akrobat
02.02.09, 20:01
zaczeło sie w sobote dwa razy dostał histeri z tupaniem, rzucaniem
sie na podłoge, dzikimi wrzaskami ktore trwaly z 30 min a dzis
doprowadził dzis do płaczu nianie tym ze jak chciała mu podac zupe
dostał szału.Biedna kobieta nie wiedział co ma robic (zapomniałam ja
uprzedzic)zreszta wcale sie jej nie dziwie jak wrociłam z pracy
Krzys jeszcze spal ale niedługo sie obudził i sie zaczeło 65 min
ryku,dosłownie darł sie jakby go ze skóry obdzierali.probowałam
ignorowania, przytulania, odstawienia do łozeczka,puszczenia
bajek..zachowywał sie jakby nic do niego nie docierało,sam nie
wiedział czego chce.no nic nie dzialało łaził za mna i sie darł az
sie popłakałam z bezsilnosci.w koncu podałam m nurofen i
jednoczesnie wrociła Aga z moja mam i nie wiem co pomogło ale po
chwili sie uspokoił i zjadł obiad.Mam nadzieje ze mi juz takiego
numeru jutro nie wywinie.Czy to juz bunt dwulatka??ma tak któras???
Ze starszaczka nie miałam takich problemów