Dodaj do ulubionych

Tracy Hogg - język niemowląt, pytanie o spanie :)

22.08.07, 08:49
pytanie kieruję do dziewczyn, które czytały książkę i się w usypianiu
maluszków radami Tracy posiłkowały. czy ja dobrze rozumiem metodę
usypiania...? dzisiaj była pierwsza próba, malutka płakała i ja płakałam :(
niestety przyzwyczailiśmy Emi do spania z nami w łóżku i teraz musimy to
zmienić, a że starszak na wakacjach, to moment idealny. a moje pytanie brzmi,
jak i na co reagować, kiedy dziecko leży w łóżeczku i płacze??? przez
pierwszych kilkanaście minut głaskałam co jakiś czas, szeptałam, raz po raz
brałam na ręce, a jak się uspokoiła, to z powrotem do łóżeczka, ale wydaje
się, że moja córeczka mogłaby tak całą noc. nie zasnęła ani na moment, choć
wiem, że była bardzo zmęczona. o 22:00 tak bolały mnie plecy od ciągłego
pochylania się nad łóżeczkiem i brania na ręce, (wczoraj mąż był w delegacji,
więc byłam sama), że zabrałam małą do łóżka, gdzie w ciągu 30 sekund
zasnęła!!! podsumowując, kiedy brać na ręce, kiedy zostawiać w łóżeczku i
tylko szeptać i uspokajać, żeby nie być okrutnym rodzicem i nie katować
dziecka, ucząc go spania w swoim łóżeczku???? jak długo taki maluch może płakać???
dziękuję za wszystkie odpowiedzi!
pozdrawiam gorąco,
e-millie
Obserwuj wątek
    • morepig Re: Tracy Hogg - język niemowląt, pytanie o spani 22.08.07, 09:03
      ta metoda jest dla starszych dzieci ktore juz rozumieja ze mama ich
      na rece nei wezmie a nie dla warzywka ktore ledwo widzi i tylko
      zapach mamy go uspokaja. daj smoczek, moze przestaniesz byc non stop
      potrzebna. albo wstrzymaj sie jakis czas i na razie spij z nia.
      nasz od urodzenia byl przyzwyczajony do spania samemu i wył na
      rekach ;-))

      p.s. na to forum weszlam zupelnie niechcacy ;-)) ale stwierdzilam ze
      sie wypowiem ;-)
      • ania_f1 Re: Tracy Hogg - język niemowląt, pytanie o spani 22.08.07, 09:39
        E-milie - ja nauczyłam metodą Tracy Hogg samodzielnego zasypiania
        starszego synka, ale wtedy miał na pewno ponad pół roku, nie
        pamiętam dokładnie, ale chyba z 8 miesięcy. Według mnie nasze
        maluszki są jeszcze za małe na tego typu metody. A

        wtedy z Piotrusiem to wyglądało tak, że brałam go na ręce a jak się
        tylko uspokoił to odkładałam. Pierwszy raz był straszny bo trwało to
        naprawdę długo i odkładałam go chyba ze 100 razy, ale nie uległam aż
        w końcu zasnął a właściwie padł ze zmęczenia. Kolejne noce były
        łatwiejsze i w sumie potrwało to tylko 3-4 dni. Ale tak jak mówię -
        był dużo starszy i już rozumiał o co chodzi.
      • borowka78 morepig 22.08.07, 11:49
        morepig napisała:
        > p.s. na to forum weszlam zupelnie niechcacy ;-)) ale stwierdzilam
        ze
        > sie wypowiem ;-)
        hehe...niechcacy kolezanko, naprawde?!!!:-P
        • morepig Re: morepig 23.08.07, 08:42
          nom ;-)
          i na śmierc zapomnialam ze Ty tez tu jestes ;-))
          a morze fajne, fajneeeee ;-((((
    • lee_a Re: Tracy Hogg - język niemowląt, pytanie o spani 22.08.07, 10:21
      Kurcze, nie wiem co ci poradzić. Prawdopodobnie przedmówczynie mają
      rację, Emi jest za mała na tą metodę. Ania spała w łóżeczku od
      pierwszej nocy po przyjściu ze szpitala, chociaż ciężko mi było do
      niej wstawać, karmić, odkładać i przyznam, że miałam ochote wziąć do
      łóżka, ale byłam twarda i Mała się przyzwyczaiła i chyba polubiła
      łóżeczko. Teraz jak nie może zasnąć w łóżeczku to podchodzę do niej,
      daję smoczek, głaszczę po główce, albo po brzuszku i wydaję dziwne
      dzwieki "sz sz sz sz ..." bo to ją uspokaja i nie pozwalam jej
      płakać w łóżeczku, zeby jej się zle nie kojarzyło. Jak zaczyna
      płakać to najbardziej pomaga smoczek, jak wypluwa to na rączki i
      przytulamy, czasem tak się zmeczy tym zasyppaniem ze zgłodnieje, węc
      dokarmiam i wtedy juz zasypia - jak na razie mielismy trzy takie
      akcje w nocy, ze nie spala od północy do 1:30. Wieczorem Mała chce
      się poprzytulać i wtedy bierzemy na ręce i tulimy, żeby czuła że
      jesteśmy. Ja myślę, że małymi kroczkami przyzwyczaisz Emi do
      łóżeczka, może po kąpaniu i karmieniu jak już wie, że jest pora snu
      to łatwiej zaakceptuje łóżeczko? Byc moze po nocnych karmieniach
      jeszcze będzie wolała zasypiać z Wami ale z czasem powinna załapać,
      że od spania jest łóżeczko. Mi by było łatwiej robić te próby jak
      mąż jest w domu, zawsze to jakas pomoc i wsparcie ;) Aaa... coś
      jeszcze, od drugiej nocy w domu karmię ją na siedząco w łóżku, żeby
      nie zasnąć i nie przegapić jej zasypiania. Dzieki temu nocne
      karmienia trwają max. 25 minut (z odbijaniem) i mała wie, że jest po
      takiej sesji odkładana do łózeczka. przy karmieniu na leżaco pewnie
      bysmy obie zasnęły i nici z odłożenia do łóżeczka. Pewnie że dla
      mnie to też męczące bo mogłabym sobie przeciez lepiej pospac, ale po
      odłożeniu Ani przytulam się do męża, który nie musi spać w drugim
      pokoju i zasypiam. Podsumowując - próbuj ale nic na siłę. Nie pozwól
      jej płakać w łóżeczku, zeby nie przestala na ciebie liczyc!
    • magda7717 Re: Tracy Hogg - język niemowląt, pytanie o spani 22.08.07, 17:28
      Moja Mala zupelnie nie placze w lozeczku bo spi tam od poczatku,
      choc ok 4 biore ja do siebie i spimy razem ale ale zauwazylam,ze ona
      woli sama w lozeczku. mysle ze lubi swoje lozeczko.a ja solennie
      sobie obiecalam,ze koniec z przynoszeniem jej nad ranem . i od
      poczatku 3 mies juz zadnego zostawiania..jak marudzi wtykam smoka a
      przed spankiem spiewam ( zwlaszczawieczorem)czekam jak usnie i
      zwykle po ok max 30 min mala zasypia . jak ma problemy z zasnieciem
      klade na brzuszek( ograniczam wtedy bodzce) albo przykladam reke nad
      oczka* tez wg T.Hogg i ograniczam dostep bodzcow nie dotykajac jej i
      mala usypa.glaszcze utule jak trzeba i odkladam.
      brak przytulaskow nocnych rekompensuje nam karmieniem ;-) i dziennym
      przytulankiem i juz.
      a dumna jestem naprawde ,ze teraz sobie pisze na forum a ona drzemie
      popoludniowym snem ... tak po prostu padnieta po calym dniu
    • mcdalenka Re: Tracy Hogg - język niemowląt, pytanie o spani 22.08.07, 21:09
      E-millie, dostaw sobie krzesełko do łóżeczka, plecy nie bolą, jak
      się siedzi :)
      Ja nie pozwalam Aurelce płakać w łóżeczku. Stękać czy kwilić tak,
      ale jak tylko słyszę rozpacz w głosie, biorę na ręce, głaszczę i
      tulę kilka minut, jak się uspokoi (czasem ze smoczkiem w buzi, jeśli
      dzień był pełen emocji), odkładam i trzymam za rączkę, siedząc na
      krześle. Zapodaję zwięzłą bajkę albo "Aniele Boży" (bardzo melodyjna
      i miarowa modlitewka, ładnie uspokaja), mówię, że już koniec dnia i
      że wszyscy idą spać. Jak córeczka zaczyna przymykać oczka, mówię
      jej "dobranoc, króliczyno" i spadam. Jak jeszcze z łóżeczka dochodzą
      jakieś kwęki, sprawdzam, czy to nie z obrzygania (natrętna sprawa),
      podkładam suchą pieluszkę pod ryjek, sprzedaję dwa głaski i jak
      tylko zaczyna zasypiać - spadam, ale zawsze na taką odległość, żeby
      przyjść do niej, jak zakwili.
      Generalnie dobrze jest niedopuścić do przerodzenia się kwękania czy
      skwilenia w ryk rozpaczliwy, ja to zagłaskuję nienatrętnie albo
      powtarzam w kółko jedno zdanie jakieś, np: "tata śpi i Aurelka idzie
      spać" albo "jest bezpiecznie, cicho i miło, można spać", najlepiej
      tak nudno i melodyjnie to powtarzać, na jednej intonacji. Z nudów
      dzieciak odpływa :)
      • lee_a Re: Tracy Hogg - język niemowląt, pytanie o spani 22.08.07, 21:50
        heheh, u mnie tak samo wieczorami bywa, trzymam za rączki, coby się
        nie wierzgały i głaszczę po główce i powtarzam "już jest nocka i
        idziemy spać, aniusia chce spac i oczka sie zamykają, albbo cos w
        tym stylu, wspomagam sie przy tym smokiem i jak oczy zaczynają się
        zamykac to spadam do pokoju zeby slyszec kwęki. Nie ma co liczyc, ze
        dzieci będą wieczorem zasypiały same bez poprzytulania - niedługo
        zaczną się kołysanki, czytanie bajeczek, trza się przyzwyczajać. A
        tak swoją drogą to muszę męża nauczyć usypiania dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka