makikii
23.11.07, 12:26
Tak sobie pomyślałam po wczorajszych wydarzeniach by założyć taki
nowy wątek, trochę do smiechu, trochę do płaczu, trochę jako
odskocznia od maluszków. Otóż:
1. Wyjechaliśmy z mężem wcześniej z pracy by zdążyć do przedszkola,
Mała miała ważną imprezę- pasowanie na przedszkolaka. Staliśmy na
czerwonym i samochód delikatnie stoczył się na luzie i dotknął
poprzedni. PEch chciał, że był to nieoznakowany pojazd policyjny. I
wielkie UPS. Trzy radiowozy policyjne, komisarz, podkomisarz,
prokurator. Wszyscy po kolei przyjeżdżali i stwierdzali że nic się
nie stało. Ja wzięłam taksówkę, nie czekałam do końca akcji.
Spóźniałam się na pasowanie:( A mąż przejechał ponad 600km żeby być
z córą i nie zdążył, bo procedura jest procedura i tu fakt że nic
się nie stało się nie liczy. Prawo nad człowiekiem a nie dla
człowieka. Nie dostał nawet upomnienia, ale łez maleńkiej że go nie
było nie wymarze prędko z serducha. Obiecał...
Tak sobie myśle, że przecież ktoś tym kilku funkcjonariuszom płaci
za to że jadą i stwierdzają, że nic się nie stało. ECH..
2. Drugi mój ulubiony absurd z tego tygodnia: Kolega zapłacił karę i
odsetki, ponieważ zapłacił w 2002 r. ZA WCZEŚNIE o jeden dzień
podatek VAT:)))
3. Odpowiedz pani ze skarbówki na moje pytanie o sposób
księgowania: "Jakkolwiek by pani postąpiła, każde księgowanie będzie
nosiło znamiona zła". Czyli mówiąc wprost: nie ma prawidłowego
sposobu księgowania danego dokumentu i w razie kontroli każdy może
mnie udupić... Super prawo.
Czekam na kolejne absurdy wśród których żyjemy:))