Dodaj do ulubionych

o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie)

28.09.08, 14:05
Od razu napiszę, że ten wątek powstał w mojej głowie po części za Twoją sprawą
Burdziu, z tego co wyczytałam nie dajesz synkowi między innymi: białka jaja,
glutenu, ogórków kiszonych. Jeżeli synek jest uczulony na te produkty to
przepraszam bo tego nie doczytałam. Proszę więc nie obraź się na mnie bo nie
chcę Cię krytykować tylko opisać swoje przemyślenia.
A więc do rzeczy.
W kilku wątkach krytykowane jest dawanie dzieciom danonków, parówek,
sklepowych wędlin, chińskich zupek etc - z częścią tych uwag oczywiście się
zgadzam, bo uważam, że faszerowanie malucha np. chemią z tych nieszczęsnych
zupek jest nie właściwe. Z drugiej jednak strony wydaje mi się że nadmierna
przesada też jest nie właściwa - nasze maluchy mają już po te 14-15 miesięcy i
właściwie mogą jeść wszystko to co my (oczywiście z małymi wyjątkami np
orzechy i sery pleśniowe).
Z tego co czytałam to dopóki alergia na dany produkt nie zostanie stwierdzona
to nie ma potrzeby nie dawać go "na wszelki wypadek".
Dodatkowo właśnie teraz nasze dzieci uczą się nowych smaków i czy taka dieta
ich tego nie pozbawia i nie sprawi że w przyszłości będą "niejadkami"?
Jeszcze raz Burdziu przepraszam, że wskazałam na Ciebie, bo takich mam pewnie
jest więcej ale Twoje wątki akurat zapadły mi w pamięć, proszę nie traktuj
tego jako atak.
Obserwuj wątek
    • lipiec_2007 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 15:57
      to prawda. nasze brzdace powinny juz jadac prawie wszystko,
      zakladajac oczywiscie, ze nie cierpi on na zadna alergie.

      moj syn jada juz wiele rzeczy i codziennie probuje nowych smakow.
      dzisiaj kosztowal brukselke, wczoraj wedzonego lososia. wciaz jednak
      przygotowuje mu obiadki oddzielnie, a z naszych talerzy tylko
      kosztuje tego i owego. jada rowniez cieszace sie taka zla slawa
      parowki (cielece - mam nadzieje, ze nie tylko w nazwie) i danonki
      (czego aurinko jest swiadkiem:).

      nie jada na razie miesa innego niz drobiowego lub cielecego,
      smazonych potraw i slodyczy. krowie mleko tez na razie jest
      na "indeksie".
      • edzia.79 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 16:55
        Ola ma skaze ale oprocz mleka krowiego daje jej wiekszosc nabialu.
        alergolog kazala wprowadzac Danio (nie Danonki bo te maja wiecej mleka)wiec Ola je serek prawie codziennie.
        tak samo jak lipec zupki przygotowuje jej osobno ale z naszego talerza rowniez jada (o zgrozo! smazone kotlety :)
        nie zwracam uwagi na to jakie je wedliny,te same ktore kupuje do domu.
        tak samo nigdy w zyciu nie gotowalam zupek na specjalnej wodzie a tym bardziej z ekologicznych warzyw.

        tez mnie czesto smieszy badz dziwi takie chowanie dzieci pod kloszem i zawsze zastanawiam sie od kiedy dzieci beda jadly np.normalne wedlinki;za rok czy moze nigdy w zyciu.

        buziaki dla wszystkich przezornych mam :)
        • bobimax Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 17:48
          Ja oprócz mleka z kartonu (jeszcze jej niesłuży i dostaje wysypki na
          pupci) daję wszystko co mi wpadnie w ręce, a w zasadzie w ręce
          Kornelii. Obiadki ma osobno gotowane, bo je wcześniej a potem je z
          nami drugi obiad ten nasz, jak wrócimy z pracy. Wędliny normalne ze
          sklepu i parówki również. Nie je tylko tego czego nie lubi teraz.
    • uczula Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 17:55
      ech...f3f - tez mi sie tak wydawalo przy pierwszym dziecku - no i mi sie zatrula
      - do dzisiaj nie wiem czym, bo jadla tylko to co my.
      no i od tego zatrucia zaczela mi chorowac...:(:(
      wiec wiesz, ja tam wole na zimne dmuchac.
      No a tak po prawdzie, przeciez taki maluch sie jeszcze rozwija, wiec uklad
      pokarmowy tez sie rozwija...jeszcze prawda?
    • zabka11 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 18:15
      Kochana, to faktycznie kontrowersyjny temat i każdy ma swoje zdanie,
      więc ja uważam tak: danonki, parówki, sklepowe wędliny, chińskie
      zupki oraz fast foody, gotowe zupki/sosy, wegeta, kostki, i
      inne "gotowce", poza tym chipsy, żelki, pianki, cola...i te
      wszystkie paskudztwa.....choć pyszne,
      SĄ RÓWWNIEŻ NIEZDROWE DLA DOROSŁYCH!!!!

      A DLA DZIECI PO STOKROĆ, BO ICH MŁODE ORGANIZMY NIE DAJĄ SOBIE RADY
      Z TĄ CHEMIA JAK DOROSŁE.
      Tak czy siak, dobre wzorce od małego, wpłyną tylko pozytywnie na
      wybór jedzenia, w życiu dorosłym.

      Nie sądzę, żeby dzieci ucząc się nowych smaków, musiały poznawać
      smaki, w.w przeze mnie produktów - "paskudztw"
      Mogą za to, poznawać jakieś egzotyczne potrawy, dania czy choćby
      owoce, ale to trzeba przyrządzić, podać.....a gotowce, jak wiadomo
      są gotowe.
      A co do orzechów i serów pleśniowych, z dwojga złego lepiej podać to
      dziecku, niż wspomnianą zupkę chińską czy barwione żelki!?

      > Dodatkowo właśnie teraz nasze dzieci uczą się nowych smaków i czy
      taka dieta ich tego nie pozbawia i nie sprawi że w przyszłości
      będą "niejadkami"?<

      Kompletnie się z tym nie zgadzam. Zdrowa dieta nauczy ich zdrowego
      odżywiania, i nijak się to ma do "jadków" lub "niejadków".

      I to znaczy, że jak mi dzieciak nie zje obiadu/kolacji to mam mu
      podać zupkę chińską lub przekupić żelkami????, byleby tylko coś
      zjadł???????

      Nie chce, niech nie je, proste, ale zapychaczy też nie dostanie.
      Lepiej niech zapcha się suchą bułką, albo pierogi codziennie, byle
      nie byle co?:)

      Takie jest moje zdanie. Mam troszkę doświadczenia, bo starszą tak
      wychowywałam/wychowuję i - już o tym pisałam - ona w życiu, w
      sklepie, nie kupi żadnego "paskudztwa", a jedyne co ją kusi to
      chipsy;)...... to fakt, ale wie i rozumie, że są niezdrowe i można
      je jeść, ale baaaaaaardzo rzadko.
      Reasumując powtórzę się znowu: dobre wzorce od małego, wpłyną tylko
      pozytywnie na wybór jedzenia, w życiu dorosłym.
      Pozdrawiam:)
      • burdziaa Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 19:46
        Juz odpowiadam :)
        Gluten wprowadziłam, a wiec zjada makarony ( wszyscy w domu jemy z
        pszenicy durum albo z maki zytniej bo takie nam smakują ), zjada
        chlebek, bułeczke- chociaz widze,ze nie przepada- woli wylizac z
        tego masło , zjesc pomidorka, Tak wiec gluten juz mamy za sobą.
        Co tam jeszcze było? a ogórki kiszone- ja nie jem od dwóch lat i na
        razie tez nie bedziemy mu podawac ze wzgledu na sód- tzn. sól - ja
        jestem na ostrej niskosodowej i Julek jest tez w grupie ryzyka- wiec
        ogórka zielonego swiezego tak- natomiast kiszone na razie nie.
        Białek takich powstałych po ugotowaniu jajka nie jem juz 10 lat,
        wlasciwie to tak ze 6 lat nie jadłam wcale- potem jak mi sie
        poprawiły wyniki to zdarza sie zjesc w sałatce albo w nalesniku
        białko/Nasi lekarze uwazaja,ze zółtko jest najbardziej wartosciowe,
        my traktujemy białka jak odpad i wyrzucamy - jedynie całe jajka
        uzywam teraz do ciast bo są dobrym spoiwem.
        Całe jajka zjadamy przepiórcze czasem.
        Nie jem tez kupnych wędlin, pieke sama - kiełbaski i parówki tez
        sama zrobic potafie ale mi sie nie chce- moze na Swieta /
        Jakos nie martwimy sie,ze bedzie niejadkiem - po prostu uczymy od
        małego zdrowych nawyków, niech je tak samo jak my - a ze w
        przedszkolu kiedys może zaserwują mu coś czego w domu nie smakował-
        to bedzie miało dziecko novum :)
        • leluchow1 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 20:48
          Alergia jest jak pole minowe - póki nie wdepniesz alergenu nie znajdziesz. I tu
          się z Tobą zgadzam. Ale nie uważam żeby 15 miesięczne dziecko mogło jeść
          wszystko to co dorosły. Zwłaszcza że my dorośli i nasz prawie 3,5 letni starszak
          też nie jemy - parówek ( a jesli już to b. rzadko i tylko te drogie za ponad 2
          dychy), zupek chińskich, chipsów, kolorowych lizaków, gotowych wędlin.
      • babajagaa Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 20:39
        Zabka nie chodzi o to zeby dziecko przekupic zelkami bo nie chce
        zjesc kolacji albo w zamian dac chinska zupke zeby tylko cos
        zjadlo,chodzi o to zeby zbytnio nie przesadzac.Ja nie podaje zupek
        chinskich,zelkow ani danonkow ale podaje parowki zielece,wedliny ze
        sklepu bo nie mam mozliwosci zrobic w domu-to co mam w ogole nie
        dawac?No bez przesady.Ogorka kiszonego daje w zupie ogorkowej,zupe
        pomidorowa robie z przecieru pomidorowego,rosol mlody jada ten co my
        i moge sie zalozyc ze polowa dzieci z naszego forum tez to jada.
        Burdzia nie pdaje pewnych produktow bo sama ich nie jada,jesli ktos
        jest wegetarianem to dziecku tez nie daje miesa.
        • blanka0 burdzia 28.09.08, 20:50
          o co chodzi z tymi koszonymi, czy to przez nadcisnienie?
          i dlaczego nie jesz bialka od 10 lat,
          rety nie wpadlabym na pomysl zeby samemu zjesc zupke chinska a co
          dopiero malej
          nie wierze ze sa tu mamy ktore podaja maluchom te zupki
      • kamsi Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 20:48
        Brawo, Zabka:) Zgadzam się, popieram i też tak postępuję:)
        A Burdzię to normalnie podziwiam, tak naprawdę też chciałabym np.
        wędliny robić domowe. Moja Mama robi pyszne, i chleb też pyszny
        piecze, ale ona daleko mieszka:( Ale kiedyś i mnie się uda.
    • a_beatle Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 20:45
      Wiesz, ja rozumiem burdzię i zgadzam się z zabką. Jeśli któreś dziecię jest w
      grupie ryzyka, albo już choruje na alergię powinno mieć szczególną dietę.
      Generalnie dzieci (dorośli też:-) powinny się odżywiać zdrowo, nie śmieciowo. I
      tego staram się trzymać przy Majce, nawet soków nie pije zbyt dużo, nie mówiąc o
      herbatkach granulowanych. Pije wodę, jest przyzwyczajona do jej "smaku", choć
      nie raz musiałam znosić pełne politowania spojrzenia innych... Nie zna smaku
      czekolady, smażonych potraw, danonków, serków homogenizowanych, jogurtów
      smakowych. Jasne, że nie należy przesadzać, ale... Rodzice zawsze mają wybór i
      duuuży wpływ na nawyki żywieniowe swoich dzieci.
    • dmgr Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 20:47
      No u nas trochę musimy uważac bo Młody ma AZS i ostatnio miał strasznie
      "zaatakowaną" pupę skończyło się na sterydach i dostałam niemały opierdol, że
      wprowadzam po kilka rzeczy na raz do diety. Ja ogólnie chciałabym wprowadzac
      dzieciom dobre nawyki żywieniowe bo ja osobiście lubię zdrowo jeśc ale nie
      zawsze to robię ze względu na wygodę. NIe lubię też słodyczy i starałam się je
      bardzo ograniczac starszej córce i w sumie ona teraz też nie lubi nawet jak coś
      dostanie to nie zjada (np. tak jak ja nienawidzi czekolady), Młody jeszcze
      słodyczy nie próbował wcale.
      • malenkie7 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 21:20
        ja sie BARDZO cackam z wprowadzaniem nowych dań. i bardzo czesto
        slysze, ze nie powinnam, bo przeciez synek juz jest taki duzy..
        (hmmm, 15 mcy to bardzo duzo, prawda?...?) i powinien jesc wszystko.
        ostatnio moja mama chciala mu dac orzeszka laskowego ("przeciez on
        ma juz zeby i moze pogryźć"). no ale niewazne, ze moze sie
        zaksztusic i te pogryzione orzeszki wpadną do płucek, oskrzeli...ech.
        osobiscie znam matke, ktora daje swojemu 18miesiecznemu synkowi
        zupki chinskie ("bo on tak lubi te kluseczki"), gotuje "zdrowy"
        rosołek tylko na kostce knorra, daje czekolade, danonki, smażone
        miesko. co prawda jej dziecko jakichs rewelacji po tym wszystkim nie
        ma, ale jest dosyc grubawym dzieckiem, jakby ponad przecietna dla
        jego wieku.
        warto byc ostroznym. jeszcze sie te nasze dzieci napróbują
        najróżniejszych dan, przed nimi całe zycie:)
    • apolka73 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 21:29
      Myslalam ze Franek juz nie ma alergii, wiec generalnie jadl prawie
      wszystko. Przez jakis czas zupke ogorkowa. I chyba to mu rozwalilo
      uklad pokarmowy bo przez 3 tygodnie mial biegunke i odparzona pupe.
      To mogly byc tez inne rzeczy - na przyklad parkowka z indyka, ktora
      pan w sklepie zachwalal jako zdrowiutka dla dzieci - to byl tak
      serdelek wiec dalismy Frankowi. Ale od czasow tej biegunki (troche
      odpukac minela) ale i tak robi 6 (!) kup dziennie jest na diecie.
      Lekarka powiedziala, ze to male dziecko i nie moze jesc wszystkiego.
      No to sie cofnelismy do czasow kiedy mial 6 miesiecy i dostale tylko
      idynka, dynie, ziemiaki, krolika, cukinie. W sumie to moga byc zeby,
      wiec poczekam na slynne czworki i zobaczymy co dalej. Ale alergikiem
      raczej nadal jest. Zazdroszcze mamom, ktore moga podac dziecku
      wszystko. Slodyczy, danonkow, daniow nie podam jeszcze dlugo. A z
      owocow tylko banany i jablka plus owoce ze sloiczka. Malo tego jest -
      malo urozmaicony ten jego jadlospis.
    • klarysa007 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 21:36
      Ja uważam, że najważniejszy jest umiar. Jeśli rodzice są na diecie
      Kwaśniewskiego i smalec zagryzają boczkiem to umiarem będzie dla nich podawanie
      dziecku tylko boczku :)
      A na poważnie to wszystko zależy od tego co my sami jemy i na ile zdrowo się
      odżywiamy.
      Tunia zjada kupną wędlinę ale w niewielkich ilościach ponieważ my preferujemy
      sery. Je dużo owoców, bo teściowie mają działkę i non stop nam je znoszą :)
      Zjada ciemny makaron, bo my głównie takim się odżywiamy. Czasem jada parówki, bo
      jada jej jej brat. Ale jemu też są "dawkowane" więc nie jest to zbyt częste.
      Itp. itd.
      Każdy z nas ma swój "umiar" :)
    • maniulka_25 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 21:49
      Jak Julka zaczęła ząbkować (dosyć późno, bo w 8 miesiącu życia) przestałam kupować słoiczki. Na początku gotowałam dla Małej osobno a teraz jemy wszyscy to samo. Obiad jest dwudaniowy, zupa na udku albo skrzydełkach, na drugie danie mięso ziemniaki i dużo jarzyn. Julka uwielbia jarzynową, pomidorową, rosół, krem z dyni...
      Na śniadanie Julka wypija 210 ml mleka z kleikiem lub płynnej kaszki, potem jemy śniadanie razem. Robię jajecznicę, omlet, grzanki, pomidory z bazylią do tego domowa wędlina. I Julka je to co my. Po południu je całego banana, jabłko lub inne owoce, później jogurt naturalny bez cukru. Na kolację kanapka, potem kąpiel i płynna kaszka z butelki. Julka je bardzo dużo, waży około 8,5 kg. Jej dieta jest bardzo bogata w warzywa, owoce, pije bobofruty, wodę mineralną, lubi makarony, kasze, kaszkę mleczną z owocami. Nie daję jej danonków, kubusia, danio, parówek, czekolady, mlecznych kanapek, zupek chińskich, nie używam vegety kostek i fixów. Mleko pije tylko modyfikowane i nadal będzie to kontynuować.
      Staramy się odżywiać zdrowo, mamy w rodzinie przypadki nowotworów (jelita, płuc i piersi). Ja leczyłam się przez 3 lata z ciężkiej alergii, brałam sterydy, encorton, cortizon. Zrzuciłam po leczeniu 20 kilo. Uważam że dbanie o zdrowie dziecka i pielęgnowanie zdrowych nawyków żywieniowych jest inwestycją na całe życie Julki. Dla mnie najgorsze są wizyty u dentysty. Jako dziecko bardzo się nacierpiałam, miałam leczone zęby na siłę, przywiązywano mnie do fotela... Nie daję dziecku słodyczy ponieważ chcę jej oszczędzić zęby. A po za tym uważam, że jeszcze ma czas na poznanie smaku Coli, czekolady i żelków.
      • matizka Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 28.09.08, 22:04
        Mój mały też słodyczy nie jada, choć cos tam pewnie od siostry
        podjadł:) - może...

        Ale moja czterolatka jada słodycze, ale myje też zęby, ma
        polakierowane i chodzi z wielką przyjemnością do pana doktora raz na
        pół roku na to malowanie:)

        Więc wydaje mi się, że akurat co do zębów to nie chodzi o słodycze
        tylko...
        • edzia.79 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 29.09.08, 09:09
          ale o co chodzi????
          czesc dziewczyn zarzuca pozostalym ze karmia dzieci;zupkami chinskimi,czekoladami,zelkami,samymi parowkami i danonkami.

          przeciez to nie prawda.
          zywimy dzieci tak samo jak wy z taka roznica ze nasze dzieci probuja roznych rzeczy (nie swinstw typu zelki!!!)

          czytam wszystkie odpowiedzi i widz ze nasze meni niczym sie nie rozni.
          • lipiec_2007 Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 29.09.08, 09:35
            no wlasnie edzia. tak czytam te wypowiedzi i widze, ze watek
            rozwinal sie nie do konca chyba zgodnie z intencjami autorki watku.

            wypowiedzi zawieraja prawdy oczywiste. zdrowe odzywianie, zdrowa
            dieta, dobre nawyki itp. no tu sie wszystkie na pewno zgadzamy. no
            bo przeciez f3f nie chodzilo o to, ze 15-miesieczne dziecko powinno
            jadac juz wszystko, tzn rowniez wszystkie wymienione wyzej
            bezwartosciowe rzeczy.
            • f3f zgadzam się z edzią i z lipiec :) 29.09.08, 12:40
              nie chodziło mi o podawanie chińskich zupek czy żelków i popijanie
              tego coca-colą tylko o zdrową zróżnicowaną dietę bez obaw czy podać
              jajko, brukselkę czy kapustę...

              PS.Dzieki Burdzia za odpowiedź teraz po prostu rozumiem, że to jest
              Wasz wspólny sposób jedzenia a nie wyjątek przy żywieniu dziecka.
              • a.zaborowska1 ja napiszę tak... 29.09.08, 15:58
                staram się aby moja rodzina się zdrowo odżywiała. Codziennie są
                warzywa, owoce. Staram się nie używac gotowych sosów czy sztucznych
                przypraw. Ale jemy słodycze bo lubimy a od czasu do czasu piekę
                mężowi tłusty boczek bo lubi. Wydaje mi się że można wszystkiego
                próbować byle z umiarem.
                jesli chodzi o Maciusia jego żołądek bardziej ma kłopoty przy zbyt
                tłustym wywarze w zupce niż smażonym kotlecie. Generalnie ma diete
                niemowlęcą. Czyli robię mu osobne jedzonko. Z naszych talerzy bierze
                (bo innaczej się nie da) i ja mu daję spróbować po troszeczku
                wszystkiego. Ogórka kiszonego, kawałeczka czekolady...itd

                Jesli chodzi o kontrowersje dla mnie tatalnie kontrowersyjną osobą
                pod tym względem jest moja teściowa, która jest nauczona dodawać do
                wszystkiego smalec. Rzadko coś u niej jem bo wiem ze wszędzie to
                pakuje. Mimo iż mąż kojfnął na serce, sama ma wieńcówkę. Chowa
                smalec gdzieś po szafkach i pakuje go do prawie każdej potrawy.
                ostatnio przyuważyłam jak dodała do szarlotki !!!!
                To jest dopiero jak dla mnie KONTROWERSJA !! a nie sklepowe wędliny
                czy żelki lub coca cola
              • maniulka_25 f3f 29.09.08, 18:18
                Nie chciałam nikogo urazić... Każda mama karmi swoje dziecko według własnego uznania. Wszystkie przecież chcemy jak najlepiej dla naszych lipcowych dzieciaków. Ja bez obawy daję Młodej wszystkie jarzynowe zupy mrożone Hortex. Są tam między innymi : brukselka, szpinak, pieczarki, kalafior, ogórki, fasolka, groszek, papryka, kapusta, buraczki, cebula. Młoda je wszystkie z ww warzyw.
                Nie daję jej grzybowej, żurku, cebulowej i nie "zabielam" zup śmietaną.
                Tak w telegraficznym skrócie staram się aby było na talerzu lekko, zdrowo i kolorowo. Pozdrawiam. M.
                • f3f Re: f3f 29.09.08, 21:06
                  maniulka :) ja nie czuję się urażona Twoim postem, chciałam tylko sprostować bo
                  w pewnym momencie zaczęło mi się wydawać że źle zostałam zrozumiana :)
                  również pozdrawiam :)
            • a_beatle Re: o jedzeniu (trochę kontrowersyjnie) 29.09.08, 20:39
              No może faktycznie nie miejsce tu na morały o zdrowym żywieniu:-) Ale to nie są
              prawdy oczywiste, niestety. Byłam świadkiem podawania 1,5 rocznemu maluchowi
              flaków, sałatki z majonezem, prawie rocznej dziewczynce czarnej herbaty. Ok, od
              tego się nie umiera, nie są to śmieci, tylko "dorosłe" jedzenie. Na które (może)
              przyjdzie czas. Różnorodność jest ogromnie ważna, smakowanie to przyjemność
              przecież, ale wszystko w swoim czasie!
              Jeszcze jedno... właśnie usłyszałam makabryczną wiadomość o robieniu smalcu z
              psów - niektóre dzieci są nim karmione.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka