Dodaj do ulubionych

Nowy przekład Biblii

24.09.05, 20:15
Mamy nowy przekład Biblii, unowocześniony i dostosowany do możliwości
percepcyjnych "prostego człowieka".
I mam kłopot, bo czy jedyną winą wobec bliźniego są długi?
To tak a propos nowego tłumaczenia Bblii. Ostatnie słowa Pater noster brzmieć
mają:
"I daruj nam nasze długi, jak my darowaliśmy naszym dłużnikom..."

Czyli można być s...synem, byle nie zaciągać kredytów?

[...]Nowy przekład Biblii jest przygotowany z myślą o czytelniku, którego
słownictwo jest zubożone przez środki masowego przekazu. (cyt. za ks. prof. A.
Troniną)
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Nowy przekład Biblii 24.09.05, 20:19
      Tu jest nawet lepszy numer:
      ksiazki.wp.pl/wiadomosci/wiadomosc.html?id=30627&rfbawp=1127585923.233
      Pozdrowienia:)
    • kawa_malinowa off, ale nie całkowity 24.09.05, 20:19

      Pomijając fakt, że dziwnie brzmi ten nowy przekład (hm... po co on, mnie sie
      wydawało zawsze, że już nowszy nie potrzebny..), zadam pytanie: nie wiecie,
      gdzie można znaleźć Biblitę w przekładzie ks. Jakuba Wujka, koniecznie z
      komentarzami Stysia (ST) i Lohna (NT). To będzie moja lektura, a nie znam
      nikogo, kto posiada takie wydanie - na allegro nie widziałam, w antykwariacie
      nie ma...
      • brunosch sprawdzę 24.09.05, 20:22
        czy w takiej jednej księgarence nie ma, a jeśli jesteś ze Środkowego Mazowsza,
        będziesz mieć po drodze :)
        • kawa_malinowa Re: sprawdzę 24.09.05, 20:26
          Będę zobowiązana i ewentualnie wyślę znajomego, który w tych rejonach
          pomieszkuje. :)
    • 3promile Re: Nowy przekład Biblii 24.09.05, 20:20
      Poza tym błogosławieni=szczęśliwi!
      Ja bym się wdał w pyskówkę niewielką w tej kwestii...
      • jottka ale 24.09.05, 20:33
        w niedawnym wywiadzie w 'gw' z bartoszewskim wspominał on, że jego ojciec,
        skromny urzędnik bankowy, całe życie stosował prosty probierz wartości bliźnich
        - wypłacalny = uczciwy, niewypłacalny = nieuczciwy, no do cytowanego przekładu
        pasuje jak ulał:)

        bartoszewski zresztą z uznaniem wypowiadal sie o w/w zasadzie ojca, twierdząc że
        wbrew pozorom jest tu cos na rzeczy
    • broch eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 24.09.05, 22:01
      zapisow?
      hmmmm..
      dlugi.. tylko jedno, jedyne znaczenie?
      Ponizej cytaty angielskich wersji "Pater noster" (nie mam dostepu do polskich
      wczesniejszych tlumaczen. W sumie bez znaczenia, poniewaz slowo "dlug" pojawia
      sie dosc regularnie w angielskiej wersji modlitwy.)

      The New Testament in Modern English (1963,)
      " Forgive us what we owe to you, as we have also forgiven those who owe anything
      to us. Keep us clear of temptation, and save us from evil."

      Book of Common Prayer (1928)
      "And forgive us our trespasses, As we forgive those who trespass against us."

      The King James Bible (1611)
      "And forgiue vs our debts, as we forgiue our debters"

      The Geneva Bible (1602)
      "And forgiue vs our debts, as we also forgiue our debters."

      Wczesniejsze jesty sa absolutnie nieczytelne (dla mnie). E.g.
      Matthew 6.9 (WSCp, 11th c.)
      and forgyf us ure gyltas swa swa we forgyfað urum gyltendum

      Zanim zaczniemy krytykowac tlumaczenie, warto zajrzec do historii.
      Widzialem podobny watek na forum ksiazkowym, ale wydalo mi sie glupie, wiec nie
      komentowalem.
      Mysle ze kazdy potrafi skorzystac z tego genialnego wynalazku: internet? :))
      • jottka Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 24.09.05, 22:35
        broch napisał:

        > dlugi.. tylko jedno, jedyne znaczenie?


        autor(zy) przekładu twierdzą, że ich celem było przetłumaczenie biblii
        współczesnym językiem, by był zrozumiały dla szerokich rzesz - a wg słownika
        pierwszym i podstawowym znaczeniem długu jest pożyczka, zobowiązanie finansowe.
        znaczenie przenośne mówi o zobowiązaniach moralnych, ale jednak w pierwszym
        rzucie nasuwają się skojarzenia pieniężne.

        poza tym w cytowanych przez ciebie przekładach dwa pierwsze mówią wyraźnie o
        przewinieniach (winie-którą-i-my-odpuszczamy), a co do dwóch ostatnich to ja bym
        prosiła o wyjaśnienie, czy w 17 w. 'debtor' był powszechnie stosowany w
        znaczeniu 'dłużnika finansowego' na równi z 'tym, który względem nas zawinił' -
        bo mam wrażenie, że o to rzecz się rozbija. 'dług' i 'dłużnik' w obecnym
        rozumieniu rzadko są zestawiane z ponoszeniem winy, stąd to deprymujące uczucie,
        że opatrzność nagle taka merkantylna sie zrobiła:)
        • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 24.09.05, 23:13
          "zaciągnięta pożyczka zwykle pieniężna; obowiązek dłużnika do spełnienia
          oznaczonego świadczenia; "
          Troche na wyrost, to pierwsze znaczenie: "zwykle" to nie zawsze.

          Skad ta sklonnosc do tlumaczenia wiernym co slowo "dlug" znaczy? Nie sadze aby
          jezyk tak bardzo sie zmienil: za moich polskich czasow, byc komus dluznym wcale
          nie znaczylo iz chodzi wylacznie o ciacki.

          Co mam Ci tlumaczyc? to jest oryginalny tekst. Tak stoi napisane.
          Slowo dluznik/debtor i w XVII mialo wiecej niz jedno znaczenie
          Shakespeare (tekst z 1593):
          "Say, for non-payment that the debt should double,
          Is twenty hundred kisses such a trouble?"

          Nie wyglada na dlug finansowy..

          Merriam_Webster: debt = a breaking of a moral or legal code
          (M-W j.w.) : debtor = 1 : one guilty of neglect or violation of duty
          2 : one who owes a debt

          Pierwsze znaczenie w XVII: a breaking of a moral or legal code
          dlug finansowy mial znaczenie moralne/prawne,

          Dotyczy to (powyzsze znaczenie slowa dluznik/dlug) rowniez jezyka polskiego
          (rowniez na "wsi wsrod nieuczonych chlopow"). Nawiasem mowic jak dzisiaj sie
          czyta "Ogniem i mieczem/Potop/Pan Wolodyjowski" gdzie dluznikow honorowych
          sporo, to samo z Dumasem? Juz tylko w kategoriach finansowych?
          • jottka Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 25.09.05, 01:27
            wew skrócie, bo póóóźno:

            dług moralny czy honorowy funkcjonuje w polszczyźnie, rzecz jasna, tylko - jak
            widać - trzeba mu dopisać jakiś przymiotnik, żeby jasne było, o co idzie. innymi
            słowy, podstawowe znaczenie narzuca się z dużą siłą. i o to idzie, w wypadku
            cytowanego przekładu spod pierwszego skojarzenia z finansami trzeba się mozolnie
            wygrzebywać, przypominając sobie, co też tam stało w wersji dla ortodoksów.


            a o definicję 17wiecznego znaczenia słowa prosiłam własnie dlatego, by sie
            upewnić, że dla ówczesnego użytkownika angielszczyzny 'debt/or' był od razu
            słowem o kilku podstawowych znaczeniach. 'dłużnik' dzisiaj dla rodaka oznacza
            jednak kogoś, kto jest winien nam pieniądze, nie kogoś, kto względem nas
            dopuścił się 'złamania moralnego lub prawnego kodu':)
            • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 25.09.05, 02:45
              "dług moralny czy honorowy funkcjonuje w polszczyźnie, rzecz jasna, tylko - jak
              widać - trzeba mu dopisać jakiś przymiotnik, żeby jasne było, o co idzie."

              Bylem naiwny i myslalem ze wystarczy (bardzo jasny) kontekst. Rozumiem ze jezyk
              polski ubozeje niepomiernie (ilosc wtretow glownie z jezyka angielskiego jest
              zastraszajaca), wydawalo mi sie jednak ze te ostatnie 20 lat (od czasu tzw
              otwarcia granic wlaczajac w to jezykowe) nie bylo az tak dewastujace, aby
              ludziska gubili sie w znaczeniu slow.

