03.06.08, 09:52
Przed chwilą w DDTVN mówili o dawaniu klapsów. Gościem była p. Dorota
Zawadzka, która jest zdecydowanym przeciwnikiem klapsów i popieram ją w 100%.
Mówiono o tym w kontekście wypowiedzi RPO, który stwierdził, że klapsy można
dawać.
Jestem przeciwniczką klapsów. Przecież taki klaps służy tylko rodzicowi do
rozładowania swojej złości i nerwów. Dziecko nic na tym nie zyskuje, a rodzic
traci w jego oczach. Sama nie chciałabym bić bita przez osobę, którą kocham,
więc dlaczego rodzice mieliby mieć prawo do dawania klapsów. Taki mały brzdąc
przecież się nie obroni...
Obserwuj wątek
    • lilka.k Re: Klapsy... 03.06.08, 09:56
      Tak, jak pisałaś..klapsy są, bo rodzice sobie nie radzą z emocjami.
      Widzialam taką sytuację (nie raz): mama daje klapsa, a dziecko oddaje ręką w głowę. Bo skoro mama może bić, to dlaczego on nie może oddać? Sama się napędza agresja.
      Jestem absolutną przeciwniczką klapsów.
      • joasia83m Re: Klapsy... 03.06.08, 10:03
        ja dostalam scierą w tylek jak mialam 17 lat, gdy wrocilam o polcocy do domu, bo
        tyle wloczylam sie z chlopakiem, a brat w tym czasie jezdzil rowerem po calym
        miescie i mnie szukal :DD jak wrocilam do domu, to byla ta sciera, a rodzice nie
        odezwali sie do mnie ani slowem. dalo mi to wtedy do myslenia, widzialam w ich
        oczach ze im serce stanelo. tak wiec to byl taki moj klaps mooocno edukacyjny:DD
        (szkoda ze nie bylo wtedy komorek)
        ale w 100% POPIERAM to co mowicie, rodzice daja klapsa, gdy nie potrafia
        poradzic sobie z dzieckiem, co swiadczy o nich bardzo zle. rozmowa, tlumaczenie
        1000 razy, pokazywanie, a potem sa inne kary, ktore dziecko dotkna bolesnie (ale
        nie fizycznie), jak zakaz zabawy, brak pieniazkow, zabawki...
    • atenette Re: Klapsy... 03.06.08, 09:57
      Rowniez jestem kategorycznie przeciw!
      • malenkie7 Re: Klapsy... 03.06.08, 10:01
        Też jestem przeciw.
        Synek mojego szwagra dostal klapsa od pani w żłobku, nastepnego dnia
        tak sie bał isc do zlobka, ze az wymiotował ze strachu.
      • lilianak1 Re: Klapsy... 03.06.08, 10:04
        Byłam bita i dlatego nigdy nie uderzę. Wstyd mi że mamy takiego
        rzecznika praw obywatelskich, mam nadzieję że pokolenie naszych
        dzieci będzie mądrzejsze i zrozumie że nie wolno nikogo krzywdzić.
        Niestety jestem pewna że pokolenie naszych rodziców nigdy nie
        dojrzeje do takiego wniosku.
        • a.zaborowska1 Re: Klapsy... 03.06.08, 11:11
          moja starsza córka dostała klapsa w swoim życiu parę razy (już jako
          starsze dziecko). Przyznaje, to jest to o czym mówiła Pani Dorota.
          człowiek czuje się potem okropnie, ma potworne wyrzuty sumienia.
          Taka reakcja to ogromna bezsilność i niemoc w stosunku do
          wychowania dziecka. Czyli np. szukanie 3 godziny po osiedlu gdy
          miała wrócić za 10 min :-/,
          Mi czasami jest bardzo ciężko w wychowaniu córki. Aby być stanowczą,
          wychować w szacunki i przyjaźni. To bardzo trudne :-(
          Ja jak byłam mała nie dawałam się uderzyć chodź rodzice byli bardzo
          za taką dyscypliną. Jako dziecko wywaliłam na ojca stół w trakcie
          przyjęcia. innym razem złapałam mamę za ręce. Dlatego staram się
          wychowywać dzieci bez bicia i tym się kieruje.
          • mynia0 Re: Klapsy... 03.06.08, 12:39
            to prawda, z reguły klapsy są wyładowaniem emocji na dziecku. ale
            ja , matka dwójki dzieci w tym jednego w wieku trudnym ;)
            stwierdzam, że nie zawsze tak jest., przyłożyłam kiedys swojej
            starszej / miała może ze 3 lata/, jak mnie gryzła w policzek i nie
            chciała puścić. przywaliłam, jak wyskoczyła na ulicę, wyrywając mi
            się z ręki. i to nie było wyładowanie emocji - to był środek na
            przerwanie pewnej sytuacji.

            klaps to bicie - ale nie popadajmy w paranoję, to nie molestowanie i
            maltretowanie. poza tym - nie każdy jest Dorotą Zawadzką / która
            kiedys sama przyznała, że dopuszcza klapsy na otrzeźwienie i
            zdarzało jej się tak potraktować własnych synów!/, nie kazdy potrafi
            do najwyższego stopnia kontrolowac swoje emocje i zachowania.
            • lilianak1 Re: Klapsy...Mynia 03.06.08, 19:06
              no i chodzi właśnie o to żeby uczyć się nad tymi emocjami panować,
              choć to trudne. Ja nie twierdzę, że nie miałam trudnych sytuacji i
              mój starszak też wyskoczył mi przed samochód, ale super skutek
              odniosły moje słowa, że gdyby kierowca nie zachamował w porę to być
              może już nigdy byś mnie nie zobaczył, nie przytulił. Obyło się bez
              klapsów i scen na ulicy.
              Wiem, że klaps na otrzeźwienie nie doprowadzi do śmierci dziecka,
              ale ja pamiętem każdego klapsa (najpierw ręcznego potem pasem) i
              pamiętam że nigdy nie rozumiałam za co dostałam, a wchodząc do
              swojego pokoju umiałam tylko powiedzieć że nienawidzę rodziców.
              Znam też inną historię z klapsikiem. Moja koleżanka machnęła swoją 3
              letnią córkę za to że bije innych, jeden klaps i odbite nerki.
              Poprostu nie wycelowała w pupę. Lekarz w szpitalu bardzo nakrzyczał
              na nią za tego klapsa, bo mogła dziecku zrobić wielką krzywdę.

              Musimy uczyć się panować nad emocjami. A metod karania jest wiele i
              można wybrać inne rozwiązania.
              • lipiec_2007 Re: Klapsy...Mynia 03.06.08, 22:09
                Pewnie, ze powinnismy uczyc sie panowac nad emocjami. ale nie chodzi
                tylko o klapsy, ale podnoszenie glosu, klotnie i wiele innych
                niepozadanych zachowan w stresujacych sytuacjach. jestem przeciwna
                karaniu klapsem, ale denerwuje mnie jak klapsa, np dla przywolania
                do porzadku, traktuje sie prawie jak znecanie nad dzieckiem.
                • dziunia27 Re: Klapsy...Mynia 03.06.08, 22:28
                  lipiec_2007 napisała:

                  > denerwuje mnie jak klapsa, np dla przywolania
                  > do porzadku, traktuje sie prawie jak znecanie nad dzieckiem.

                  zgadzam się;)
                  bo jest ogrooooomna różnica miedzy znecaniem sie a klapsem...
                  • a.zaborowska1 Re: Klapsy...Mynia 04.06.08, 07:50
                    Popieram

                    Nikt jeszcze nie zająl się w naszym kraju sprawą "słów" czyli np.
                    przekleństw w domu. Jak ja słyszę czasami jak rodzice wracają ze
                    szkoły: ty kur....ty hu... i inne czy pamiętam jak mnie czasami
                    traktowano w domu. To już naprawdę wolałabym w morde dostać. U mnie
                    tu słaby punkt :-( w domu i w kontaktach z dziećmi się nie
                    przeklina. Mężowi w kolnierz albo na forum jak już złość rozpiera :-)
                    • malenkie7 Re: Klapsy...Mynia 04.06.08, 08:32
                      Oj, jesli chodzi o przeklinanie, to ja cos na ten temat wiem. W moim
                      domu przeklinanie bylo na porzadku dziennym, do tego podnoszenie
                      glosu. I niestety, sama potrafie na Pawla nawrzeszczec, rzucajac pry
                      tym miesem. Nienawidze siebie za to. A agresja czyni agresje, nawet
                      klapsy na orzezwienie.
                      Poza tym jesli dziecko wybiega na ulice przed samochod, to nie jest
                      wina dziecka, tylko nasza, bo to my nie upilnowalismy malucha, a
                      jesli to starszy dzieciaczek, i tak sie zachowuje, to znaczy, ze nie
                      poswiecilismy odpowiednio wiele czasu na uswiadomienie go ze to
                      niebezpieczne. To nam w takiej sytuacji nalezy sie klaps.
                      Zdaje sobie sprawe ze wychowywanie dziecka nie jest latwe, Piotrus
                      jest moim pierwszym dzieckiem i wiem, ze czeka mnie duzo pracy.
                      Postaram sie z calych sil. Obiecalam tez sobie, ze nigdy nie
                      podniose na niego reki, nie bede wrzeszczec i przeklinac.
                      • lilka.k malenkie masz rację 04.06.08, 08:49
                        To, że dziecko wybiega na ulicę (małe dziecko) to oznacza, ze nie widzi zagrozenia. A czy rodzice pred kazdym wyjsciem instruują dziecko jak ma sie zachowac czy po prostu zakładają mu buty i wychodzą? Ja czesto obserwuje to drugie.
                        A przed KAZDYM wyjsciem trzeba ustalic zasady, szczególnie jak sie idzie na zakupy np, zeby histerii w skelpie nie bylo.
                        To rodzice popełniają błąd.
                        Ja tez nie jestemn idealna, mam na swoim sumieniu wrzaski, ale staram sie nad tym panowac. Piotrek caly czas pilnuje mnie, bym nie podnoisila głosu. On nigdy nie krzyknął na chłopców.
                        • mynia0 Re: malenkie masz rację 04.06.08, 13:08
                          moje dziecko wie, jak się zachowywac na ulicy, od dawna rozróżnia
                          światła i tak dalej. zawsze prowadze ja za rękę przy ulicy. wyrwała
                          mi się, bo zobaczyła po drugiej stronie dziadka, a ja byłam z
                          dwójką dzieci.

