yvonne79
19.11.08, 12:06
Zacznę od tego, że odstawiłam mojego cycoholika od piersi. Bałam się tego
strasznie, ale któregoś wieczoru coś we mnie pękło po kolejnym dniu
niejedzenia przez Emi. Nie zjadła śniadania, obiadu, kolacji. Już miałam dość.
Postanowiłam zakończyć karmienie piersią. Co prawda karmiłam już tylko nocą,
ale Mała przez to nie jadła w dzień (tak myślę). Zawzięłam się w sobie i
zrobiłam to. Oczywiście mąż był przy mnie i mi pomógł. Miałam momenty
zawahania, ale wiedziałam, że nie wolno mi zrezygnować. I udało się!!! Jestem
szczęśliwa, bo następnego dnia moje dziecko zjadło cały obiadek i kaszkę na
kolację. Mam nadzieję, że teraz będzie przybierała na wadze, bo będzie więcej
jadła.
A samo odstawianie nie było takie straszne, jak myślałam. Mam dzielną córkę.
Baliśmy się z mężem strasznie tej nocy, ale nie było tak źle. Najgorzej było
wieczorem pierwszego dnia, bo Mała zawsze zasypiała przy cycu. Jednak cały
proces wieczornego zasypiania trwał w sumie 45 minut. Potem kilka pobudek w
nocy. Dawaliśmy jej wodę do picia i zasypiała znowu. Budziła się rzadziej niż
przy cycu. Dzisiaj minęła druga noc bez karmienia piersią. Wieczorem troszkę
popłakała, ale w nocy już tylko delikatnie postękiwała dopominając się picia.
Już nawet nie pokazywała na pierś, tylko na kuchnię. Ciekawe, jak będzie
dzisiaj? Wczoraj poszła późno spać, bo odkładała sobie to trochę. Jakby się bała.
Cieszę się bardzo, że byłam taka zdecydowana i że się udało. Dzięki temu (mam
nadzieję) Emi zacznie normalnie jeść. Wiem, że to była dobra decyzja. Jednak
troszkę mi smutno, bo wiem, że zakończyła się pewna więź między nami :(