              Kazdy (chyba) zrozumie tresc modlitwy mimo uzycia slowa "dlug". Jesli
              przeciwnicy maja problem, to tym gorzej dla nich tak naprawde (poniewaz swiadczy
              to wylacznie o ubostwie jezykowym). "Nowoczesny" moze oznaczac "mniej bledow",
              zakladajac iz dlug jest forma poprawniejsza (poniewaz w tekscie modlitwy pojawil
              sie wczesniej), mozna uznac ze nowa wersja jest "nowoczesniejsza".

              mowiac szczerze, dla mnie nie ma znaczenia jakie slowo zostanie uzyte i
              dlaczego, jesli zastosowanie jest poprawne (a w tym wypadku, jest. Kolejnosc 1 i
              2 nie ma znaczenia: cos musi byc pierwsze, nawet jesli wartosc jest taka sama).
              W sumie teoria przeciwnikow slowa "dlug" (i waskiego rozumienia??), jest mocno
              naciagana, jako ze nie ma zadnych danych statystycznych swiadczacych o tym iz
              wszyscy jak jeden maz beda mieli klopoty ze zrozumieniem tresci modlitwy. Ilosc
              uzywanych makaronizmow na roznych forach gazety powinna budzic wieksze
              watpliwosci, niz slowo "dlug" (i jego wasko pojete znaczenie) pojawiajace sie w
              modlitwie wsrod milosnikow czystego jezyka polskiego.


              Tak naprawde, ale naprawde, nie rozumiem tej calej "kontrowersji".
              • jenny_s mądrej słowie 25.09.05, 16:22
                Staram się zazwyczaj powstrzymywać od wypowiadania opinii na temat, którego nie
                zgłębiłam do końca, proszę więc o potraktowanie poniższego jako odniesienia do
                dyskusji, nie zaś jako całościowej oceny publikacji Towarzystwa Św. Pawła.

                Nie mając z obiektywnych przyczyn nic lepszego do roboty w niedzielne
                przedpołudnie, z pomocą „Tego Genialnego Wynalazku” wykonałam krótkie
                ćwiczenie, z łatwym zresztą do przewidzenia rezultatem. Otóż w zrozumiałych dla
                mnie kilkunastu językach znalazłam równie wiele przekładów Ojcze nasz, w
                których inkryminowane wyrażenie można odnieść bezpośrednio do słowa „dług”, co
                do słowa „wina” (nic w tym dziwnego zważywszy na źródłosłów tego drugiego).
                Aramejskiego ani hebrajskiego nie znam, co zresztą absolutnie niczego nie
                zmienia, bo przecież nie o proste tłumaczenie jakichśtam słów tu chodzi, tylko
                o modlitwę. Nie wgłębiając się wcale w bombastyczne dysputy na temat
                fundamentów wiary, kultury i tradycji, mam takie poczucie, że każdy dla kogo
                Pater Noster nie jest li i jedynie wykutą i odklepywaną w razie potrzeby
                formułką, jakoś intuicyjnie dochodzi do tego o czym w tej modlitwie jest mowa.
                I jeśli dla jednego grzech jest długiem, to niech sobie długiem będzie, a jeśli
                ktoś inny rozumie go jako winę lub obrazę – niech winą lub obrazą go zowie na
                zdrowie.

                W dwóch rzeczach się z Tobą jednak, Brochu, nie zgadzam. Moim zdaniem
                dowodzenie wyższości jednego z tych słów nad drugim w oparciu o argument, że
                skoro jacyś inni tak tłumaczą od wieków, to to przecież musi być lepsze, oparte
                jest na błędnym założeniu, że czystość przekładu w tym przypadku stanowi, to
                raz. A po drugie, oczywiście masz rację mówiąc, że każdy kto imbecylem nie
                jest, zrozumie co tłumacz miał na myśli pisząc o długu, tylko jest to równie
                wnoszące podejście do tematu, co gdybyśmy naraz zaczęli sobie udowadniać, że
                współczesny Anioł to przecież powiedziałby: „Siemasz Maria!”

                Dla mnie osobiście ta akurat zmiana była niepotrzebna wcale nie z powodów
                czysto translatorskich. Podobną reakcję budzi we mnie wszystko co nie
                jest "niech ryczy z bólu rannym łosiem". Lepsze jest wrogiem dobrego, ot co.