                          pamietajcie, że dziecko to dziecko, różne ma pomysły, z reguły
                          niezbyt mądre ;) dziecko nie jest przewidywalne, a i my , rodzice
                          nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć i wszystkiemu
                          zapobiec.

                          no i zgadzam się w 100 %, że ostre słowa wyrządzają dużo więcej
                          szkody niz klaps. dużo gorzej reaguję, jak rodzic wrzeszczy na
                          dziecko w stylu - ty debilu, ty głupku - niz klapnie po tyłku. słowa
                          bolą dużo gorzej i o wiele dłużej.
    • pocholita Re: Klapsy... 04.06.08, 23:59
      Taaaak, ja też się zarzekałam, że klapsów dawac nie będę, sama nie
      byłam bita, ale charakterek mojej starszej przekroczyl granice mojej
      cierpliwości.
      Na dworze super dziecko, w domu diabełek wcielony. Nie ma jeszcze
      trzech lat a gryzie, kopie i wyje jak syrena okrętowa.

      Mam dwoje dzieci, nie jestem z nimi sama bo mam nianię do pomocy,
      ale jak mała wpada w histerię to mnie siadają nerwy. Moja niania,
      matka dwójki odchowanych dzieci, przy atakach histerii małej zażywa
      środki uspokajające. Ja, matka karmiąca, nie mogę sobie na to
      pozwolic, więc niestety zdarza mi się po kolejnym "nie pójdę do
      kąta" dac jej klapsa.

      Swoją drogą zastanawiam się nad jakąś terapią, bo długo tak nie
      wytrzymam. Potrzebna mi superniania.

      Ponieważ mała odziedziczyła swój charakterek po mojej mamie spytałam
      się jej jak jej rodzice sobie z nią radzili i dowiedziałam się, że
      była po prostu bita. Dziadek trzymał w domu żelazną dyscyplinę.

      Ja bym tak nie umiała. Rozumiem pojedynczego klapsa oddanego w
      nerwach ale rozmyślne bicie dziecka pasem albo czymś innym jest dla
      mnie nie do pomyślenia.
      • dziunia27 Re: Klapsy... 05.06.08, 00:06
        oj pamietam jak i mi się nieraz oberwało;P
        drewnianym wieszakiem albo skakanką taka z kabla:P
        ale bolałoooo... ale wyszłam na ludzi:)wiem co wolno a co nie, co
        wypada a co jest karygodne:)
        a teraz jak patrze na tą młodzierz wychowaną jak to się
        mówi "bezstresowo" to mi się drobne w kieszeni niezgadzają...
        wszystkooooooooo im wolno, bo nikt nic im niemoże zrobić, a jak ktoś
        jednak się odważy zwrócic im uwagę to tak cie wyzwą że normalnie w
        pięty idzie...
        i bedzie coraz gorzej!
        • lilianak1 dziunia 05.06.08, 09:29
          to nie młodzież jest winna tylko jej rodzice, bo żadne dziecko samo
          się nie wychowa, ktoś musi pokazać mu granice. A dzisiejsi rodzice
          to rodzice tylko z nazwy. Pieniądze, kariera to się teraz liczy. I
          wielu poradziło by sobie z jednej pensji, ale łatwiej iść do pracy i
          dziecko widzieć 3 godziny dziennie.
          Wiele przykrości doświadczyłam od ludzi (również rodziny) która mój
          wybór pozostania w domu z dziećmi traktowała jako lenistwo. Mało kto
          mnie pochwalał. A teraz ja nie muszę bić swoich dzieci (nawet na
          otrzeźwienie) a wszystkie zapracowane mamusie potępiające mnie mają
          większe czy mniejsze problemy wychowawcze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka