiekować (niestety nie bardzo miałam doczynienia z
      małymi dziecmi- co najwyżej popatrzyłam sobie na dzieci brata- nigdy nie brałam
      na ręcę bo się bałam że skrzywdzę :)
      • lucy_cu Inga 17.06.07, 10:19
        Wiesz co? Czasem wbrew pozorom lepiej jest być zdaną tylko na siebie- szybciej
        wszystko poogarniasz, bo po prostu będziesz musiała. Nie martw się. :-)
        I dużo zdrowia dla Mamy!
        • ingapol Re: Inga 17.06.07, 10:39
          dziękuję, przekażę, dziś się do niej własnie wybieram
    • ania_f1 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 10:08
      Lucy - fajna wizja, oby chociaż część sie sprawdziła:-)

      U mnie wizja podobna do tego co napisała Edzia, do tego zjawi się
      pewnie "ukochana" szwagierka zaraz jak tylko ze szpitala wrócę i będzie mnie
      wkurzac. Po cichu mam tylko nadzieję, że mały okaże się mniejszym krzykaczem
      niż Piotruś, ostatnio stwierdziliśmy z mężem, że gorzej chyba już byc nie może:-
      ) bo Piotruś dał nam nieźle popalic, teraz może byc już tylko lepiej:-)
      • lucy_cu Ania :-) 17.06.07, 10:25
        Myślę, że Tereska da nam popalić za całą czwórkę. Na tej samej zasadzie, jak Wy
        dostaliście już wycisk przy Piotrusiu i choćby statystycznie wypadałoby, żeby
        drugi Maluch był spokojniutki- u nas może być tylko gorzej, bo aż trójka dzieci
        była naprawdę bezproblemowa....Czwarty raz mieć aż takiego farta?!?
        Pomocyyyy, ja się boję! ;-)
        • mynia0 Re: Ania :-) 17.06.07, 10:30
          :) jak dobrze poprawić sobie humor z samego rana ;)

          no ja to wszystko na czarno widzę.. moja trzylatka zazdrosna o rywalkę, ja
          ledwo żywa po cięciu, do tego wściekłe upały.. zyć , nie umierać :)

          ale na pewno w końcu będe sprawniejsza fizycznie, niz teraz - a to bardzo
          pocieszająca kwestia :)))
    • malenkie7 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 11:51
      Tak sobie marze, ze po powrocie do domu nie bede czula tych upierdliwych
      dolegliwosci jak dretwienie rak w nocy czy skurcze... Ze z dzieckiem bedzie
      dobrze, wiec obecny niepokoj ulotni sie na amen. Marze sobie, ze po porodzie
      nie bede jakos potwornie obolala, ze szwy beda sie dobrze goic, ze bede
      spokojna, a opieka nad pierwszym dzieckiem nie bedzie stresujaca...

      A teraz wracam na ziemie i co? I mysle, ze po porodzie bedzie niezla jazda -
      stres, zmeczenie, inne dolegliwosci, rownie upierdliwe. Ale i tak chce juz
      urodzic!!!
    • gdynianka_11 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 12:55
      Dziewczyny! Gratuluję wyobraźni, szczególnie tym, które będą rodzić pierwszy
      raz. Mnie jakoś fantazja kompletnie się stępiła i naprawde w ogóle nie potrafię
      sobie nawet wyobrazić co mnie czeka. A najbardziej nie mogę ogarnąć tego, że
      już tak niedlugo będzie z nami córeczka, z jednej strony wiem, że tak będzie i
      nie mogę się doczekać, ale jednocześnie to jest dla mnie wciąż nierealne. Czy
      ktoś też tak ma, czy tylko ja jestem jakaś dziwna?
    • borowka78 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 13:24
      lucy_cu napisała:

      > Ja sobie wyobrażacie pierwsze dni "po"?
      staram się nie myslec i nie nastawiac, ze bedzie piknie, bo pewnie
      rzeczywistosc mnie przerosnie...

      mąż na 99% od razu będzie musiał
      > wracać do pracy, pachnieć w domu będzie, ale oliwką i noworodkową kupką
      > itd. ;-PPPP
      taka wersja jest bliska moim wyobrazeniam:-)
      >
      • nika1201 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 15:03
        A mnie już na zapas martwi wiele rzeczy, dzisiaj na TVN była rozmowa o sepsie i
        już myślę o szczepieniach
    • ja-goda1 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 16:01
      Też tak mam Lucy, ja zawsze kręcę takie filmy i choc zwykle rzeczywistośc jest
      zupełnie inna to ani myślę przestac.
      Ja widzę to tak: pogoda piękna letnia (lubię upały, serio), czyste niebo, ja
      leżę sobie na łóżku w sypialni z maluszkiem i zachwyconym Mikołajem. Filip ma
      oczka podobne do taty i do Mikołaja - lekko skośne i bardzo ciemne, leży sobie
      grzeczniutko zapatrzony w mamę, czas od czasu domagając się cyca, którego
      bezbłędnie opanował od chwili pojawienia się na świecie. W domu pięknie
      pachnie-niemowlakiem, świeżym praniem i pełnią lata.
      Tak będzie, na pewno...albo zupełnie inaczej, ale też fajnie:)

      Pozdrawiam, Aga
      • modeko Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 16:25
        a ja mam inna wersje i ona sie sprawdzi. Obok mieszka tesciowa, ktora zajmie sie
        Karolcia a ja bede sobie w domciu spac smacznie z Filipkiem. Jak nie bede miala
        sily to zaniose pranie do prasowania siostrze meza. A jak juz bedzie lepiej to
        pojade do bede sobie jezdzic do mojej mamy, ktora juz od 14.00 bedzie w domu i
        bede mogla sobie zrobic spokojnie zakupy z dziecmi. Maz bedzie musial wieczorami
        odkurzyc, a na obiadek bedzie chodzil ze starsza corcia do Mamusi( ktora i tak
        nic nie robi).