                Pozdrawiam :)

                jenn
                • broch Re: mądrej słowie 25.09.05, 17:04
                  "W dwóch rzeczach się z Tobą jednak, Brochu, nie zgadzam. Moim zdaniem
                  dowodzenie wyższości jednego z tych słów nad drugim w oparciu o argument, że
                  skoro jacyś inni tak tłumaczą od wieków, to to przecież musi być lepsze, oparte
                  jest na błędnym założeniu, że czystość przekładu w tym przypadku stanowi, to
                  raz. A po drugie, oczywiście masz rację mówiąc, że każdy kto imbecylem nie
                  jest, zrozumie co tłumacz miał na myśli pisząc o długu, tylko jest to równie
                  wnoszące podejście do tematu, co gdybyśmy naraz zaczęli sobie udowadniać, że
                  współczesny Anioł to przecież powiedziałby: „Siemasz Maria!”"

                  Nie pisalem o "wyzszosci swiat nad swietami". Wrecz przeciwnie, napisalem ze:
                  "Tak naprawde, ale naprawde, nie rozumiem tej calej "kontrowersji"."
                  Argument wieku, byl uzyty w celu "wytlumaczenia przeslanek" tlumacza. Czy jest
                  to sluszne, nie wiem, i mowiac szczerze malo mnie to obchodzi. Chodxzilo mi o to
                  iz przeciwnicy nieszczesnego slowa, tak naprawde nie zastanowili sie, i narobili
                  krzyku wylacznie dlatego ze im nie pasuje, co jest kiepskim argumentem.

                  Po prostu nie rozumiem argumentow przeciwnikow, i chcialem pokazac ze sa
                  niesluszne poniewaz slowo "dlug" bylo uzywane w przeszlosci, znaczenie slowa nie
                  zmienilo sie.
                  "..Anioł to przecież powiedziałby: „Siemasz Maria!”.."
                  eee tam.. nie sugeruje uzywania dowolnego slowa, uwazam jednak ze jesli slowo
                  bylo uzyte w przeszlosci, mozna zastosowac je i dzisiaj. Jesli znajdziesz
                  historyczne dane wskazujace na to ze "Siemasz Maria" bylo dawniej uzywane, to
                  bede musial sie zgodzic z Toba, chyba ze znaczenie kompletnie sie zmienilo.
                  Znaczenie slowa "dlug" nie zmienilo sie.

                  Z reszta "Siemasz Maria" nie jest dalekie od srednoiowiecznej rzeczywistosci,
                  gdy Boga Ojca,faktycznie traktowano jako ojczaszka, a i reszta Rodziny byla
                  bardziej "wlasna" niz dzisiaj.

                  Rozumiem ze polski jezyk coraz bardziej przypomina zbior onomatopeji (choc i tu
                  w coraz ubozszym jezyku polskim pojawily sie makaronizmy: wow).
                  • jenny_s genealogia siemasza 25.09.05, 18:25
                    Your servant am I. Otóż siemasz nie było takim całkiem z sufitu przykładem,
                    wywiodłam go z „ave”, które znaczy „bądź zdrowa”, a stąd już blisko do
                    jaksięmasza. I wszystko zgadzałoby się świetnie gdyby nie to, że co z tego czy
                    dawniej było używane, skoro w istocie nie wiemy i nie dowiemy się jaką składnią
                    posługują się na codzień Serafini, nie bardzo też można analogizować ze
                    średniowieczem, gdyż Chrystusowe Dzieje nijak nie działy się w mediewiach, że
                    sobie pozwolę.

                    Caeterum censeo: zgadzam się, że święte oburzenie o długi czy winy, o
                    szczęśliwych czy błogosławionych jest w równej mierze pozbawione sensu,
                    ponieważ jak wiadomo, nie to ładne co ładne, a co się komu podoba.

                    Pozostając z wyrazami

                    jenn
      • staua Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 02:01
        Chyba wazne bedzie, w jakim przekladzie modlitwa (jesli chodzi o ten konkretny przyklad) jest
        odmawiana w czasie mszy, bo nie oszukujmy sie, wiekszosc (katolikow) w ogole Biblii nie czyta! A nie
        sadze, zeby ksieza zmienili nagle winy na dlugi. Poza tym w innych momentach wina musialaby zostac,
        bo co, nie bedziemy mowic, "Moj dlug, moj dlug, moj bardzo wielki dlug".
        Jesli chodzi o angielski, to tez w kosciolach uzywany jest ten przeklad z 1928, z "trespasses" (NIGDY
        nie slyszalam innej wersji, a chadzam).
        Troche mnie dziwi to zamieszanie, w koncu niejeden polski przeklad Biblii do tej pory zrobiono (sama
        mam dwa, ktore uwazam za dobre - Biblie Tysiaclecia i Pallotynow) takich dyskusji chyba nie bylo?
        • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 05:24
          Przeczytaj moj post: podalem konkretne przyklady z roznych wiekow.

          Moze katolicy Biblii nie czytaja, ale "Ojcze nasz" chyba wiekszosc zna?

          "Jesli chodzi o angielski, to tez w kosciolach uzywany jest ten przeklad z 1928,
          > z "trespasses" (NIGDY nie slyszalam innej wersji, a chadzam)."
          I co z tego (ze nie slyszlas)? :)
          otworz google i wpisz:
          "And forgiue vs our debts, as we forgiue our debters"
          Pater Noster z The King James Bible (1611)
          Nic nie wymyslilem.

          Tutaj masz fragment przemowienia JPII na KUL (87'):
          "żeby to znaczenie, jakie "wszystko" posiada w Słowie Bożego Objawienia, nie
          przestało być obecne w wielkim procesie poznawczym, w twórczym wysiłku rozumu
          ludzkiego, spłacającego przez prawdę swój DŁUG wobec całej rzeczywistości."

          i jeszcze jeden fragment (tym razem ks. Andrzej Adamski 05'):
          "W jakiś sposób dotyczy on każdego z nas, ponieważ wszyscy ranimy innych i
          jesteśmy przez nich ranieni, przede wszystkim zaś poprzez naszą grzeszność
          zaciągamy DŁUG wobec Boga."

          To jest dokladnie takie rozumienie slowa dlug jak w tlumaczeniu Pater Noster.
          Nie sadze aby byla mowa o lichwie, czy pieniadzach generalnie.

          Mowiac szczerze zaczyna mi sie naprawde chciec smiac.


          Oba fragmenty to chyba jezyk wspolczesny, i nie podejrzewam Ojca Swietego czy
          ksiedza Adamskiego o to ze mial na mysli pieniadze.

          Przeciwnicy tlumaczenia powini powiedziec: "Nie podoba mi sie to tlumaczenie". I
          to jest o.k. zamiast uzywac, blednych argumentow. Naprawde "dlug" ma wiecej
          znaczen niz jedno. Rowniez dzisiaj, i tak jest rozumiany rowniez w kosciele.

          Widzisz, ja chcialem wykazac, ze argumenty przeciwnikow slowa "dlug" sa malo
          logiczne. Nie idzie mi o slowo, ale o brak logiki i przekonania wziete z sufitu.
          Rzecz w gruncie rzeczy sprowadza sie do absurdu:
          oczekiwano nowego, ale gdy to nowe sie pojawilo, okazuje sie ze jest nie do
          zaakceptowania. Ludziska, nie wiedza czego chca.

          To tyle, wiecej nie chce mi sie.
          • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 05:36
            jeszcze jeden fragment homilia ks. prof. Józef Kudasiewicza z roku 2005:

            "Człowiek swym grzechem zaciąga wobec Boga dług. I tylko On w swej dobroci może
            ten dług darować."

            Ponizsze strony sa dynamiczne, nie wiem czy jutro beda dostepne z tym samym tekstem.
            www.kielce.opoka.org.pl/czytelnia/?w=754
            www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=9538
          • griszah Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 09:52
            Wydaje mi się, że najwłaściwszym podejściem do kwestii nowego tłumaczenia jest
            powrót do źródeł – a w tym przypadku źródłem nie jest jakikolwiek przekład
            angielski ale papirusy napisane w języku greckim lub aramejskim. Nie jestem
            specjalistą ale wydaje mi się, że Ewangelie – a to z nich zaczerpnięta jest
            tzw. modlitwa pańska czyli „Ojcze nasz” powstały na potrzeby pierwszych
            wspólnot chrześcijańskich operujących językiem greckim lub aramejskim. Język
            grecki jest znacznie bogatszy od np. j. angielskiego – weźmy np.
            słowo „miłość” – którą w języku greckim można wyrazić za pomocą
            m.in. „amor”, „eros”, „agape”, „caritas”. Przy rozważaniach na temat dług/wina
            chyba trzeba znać słowo źródłowe i dociekać jakie ono miało znaczenie w czasach
            kiedy Ewangelie powstawały i jak odbierali je współcześni, do których było
            bezpośrednio kierowane.
            A cytaty przez Ciebie przytaczane (z Jana Pawła II czy ks. Adamskiego) nie
            odnoszą się bezpośrednio do "Ojcze nasz" - a więc to niezbyt dobry argument w
            dyskusji na temat wymienności pojęć winy i długu w tej modlitwie.
            Polecam trylogię prof. Anny Świderkówny „Rozmowy o Biblii” „ Rozmów o Biblii
            ciąg dalszy” „Rozmowy o Biblii – Nowy Testament”.
            Pozdrawiam.
            • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 13:55
              Wiesz dlaczego Twoj "grecki" przyklad jest zabawny? Poniewaz w greckiej wersji
              modlitwy uzyte jest slowo "dlug". "opheiletais" = dluznicy.


              Mozna pisac, i pisac i dalej niejasne: podalem przyklady innego niz dlug
              finansowy znaczenia slowa, twierdzac iz moze byc wymienne ze slowem wina w tym
              przypadku. Odwolywanie sie do Serafinow, j. armenskich, (co tam jeszcze mozna
              wymyslec wlaczajac pierwsze jezyki migowe) jest bez sensu, poniewaz nie zmieni
              to faktu iz slowo ma dzisiaj (i tak jest uzywane) wiecej niz jedno (finansowe)
              znaczenie.

              Nie chodzilo o powrot do zrodel. Chodzilo o znaczenie slowa, ktore od dawna do
              dzisiaj ma inne ogolnie przyjete znaczenie (co zwolennicy teorii finansowej
              uwazaja za nieprawdziwe). Znaczenie ktore uzyte jest rowniez w
              modlitwach/homoliach/itp wspolczesnego kosciola. Znaczenie ktore wg
              przeciwnikow slowa nie istnieje lub jest dla "mas" niezrozumiale. Ja wspolczuje
              biedakom siedzacym na mszach i ni cholery nie kapujacym o co chodzi (JPII, czy
              wymienionym wyzej Pasterzom). Jasne czy nie? Przepraszam ale prosciej juz
              napisac sie nie da.

              Najsmieszniejsze jest to ze za pare lat wszyscy przyzwyczaja sie do "dlugu"
              potem ktos zamieni to na kolejne slowo o podobnym znaczeniu i znowu zrobi sie
              "awantura".

              • griszah Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 17:23
                broch napisał:

                > Wiesz dlaczego Twoj "grecki" przyklad jest zabawny? Poniewaz w greckiej wersji
                > modlitwy uzyte jest slowo "dlug". "opheiletais" = dluznicy.

                Zerknij na stronę: www.historian.net/lp-pap2.html a zobaczysz, że "opheiletais"
                występują w Ewangelii św. Mateusza (Mt 6,9-13), zaś u św. Łukasza (Łk 11, 2-4)
                występują "amartias" = sins czyli grzechy, winy - dlatego wcale nie uważam że
                mój "grecki" przykład jest "zabawny". Przed robieniem "rewolucji" w tłumaczeniu
                dobrze jest się zainteresować jakie intencje przyświecały autorom przekładów
                wcześniejszych i z czego korzystali.
                Pozdrawiam.
                • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 17:56
                  ""..opheiletais" występują w Ewangelii św. Mateusza (Mt 6,9-13), zaś u św.
                  Łukasza (Łk 11, 2-4) występują "amartias" = sins czyli grzechy, winy - dlatego
                  wcale nie uważam że mój "grecki" przykład jest "zabawny". .."

                  Jest zabawny, wlasnie dostarczyles argumentu iz obie formy sa przyjete (czego
                  zdaje sie nie rozumiesz dostarczajac kolejnych cytatow). Tylko o to chodzi.
                  • griszah Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 27.09.05, 08:36
                    broch napisał:

                    > Jest zabawny, wlasnie dostarczyles argumentu iz obie formy sa przyjete (czego
                    > zdaje sie nie rozumiesz dostarczajac kolejnych cytatow). Tylko o to chodzi.

                    Rzeczywiście czegoś tu nie rozumiem. W pierwszym założycielskim poście tego
                    wątku napisałeś:

                    >Mamy nowy przekład Biblii, unowocześniony i dostosowany do możliwości
                    >percepcyjnych "prostego człowieka".
                    >I mam kłopot, bo czy jedyną winą wobec bliźniego są długi?
                    >To tak a propos nowego tłumaczenia Bblii. Ostatnie słowa Pater noster brzmieć
                    >mają:
                    >"I daruj nam nasze długi, jak my darowaliśmy naszym dłużnikom..."

