metanira
28.04.09, 11:28
Chyba po południu w drugiej dobie po porodzie (miałam cc po 20 godz. porodu
"naturalnego)), kiedy wreszcie jako tako wypoczęta, wykąpana, z rozczesanymi i
umytymi włosami poczułam się jak kobieta, pojawiło się dziewczę/pielęgniarka
laktacyjna, a może praktykantka, chyba z połowę młodsza ode mnie i powiedziała
mi, że będzie mnie uczyć ręcznie ściągać pokarm ;) Rany boskie, przeraziłam
się, bo to ręczne ściąganie jest dla mnie obrzydliwe, przepraszam za
określenie, ale jak dojenie krowy, w życiu tego nie zrobiłam i nie zrobię.
Próbowałam ją spławić, mówiąc, że umiem, a ona na to "to proszę pokazać" ;) No
super, mąż i mama obok, współlokatorka na sąsiednim łóżku, w każdej chwili
ktoś może wejść, a ja się będę doić ;) Udało mi się od tego wykręcić, mówiąc,
że nie zamierzam robić tego ręcznie, bo mam laktator, ale wzdrygam się na samo
wspomnienie... ;)