anula_82
24.07.07, 19:01
Trzeci dzien po terminie; zaczynam sie denerwowac tym faktem, całymi dniami
siedze sama w domu (mąż w pracy)i na dodatek co jakis czas sms`y czy urodziłam
(i to od osób, z którymi nie miałam kontaktu z poł roku-jakby miały w tym
jakiś cel wiedzieć pierwsze).
Wiem ze sa to ostanie chwile odpoczynku, relaksu i ogólnie spokoju swiętego
ale ja juz wariuję, chce bardzo miec synka juz i wiem ze nie bedzie juz nigdy
tak "nudno" jak teraz, ale uwierzcie, ze nie mam co robic.
Wkurzam sie z byle powodu.
Boję sie o dziecko, dlaczego nie chce juz sie urodzić, dlaczego kobietom po
terminie po prostu każą czekac do 14 dni...
Jak wspomne o tym mężowi to twierdzi ze przesadzam, ze trzeba czekac....łatwo
mówić, to nie on chodzi w ciązy, to nie on ma jakieś dolegliwości itp.
Musiałam troche sie wyżalić choc i to tak mało, mogłabym napisać
książkę...taką mam wenę twórczą dzisiaj.
Trzymajcie sie jeszcze te "nierozpakowane" Pozdr.