        Takze zamierzam wykorzystac tesciowa na maxa. :)

        Pozdrawiam
    • metanira Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 20:03
      To moje pierwsze dziecko i ja sobie nic nie wyobrażam, bo po prostu nie mam
      pojęcia, jak to może być ;) Ja tylko mam nadzieję... że synek będzie zdrowy i w
      miarę spokojny, że nie będę za bardzo obolała, że będę potrafiła się nim
      opiekować i prawidłowo karmić piersią. Z takich cud-wyobrażeń to mam tylko
      jedno: śpiący wyrozbierany maluszek w wózku na spacerze w letni słoneczny dzień,
      a wózek pcham ja i ewentualnie jego tatuś :)
    • a.l.a.s.k.a77 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 20:39
      Wiesz lucy_cu ja też myślę o tym wszystkim jako o cudownej sielance:))) Wczoraj
      nawet mówiłam mężowi, że cały czas kiedy myślę jak to będzie to wydaje mi się,
      że nasz synek będzie grzeczniutkim aniołkiem, że w domu będzie jak dotąd, że
      będziemy żyć całkiem normalnie i dziecko nie wywróci nam życia do góry nogami.
      Jednak jak to będzie w praktyce to zobaczymy:))) Ja jestem optymistką i na pewno
      będzie dobrze:)))
    • kaga6 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 17.06.07, 20:55
      Ja bardziej boję się tego co bedzie po porodzie niż samego porodu. Z remontem
      nie wyrobimy się niestety. Na razie mieszkamy u teściów, ale juz od jakiegoś
      czasu słyszę, że nikt nie będzie miał czasu opiekowac się i mną i
      dzieckiem...Nie pozostaje mi nic innego jak zaraz po porodzie zostawić męża
      (który dalej bedzie walczył z remontem) i pojechac do mamy do innego miasta...
      A marzy mi się nasz nowy domek, my w trójkę i nikt więcej...
    • agatka_1979 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 18.06.07, 10:13
      ehh..dla mnie to chyba na razie poród jest takim przeżyciem że nie myślę w
      ogóle o tym co będzie po.. o porodzie tez w sumie nie myślę -jak to będzie
      wyglądać i w ogóle - bo powiedzmy że jakąs wiedzę teoretyczną mam..coś się
      poczytało, szkoła rodzenia też doedukowała w tym względzie, ale jako że to mój
      pierwszy poród to mam stracha przed nim..mam tylko nadzieję że u mnie to będzie
      tak, jak przed wizytą u dentysty czy egzaminem..zanim wejdę do gabinetu mam
      totalnego stresa, ale jak już jestem w środku - stres opada i niech się dzieje
      co ma się dziać...
      Wczoraj właśnie napomknęłam męzowi że właśnie wcale nie myślę na razie o tym,
      jak to będzie potem... choć układam sobie jakiś plan dnia...a głownie to
      spacerów w to upalne lato..że może raniutko jak mąż będzie do pracy się
      wybierał to my na spacerek, a potem późnym popouniem jak wróci..no i chyba
      kąpiel tak później by korzystać z lata...może o 20.30? 21? tylk oczy to nie za
      późno dla takiego Maluszka?
    • anulka-m6 Re: A jak już urodzimy... to sie dopiero zacznie 18.06.07, 10:46
      Ja po porodzie ide mieszkac do mamy, dopóki nie bedzie pomalowane nasze
      mieszkanko , wiem ze bedzie mi tam dobrze, siostra ma wakacje, bedzie cały czas
      pod ręką, będe mogła sobie wyjsc na ogród, posiedzieć na tarasie w ciszy i
      spokoju nabierać sił do zajmowania sie maleństwem jak juz wrócimy do siebie...
    • yvonne79 Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 18.06.07, 10:53
      Chciałabym, żeby po porodzie było lekko i bezproblemowo. Czasami mi się wydaje,
      że tak będzie, ale potem myślę sobie o połogu, o tym, że sami z mężem będziemy
      musieli dać sobie ze wszystkim radę, że w ogóle nie mam doświadczenia z małymi
      dziećmi, itd. Jestem ambitna i chciałabym mieć wszystko pod kontrolą i w
      najlepszym porządku, a to pewnie nie takie proste przy pierwszym dziecku. Mąż
      jest tym wszystkim mniej przerażony niż ja i cały czas mówi, że damy radę. Oby
      tak było :)
      • aurinko Re: A jak już urodzimy...(wątek rozmarzony) 18.06.07, 13:18
        Na pewno nie będę sama przez pierwsze dwa tygodnie, bo mój niemąż będzie na
        urlopie. Nie będzie więc wykrętów - będzie musiał pomóc i nauczyć się jak się z
        takim maluchem obchodzić :-) Dla niego to nowość, ja może sobie po tych 12
        latach przypomnę co i jak...A jak nie, to też będę się uczyć ;-)
        A tak ogólnie to marzy mi się odpowiednia pogoda - niezbyt upalnie i żeby nie
        lało bez przerwy, żeby można było wykorzystać ten czas na wspólne spacery, żeby
        starszak był zadowolony (decyzję czy zostanie z nami w domu czy pojedzie do
        babci na wakacje pozostawiliśmy jemu). Ogólnie jakoś nie mam rozmarzonej wizji,
        może dlatego, że po prostu wierzę, że nie będę miała na co narzekać ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka