Dodaj do ulubionych

tak mi się przypomniało ;)

28.04.09, 11:28
Chyba po południu w drugiej dobie po porodzie (miałam cc po 20 godz. porodu
"naturalnego)), kiedy wreszcie jako tako wypoczęta, wykąpana, z rozczesanymi i
umytymi włosami poczułam się jak kobieta, pojawiło się dziewczę/pielęgniarka
laktacyjna, a może praktykantka, chyba z połowę młodsza ode mnie i powiedziała
mi, że będzie mnie uczyć ręcznie ściągać pokarm ;) Rany boskie, przeraziłam
się, bo to ręczne ściąganie jest dla mnie obrzydliwe, przepraszam za
określenie, ale jak dojenie krowy, w życiu tego nie zrobiłam i nie zrobię.
Próbowałam ją spławić, mówiąc, że umiem, a ona na to "to proszę pokazać" ;) No
super, mąż i mama obok, współlokatorka na sąsiednim łóżku, w każdej chwili
ktoś może wejść, a ja się będę doić ;) Udało mi się od tego wykręcić, mówiąc,
że nie zamierzam robić tego ręcznie, bo mam laktator, ale wzdrygam się na samo
wspomnienie... ;)
Obserwuj wątek
    • blanka0 Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 11:37
      do mnie tez przyszla pielegnarka (ale niestety nie laktacyjna) i
      zaczela mnie doic, myslalam ze urodze taki ból, babka nie zwazala na
      nic i sciskala chy a najmocniej jak umie wrrrrrrrrrr
      a w domciu 8 mcy sciagalam laktatorem i to był juz lux :-))
    • lipiec_2007 Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 11:42
      a mnie nikt nie zaoferowal zadnej pomocy, chociaz jej potrzebowalam.
      • metanira Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 11:52
        Jak w trzeciej dobie miałam nawał, to inna pielęgniarka bardzo mi pomogła,
        wymasowała mi piersi, tak że wszystko zeszło i już nawet kapusta nie była
        potrzebna ;) To była naprawdę ciężka robota fizyczna, nie wyobrażam sobie, że
        miałabym sobie to zrobić sama. Tak jak pisze Blanka - to było bardzo bolesne,
        ale konieczne. To był jednorazowy "zabieg" przy nawale pokarmu. Natomiast tamto
        dziewczątko chciało, żebym ZAMIAST laktatorem ściągała pokarm ręcznie.
      • patrice7 Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 11:54
        Do mnie przyszla zaraz na poporodową jak przyniosła mi małego ssaka i
        przystawila od razu:))
        • metanira Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 12:00
          Do mnie też: jedną ręką chwyciła główkę Małego, drugą moją pierś i już ;)
          Spotkałam ją potem w autobusie, siedziałam obok niej i zastanawiałam się, skąd
          ją znam ;)
    • quacharell Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 11:56
      niezle, u mnie w szpitalu to tylko organizowali spotkania w poradni
      laktacyjnej, gdzie Pani uczyla jak przystawiac maluchy... nie bylo
      uczenia "recznego sciagania";)
      u mnie z karmieniem w sumie dobrze szlo, tyle ze maly dlugo na cycu
      nie pociagnal, a koszmarnie wspominam "podtrzymywanie" pokarmu...
      • blanka0 PAti 28.04.09, 12:09
        kochana Malwy to nawet jakby ci nie przyniosla to by sama jakos
        dotarla, ten żarłoczek :-))
        • patrice7 Re: PAti 28.04.09, 12:38
          fAKT :)))
    • ewlinp Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 16:14
      a ja sama się "doiłam", bo laktator nie dawał rady - za bardzo bolało, juz
      później doszłam do takiej wprawy że nacisnełam w jednym punkcie pierś a pokarm
      sam się sączył.
      Nie rozumiem co w tym obrzydliwego??? może fakt nauki przy szerokiej widowni
      jest krępujący, ale ręczne ściąganie pokarmu samemu?
    • lipiec_2007 Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 16:16
      sluchajcie, o co chodzi z tym recznym, czy tez innym odciaganiem w
      szpitalu. po co? nie mam doswiadczenia w tej materii...
      • metanira lipiec 28.04.09, 20:29
        Tak do końca to nie wiem, o co. Może o to, żeby umieć samemu to zrobić, gdyby
        przypadkiem laktatora pod ręką nie było?
    • lilka.k Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 17:53
      A mnie olano kompletnie. jak 4 dni nie mialam pokarmu po porodze to sie na mnie
      pieleganirka wydarla, ze powinnam juz miec! A jak powiedzialam, ze dziecko nie
      ssie to powiedziala, ze kazde dziecko ssie. Ja wiec na to, ze w takim razie ja
      chyba karmic nie umiem, a baba do mnie: a to juz prędziej i wyszla..:(
      olali mnie kompletnie..mam zal.
      • dmgr Re: tak mi się przypomniało ;) 28.04.09, 18:00
        Moim zdaniem powinnaś się tylko cieszyć. Ja niestety nie miałam takiej
        "przyjemności" i dopiero po nawale, krwawiących brodawkach, zapaleniu piersi z
        40stopniową gorączką i 5 telefonami mojej mamy do przychodni łaskawie odwiedziła
        mnie położna w 7 dobie i pokazała mi jak "to się robi" bo laktatorem się nie
        dało. I to mnie uratowało.
    • metanira chyba źle mnie zrozumiałyście 28.04.09, 20:07
      Chodziło mi o to, że dla mnie ściąganie pokarmu ręcznie jest obrzydliwe, nie
      neguję tego typu czynności, jeśli komuś pasuje, to dlaczego ma tego nie robić,
      po prostu dla mnie jest to nie do przyjęcia. To że w szpitalu się mną zajęto pod
      tym kątem jest oczywiście godne pochwały i bardzo się cieszyłam, że nie
      zostawiono mnie samej sobie z nawałem. Niefajne było to, że próbowano mnie
      zmusić do czegoś, na co absolutnie nie miałam ochoty. Nie wiem, jak Wam to
      opisać... Chodzi mi o to, że wtedy, kiedy już się trochę ogarnęłam po porodzie i
      wreszcie poczułam jak człowiek, a nie chodząca fizjologia, ta dziewczyna
      strąciła mnie na ziemię każąc mi maltretować sobie piersi, nawet wtedy, kiedy
      miałam akurat przerwę między karmieniami i mogłam na chwilkę o tym zapomnieć.
      Mam nadzieję, że teraz mnie zrozumiałyście ;) No jakoś mi to ręczne ściąganie
      pokarmu nie pasi i już ;P
      • ewlinp Re: chyba źle mnie zrozumiałyście 29.04.09, 11:27
        miałaś to szczęście że laktator nadawał się do tej czynności akurat u Ciebie,
        ale zastanawiam się gdyby było inaczej to co nie odciągnęłabys pokarmu ręcznie?
        • metanira Re: chyba źle mnie zrozumiałyście 29.04.09, 11:37
          No cóż, niewątpliwie miałabym wtedy problem i pewnie musiałabym się przeprosić z
          ręcznym ściąganiem, ale na szczęście laktator dawał radę przez cały czas
          karmienia, więc nie musiałam szukać innych sposobów.
    • metanira ewlinp 29.04.09, 13:24
      Nie bierzesz przypadkiem zbyt osobiście mojej niechęci do ręcznego ściągania
      pokarmu? Ja nie krytykuję tej metody samej w sobie ani osób, które to robią.
      Stwierdzam jedynie, że mnie to nie odpowiada i nie chcę być zmuszana do tego
      przez osoby trzecie. Czy gdybym napisała, że nie cierpię wątróbki, a okazałoby
      się, że Ty za nią przepadasz, czy też dyskutowałabyś ze mną, że np. pozbawiam
      się cennego źródła witaminy A i gdybym nic nie jadła od tygodnia, to wątróbkę
      zjadłabym z miłą chęcią i jeszcze się oblizywała? ;) Nie jestem złośliwa, ani
      nie chciałam nikomu zrobić przykrości swoimi wypowiedziami :) Pozdrawiam.
      • ewlinp Re: ewlinp 29.04.09, 14:27
        no cóż zdziwiło mnie troche takie podejście, niewiem ale ja nie widze w tym nic
        obrzydliwego, dla mnie to jest coś zupełnie normalnego, bo ściągałam pokarm gdy
        musiałam wyjśc z domu i robiłam to ponad rok.
        Nie miałam także zamiaru Cię krytykować, każdy jest inny i ma swoje poglądy na
        różne tematy.
        Przypomniało mi się jak w szpitalu Jaś nie chciał ssać a ja delikatnie i
        cierpliwie go tego uczyłam, po czym wpadła pielęgniarka słysząc płacz dziecka,
        otworzyła Jasiowi na siłę buzię, wepchnęła mu moją pierś niemal do gardła,
        przycisnęła główkę ręką i dumna z siebie powedziała "tak trzeba to robić".
        Poczym ja z rozdziawioną gębą ze zdziwienia powiedziałam że sama dam sobie radę
        i nie bedę potrzebowała już jej pomocy. Masakra!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka