Dodaj do ulubionych

wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych)

09.10.07, 08:23
zapomnialam wam napisac o moim starciu z pediatra tydzien temu na szczepieniu.
lekarz spytala mnie czy daje wit D i K.powiedzialam ze D daje a K nie bo uwazam ze to wymysl i ze sama lekarz w szpitalu nie byla zbyt do niej przekonana.na to lekarz zrobila na mnie wielkie okragle oczy.dala mi ulotke zebym sobie o niej poczytala.po czym jak weszlam do gabinetu na szczepienie szeptala cos z pielegniarka i na moj widok umilkly.
lekarz suchym i szorstkim glosem spytala czy widzilam wpis w ksiazeczce o obowiazku dawania tej witaminy wiec powiedzialam ze tak.

troche poczulam sie jak wyrodna matka ktora nie dba o dziecko i jak mu cos sie stanie to bedzie moja wina ze nie daje wit.
ale uwazam ze jest to naprawde WYMYSl kolejnego koncernu i ze 5-lat temu nikt o czyms takim nie slyszal dzieci byly zdrowe.a teraz co?? nie da sie zyc bez tego??

Lucy jak ty zyjesz w tym swiecie nie szczepiac dzieci (dobrze zrozumialam?).przeciez to jest tylko jedna wielka walka.
czy ci lekarze BIEDACZKU cie nie zjedza???
Obserwuj wątek
    • modeko Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 08:55
      Ja dostałam zalecenie stosowania witm. K w szpitalu
      U mnie w przychodni stwierdzili że pierwszy raz o tym słyszą i nie widzą
      potrzeby podawania jej.
      Tak więc ja nie podaję.
      nie wiem czy to dobrze czy źle
    • lucy_cu Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 09:23
      Heh...Po pierwsze, współczuję starcia- tylko Ci kobita humor popsuła.
      O witaminie K gadałam z pediatrą- uważa rutynowe jej podawanie za
      całkowicie zbędne.
      Ale tak naprawdę nieistotne w tej sprawie jest to, kto ma rację: czy
      ci, co radzą podawać, czy ci, którzy tego nie robią. A diabli
      wiedzą, czy trzeba, czy nie. Okaże się za parę lat, czy trzeba było.
      Istotne jest to, że taka postawa lekarza, z jaką się zetknęłaś, to
      klasyczny przypadek niepozostawienia wyboru rodzicom. Do licha,
      przecież to Ty jesteś matką i to Ty decydujesz, w jaki sposób
      pielęgnujesz dziecko. Jeśli masz ochotę karmić dziecko piersią,
      robisz to. Butelką- proszę uprzejmie. Dawać witaminy- jasne. Nie
      dawać- też ok. Dać marchewkę w trzecim miesiącu, czy w siódmym itd.
      Rozumiecie, o co mi chodzi: lekarz powinien jedynie przedstawić
      matce MOLIWOSCI postępowania. Ewentualnie doradzić (bo w końcu matka
      nie lekarz). Ale ostateczna decyzja, niewazne, czy chodzi o podanie
      antybiotyku, szczepienia, karmienia nalezy do Ciebie i lekarzowi nic
      do tego, nawet, jesli sam uwaza Twoj wybor za zly.
      Ja robie swoje. Mam pediatre, ktoremu ufam, ewentualne roznice zdan
      dyskutujemy. Jesli robie zle, na przyklad nie szczepiac dzieci, to
      konsekwencje mojej decyzji i tak odczuja dzieci i ja, a nie lekarz.
      Uodpornilam sie na gadanine, to raz, dwa, mam przewaznie to
      sczczescie, ze trafiam na lekarzy na poziomie. Przykladowo, moja
      decyzja o nieszczepieniu Tereski nie zostala w zaden sposob
      skomentowana na porodowce. Pani neonatolog spytala tylko, czy dobrze
      to przemyslalam i jestem swiadoma konsekwencji mojego wyboru. Nikt
      mnie od czci i wiary nie odsadzil.
      Cholera, az mi sie klawiatura przestawila...Nienawidze takich
      sytuacji, jak opisalas, Edziu.
      • edzia.79 Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 09:29
        Lucy super ze sie odezwalas bo dawno cie nie widzialam :)
        co do wyboru to niestety rodzice go nie maja.
        pamietam ile razy musialam sie tlumaczyc ze starszakiem dlaczego karmie go butla.
        niestety tak jest z nasza sluzba zdrowia.

        ostatnio w przychodni pielegniara ktora zobaczyla Ole w chuscie kolkowej wykrzyknela :o Boze jakie to dziecko ma skrzywione plecki,tak nie mozna nosic!!
        na to ja ze spokojem odpowiedzialam ze takie nszenie dziecka jest zlecane przez lekarzy ortopedow.

        ech zycie,zycie...
        • lucy_cu Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 09:36
          Czasu nie mam, Edziulka, chetnie bym czesciej tu z Wami siedziala...
          A o ten wzbor trzeba walczyc, ot, co.
          Sciskam mocno i uciekam- roboty huk.
      • monikaj21 Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 09:49
        Do tego co napisała Lucy dodam, że mam wrażenie że zadniem
        niektórych lekarzy i pielęgniarek wizyty w przychodni polegają na
        sprawdzeniu czy aby jesteśmy wystarczająco dobrymi matkami. A
        najlepsze jest pytanie, ktore kiedyś zadała jakiejś babce
        pielęgniarka: A pani karmi normalnie czy butelką?
        • edzia.79 Re:monikaj21 09.10.07, 15:57
          ja to pytanie slysze co wizyta a ze starszakiem musialam sie
          dodatkowo tlumaczyc dlaczego jest na butelce.
    • karolina_lk Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 10:42
      Czesc Edziu! Ja tez nie daje witaminy K - ani w szpitalu ani w
      przychodni nikt sie o to nie pyta ani nie polecil mi dawania jej
      maluszkowi. Lucy ma racje - to jest Twoj wybor ;)
    • agasar79 Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 11:10
      Ja nie daje i u mnie lekarze w szpitalu i przychodni też nie
      zapisują. Ostatnio oglądałam program Mamo to ja na tvn styl i ten
      etatowy pediatra też mówił że to nowość i okaze się za parę lat czy
      podawanie przyniesie jakiś efekt, ale według niego podawanie
      profilaktyczne jest zbyteczne. Co innego podawanie D3 w naszym
      klimacie.
      Wybór powinien należeć do rodziców.
    • pocholita Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 11:13
      Ja daję jak mi się przypomni i jeśli już to raz dziennie a nie dwa.
      • aurinko Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 12:46
        Ja nie mam takiego wpisu w książeczce a pediatra tylko mnie poinformowała, że
        teraz takie nowe zalecenia są aby podawać wit.K, powiedziałam, że słyszałam,
        czytałam i nie zamierzam podawać. Pediatra nic mi nie wciskała. To samo dotyczy
        szczepień. Podała informacje, wyjaśniła, dała ulotki i czas do namysłu. Jak
        przyszłam szczepić to nie negowała mojego wyboru, dziecko było zaszczepione bez
        gderania, a nie zamierzam szczepić ściśle wg kalendarza szczepień. Pediatrę mam
        bardzo w porządku.
        Myślę, że powinnaś zmienić lekarza na bardziej liberalnego.
        • burda3 Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 13:48
          Edziu, nie przejmuj się tymi babami- wiem,ze to trudno bo sama
          przezywam ale musimy sie uodpornic. My sie zdecydowalismy nie
          szczepic, nie podajemy tez wit,K( nikt nas nie "namawiał" )a więc co
          rusz stykamy sie z podobnymi uwagami. Skoro weszło sie na tę drogę
          trzeba jakos dalej ciągnąc.
          A i co do chusty - mąz kupił mi w prezencie znów Oppamamę :-)
          licząc,ze bioderka się "wyrównaja" i bede mogła nosic Julianka -
          czekamy jeszcze 3 tygodnie do kolejnego usg- ale chusta lezy na
          łózku i nie moge sie doczekac. Pewnie,bede do Ciebie pisac o rady :-)
          Buziaki
          • edzia.79 Re: burda 09.10.07, 16:00
            to super ja jestem z chusty bardzo zadowolona.
            napisze ci na priva to se pogadamy
    • trzy_misie Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 09.10.07, 19:07
      Będąc na weekend u moich rodziców, skontaktowałam się z ich
      zaprzyjaznioną lekarką i ona mi powiedziała, ze w ogole nie rozumie
      dlaczego podawać dziecku witaminę K, skoro tą wywarzają jelita i
      jezeli dziecko jest normalnie wychowywane i nie ma problemów ze
      stolcem, to nie widzi powodu dla ktorego mialabym to dawać. Dodam,
      ze przed tą rozmową poszłam do apteki z myślą, że kupię ta witamine,
      bo ze wszystkich stron słysze dawac dawac dawac, zaczelam sie bac ze
      jednak zaszkodzę dziecku nie pdając. I tu zaskoczenie, nie dosc ze
      aptekarka popatrzyla na mnie jak na ufo, gdy poprosilam ją o witaK,
      najpierw stwierdziła, ze to na recepte, poza tym dlaczego ja to w
      ogole chce? To ją wyprowadziłam z błędu, że lek bez recepty jest na
      100%, sprawdziła - faktycznie. I pyta, czy to kupuje z zalecenia
      lekarza, odpowiadam, ze tak, jednak to zalecenie dosc rutynowe, to
      zrobila wielkie oczy i powiedziala, ze ingerowanie w krzepliwosc
      krwi u niemowlaka to dosc ryzykowna sprawa....... kupiłam, ale nie
      podam, boje sie teraz jeszcze bardziej. Wydałam kase na marne.

      I jeszcze jedno. Mowi się głośno o tym ze zmniejszono w szpitalu
      dawkę uderzeniową witaminy K i to jest powodem dla którego trzeba
      podawac kropelki... Wiec pytam DLACZEGO na opakowaniu preparatu
      wyraznie jest napisane "UWAGA: Suplementacja preparatem Vita K nie
      zastępuje podania witaminy K w jednorazowej dawce po urodzeniu w
      szpotalu"??

      O D3 dowiedziałam się, ze owszem, jesli podawac, to w grudniu jak
      juz bedzie ciemno i zimno. Teraz nie trzeba, bo Borys DOSTAJE
      WITAMINĘ D3 Z MOIM MLEKIEM. To dalczego mi inni lekarze wmawiają ze
      jej nie dostaje?

      Lekarka polecila mi ze moge dawac witaminkę C w kropelkach. To chyba
      nie zaszkodzi co?

      DLACZEGO W WARSZAWIE JETA TAKI NACISK NA TE WITAMINY A W INNYCH
      MIASTACH O TYM WRĘCZ NIE SŁYSZANO??
      • edzia.79 Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 10.10.07, 08:52
        ja mysle ze poprostu kolejny koncern nabija sobie kieszen.
        zobacz ze wit.K jest tylko jednej firmy i kosztuje 40zl.
        wydaje mi sie ze wszystkie mamy (albo i wiekszosc) ktore maja pierwsze dziecko zakupily taka witamine.
        tak samo jak z kpaniem w Oilatum ktore kosztuje 40zl zdrowego noworodka.
        wystarczy przeczytac na forach liste rzeczy potrzebnych swiezo upieczonym rodzicom.
    • mynia0 Re: wit K-starcie z pediatra (do Lucy i innych) 10.10.07, 09:43
      współczuje starcia... wciaz się przekonuję, że lekarz nie jest
      pomocnikiem rodziców, ale wrogiem, osobą nieprzychylnie nastawioną i
      tak dalej. dlatego unikam przychodni jak ognia, a dzieci lecze
      prywatnie, u lekarza, który z anielska cierpliowścią tłumaczy mi
      wszystko i któremu ufam.

      dzieci szczepię, ale nie na wszystko. starsza córka nie jest
      szczepiona szczepionką MMR - i nie będzie.zaszczepiłam ją za to na
      pneumokoki i meningokoki, bo u nas ostatnio było więcej zachorowań,
      a dziecko chodzi do przedszkola. przychodnia nas nie ściga, ale
      swoje musiałam wysłuchac, jaka to jestem nieodpowiedzialna, głupia i
      sie mądrzę. ale jak zapytałam, czy lekarka da mi gwarancję, że
      dziecku nic sie nie stanie, nic sie nie odezwała a potem bąknęła, że
      zawsze mozna zaszczepić w szpitalu / córka ma alergie na kurze
      białko, jeden ze składników szczepionki/. uodporniłam się na teksty
      o wyrodnej matce. młodsza szczepię na razie zgodnie z kalendarzem /
      mamy juz opóźnienie ze względu na katar Mili/.

      a wit. K nie podaję i nie zamierzam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka