Dodaj do ulubionych

ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!!

07.07.06, 12:49
Jestem już w drugiej ciąży którą przeżyłam zupełnie bezstresowo z uśmiechem
na twarzy. Teraz czytam i słyszę o pustych pęcherzykach, nie bijących
serduszkach i JESTEM PRZERAŻONA !!! Chyba lepiej być nieświadomym. Czy też
tak macie?
Obserwuj wątek
    • ineze Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 12:52
      dokładnie tak. Bardzo się cieszę, że w pierwszej ciaży nie wiedziałam o forum
      tym bardziej, że o obie ciaze starałam się ponad rok. Nie robiłam żadnych badań
      tzn. przy drugich staraniach po roku zaczęłam robić.
    • mo1717 Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 13:05
      ja tez sie boje!!! ale ja jestem kobitka po przejsciach /1 poronienie, ciąża z
      adasiem wychuchana, wydmuchana...smile/ więc nic dziwnego ze stresa znów mam,
      jeszcze jak sie naczytam tego wszystkiego....
      • koziolkowa11 Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 13:12
        ja sie boję, ale niestety to nie wina forum sad
    • tiruriru Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 13:45
      Bardzo się cieszę, że pojawił się taki wątek.

      Zawsze, kiedy zaglądam na to forum, mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony,
      cieszę się bardzo, że mogę się podzielić swoją radością i nadzieją z kimś, kto
      zrozumie to najlepiej, bo sam jest w takiej samej sytuacji. Z drugiej,
      przerażają mnie takie informacje, o których pisze marysiowamama.
      Zapewniam Was, że jeśli mi się nie uda, nie dowiecie się o tym. Są fora, na
      których piszą ludzie, któych spotkała tego typu tragedia, którzy mogą tam
      liczyć na wsparcie i słowa otuchy.
      Myślę, że wszystkie doskonale wiemy, jak ważne są pierwsze trzy miesiące.
      Każdej z nas towarzyszą związane z tym obawy. Dlatego chciałabym przychodzić tu
      bez lęku, że przeczytam coś, co zaburzy mój spokój, nad którym i tak już ciężko
      pracuję smile

      Bardzo współczuję wszystkim, którym zabrakło szczęścia, którym los odebrał
      nadzieję. Nie wątpię, że wszystkie znajdziemy tu wsparcie, bo tak się składa,
      że to forum odwiedzają osoby bardzo ciepłe i serdeczne. Ale warto pamiętać
      także, kim one są i w jakiej są sytuacji.
      • marysiowamama Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 14:02
        Dzięki tiruriru za wypowiedź !!!
      • koziolkowa11 Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 15:30
        ale przecież żadna z dziewczyn nie pisze tego, że by kogokolwiek wystraszyć....
        uważam, że dużo gorsze są wątki, w których to przy problemie pojawia się duzo
        mądrych rad, bo to dopiero moze przestraszyc uncertain
        tirutiru mam nadzieje, ze nic złego Cie nie spotka, ale szkoda, ze nie
        zaslugujemy na to by dzielic rozwniez Twoj smutek (hipotetycznie oczywiscie)
        Pozdrawiam i zycze bezproblemowego zycia Wam wszystkim smile
        • tiruriru Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 16:25
          koziołkowa,
          ani słowa nie napisałam o złych intencjach piszących. Ba, jestem nawet
          przekonana, że nie opowiadają o swojej rozpaczy, by komukolwiek zepsuć jego
          radość. Domyślam się, że robią to oczekując wsparcia i otuchy. Warto tylko
          byłoby pomyśleć o tym, co dzieje się w głowach czytających. Oki, może będzie
          uczciwiej, jeśli napiszę: w MOJEJ głowie. Nie napisałam także, że "nie
          zasługujemy na to, by dzielić również swój smutek". Wręcz przeciwnie, służę
          radą i polecam inne forum, także na portalu gazety.
          Temu właśnie służą fora tematyczne, czyż nie?
          Prawda jest taka, że nie jesteśmy grupą starych przyjaciół i nie dzielimy się
          wszelkimi wydarzeniami z naszego życia. TUTAJ połączyła nas nadzieja i radosne
          wyczekiwanie. Kiedy będę matką, przejdę na forum dla młodych mam.

          Tak już mam, że kiedy czekam przed salą egzaminacyjną na swoją kolej i widzę
          wychodzących z niej ludzi z lufą w indeksie, to rośnie we mnie niepokój.
          I nie dlatego, że, jak napisałaś "nieszczęście jest zaraźliwe".
          To po prostu kwestia wyobraźni.
          Nie umiem tego prościej wyjaśnić.

          pozdrawiam smile
    • niuta_s Re: ZACZYNAM SIĘ BAĆ !!! 07.07.06, 14:05
      cóż moja ciąża jest zagrożona, niestety pierwszy tydzień, od momentu testu to był koszmar, naczytałam się wszędzie takich historii, ach... w końcu mężulo zablokował mi kompa, zrobił mi dostęp dopiero po konsultacji z lekarzem (he he he), moją ciążę prowadzi lekarka, którą sprawdziły moje koleżanki, prowadziła 2 ciąże przyjaciółek które miały nikłe szanse na ich utrzymanie. Mam do swojego lekarza na tyle dużo zaufania, że patrzę teraz na część komentarzy "przez palce", jest mi przykro oczywiście jeżeli komuś niestety idzie źle... Ale mnie to nie musi spotkać... I nie spotka!
      • koziolkowa11 nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 14:35
        a zycie nie zawsze jest różowe...
        Laseczki więcej empatii....
        • tiruriru Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 15:13
          Popieram!
          Więcej empatii.
          Z każdej strony.
          smile
          • jagoodka8 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 17:23
            Forum tworzymy my- czyli statystyczny wycinek kobitek zaciażąnych tego kraju. I
            poruszane sa tu wszystkie tematy ktore nas dotyczą. Nie ma tabu- piszemy co czujemy.
            W pierwszej ciąży- którą poroniłam (standardowo- niebijące serduszko na USG w 8
            tygodniusad ) tak naprawde czytając "owe smutne" wątki wiedzialam.. miałam
            świadomość ze w ciazy dzieja sie rzeczy rozne... ale głęboko wierzylam ze
            wszystko bedzie dobrze... taka jest ludzka natura... nie wierzymy tak samo w to
            ze wypadek drogowy czy cegła spadająca na glowe wlasnie nam sie nie przydarzy.
            Do tego doszla jeszcze jedna wazna rzecz: jak juz wiedzialam ze dzidzius
            przestal sie rozwijac to dzieki dziewczynom z forum nie czulam sie jak wyrzutek
            spoleczenstwa, wyrodna matka ktora moze cos zrobila nie tak tylko niewiadomo
            co.... forum pozwolilo mi sie czesciowo pogodzic ze strata (oczywiscie
            nioceniona byla pomoc męża i rodzicow) bo nikt nie jest w stanie lepiej podniesc
            na duchu jak druga osoba ktora przeszla to samo...
            Niestety smutne rzeczy sie zdarzaja ale pamietajmy tez o takich przypadkach jak
            meg24 ktora przed zabiegiem miala robione ostatnie usg i zdarzyl sie maly "cud"
            dzidziusowi zaczelo pracować serduszko...
            Uwazam ze czytajac forum trzeba miec swiadomosc ze nie sa tu poruszane tylko
            posty typu "czy mozna nosic akryle w ciaży" ale tez tematy wazniejsze... jezeli
            zle reagujecie na smutne posty to nie otwierajcie... sprobujcie sie powstrzymac
            bo szkoda waszych nerwow... ale moim zdaniem jezeli trafi sie jakas kobitka
            ktorej nasze jedno zdanie jest w stanie pomoc to powinnysmy wykszesac to zdanie
            z siebie.
            Oczywiscie ze wylam jak bobr jak 76magda76 stracila swoje bambino ale nie wydaje
            mi sie ze to ma decydujacy wplyw na rozwoj naszego dziecka... nie mozemy pewnych
            rzeczy przeceniać... nie popadajmy w szamanizm!
            Głowa do gory dziewczyny... predzej czy pozniej napewno nam sie wszystkim
            powiedzie.. dalczego tak uwazam? Bo nie pragniemy tego jak niczego innego na
            swiecie i zrobimy wszystko zeby sie udalo!!
            • tiruriru Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 18:14
              Jagoodko smile
              dzięki za odpowiedź. Zgadzam się z Tobą niemal we wszystkim co piszesz.
              Oczywiście, że piszmy to, co czujemy (to właśnie robię i obiecuję, że już
              ostatni raz na ten temat). Jasne, że nikt nie powinien czuć się jak wyrzutek.
              Nigdzie i w żadnym kontekście.

              Napisałaś "nikt nie jest w stanie lepiej podniesc na duchu jak druga osoba
              ktora przeszla to samo...". Dokładnie o to mi chodzi!
              Nie jestem w stanie Ci pomóc, choćbym chciała. Nie przeżyłam nigdy tego co Ty.
              I nie poradzę nic na to, że prócz smutku i współczucia, rodzi się we mnie
              zwyczajny strach o siebie, o dziecko. Można to nazwać egoizmem, lub
              szamanizmem, jak kto woli. Ja myślę, że to jest po prostu ludzkie. To moja
              pierwsza ciąża i czy chcę, czy nie, chłonę wszystko jak gąbka.
              Jagoodko, trudno jest nie czytać smutnych postów. Żeby ocenić, czy jest smutny,
              muszę go najpierw przeczytać. I czy naprawdę uważasz, że nie ma już wiele
              między noszeniem akryli w ciąży, a poronieniem? Ja myślę inaczej i mam
              nadzieję, że i o tym uda nam się jeszcze pogadać smile


              Pisząc to wszystko zdaję sobie sprawę, jak to może być odebrane i staram się
              ważyć każde słowo. Przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony, nie to było moją
              intencją.

              bardzo mocno pozdrawiam was wszystkie smile
              justyna



              • kasjach Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 19:53
                Tiruriru, tak Ci zazdroszczę Twojej asertywności, Twojej bezmyślności... Sama
                pewnie tak bym myślała jeszcze rok, dwa miesiące i cztery dni temu. Niestety
                punkt siedzenia dość drastycznie zmienia punkt widzenia.

                Co wrażliwszych ostrzegam przed czytaniem moich postów. Mogę wspomnieć mojego
                zmarłego Syna,
            • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 18:50
              wlasnym oczom nie wierze!
              po pierwsze: dzieki tiruriru za szczerosc , masz 100% racje.
              jagoodka8, nie ma tabu! ale jest wyczucie i takt.
              pisanie o poronieniach na forum >luty 2007< jest tak samo taktowne jak pisanie
              o szczesliwej ciazy na forum >poronienie<. tam tez powiesz, ze nie ma tabu i
              chcialas sie podzielic radoscia, a szczescie kazdemu moze sie przytrafic i te,
              ktore poronily musza o tym wiedziec?

              rekord pobilas piszac: (standardowo- niebijące serduszko na USG w 8 tygodniusad )
              czy mozesz powiedziec wszystkim ciezarnym mamom w, dajmy na to, siodmym
              tygodniu, co oznacza slowo >standardowo<?

              rece opdaja.
              tiruriru, jesli ktokolwiek tu zachowuje sie jak egoista, to nie ty.
              trzeba nie miec serca, zeby tu pisac takie rzeczy.

              jagoodka8 napisala:
              >nie mozemy pewnych rzeczy przeceniać... nie popadajmy w szamanizm!<
              >to dzieki dziewczynom z forum nie czulam sie jak wyrzutek spoleczenstwa< oraz
              >forum pozwolilo mi sie czesciowo pogodzic ze strata<.

              to jak to w koncu jest?
              moze sporo zdzialac slowo czytane, co?
              • ineze Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:03
                Rozumiem, że uważacie post załozycielki wątku za nietaktowny?! Moją odpowiedx
                zatem również. To ludzkie, że bierzemy nieszczęścia do siebie i zastanawiamy
                się czy nas to spotka, czy powinniśmy częściej chodzic do lekarza, robić
                badania itd. co nie znaczy, że nie współczujemy osobom, które przezywają swoje
                tragedie. Jeśli rozmawiamy o wszystkim to o takich lękach też. Ja czytam smutne
                posty, przeżywam te informacje. To są dwie różne sprawy.
                • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:12
                  przeciwnie, za nietaktowny uwazam watek jagoodki8
                  o lękach rozmawiamy, oczywiscie, takze o radosciach i klopotach
                  nie mowimy tylko o tym, ze ma sie za soba >standardowe< poronienie

                  • ineze Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:21
                    rozumiem, zgadzam się
                    • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:24
                      dziekuje
                      • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:27
                        czyli co??? dla nas, które niestety pozbawione jesteśmy już złudzeń i odarte z
                        niewinności nie ma tutaj miejsca?? bo nasz przypadek może kogoś wystraszyć??
                        moze drogie kolezanki, skoro nie zaslugujemy na obecność wśród "normalnych"
                        ludzi trza pomyśleć o własnym zamkniętym forum.... żeby ludzi nie straszyć!!!
                        • ineze Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:36
                          chyba się nie rozumiemy-kazdemu może się zdarzyć cos strasznego w okresie
                          ciąży. Rozumiem to. Analogicznie te którym nic sie nie zdarzyło "normalne"-
                          mamy się pożegnać? Bo czujecie się strasznie urażone tylko nie wiem czym? Do
                          wszystkich postów o leżeniu, zagrożonych ciążąch zaglądam z nadzieją, że moze
                          coś sie wyjaśniło. Nie odpisuję bo nie wiem co mogę napisać.
                          • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:39
                            moze zle czytam miedzy wierszami a moze niektorzy maja problemy z wyrazaniem
                            wlasnych mysli, ale odczytuje ten temat jako niechec do zlych wiesci... (bardzo
                            złych)
                            • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:45
                              bingo!
                              czy ty masz chec do zlych wiesci?
                              bardzo zlych?

                              ze one po prostu sa, bo takie jest zycie, powiadasz?
                              zgoda. zycie takze bywa piekne, zwlaszcza w stanie blogoslawionym.
                              pytam zatem raz jeszcze: czy taktowne byloby wejsc na forum PORONIENIE i
                              podzielic sie ta wiescia?

                              • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:56
                                moja droga ... poronienie jest juz niestety faktem dokonanym... natomiast ty nie
                                wiesz jak skonczy sie Twoja ciąża....
                                już mi słó brak normalnie... dziewczyny... czy Wy do cholery nie umiecie
                                pomyśleć o tym , że nie zawsze wszystko jest super i że TO WAS TEZ MOZE SPOTKAC!!!
                                I jak sie wtedy bedziecie czuc????
                                nie lubie złych wieści ... mam ich dosyć we własnej głowie... jako wspomnienia
                                sad ale nie bede nikomu odbierac prawa do podzielenia sie swoim bolem
                                • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:59
                                  >ty nie wiesz jak skonczy sie Twoja ciąża....<
                                  >TO WAS TEZ MOZE SPOTKAC!!!<


                                  no to sie pani chyba troszke zagalopowwala...
                                  bez komentarza
                                  • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 21:01
                                    byc moze... bo nikomu nie zycze, ale niestety taka jest brytalna prawda
                                • marysiowamama Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 21:47
                                  Nikt nie odbiera Ci prawa do mówienia o tym co Cię spotkało, ale do cholery nie
                                  każ nam sobie wyobrażać że nas też to może spotkac. Od takich myśli prosta
                                  droga do zapętlenia się w nieszczęściu, którego nie ma i miejmy nadzieję że nie
                                  będzie!!!
                            • marysiowamama Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 21:43
                              To nie jest niechęć to ludzki strach przed tym co może nas też spotkać.
                              • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 08.07.06, 09:40
                                żal mi Ciebie i braku wrażliwości sad jest mi przykro, bo jak lekarze, czy piguly
                                maja traktowac kwestie poronien i straty bardziej ludzko jeżeli nawet kobiety w
                                ciąży (zdawałoby sie bardziej wrazliwe) tego nie potrafią. Nie chciałam nikogo
                                osądzać, ale jesteście strasznymi egoistkamii....
                              • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 08.07.06, 09:42
                                i proponuję odłaczyć sie od swaita, gazet, teleizji bo tam rownie duzo zlych i
                                stresujacych informacji... jeszcze sie zaczniesz bac
                  • kasjach Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:26
                    ja myślę, że Jagoodka pisząc "standardowe" miała na myśli, że jeśli już dochodzi
                    do poronienia to najczęsciej wygląda ono tak jak u Niej.

                    Dziewczyny NIE po stracie! ja osobiście chciałabym tylko, żebyście nie
                    traktowały nas jako trędowate, jeśli stracimy nasze dzieci, żebyście chociaż
                    pozwoliły nam powiedzieć "do widzenia" a nie sugerowały (wiem że nie wszystkie)
                    że najlepiej zmyć się jak złodziej po kryjomu. I tak często czujemy się inne,
                    gorsze, naznaczone, to naprawdę bardzo boli i jest dodatkową raną.

                    Trudno się nie bać czytając smutne posty, trudno czasem nie brać ich do siebie,
                    jeśli już się tą wiedzę ma. Ale te posty zwykle mają dużo mówiący tytuł i
                    naprawdę nie trzeba ich czytać (chociaż tak bardzo korci), jeśli ktoś nie ma na
                    to siły. Sama nie czytam w gorszych okresach
                    • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:39
                      na litosc boska, kto tu mowi o tym ze to miejsce nie jest dla was!
                      oczywiscie, ze badzcie i piszcie i chwalcie sie!
                      piszcie calemu swiatu o swojej nadziei, szczesciu i radosci!

                      nie wiem jak wygladalo poronienie jagoodki i nie jestem ciekawa. okrutne? byc
                      moze. zblizam sie do osmego tygodnia i tego typu postow nie zycze sobie czytac.
                      kurcze, to jest takie proste! dziewczyny!
                      jak ide do kolezanki na wieczor panienski, to nie opowiadam jej o bolu po
                      stracie meza.
                      jak ide na chrzciny, nie dziele sie rozpacza po smierci lozeczkowej mojego
                      dziecka.
                      BO TO NIE MIEJSCE I CZAS.
                      nie dlatego, ze NIE MAM PRAWA, ani dlatego, ze to nikogo nie obchodzi,ale
                      dlatego, mysle o innych.
                      i do cholery, w niczym nie umniejsza to mojego, czy waszego bolu!
                      on jest swiety i tylko wasz i nic nikomu do tego.

                      ale uszanujcie obawy innych!

                      • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:45
                        diewczyny obyście nigdy nie musiały zastanawaić się czy napisać tu o swojej
                        tragedii czy moze leppiej nie, bo wszystkich wystraszycie... to forum dla
                        ciezarowek z teminem na luty, a te z nas ktore przezyly badz (niezycze) przezyją
                        tragedie, rowniez do tego grona sie zaliczaja... tak przynajmniej mi sie
                        wydawalo, ale ponoć najgorzej jak komuś się coś wydaje...
                        • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 20:48
                          nie rozumiemy sie.
                          obawiam sie, ze tak juz zostanie.
                          pozdrawiam mimo
                          • kasjach Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 21:00
                            Czy naprawdę propozycja, żeby NIE czytać tego czego się boimy nikogo nie
                            satysfakcjonuje? z tytułu naprawdę da się zwykle wywnioskować co będzie dalej.
                            Czy naprawdę trzeba naginać rzeczywistość do swoich wyobrazeń, raniąc przy tym
                            innych?
                            • sluzbowa Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 21:59
                              z tytulu? watek >pa pa<, ktory pojawil sie calkiem niedawno dotyczy wyjazdu na
                              urlop, dasz wiare? kamien spadl mi z serca


                              sprobuje jeszcze raz:
                              piszecie o poronieniu, ktore bylo waszym udzialem
                              piszecie o swojej rozpaczy, bo macie taka potrzebe
                              piszecie, bo potrzebujecie wsparcia
                              piszecie, ze zrozumiec potrafi jedynie ten, co przezyl podobnie
                              piszecie, ze macie prawo pisac
                              ZGODA

                              ja, a takze zalozycielka tego watku:
                              piszemy, by podzielic sie radosna nowina
                              piszemy, bo rozpiera nas duma
                              piszemy, bo mamy obawy
                              piszemy, ze nikt nas nie rozumie jak te, ktore przezywaja podobnie
                              piszemy, by czerpac stad wiare w szczesliwe zakonczenie
                              ZGODA?

                              jest forum LUTY 2007 i jest forum PORONIENIE.
                              kazda z nas, jestem o tym przekonana, znajdzie na forum to, czego szuka.
                              wystarczy wybrac wlasciwe.
                              powtorze sie kolejny raz:
                              czy wlasciwe byloby pisanie o ciazy na forum >poronienie< z adnotacją:
                              NIE CZYTAJCIE TEGO, CO WAS SMUCI?

                              a to, wydaje się bardzo trafne. pozwolisz, ze zacytuje:
                              >Czy naprawdę trzeba naginać rzeczywistość do swoich wyobrazeń, raniąc przy tym
                              innych?<
                        • koziolkowa11 Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 07.07.06, 21:00
                          moge powiedziec tylko tyle... jak rok temu zmarł mój synek nie miałąm pojęcia o
                          forum strata dziecka o stronach DLACZEGO. podzieliłam sie swoją tragedia walsnie
                          na forum ciezarowek i to tam wsrod setek postow znalazl sie ktos, kto napisal mi
                          o tych forach. Wierzcie mi, ale nie mialabym wtedy sily ich szukac a bardzo sie
                          ciesze, ze ktos mi je wskazal... jednak gdybym o swoim losie nie napisala nigdy
                          bym ise o tych forach nie dowiedziala, a bardzo mi pomogly... amen
                          • ula_kanada Re: nieszczęście nie jest zaraźliwe 08.07.06, 02:11
                            Dziewczyny,
                            nie mozemy sie umowic ze jak bedziemy zaczynac watek na smutny temat to to napiszemy w tytule by
                            reszta miala wybor czy chce czytac czy nie. Sorry za moja gramatyke - wyjechalam z Polski majac 10
                            lat smile
                            Ula
    • anhes marysiowa mamo :-) 08.07.06, 09:02
      pominę całą dyskusję i odpowiem na twoje pytanie smile

      Mnie też przeraża wiedza wyciągnięta z forum. I niekoniecznie, albo może
      niezbyt często wynika to z postów że komuś się coś złego przydarzyło. Częściej
      przerażająco działają na mnie wątki o badaniach, zaleceniach itp itd które tak
      naprawdę nie wiem czy robić czy nie... gdzie jest granica zdrowego rozsądku. To
      moja czwarta ciąża, dwie poprzednie nie skończyły się szczęśliwie i pewnie też
      przez te doświadczenia stopień przerażenia we mnie roścnie. Ale podkreślam
      bardziej stresują mnie wątki typu "czy można nosić akryle" bo mimo prób
      zachowania zdrowego rozsądku gdzieś zakrada się niepewność że może jednak ten
      akryl zaszkodzi mojemu dziecku.

      Wątek meg przeczytałam w dzień gdy miałam iść na USG...nie powiem żeby na mnie
      nie wpłynął, byłam przerażona że skoro ją to spotkało dlaczego mnie miałoby
      ominąć...świat niestety jest brutalny i nie jest tylko różowy i to że o pewnych
      tragediach nie wiemy nie znaczy że ich nie ma. nie znaczy że nas ominą...

      Ponieważ jestem mamą oczekującą dziecka w lutym 2007 a w związku z tym czuję
      się cząstką tego forum jak każda inna mama z lutego 2007 i ja w swojej cząstce
      nie odbieram prawa do pisania o tragediach. Jezeli są naszym udziałem uważam że
      mają prawo tu zaistnieć.
      • marysiowamama Re: marysiowa mamo :-) 08.07.06, 16:27
        Chyba ta cała dyskusja wymknęła się na tor którego nie przewidziałam.
        Zakładając wątek nie chodziło mi o słuszność tematów jakie pojawiają się na
        forum tylko o moje odczucia dotyczące drugiej ciąży. Boję się i nic na to nie
        poradzę.Wiem że świat nie jest różowy i pełen tragedii, ale pozwól że jednak
        będę wierzyć że one mnie ominąwinkMyślę że trochę się uspokoję po pierwszym USG
        na które jeszcze nawet nie mam skierowania...
        • airlie Re: marysiowa mamo :-) 10.07.06, 15:10
          witajcie, kurcze sporo negatywnych emocji wkradło się na to forum. a to chyba
          nie o to chodzi... dziewczyny, ja wychodzę z założenia, że co ma być to będzie,
          ale czytam tylko te wątki, które mnie interesują (jakkolwiek to zabrzmi, mam
          nadzieję, że nie źle...) - jeśli któraś z Was ma potrzebę podzielenia się i złą
          wieścią - ja nie mam nic przeciwko. ja po prostu ominę tego posta...

          Kochane, więcej uśmiechu i mniej nerwów. I powodzenia dla wszystkich smile)
          • marysiowamama Re: marysiowa mamo :-) 10.07.06, 15:21
            Pod warunkiem że z tytułu posta wynika że jest to zła wiadomość, lub odwrotnie.
            Jak zrozumiałaś posta p.t."pa,pa"? Na szczęście nie chodziło o to o czy
            myślałam.
            • airlie Re: marysiowa mamo :-) 10.07.06, 15:40
              marysiowamamo - masz rację. ja do tego posta oczywiście nie zajrzałam (z tego
              wątku dowiedziałam się o co chodzi i dopiero stestowałam) - jak dla mnie
              zdecydowanie kiepski autorka miała pomysł na tytuł...
              • filemonka7 forum (nie) dla wszystkich 10.07.06, 19:27
                Dziewczyny, to pierwszy wątek do jakiego zajrzałam po dłuugim czasie. Nie
                wchodziłam na forum m.in. dlatego, że czytając takie smutne informacje robiło
                mi się zmutno i też się bałam. Jednak jest to forum dla nas wszystkich
                oczekujących na malucha, dla nas które 2, 3 miesiące temu ze zniecierpliwieniem
                robiły testy i widziały dwie kreseczki. Większości z nas się udaje, i tego nam
                wszystkim życzę! Bądźmy szczęśliwe, te, które mają małe bijące fasolki w swoich
                brzuszkach. Ale nie skreślajmy tych, którym się nie udało!
                Wiem, wiem, zaraz napiszecie że przecież nikt ich nie skreśla. Ale zabraniając
                im pisania o swoich smutkach skreślacie ich z naszego forum, izolujecie je
                tylko dlatego że im się nie udało. A to przecież one właśnie potrzebują naszego
                wsparcia!
                Nie jesteśmy przyjaciółmi, jak któraś z Was napisała, to jest fakt. Ale znamy
                swoje ksywki, rozmawiamy ze sobą, przeżywamy akryle, nudności itd. I jeśli
                którejś teraz się nie uda, ma zniknąć i pójść na inne forum, gdzie nie zna
                zupełnie nikogo? Dla mnie to jest hipokryzja, obłuda w białych rękawiczkach.
                Pisać tylko o tym, co piękne? To może zatrudnimy admina, który będzie kasował
                wszystkie co smutniejsze wątki?
                Jeszcze raz napiszę, że sama nie wchodzę tu za często, bo boję się czytać o
                strasznych rzeczach. Ja też bym o niebo bardziej wolała, żeby takie rzeczy się
                po prostu NIE ZDARZAŁY. Nie uważam jednak, że mój lęk jest ważniejszy niż
                potrzeba wsparcia dziewczyn po stracie.
                Pozdrawiam

                • mikaa25 Re: forum (nie) dla wszystkich 11.07.06, 11:02
                  zgadzam sie w 100% z filemonka7 , napisałas dokladnie to co sama chciałam
                  napisac, pozdarwiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka