wstyd mi za Klaudiusza :-(

22.07.09, 17:17
od poniedziałku nie wiem co się dzieje, gryzie dzieci na placu zabaw
jak nie chcą mu ustapić, albo ni z tego potrafi udeżyć jak mu jakieś
dziecko nie chce ustąpić. Nie da dotknąć żadnej swojej zabawki i
uważa że cudze zabawki też mu się należą. Tłumaczenie nie pomaga mam
mnie gdzieś. Ani prośbą ani groźbą. Jak wczoraj ugryzł Ale tak z
niczego całował, przytulał aż nagle złapał za stópke i ugryzł,
zarobił klapsa i co nic. Ala płakała a ja mu tłumacze, że to ją
bolało, zobacz jak płacze, a on patrzy gdzie indziej i widze, że
mnie nie słucha. Trudno z nim złapać kontakt wzrokowy. Widzi jak
płaczą dzieci pogryzione przez niego, tłumaczę o on nic. Czy to
jakaś mutacja buntu dwulatka. On ma takie napady złego zachowania.
Bo potrafi się naprawde super bawić z dziećmi, aż tu nagle bęc
    • aurinko Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 17:49
      Nie dziw się, jak Klaudiuszek niczego nie będzie sobie robił z Twoich tłumaczeń,
      że bić nie wolno, skoro Tobie wolno to jemu też, bo niby czemu nie?
      Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Odbierać za karę jakiś przywilej,
      wyegzekwować przeprosiny (choćby w formie przytulenia, rączki na zgodę). Efektu
      może nie będzie natychmiastowego ale na pewno na dłuższą metę efekt będzie
      lepszy niż przy klapsach.
    • anula_82 Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 20:20
      Moj mikołaj czasem tez co nieco zrobi młodszemu ale nie gryzie -
      narazie przynajmniej - jesli zrobi małą krzywdę Julciowi to go
      przeprosi w formie całusa ale po moim stanowczym poproszenia o to.
      Dzieci na placu zabaw nie bije/gryzie/czy co tam jeszcze bo nie
      chodzimy na zatłoczony koło plac, a ja w ogóle nie znoszę !! placów
      zabaw, ale to chyba tylko moje takie skrzywienie :)
      kochana ja juz sie przyzwyczaiłam do tego ze mikołaj zrobil sie nie
      znośny, nie słucha, a teraz dodatkowo wszystko jest
      na 'nieee'...mysle ze to jednak z zazdrości się taki zrobił, jesli
      wczsniej było wszystko ok. Aha, mój to sie boi młodszych dzieci,
      takich do roku, odrazu zwiewa i krzywdy im nie robi ;))
      nie wiem co ci poradzić ale musismy sie uzbroic w cierpliwosc i
      tłumaczyc, tłumaczyc itd.
    • lee_a Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 20:43
      u nas tez to było, bicie dzieci, bicie Marty. Ja podpisuję się pod aurinko -
      klapsem niczego nie wskórasz. Strasznie mi utkwił widziany kiedyś odcinek
      "Swiata według dziecka" Doroty Zawadzkiej w którym była rozmowa z 10-latką,
      bardzo nieznośną, bijącą rodzeństwo, wyzywającą matkę od najgorszych, grożącą
      samobójstwem. Były tam takie słowa"
      Dorota Z.: czego nie wolno ci zrobić jak jesteś bardzo zła?
      dziewczynka: zabić kogoś
      Dorota Z: a bić?
      dziewczynka: bić wolno
      Dorota Z: nie, nie wolno, nikogo nie wolno bić
      dziewczynka: to niech pani powie to mojej mamie.

      No i to chyba wszystko jasne...

      u nas sprawdził się karny kąt pod lodówka i 2 minutowa kara. Potem przeprosiny.
      Problem miałam na placu zabaw, bo tam nie było lodówki ;) Ale po prostu
      zabierałam ją do domu i koniec zabawy było. Dużo też dało wożenie jej do Klubu
      Malucha i przebywanie z dziećmi. W tej chwili jest naprawdę ok.
    • becik_l79 Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 20:52
      jak dla mnie to jest zazdrosny o młodsze dziecko i tak to okazuje.
      NIe miałam jeszcze takich doswiadczeń, więc nie pomogę.
    • beetaa Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 21:51
      Nie masie czego wstydzic,calkiem normalne zachowanie ;)
      Dzieci w tym wieku nie radza sobie z emocjami tymi pozytywnymi i negatywnymi,
      testuja granice na jak duzo moga sobie pozwolic,rowniez w zabawie z
      rowiesnikami, probuja powielac zaobserwowane zachowania, sa zazdrosne o innych i
      zaczynaja rozrozniac roznice miedzy moje i innych itp. Trzeba tlumaczyc, ze nie
      wolno, az do znudzenia, moze nie od razu odniesie to skutek, ale napewno
      zaowocuje w przyszlosci.
      Taki wiek i trzeba to przezyc razem z dzieckiem, chociaz to nie jest latwe i
      czasem jest sie na granicach zalamania nerwowego ;)
      A napewno nie wolno bic (klaps to tez forma bicia!).

      Powiedzcie mi prosze,co to za moda nastapila na stawianie dzieci do kata? Powrot
      do pedagogiki lat 70-tych? Strasznie nie lubie tej metody wychowawczej.

      • lilka.k Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 21:56
        Byz moze tak odreagowuje na nowa sytuacje w domu, bo moi odkad poszli do
        przedszkola to normalnie masakra.
        A szczgolnie Franek. Antka dzis sie wstydzilam normalne rozebrac przy lekarzu,
        taki jest pogryziony. A tak go gryzie, ze ma slady tydzien takie wielkie.
        DOstaje kary, potem przeprasza Antka i go przytula, ale za chwile robi to samo.
        O mamma mia..nie ogarniam.
      • andzia84 Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 21:58
        to są trudne chwile, roch też tak miał dopiero niedawno mu przeszło
        ale nadal jestem ostrożna. ja tłumaczyłam, stosowałam separowanie,
        wyciszenie, kilka razy wyjście za karę z placu zabaw, odebranie
        przywileju no i tłumaczenie tłumavzenie tłumaczenie. no niestety
        trzeba to przeczekać ale na pewno reagować tylko nie biciem.
        pocieszę cię ze to przechodzi ale wymaga mega cierpliwości.
      • lee_a Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 22.07.09, 22:09
        > Powiedzcie mi prosze,co to za moda nastapila na stawianie dzieci do kata? Powro
        > t
        > do pedagogiki lat 70-tych? Strasznie nie lubie tej metody wychowawczej.
        >

        ja też nie lubię ale to działa, tyle wiem. Anka jak pójdzie posiedzieć pod
        lodówką to wraca odmieniona i odpuszcza. Stosuję to tylko do przewinień
        najwyższego stopnia czyli do bicia i ostatnio jak rzuciła ze złości chleb na
        podłogę (chleb to dla mnie świętość, nie wyrzucam, nie pozwalam żeby się zepsuł
        i nie pozwalam nim rzucać). Posadzona na dwie minuty najpierw się wykrzyczy ze
        złości, potem czeka na dźwięk minutnika, przychodzi, przytula się, daje całusa
        na zgodę, ja tłumaczę co było źle i przechodzimy nad tym do porządku dziennego.
        W sumie to siedziała tam może z 5 razy, ale naprawdę pomaga. Oczywiście nie
        sadzam jej bez uprzedzenia, najpierw jest ostrzeżenie a potem kara.
      • patrice7 Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 23.07.09, 11:00
        beetaa napisała:
        Powiedzcie mi prosze,co to za moda nastapila na stawianie dzieci do kata? Powrot
        do pedagogiki lat 70-tych? Strasznie nie lubie tej metody wychowawczej.

        Beetaa a Twoim zdaniem jak nalezy wyciszyc zbuntowane dziecko?
        Moja Malwa jak wpadnie w szał, to nie ma kontaktu wzrokowego,nie ma mowy o
        jakimkolwiek tłumaczeniu, jest szał,bicie,rzucanie, więc postawienie do kąta to
        odizolowanie jej od tego zachowania i wyciszenie i czas na "przemyslenie".
        Nie bez powodu Dorota zawadzka kozysta z karnego jeza :)
        Po prostu świetny sposób:)
        • patrice7 Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 23.07.09, 11:00
          Oczywiscie miało byc korzysta.
        • beetaa Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 23.07.09, 19:10
          U Jonka skutkuje ciagle tlumaczenie, rozmowa na tym samym poziomie. Biore go na
          rece,czasem zlosnika trzeba przytrzymac i mowie spokojnie,co zlego zrobil i ze
          nie powinien tak robic, bo kogos boli, bo sobie moze zrobic krzywde, bo... I.. o
          dziwo z reguly dziala. Po chwili sie uspokaja, no ale moze my mamy grzeczne
          dziecko w domu ;)
          A "karny jez" to pewnie "cichy pokoj" naszej super niani, bardzo krytykowany
          przez innych pedagogow i rodzicow, bo w sumie uzywany w audycji czesto w sposob
          pelen przemocy w stosunku do dziecka. Stawianie do "kata" w celu wyciszenia jest
          dla mnie takie ... no staromodne. Bylo juz kiedys i nagle wrocilo.
          Nie znam polskiej super niani,tutejszej tez nie ogladam, ale o tego typu
          programach pod publiczke mam swoje zdanie i napewno nie traktuje ich jako
          wykladni w wychowaniu dziecka, szczegolnie malego dziecka.
          A postawienie malucha do "kata" to wg.mnie kara, a kara musi byc zwiazana scisle
          z przewinieniem i to juz nie wspolgra zupelnie.
          Syn mojego brata po jakims malenkim "szalenstwie" u babci dostal hiserii, bo za
          chwile postawia go do kata, a to juz uwazam za przegiecie.
          Moim zdaniem dwulatkowi trzeba tlumaczyc, tlumaczy i jeszcze raz tlumaczyc,mimo
          ze czasem cierpliwosci nie starcza.
          Takie maluchy nie rozumieja jeszcze zwiazkow przyczynowo-skutkowych, a przede
          wszystkim caly czas testuja granice i walcza o swoje miejsce w ludzkim stadzie.
          • lee_a Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 23.07.09, 20:31
            > Takie maluchy nie rozumieja jeszcze zwiazkow przyczynowo-skutkowych,


            o tego to mi nie wmówisz, moja dwulatka świetnie rozumie związki
            przczynowo-skutkowe.


            > A postawienie malucha do "kata" to wg.mnie kara, a kara musi byc zwiazana scisl
            > e
            > z przewinieniem i to juz nie wspolgra zupelnie.
            > Syn mojego brata po jakims malenkim "szalenstwie" u babci dostal hiserii, bo za
            > chwile postawia go do kata, a to juz uwazam za przegiecie.

            To ja ci napiszę jak u mnie wygląda karanie "kątem" czyli siedzeniem przez dwie
            minuty pod lodówką, sytuacja autentyczna:
            Ania uderza Martę. Mówię do niej na tym samym poziomie, patrzę w oczy, tłumaczę,
            że nie wolno. Widzę złośniki w oczach i za chwilę mam powtórkę. Znów tłumaczę i
            zaznaczam, że jak jeszcze raz to zrobi to idzie pod lodówkę. Po czym mój złośnik
            w ataku furii powtarza uderzenie i wędruje oczywiście z rykiem pod lodówkę.
            Krzyczy ze złości, po ok. minucie-półtorej już tylko udaje że płacze a ostatnie
            20-30 sekund siedzi w ciszy i czeka na głos minutnika. Jak zadzwoni to patrzy na
            mnie i czeka aż pozwolę wstać. Przychodzi, przytula się, całuje Martę,
            przeprasza po swojemu i jeszcze raz na spokojnie tłumaczę, że nikogo nie wolno bić.
            Jak dla mnie to kara zdecydowanie powiązana z przewinieniem i jak najbardziej
            wychowawcza.
      • aurinko Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 23.07.09, 11:09
        beetaa napisała:

        > Powiedzcie mi prosze,co to za moda nastapila na stawianie dzieci do kata? Powro
        > t
        > do pedagogiki lat 70-tych? Strasznie nie lubie tej metody wychowawczej.

        W latach 70-tych nie stało się w kącie, ale klęczało na suchym
        grochu z rękoma wyciągniętymi do góry i/lub dostawało się po łapach.

        Nie sądzę, żeby teraz to była jakaś moda na stawianie do kąta. Bardziej skłaniam się ku temu, że "kąt" stał się przenośnią i jest on w formie zarówno dosłownego postawienia w kącie, jak i posadzenia na "karnego jeża" (zwrot ten też często staje się przenośnią) , usadzenia na poduszce, postawienia pod ścianą itp.
        Metoda jak najbardziej wychowawcza i co więcej - niezwykle skuteczna.
        • beetaa Re: wstyd mi za Klaudiusza :-( 23.07.09, 19:15
          > W latach 70-tych nie stało się w kącie, ale klęczało na suchym
          > grochu z rękoma wyciągniętymi do góry i/lub dostawało się po łapach.

          To chyba troche wczesniej...
          A odstawianie dziecka do kata, czy na jezyki,jakby kto tego nie zwal nie
          przekonuje mnie poprostu.
          Na szczescie kazdy ma mozliwosc wyboru swoich metod wychowawczych.
    • ciakaciak Wczoraj miałam podobną sytuację 23.07.09, 14:16
      Nie było gryzienia, tylko sypanie piaskiem po głowie starszej
      siostry.
      Najpierw powiedziałam, że tak nie wolno.
      Potem powiedziałam, że jak będzie sypać piaskiem, to zabiorę łopatkę
      i pójdziemy do domu.
      Na koniec konsekwentnie dotrzymałam słowa.
      Płacz był straszny. Przez pięć minut krzyk, lament i nerwy. Ale
      wreszcie się wypłakała, wtedy wytłumaczyłam dlaczego zabrałam
      łopatkę i że nie wolno nikogo obsypywać piaskiem.
      Ciekawe, na jak długo zapamięta. Dzisiaj mi to opowiedziała swoimi
      słowami.
Pełna wersja