                    >Czyli można być s...synem, byle nie zaciągać kredytów?

                    Czyli sam odebrałeś słowo dług jednoznacznie. Dopiero później zacząłeś
                    udowadniać, że dług ma szersze znaczenie i można go używać zamiennie z winą i
                    grzechem. Więc jak to jest?
                    A co do „form przyjętych” - z jakiegoś powodu polscy tłumacze Biblii przyjęli
                    wersję Św. Łukasza z winami/grzechami. Może pierwsze skojarzenie mieli takie
                    jak Ty i woleli wybrać wersję, która z punktu widzenia teologicznego może być
                    zrozumiana znacznie szerzej i bez tej dwuznaczności związanej ze słowem
                    dług/dłużnik.
                    Pozdrawiam.
                    • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 27.09.05, 12:57
                      "Czyli można być s...synem, byle nie zaciągać kredytów?"
                      To nie jest cytat ze mnie. Cytujesz brunosch.

                      Mnie naprawde, macho obchodzi czy bedzie wina czy dlug. Rzecz w tym ze cala ta
                      argumentacja o niewlasciwosci slowa jest smieszna. Slowo "dlug" bylo uzywane w
                      tym kontekscie w wielu jezykach wlaczajac w to j. polski. Nawet jesli poraz
                      pierwszy w konkretnej modlitwie, nie zmienia to faktu iz zachowane jest znaczenie.
                      ~30 lat temu modlono sie wylacznie po lacinie i nagle przyjeto liturgie w jezyku
                      polskim. Szok. Dzisiaj malo kto potrafilby recytowac modlitwy po lacinie.
                      Za 20 lat byc moze znowu dokonane zostanie nowe tlumaczenie. I znowu ludziska
                      zaczna narzekac ze np slowo "dlug" zostalo zastapione jakims inym slowem i nikt,
                      ale to nikt nie rozumie o co chodzi. Tak naprawde, to tym gorzej dla
                      "nierozumiejacego".
                      • griszah Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 27.09.05, 13:55
                        O przepraszam - rzeczywiście pomyliły mi się nicki - mea culpa, mea culpa (albo
                        mój dług ;)). Proszę o wybaczenie.
                      • griszah Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 27.09.05, 15:22
                        W moim mniemaniu znaczenia się różnią i to na tyle, że nie zastąpiłbym jednego
                        drugim. Ale nawet przyjmując za Tobą, że są wymienne to aby zmieniać
                        tłumaczenie trzeba jeszcze uzasadnić, że nowe jest lepsze niż stare – że
                        pełniej oddaje sens, ducha tej modlitwy. Moim zdaniem nie jest lepsze.
                        Po za tym piszesz, że 30 lat temu modlono się wyłącznie po łacinie. Owszem –
                        msze były po łacinie ale nie sądzisz chyba, że jakaś wiejska babuleńka
                        odmawiając różaniec zaczynała od „Pater Noster”. Zaczynała od „Ojcze Nasz” (z
                        winami) i „Zdrowaś Maryja” (a nie „Ave Maria”). Chodzi mi o to, że po za zmianą
                        znaczenia (tak uważam) w grę wchodzi jeszcze ustna tradycja głęboko
                        zakorzeniona, której nie warto zmieniać w imię jakichś nie do końca jasnych
                        powodów.
                        Pozdrawiam.
                • stella25b Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 18:47
                  Nie rozumiem tego sporu. Przeciez poszczegolne Ewangelie powstawaly w roznych
                  czasach i jak slusznie zauwazyl Griszah ich autorzy korzystali z roznych
                  zrodel, lacznie z przekazami ustnymi oraz czesto bardzo subiektywnie
                  interpretowali rozne fakty. Jedynie Jan byl naocznym swiadkiem nauk Jezusa i
                  czesto jego ewangelia byla podstawa dla nastepnych autorow.
                  • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 19:23
                    tyle ze dlug byl uzywany na zmiane z wina. Zamierzac podwazac jedna z Ewangielii?
                    Co ma do rzeczy kiedy Slowo zostalo zapisane? Obie formy byly i sa uzywane przez
                    Kosciol. W tym kontekscie argument "Jana" to tak troche ni przypial ni wypial.
                    Jak z reszta cale odwolanie sie do greki, istotne jest ze taka forma pojawila
                    sie w przeszlosci, oraz pojawia i dzisiaj.
                    • stella25b Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 21:40
                      No w ten sposob wszystkie argumenty sa do bani.
                      A tak naprawde to najlepszego tlumaczenia biblii dokonal Luther. I w ten
                      sposob nowozytnyniemiecki zepchnal w zapomnienie wszystkie
                      aramejskie,koptyjskie i greckie "orginaly".
          • staua Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 15:28
            Nie byla moja intencja polemika z Toba, raczej podkreslilam na koncu, ze (tak jak Ty) nie rozumiem tej
            kontrowersji.
            Nie chodzilo mi o to, ze tych wersji nie ma (wiem, ze sa i znalam je nie szukajac w Google, bo
            studiowalam anglistyke na przyklad, polskie wersje sa w szkole, wiec nie widze problemu) tylko, ze nie
            wplywaja wcale na spoleczna znajomosc "Ojcze Nasz", bo tej modlitwy (jak i innych) ludzie nie ucza sie
            czytajac Biblie.
            • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 16:25
              pamietam, problemy z przejsciem z laciny na polski. Dzisiaj wszyscy
              (czytajacy/nieczytajacy Biblie) modla sie po polsku. Innymi slowy ni jest
              istotne (dla znajomosci modlitwy) czy wierni czytaja Biblie czy nie. W tamtych
              czasach (przejscia z laciny na polski) po prostu wydano nowe modlitewniki.
              Ksieza modlili sie po polsku, wierni powtarzali. Dzisiaj bedzie znacznie
              latwiej: modlitwa jest juz znana w polskim tlumaczeniu, pozostanie jedynie
              drobna korekta. Innymi slowy argument "tak bylo zawsze" jest bledny, poniewaz
              nie tak dawno temu (choc Ty nie pamietasz :) ) dokonano znacznie bardziej
              dramatycznej zmiany.

              Nie ma znaczenia czy ludzie czytaja Biblie czy nie (jesli idzie o znajomosc
              modlitw). To byla decyzja Kosciola. To samo dotyczy nowej edycji Biblii,
              modlitewnika itp. Takie reakcje jak wyzej dowadza jedynie inercji,
              przyzwyczajenia do "starego" chocby nie wiem co i uzywania najsmieszniejszych
              argumentow w obronie "starego". Nie dotyczy to jedynie Kosciola, ale calego do
              zycia: nowe jest akceptowane bardzo powoli, poniewaz ludzie sa w gruncie rzeczy
              niezwykle konserwatywni nawet w najsmieszniejszych kwestiach.

              Jedyne co mnie dziwi (jak juz wspominalem) to wyszukiwanie roznych (kiepskich)
              argumentow zamiast powiedziec po prostu: "Nie podoba mi sie i juz".
              Byloby to bardziej uczciwe. Zamiast twierdzic ze slowo zostalo uzyte
              nieprawidlowo (co jest nieprawda).

              Najwazniejszym argumentem jest to iz Kosciol tak zdecydowal. Sadze ze osoby
              odpowiedzialne za tlumacznienie sa dosc kompetentne w kwestiach zrodel modlitw,
              znaczenia slow.
              • staua Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 19:42
                No, ja msze po lacinie znam tylko z opowiadan (i ksiazki Lodge'a).
                Czy to w takim razie znaczy, ze nowe tlumaczenie bedzie uzywane przez ksiezy?
                • broch Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 20:01
                  nie mam pojecia. Sadzac po oburzeniu, protestach, odwolywania sie do sw Jana
                  itp. Wierni szybciej wyklna Kosciol niz zgodza sie na tak straszliwa zbrodnie. :))
                  • staua Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 20:02
                    Ciekawa jestem. Teraz rzadko chodze do polskiego kosciola, bo mam daleko i nie podoba mi sie tam,
                    wiec chodze po prostu najblizej domu, ale jak juz sie przeprowadze, to moze pojde i sie przekonam :-)
                  • stella25b Re: eee tam moze by tak siegnac do wczesniejszych 26.09.05, 21:44
                    broch napisał:

                    > nie mam pojecia. Sadzac po oburzeniu, protestach, odwolywania sie do sw Jana
                    > itp. Wierni szybciej wyklna Kosciol niz zgodza sie na tak straszliwa
                    zbrodnie.
                    > :))


                    taaak, ja juz pisze nastepne 99 tez tylko jeszcze nie mam drzwi na ktorych je
                    powiesze;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka