curly2
02.12.08, 14:46
Już gdzieś tak od miesiąca walczę z Agatki kaszlem.
Najpierw próbowałam sama: bańki, pulmex baby, klepanie, itp. Później
dostawała deflegmini z jakimiś witaminkami, potem pulmicort +
atrovent inhalacje... już myślałam, że robi się lepiej, ale w
ubiegły czwartek zaczęła kaszleć znów mocniej. W piątek nie
przyjmował mój lekarz, więc poszłam do innej lekarki, zapisała
augmentin. Agatka pierwsze 2 dawki przyjęła bez szemrania,
bezpośrednio po trzeciej był paw (+poprawka dawki), kolejne 3 dawki -
istny horror - walka, płacz, szarpanie, odruch wymiotny
(przyjmowała pewnie z połowę tego co powinna). Niestety, w
międzyczasie, pojawiła się mega biegunka i... oczywiście odparzony
tyłek. Powędrowałam wię wczoraj znowu do przychodni, tym razem do
mojego lekarza, kazał odstawić antybiotyk, dał maść na pupę i
zapisał eurespal, bo stwierdził że jego zdaniem antybiotyk nie jest
konieczny. Dzisiaj w nocy kaszlała jak szalona, zaraz po zaśnięciu
pobodka i haft od kaszlu, potem już spokojniej, ale ataki kaszlu non
stop (w pokoju dość chłodno, włączony nawilżacz). Od rana próbuję
podać eurespal - nie ma szans:L jak raz wcisnęłam to oczywiście
zwróciła mi go z powrotem natychmiast:/
I tu pojawia się moje pytanie: co byście zrobiły na moimi miejscu?
Ja myślę o tym żeby nie dawać jej już nic doustnie, włączyć
inhalacje z mucosolvanu, pooklepywać i postawić bańki... co o tym
sądzicie???