cimka4
28.08.10, 22:55
Piszę bo nie mam z kim pogadać. Trzydziestka skończona, cudowny, mały synek,
facet. Dobra praca. I potworna samotność. Mój związek jest tak naprawdę
martwy, tkwię w nim dla dziecka. I z przyzwyczajenia. I przez kredyty.. Nie
mamy ze sobą wspólnych tematów. Gdy przychodzi wieczór, siedzimy w dwóch
osobnych pokojach. Nigdy nie spędzamy ze sobą czasu. Próbowałam.. to nie jest
tak, że nie chcę.. Czuję się tak bardzo samotna. Brakuje mi takich
zwyczajnych, fajnych rozmów. przytulania się - po prostu. Czułości, bliskości.
K...a, nie wiem jak mogłam doprowadzić do tego. Jak mogłam wejść w tak
niedopasowany związek. Zbyt mocno się różnimy i mam wrażenie, że on MNIE NIE
LUBI, nie akceptuje. moje zachowanie, słowa, moja osobowość - irytuje go. Ba,
moje zalety go denerwują..:) Moja praca wyklucza kontakty towarzyskie, a moi
znajomi siedzą w domkach, nigdzie się nie chcą ruszać. I tak sobie, dzień po
dniu, więdnę. I usycham z braku.. czegoś. Ma ktoś tak przerąbane jak ja..?