lilka.k
15.02.08, 12:25
Ale mam doła.
Niby wszystko ok, ale jakoś tak sie skumulowało wszystko.
Od 2 miesięcy próbuje się dostać do ortopedy: prywatnie. Nie, bo na urlopie,
nie, bo tylko dzwonić w poniedziałek (przez 2 godziny tylko można), nie, bo
akurat wiszę na słuchawce 2 godziny i ciągle zajęte aa jak się dodzwaniam to
akurat nie ma miejsc na ten tydzien, proszę dzwonic za tydzien.
One juz dawno powinny byc zbadane, mam wyrzuty sumienia takie, że mnie zabiją
za chwilę.
I jeszcze mnie dobija to, że jestem uziemiona, do zadnego sklepu nie wjade z
nimi, bo sie nie miescimy, bo płączą, bo nie mogę sie nagle wyrwac po mleko bo
ubierac ich 2 mi sie nie chce, bo nie moge sobie chusty kupic, bo, bo, bo...
Jak ejstem z nimi sama to nawet na spacer mi sie nie chce isc, bo musze zniesc
ten ważący ponad 20 kilo wózek, ubrac jednego, ubrac drugiego, wiec pierwszy
placze, bo nie wezme ich naraz, wiec najpierw jeden, lece na złamanie karku
drugiego..mam ochotę zosatwic wszystko w choolere i uciekac..