Dodaj do ulubionych

"rzomowa rekrutacyjna" przyszlej niani

30.01.08, 12:35
w sobote spotykam sie z przyszla niania Idy. Jestem nastawiona
bardzo pozytywnie bo dziewczyna 1.jest Polka i to z Krakowa (zalezy
mi na tym by Ida mowila po polsku i po finsku) 2.ma wyksztalcenie
pedagogiczne 3.jest w moim wieku 4.przez Gadu jest calkiem fajna. O
co pytac? Doswiadczenie z dziecmi ma, wynagrodzenie uzgodnione, cos
jeszcze?
Obserwuj wątek
    • andzia84 Re: "rzomowa rekrutacyjna" przyszlej niani 30.01.08, 13:13
      tak na szybko co mi przychodzi do głowy:
      1. co by zrobiła jakby dziecko się krztusiło
      2. jak będzie się bawić z malą (chodzi o kreatywnosc :)
      3. jak jest jej stosunek do oglądania tv przez dzieci
      poki co tyle mi wpadlo
      • lilianak1 Re: "rzomowa rekrutacyjna" przyszlej niani 30.01.08, 15:29
        Ja bym spytała o nałogi - palenie, być może poprosiłabym o
        przewinięcie dziecka i zanim bym się zdecydowała chciałabym spędzić
        z nianią kilka dni. Chciałabym zobaczyć jak uspokaja dziecko, jak
        się bawi i jak reaguje na nią dziecko. Chociaż, mój starszak swoją
        nianię bardzo lubił, a mnie zawiodła na całej lini.
        • narttu Re: "rzomowa rekrutacyjna" przyszlej niani 30.01.08, 15:35
          lilianak1 a czym cie niania zawiodla? o ile moge spytac? bo nawet
          nie wiem co mnie moze rozczaorwac..
          • lilianak1 narttu 30.01.08, 16:15
            Może ktoś pomyśli że przesadzam, ale ja od niani oczekiwałam
            dyspozycyjności i szczerości. Od początku mówiliśmy, że będą dni
            kiedy będzie miała wolne (płatne wolne - naiwność z mojej strony),
            ale w inne dni będzie musiała być 11-12 godzin. Niby się na to
            zgadzała - do czasu kiedy musiała zostać 12 godzin (po pierwszym
            razie przestało się jej to podobać). Inna sprawa to kłamanie, mówiła
            że wychodzi z dzieckiem na spacery a nie wychodziła. I niestety
            przeglądanie moich szaf. Drobne niedomówienia (typu mówienie do
            dziecka przeraźliwie zdrobniale, nie namaczanie pobrudzonych ubranek)
            się zdażały ale to normalne, więc tego się nie czepiam. Miała też
            plusy. Fajnie robiła z jedzeniem, bo ja zawsze zostawiałam jej
            jedzenie dla dziecka, a ona zawsze pisała mi o której godzinie
            dziecko jadło i zostawiała to czego nie zjadło.
            U mnie niania była tylko do dziecka, nie miała sprzątać, gotować
            tylko opiekować się synkiem. Fajnie się też chyba z małym bawiła, bo
            synek bardzo ją lubił. Dziewczyna miała 21 lat.
            A najbardziej zawiodła mnie tym, że zrezygnowała od tak, tłumacząc
            że mama ją jednak utrzymuje i mama jej kazała. Poprostu pewnego
            ranka spóźniła się 20 minut a jak przyszła to trzymała w ręku moje
            materiały ze studiów (bo studiowała to co ja kończyłam) i
            powiedziała że przyszła tylko oddać. Z dzieckiem poszłam do pracy,
            na szczęście jak miałam robotę to kobieta z biura obok wzięła małego
            do siebie. A wszystko to zbiegło się z naszym wypadkiem, mały miał
            spuchnięte całe usta i wybity ząbek, więc trzeba było bardzo uważać
            żeby się nie uderzył, bo rana ciągle krwawiła. Poprostu niania zmyła
            się w najgorszym momencie. Ale tego nie da się przewidzieć.
            Ja mam do niej żal. Myślę że jej nie skrzywdziłam, bo naprawdę
            zazwyczaj przychodziła na 6 godzin. Jak musiała iść podpisać
            kuroniówkę to przychodziła na późniejszą godzinę, 2 razy nawet mój
            mąż ją podwoził do urzędu żeby nie wydawała na bilety. Jak była
            chora to mąż wziął L4 na siebie i nie robiliśmy problemów. Mam
            wrażenie, że przeraziła ją opieka nad dzieckiem, albo poprostu
            znudziła się. A że lato się zbliżało to chciała mieć 3 miesiące
            wolne, a nie miesiąc jak jej obiecaliśmy. Z wakacji we wrześniu
            przysłała nam jeszcze pozdrowienia smsem, nie wiem czy nie chciała
            wrócić.
            Synek był do niej przywiązany, na ulicy za blondynkami wołał nia-
            nia. A ona miała go i nas gdzieś.
            Potem mój mały był 4 miesiące w żłobku. Nie było najgorzej, tylko ja
            nie dałam sobie z tym rady :)
            Mam nadzieję, że Cię twoja niania nie zawiedzie, tego Ci życzę.
            • narttu Re: narttu 30.01.08, 17:41
              ok, nie ma platnych wolnych. Przegladania szaf sie malo boje bo nic
              tam specjalnie nie mamy ;) (szczegolnie ja z moimi 2 parami spodni),
              sprzatac i prac nie bedzie ale to rezygnowanie z dnia na dzien to
              faktycznie kwas. Ja z moja chce spisac umowe itp i moze wrzuce tam
              cos o okresie wypowiedzenia
              • enya81 Re: narttu 30.01.08, 19:33
                Ja własnie jestem na świeżo po rozmowach z nianiami. Jestem załamana, wkurzona a przede wszystkim osłabiona podejściem niektórych osób do poszukiwania pracy w tej roli. Co druga rozmowa przez tel kończu sie stwierdzeniem, że do tak małego dziecka, nota bene juz nie taki mały bo w marcu kiedy mam iść do pracy będzie miał prawie 7,5 m-ca, to nie bo za duza odpowiedzialność. Zawsze sobie myslę wtedy, że niby przy opiece nad 2-latkiem odpowiedzialność jest mniejsza? Jakaś paranoja.
                ROzmawiałam w sumie z 3 osobami i jedna była kompletnie do niczego, paliła, nie potrafiła zmienic pieluszki, brak zainteresowania dzieckiem i straszne głupoty opowiadała zupełnie bez potrzeby. Druga troche lepsza ale tez paliła i jakas taka strasznie zniszczona była.
                Trzecia na która się wstepnie zdecydowalismy najschludniejsza, od razu zabrała mi synka z rąk i sie nim zajeła, świetnie poradziła sobie ze zmianą pieluszki, niepaląca, nie gadajaca po próznicy, zainteresowana dzieckiem i sprawami z nim związanymi.
                Zobaczymy jak sie sprawdzi, gdy zacznie przychodzic na próbę do Szymka. Mam wielka nadzieję, że ja zaakceptuje i polubi.
                • lilianak1 Trudno o dobrą nianię 31.01.08, 09:44
                  Ja jak szukałam to też były różne, niektóre chciały zwrot za bilet
                  miesięczny, bo ona z drugiego końca miasta musi dojechać. Jedna
                  chciała mieć wyrzywienie zagwarantowane, ale to jakaś starsza była,
                  po głosie tak stwierdzam. Nie mam nic przeciwko korzystaniu z mojej
                  kawy czy cukru ale obiadki i śniadania to już przesada. Czasem to
                  śmiać mi się chciało, bo wymagania niań były większe niż moje. Ale w
                  sumie to przykre, bo przecież w takie ręce oddajemy nasze pociechy.
                  A co do szaf to nie były to tylko szafy z ubraniami, zupełnie inny
                  rozmiar nosiłyśmy, tylko dokumenty: segregatory z dokumentami
                  osobistymi czy pitami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka