asiak_83
06.05.09, 09:33
wczoraj i z niedzieli na poniedziałek Olka wymiotowała. Nie skarżyła
się na żaden ból. W niedzielę byliśmy w Inwałdzie i wiadomo
skosztowała różnych "pyszności" - a to frytkę porwała, a to kremówki
skosztowała. Myślałam, ze to taka chwilowa niestrawność, no ale po
dzisiejszej nocy to już sama nie wiem :( Cały dzień jest ok, na nic
się nie skarży, szaleje jak szalała, zasypia i po ok. 3 h od
zaśnięcia się zaczyna - zwymiotuje kolację, z powrotem do łóżka,
powierci się i za chwilę to samo... Nie jadła nic nowego, nic
starego nie wiem co to może być za paskudztwo?! Może Wy coś
doradzicie...
Może to lamblie... sama nie wiem