a.zaborowska1
31.01.08, 15:12
Dzisiaj w szkole moja starsza córka miała bal. Wypożyczony strój
wróżki, bardzo przeżywała. mąż urwał się z pracy żeby mi pomóc bo od
kilku dni jestem jakaś przemęczona, wczoraj mało mu nie zemdlałam w
samochodzie :-/
M. czekał w szatni dziecka nie ma. Siedziała u pielęgniarki.
Chłopak walnął ją drzwiami bo moje dziecko biegało (wściekało się po
korytarzu) Teraz pojechali do szpitala, napewno ma złamany nos.
Czekają na niekłańskiej już 3 godz. z prześwietleniem na laryngologa
ach mowię wam szkoda gadać... płakać mi się chce...
Jeszcze mały ma katar, dzisiaj ostatnia dawka antybiotyku a ten w
nocy nie miał jak oddychać. I ciągle płacze, niby zęby mu idą na
górze ale jakoś ich nie widać. I non stop wyje, leżeć nie, siedzieć
ie tylko stać.
Czy nie można mieć chociaż paru dni spokoju :-(( tzn. żeby było tak
normalnie...