Dodaj do ulubionych

Czy lubicie swoją pracę?

19.12.05, 19:03
Obudziłam się w niedzielny poranek z uczuciem dojmującego smutku. Do południa
nie mogłam rozgryźć jego przyczyny, aż mnie olśniło, że to perspektywa
pójścia w poniedziałek do pracy, po 5 dniach chorowania/leniuchowania w domu
z książką z jednej a TWA z drugiej strony. No i te śniadania w samo południe.
Uświadomiłam sobie, że z coraz większą niechęcią wracam do pracy po przerwie.
Składa się na ten stan kilka czynników: pogorszenie atmosfery w pracy przez
zmianę właściciela i zarządu i coraz większą presję, że niepotrzebni i
niepasujący do zespołu mogą odejść, ogólne zmęczenie życiem i potrzeba
spokoju, niepośpiechu, zwolnienia tempa, co tak pięknie się udaje w domu.
Zrobiłam sobie kiedyś test psychologiczny z gazetki mojego dziecka i wyszło
mi, że jestem w połowie towarzyskim psem, a w połowie sową. Wygląda to z
pozoru na sprzeczność, ale taka właśnie jestem i do tej pory dobrze mi było z
ludźmi, w towarzystwie, w pracy, ale równie dobrze w domu, w ogródku, w lesie
sam na sam z psem i książką. Od jakiegoś czasu w mojej naturze nastąpił chyba
przełom w stronę sowy. Chcę pracować w domu. Spotykać się z ludźmi najwyżej
raz w tygodniu, albo i rzadziej i żyć wolniej. Co z tego jednaka, skoro to
nierealne.
A Wy lubicie swoją pracę, że powtórzę swoje wstępne pytanie, do którego miał
początkowo nawiązać mój wywód, tylko trochę się pogubiłam?
Pozdrawiam zniechęcona pracą.
Obserwuj wątek
    • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:23
      Daria,
      a czy jest to w Twoim zawodzie mozliwe (czy jest cos, co chcialabys robic i moglabys to robic w domu?)
      W moim nie byloby to mozliwe, a swoja prace bardzo, bardzo lubie, tak bardzo, ze nie przeszkadzaja
      mi (albo przeszkadzaja bardzo nieznacznie) nieznosni wspolpracownicy, nieinteligentni studenci,
      biurokratyczne trudnosci - a to wszystko zdarza sie na kazdym kroku...
      I swiadczy o mojej pasji do pracy chyba takze to, ze jak sie nudze, to pierwsza mysla jest "a moze
      moglabym pojsc do pracy". Powaznie...
      • braineater Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:36
        Ja prace etatowa traktuje jedynie jako zło konieczne, parasol chroniący przed
        brakiem kasy z zajęc pobocznych, które i więcej satysfakcji mi dają i wiecej
        zysków. Ale do póki nie będziemy w stanie utrzymywać się z samych tłumaczeń i
        ewentualnych prasówek, to raczej nie widze innego wyjścia. Przy czym aktualna
        praca jest pierwszą nieMacpracą w moim zyciu, bo zawsze starałem sobie tak
        roboty dobierać, by nie przeszkadzały mi w życiu, czyli takie zajęcie, że po 8
        godzinach wychodzisz i zapominasz o czyms takim jak praca, a w samej robocie
        tez za duzą kreatywnością sie nie wykazujesz. Dlatego z wszystkich prac jakich
        sie podejmowałem najmilej wspominam posade nocnego ciecia, która to praca jest
        moją praca wymarzona - zupełnie na serio - zero kontaktów interpersonalnych,
        pracy zespołowej, burz mózgów na tematy, które mnie nie obchodza, przejmowania
        sie jakimis ludzimi, tylko dlatego, że przyniesli pieniądze, zero również
        odpowiedzialności za cokolwiek, bo w tym zajęciu człowiek jest jedynie
        dodatkiem do monitoringu i elektroniki, za to mnóstwo wolnego czasu na robienie
        tego, co się chce - ze spaniem, czytaniem i spotkaniami całonocnymi ze
        znajomymi włącznie:) Bycie cieciem to jest robota, której przy następnej
        zmianie pracy znowu będe usilnie szukał.

        P:)
        • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:37
          Ponizszy moj post zdublowal sie z Twoim - wlasnie taki stosunek do pracy mialam na mysli.
        • beatanu Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:12
          braineater napisał:
          >Dlatego z wszystkich prac jakich
          > sie podejmowałem najmilej wspominam posade nocnego ciecia, która to praca
          > jest moją praca wymarzona

          Mój mąż miał przyjaciela, który przez wiele lat pracował w Sztokholmie
          jako "otwieracz mostu zwodzonego" czyli jako cieć całodobowy, który od czasu do
          czasu przyciskał parę guzików. Ileż ten facet wierszy w pracy napisał...
          Całkiem fajne, czytałam. Iluż płyt nie wysłuchał i radiowych audycji nie
          przygotował... (Pracował jako wolny strzelec w redakcji muzycznej) A przez parę
          lat, w wakacje mój - wtedy jeszcze przyszły- mąż dostawał taką mostową fuchę i
          przez kikla tygodni czytał książki i filozofował... I jeszcze mu za to płacili.
          Też uwielbiał tę pracę, ze względów przez Ciebie przytoczonych. Ale na dłuższą
          metę byłoby to zbyt nudne. A poza tym otwieranie mostów sterowane jest teraz
          centralnie i wielu "manualnych" otwieraczy straciło pracę...

          B
          • braineater Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:20
            Bo to Beatko (uściskaj męża) jest praca dla prawdziwego mężczyzny, nie jakieś
            tam wbijanie się w garnitur i menadżerowanie:) Przez całe studia cieciowałem,
            naczytałem się na maxa, wyrelaksowałem do obłędu, nasłuchałem sie muzyki i w
            ogóle zdecydowanie był to rewelacyjny kawał czasu - a i pieniądz tez
            niezgorszy, bo to pono niebezpieczne zajęcie:)

            P:)
      • daria13 Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:38
        Nie wiesz jak bardzo Ci zazdoszczę!!! I nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z
        tego jaką jesteś szczęściarą, bo obawiam się, że ludzi, którzy mogą powiedzieć,
        że prawdziwie lubią swoją pracę jest doprawdy niewiele. W pracy spędzamy wszak
        większą część swojego aktywnego życia i to jak się w niej czujemy w ogromnym
        stopniu rzutuje na nasze samopoczucie, na zdrowie, a pewnie też na charakter,
        bo ludzie nieszczęśliwi w pracy raczej nie mogą być na przykład w pełni pogodni.
        Wiem coś o tym, bo żyję z takim człowiekiem już 20 lat:(
        Póki co nie mogę wykonywac swoich obowiązków zawodowych w domu, ale żyję
        nadzieją, że może kiedyś zrobię w swoim życiu jeszcze jakiś krok, który to
        umożliwi. Trzeba mieć nadzieję:)
        • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:42
          Moze wplywa na to specyfika pracy naukowej - robie w duzym (coraz wiekszym) stopniu to, co sama
          sobie wymysle, sama reguluje intensywnosc i godziny pracy (moje godziny aktywnosci sa jednak dosc
          standardowe), a na razie (jeszcze) nie musze uczestniczyc w nudnych zebraniach organizacyjnych (np.
          rada wydzialu). I wybralam te prace bardzo swiadomie. Ale wiem, ze w Polsce z samej pracy naukowej
          ciezko sie utrzymac. Tak, jak z samych tlumaczen.
        • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:45
          Jeszcze dodam, ze moj ojciec na przyklad swoja prace lubil, ale nie byl nigdy w pelni szczesliwy, bo
          objeta byla tajemnica panstwowa, do tego stopnia, ze nie mogl nawet w domu odpowiedziec na
          pytanie, co dzis w pracy robil. To tez jest trudnosc. A odmiana tej trudnosci chyba jest posiadanie
          zony/meza, z ktorymi nie da sie porozmawiac na temat pracy w ogole (nie jestem zwolenniczka
          przenoszenia problemow z pracy do domu, ale milo miec swiadomosc, ze mozesz powiedziec o nich
          komus, kto je zrozumie).
    • kubissimo Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:33
      moja prace bardzo lubie
      gdybym jej nie lubil, to bym tam nie pracowal
      nie wyobrazam sobie spedzenia zycia na robieniu czegos, czego sie nie lubi
      • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:36
        Ja tez nie - ale znam wiele osob, dla ktorych praca to tylko srednio przyjemny sposob na zdobycie
        pieniedzy potrzebnych do robienia tego, co lubia...
        • stella25b Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:48
          Pisalam juz kiedys, ze nigdy nie chcialam byc biurwa ale los niestety plata
          figle i nia jestem. Przyzwyczailam sie do mojej pracy grzebania w programie i
          zaczelo mi sie to nawet podobac. Mam mozliwosc Telearbeit czyli pracy w domu
          ale wole codziennie pobyc w biurze wsrod ludzi- zawsze to jakas odmiana.
    • beatanu Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 19:56
      Bardzo! Mam wrażenie, że to co robię posiada głęboki sens. Nawet jeżeli dość
      często szalenie obciąża psyche...

      Mam wspaniałych współpracowników (no, prawie wszystkich:), struktura
      organizacyjna jesz bardzo płaska, więc nikt przed nikim się nie płaszczy,
      wszyscy posiadają możliwości dokształcania i uczestniczenia w pracy nad
      pchaniem do przodu całej sekcji hematologicznej.

      Niewątpliwie na taki pozytywny stosunek do mojej pracy wpływa fakt, że sama
      układam sobie grafik i pracuję bardzo nieregularnie. Oraz to, że udzielam się
      zawodowo tylko w 85%. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie pracy na pełny
      etat... (wiem, wiem, że to luksus). Intelektualnych wyzwań szukam poza pracą
      zarobkową. Przez długi czas były to studia zaoczne maści wszelkiej. Od kilku
      lat tłumaczenia.
      I taka kombinacja nie-norweska a szwedzka odpowiada mi bardzo :)

      Beata zadowolona.

      • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:16
        Beata,
        chcialam Ci tutaj powiedziec (to chyba odpowiednie miejsce) ze zawod pielegniarki to jeden z
        zawodow, ktore bardzo podziwiam i widze w nich sens wlasnie. I powolanie.
        Co jest coraz rzadsze... ciekawa jestem, jak duzy procent ludzi pracuje w zawodach "menadzerskich",
        tych, ktorych przedstawicielami z innych planet zaludniono, wedlug Douglasa Adamsa, Ziemie.
        • beatanu Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:34
          staua napisała:

          > Beata,
          > chcialam Ci tutaj powiedziec (to chyba odpowiednie miejsce) ze zawod
          pielegniar
          > ki to jeden z
          > zawodow, ktore bardzo podziwiam i widze w nich sens wlasnie. I powolanie.

          Dzięki za miłe słowa!
          a z tym powołaniem, to do końca nie wiem jak to jest... Gdy się zastanowię, to
          chyba nie lubię tego słowa. Kojarzy mi się z jakimż totalnym oddaniem i trochę
          z zaprzepaszczeniem czy raczej rozmydleniem własnego "ja"... Wolę powiedzieć,
          że znalazłam swoje miejsce w życiu, chociaż droga doń była ciut zygzakowata...
          Studiując filologię w Krakowie nie miałam pojęcia, że kiedyś będę pracowała w
          szpitalu. Jako pielęgniarka. Nawet mi to do głowy nie przyszło.
          Może to jest tak, że do niektórych zadań czy do niektórych zawodów warto
          dojrzewać trochę dłużej?

          Pozdrawiam!
    • marquis Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:02
      Uwielbiam!!! Najbardziej pociąga mnie dydaktyka, nauka nieco mniej. W czasie
      wakacji bardzo tęsknie za zajęciami, nie mogę sie doczekać kolejnego roku
      akademickiego. Mimo, że studenci są coraz słabsi, coraz bardziej pragmatyczni i
      coraz mniej zaangażowaniu w studiowanie (za to bardzo zaangażowani w załatwianie
      pracy wakacyjnej w USA, brrr), współpracownicy w większości są pozatrudniani w
      firmach, prywatnych szkołach i nie mają czasu ani na rozwój intelektualny, ani
      naukowy, ani żadne właściwie ;) Ja żyję spokojnym życiem, pracuję tylko na
      jednym etacie akademickim, za to wkładam w pracę mnóstwo serca i entuzjazmu i
      zdaje się, że studenci to (jeszcze) doceniają :)
      • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:20
        Swietnie, Marquis. Zazdroszcze Ci dydaktyki... Sama bardzo lubie pracowac ze studentami, ale
        najbardziej z tymi zdolnymi... a ze nie wykladam (o czym marze, ale jeszcze nie teraz), to studentow
        traktuje bardzo indywidualnie. Niestety, mam teraz studentke, ktora ma wiele entuzjazmu i duzo
        pracuje, ale... niczego nie rozumie, ma wiele brakow w podstawowej wiedzy (np. na wzmianke o tym,
        ze ma cos rozcienczyc 50 razy, a ma miec 50 mililitrow, widze w jej oczach panike) i praca w
        laboratorium raczej jej przeszkadza w nauce do normalnych egzaminow...
        • marquis Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:32
          A ja ci zazdroszczę tego, że właśnie te mililitry sobie mieszasz w laboratorium.
          Jak byłem dzieckeim, to chciałem zostać jakimś chemikiem (to znaczy tak
          właściwie to chciałem zostac alchemikiem i pracować w jakims podziemiu
          zamczyska, kula szklana, czarny kot i te sprawy). Ja nic nie mieszam, nic mi nie
          wybuchnie, niczego nie spalę...
          • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:41
            Jak bylam dzieckiem, tez chcialam zostac chemikiem, mialam zestaw "Maly Chemik" i inne odczynniki i
            probowki przynoszone przez mame kolezanki pracujaca w Instytucie Lekow, oraz ksiazki Stefana
            Sekowskiego :-) (przedtem chcialam zostac lyzwiarka figurowa).
            Zostalam biochemikiem i praca na pewno porzadnie odbiega od moich wyobrazen z dziecinstwa (ale
            pozytywnie chyba).
            To powiedz, co robisz, nie czekaj do obrony! Jestem strasznie ciekawa (i na pewno nie tylko ja)!
            • marquis Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:03
              Ooo, łyżwiarką też? Bo ja bardzo, ale to bardzo lubię tę dyscyplinę (i nie
              podobaja mi się te nowe zupełnie niezrozumiałe zasady oceniania). Poza tym
              marzyła mi się kariera muzyczna (fortepian lub opera). Tej opery to pewnie nie
              odżałuję nigdy, ale cóż począć, nie było mi dane ;)
              • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:05
                Ja tez lubia ja ogladac w telewizji. Trenowalam niestety lyzwiarstwo szybkie... i to bez sukcesow.
                U mnie to bylo chyba jedyne marzenie, oprocz chemika. Moja siostra za to miala mase. Dlugo i bardzo
                powaznie chciala byc fryzjerka.
                • marquis Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:11
                  A ja nigdy na łyżwach nie jeździłem - ani rolkach czy wrotkach, anie na nartach,
                  ani samochodu nie prowadziłem, raz tylko dałem się wsadzić na motor: jak
                  rusyzłem z kopyta to motor mało mi nie wyskoczył spod kupra, ale jakoś się
                  utrzymałem, a potem juz był tylko jeden krzyk i jazda do przodu. Nie wiedziałem,
                  jak się zatrzymać (a wolałem nie ryzykować gwałtownego hamowania), więc
                  poluzowałem "rączki" (tam sie reguluje prędkość) i szurałem nogami po żwirze, aż
                  się zatrzymałem ;)))
                  Za to na rowerze uwielbiam jeździć, podobnie jak i chodzić pieszo :)
                  • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:18
                    Bardzo lubie lyzwy i rolki, i narty tez. Samochodu uzywam z koniecznosci, nie lubie, od Nowego Roku
                    bede uzywac w stopniu minimalnym, dzieki czemu przeprowadzka jeszcze bardziej mnie cieszy.
                    Rower lubie, choc troche sie zniechecilam, jak mialam dwa wypadku w ciagu tygodnia (konsekwencje
                    czuje do dzis).
                    Chodzic BARDZO lubie, zwlaszcza wloczyc sie po ulicach (Warszawy... marzenie), jak flaneur :-)
                • marquis O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:12
                  Ja też miałem dużo różnych: oprócz wcześniej wymienionych był tez nauczyciel i
                  tłumacz francuskiego :)
                  • staua Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:20
                    Ciekawe miales marzenia - dobrze znasz francuski?
                    A mnie ostatnio wyzej wspomniana studentka spytala, czy JAK BYLAM MLODA, to tez chcialam byc
                    naukowcem.
                    • marquis Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:22
                      Certainement. Nawet studiowałem stosowną filologię :) Ale to nie jest dziedzina,
                      którą się zajmuję.
                      • staua Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:32
                        Aha... to nie z tej dziedziny robisz doktorat?
                        Studiowales w W-wie? Moja przyjaciolka tam wyklada, chyba slowotworstwo (?)
                        Bardzo imponuja mi ludzie, ktorzy znaja dobrze francuski (np. moj maz, ale on mial fory na starcie), bo
                        ja znam bardzo zle ;-)
                        • marquis Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:36
                          Nie, tylko nie Warszawa! Nigdy mi się to miasto nie podobało (mimo, że przeżyłem
                          tam jeden przelotny choć brzemienny w skutki intelektualne romans - już nie
                          tylko intelektualny - dzięki któremu poznałem Kunderę, znaczy sie jego twórczość).
                          • braineater Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:39
                            na pocieszenie Ci Satuko powiem, że fhranzuskiego uczyłem sie lat 6 i dzis
                            dokładnie spędziłem dwie godziny próbując sobie przypomnieć jak sa kolędy po
                            fhranzusku i nastepne dwie, starając się w domu odnaleźć jakikolwiek słownik
                            lub podręcznik do tego języka. Zdecydowanie po tych 6 latach nauki nie potrafie
                            nic, prócz paru dialogów ułatwiających picie alkoholu i dotarcie na postój
                            taksówek:)

                            P:)
                            • marquis Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:45
                              No ale przypomniałeś sobie wreszcie, mangeur de cerveaux? No i jak to możliwe,
                              to na iberystyce tak marnie uczą le francais?
                              • braineater Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 22:48
                                nie wiem skąd drogi Marquisie wzięła Ci sie iberystyka, kiedy ja jeno biedny
                                zaściankowy literaturoznawca, a fhranzuskiego fatalnie uczyli mnie po liceach,
                                ale tu też, żeby na biednych uczycieli nie zwalać wszystkiego, to faktycznie
                                zawsze mnie ten jezyk średnio kręcił, a jak zapoznałem się z jego wysoce
                                abstrakcyjna gramatyką, przestał mnie kręcic w ogóle:)

                                P:)
                                • marquis Re: O marzeniach zawodowych 19.12.05, 23:30
                                  Wysoce abstrakcyjna gramatykę to ma nasz piękny język, nie mam pojęcia jak ci
                                  obcy sie naszej mowy uczą ;)
    • eva.68 Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:22
      Lubię, bo pracę mam fajną. Ale pracuję z ludźmi i tu już zaczynają się schody.
      Na razie mają tylko jeden stopień pod górę.;) Ale jest to Bardzo Ważny Stopień.
      Czasem dotyka. Do żywego. No ale taki lajf.:) Myślę sobie, że może mi to do
      czegoś potrzebne?
      P:)
    • ash3 Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:26
      daria13 napisała:

      > Obudziłam się w niedzielny poranek z uczuciem dojmującego smutku. Do południa
      > nie mogłam rozgryźć jego przyczyny, aż mnie olśniło, że to perspektywa
      > pójścia w poniedziałek do pracy,

      Bardzo dobrze znam to uczucie. Do tego stopnia wgryzło mi się w krew, że wczoraj
      wieczorem kiedy poszliśmy na spacer, zdałam sobie sprawę, że od mniej więcej od
      południa atmosfera gęstnieje i opada zupełnie tak, jakbym miała jutro rano wstać
      do pracy... Musiałam sobie mocno przypominać, że nigdzie nie muszę wstać i
      nigdzie wychodzić. Ale skąd to utrzymujące się uczucie?
      Co gorsza - tę pracę lubiłam, była dla mnie wyzwaniem (wyzwaniem głównie dla
      mojej nieśmiałości i braku dośw.) i radością robienia czegoś nowego, mniej
      więcej do lipca, kiedy wiele się zmieniło. Przychodziłam do pracy i... traciłam
      czas. I wprawdzie potem było lepiej (z moim zaangażowaniem) i trochę się
      nauczyłam, ale ten ponad miesiąc odrętwienia i bezsensownego wewnetrznego buntu
      był okropny.
      Ale nawet, chociaż zmienił sie jej charakter, uważam, że ta praca dała mi oakzję
      do zainteresowania się rzeczami dotad zupelnie nieznanymi (to plus). Do pewnego
      rozwoju (?). Jedną "działkę" lubiłam, chociaż niestety była to tylko częśc moich
      obowiązków. Poza tym miałam wystarczająco dużo czasu, wykazywac się pewną
      kreatywnością. Może gdyby nie ten letni uraz oceniałabym swoje obowiazki i ten
      cały okres nieco inaczej?

      > A Wy lubicie swoją pracę, że powtórzę swoje wstępne pytanie, do którego miał
      > początkowo nawiązać mój wywód, tylko trochę się pogubiłam?

      Na szczęście mam jeszcze jedną pracę. No nie całkiem, to właściwie hobby,
      któremu poświęcałam swojego czasu zdecydowanie za dużo czasu. (Częściowo przez
      to zawaliłam inne swoje sprawy, starsznie komplikujac sobie życie...). Ale to
      MOJE zajęcie. Bez pracodawcy, bez nakazów, bez intryg i nici rozmaitych
      beznadziejnych interesów. I mogę je wykonywac właściwie wyłącznie w domu,
      potrzebny tylko komputer i łącze:-)

      A w planach mam jesienny kurs, i może opracowanie wreszcie jakiegos cieszącego
      mnie samą planu. Nie wiem, czy to tak do końca poważnie, ale na razie będę się
      tego planu (panu planu) trzymać:-)

      Ale gdybym miała taka możliwość to... po tych kilku miesiącach, ktore teraz
      spędzę raczej w domu, wróciłabym do tej "nielubianej" pracy. Tak na świeżo, bez
      uprzedzeń. Tak teraz myslę, a co się zmieni za te kilka miesięcy? Nie wiem.
    • blue.berry Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:28
      ja jestem swoja pracą zmeczona. coraz mniej mnie ona bawi, coraz bardziej widze
      jej bezsens, coraz mniej mam do niej entuzjazmu. jak to sie ostatnio ładnie i
      modnie ujmuje - "wypaliłam się". byc moze dlatego ze ostatnie lata (szczegolnie
      ten rok i poprzedni) wlasciwie uplynely mi pod znakiem pracy. pewnie dlatego ze
      wszystko musze sama, i jak najlepiej. nie umiem odpuszczac ani robic na "odwal
      sie". mimo ze wlasciwie tej pracy czasem to sie zdecydowanie nalezy.
      od jakiegos czasu w panice i po cichu zastanawiam sie co moglabym robic innego.
      na razie wychodzi mi ze nic:(
      i czasem tylko tak sobie dumam co by bylo gdybym te iles lat temu podjela inne
      decyzje. czy dzis bylabym bardziej zadowolona?



      • stella25b Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 20:37
        Jagodzianko jestes perfekcjonistka! a nie lepiej troche olac prace i z nami
        pobyc:)
        • blue.berry Re: Czy lubicie swoją pracę? 20.12.05, 09:16
          bywam z Wami:))) chyba ostatnio jets to jedyne miejsce do ktorego codziennie
          zagladam i gdzie sie udzielam.
          swoja droga - gdybym umiala olewac to bym olewala. wlasnie problem lezy w tym
          ze nie potrafie. a moja praca czasem na nic innego nie zasluguje:)
          • gatta13 Re: Czy lubicie swoją pracę? 22.12.05, 22:14
            Ech, Jagódko, ja mam tak samo. Z tym zasługiwaniem i olewaniem. Za bardzo się przejmuję i wszystko musi być zapięte na ostatni guzik. I mam wrażenie, że przestałam się rozwijać, nauczyłam się już wszystkiego, czego w tym miejscu mogłam. Zatonęłam w papierach, dziś na przykład tworzyłam "dziennik systemowy aplikacji".
            Coraz bardziej marzy mi się domek gdzieś w głuszy, cisza, wstawanie o dziewiątej a nie o szóstej, praca we własnym rytmie, drewniany stół, na nim papierki, ale związane z literaturą :), kot koniecznie. Żadnych klientów z pretensjami, żadnych śmierdzieli, żadnych głupich maili z zarządzeniami prezesa.
            A jeśli nie, to może byc ostatecznie praca w bibliotece. :))
    • braineater Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 21:57
      Teraz Maryś!

      A ja lubię swoją pracę - nawet czasami bardzo:)

      Lubię bo - w 90% mam kontakt z dzieciakami a one wydają mi się o wiele
      ciekawsze od dorosłych ludzi.

      Lubię bo - pozostałe 10% przebywam z fajną ekipą ludzi - normalni to oni raczej
      nie są, no bo trudno być przebywając tyle czasu z dzieciakami, i dlatego ich
      lubię.

      Lubię bo - moja praca mnie bawi i ciekawi - po pierwsze dzieci są tak niebywale
      zaskakujące że trudno jest się nudzić, po drugie mają tyle ciekawości w sobie
      że człowiek nie może się czasem nadziwić, po trzecie nigdy nie można
      się "wyłączyć" bo to pociąga za sobą skutki nieciekawe bardzo.

      Lubię bo - pomimo małej kasy, masy papierów i innych "udogodnień" zafundowanych
      nauczycielom daje mi ona satysfakcji wiele.

      Lubię bo - nigdy nie jest taka sama.

      Lubię bo - jeszcze mąz mi nie marudzi że za dużo o niej mówię:) chociaż czasami
      się wyłącza:)

      I wreszcie lubię bo - mam wakacje długie bardzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


      Pozdrawiam,
      Maryś
      • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:07
        W jakim wieku sa Twoi uczniowie?
        Nauczyciel (z powolania) to druga profesja, przed ktora chyle czola...
        O wlasnie - moze tutaj jest jedyny, malutki problem z moja praca. Przydatnosc naukowych badan
        podstawowych jest tak odlegla, ze czasem czuje sie jak pasozyt, zuzywajacy czyjes (np. podatnikow)
        pieniadze tylko dla wlasnej przyjemnosci...
        • marquis Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:15
          Zdaje się, że M. uprawia nauczanie początkowe. Coś mi gdzies świta, że z
          maluchami pracuje. Ciekaw jestem, jakie sa teraz te bachory ;)
        • braineater Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:27
          Dzieci są w wieku 7-12 - więc troszkę powyżej nauczania początkowego:)

          A nauczycielem z powołania nie jestem - nigdy o tym nie marzyłam i wcalę nie
          twierdze że będe to robić do końca życia. Jakosik mi się tak widzi że w pewnym
          momencie trza będzie sobie dać spokój i zając się czymś innym.

          A tak mi przyszło do głowy teraz że ja to mam fajna prace bo mam fajny
          przedmiot - bo kto nie lubi angielskiego? i to z taką fajną panią?:)

          Zresztą ja działam inaczej niż znani mi z własnego doświadczenia nauczyciele -
          staram się nie zniechęcać bardziej niż nauczyć ze wszystkich sił - może i to
          mało "dydaktyczne" podejście ale zapewniam że skuteczne baardzo.

          To tyle, pozdrawiam raz jeszcze:)
          • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:33
            > Zresztą ja działam inaczej niż znani mi z własnego doświadczenia nauczyciele -
            > staram się nie zniechęcać bardziej niż nauczyć ze wszystkich sił - może i to
            > mało "dydaktyczne" podejście ale zapewniam że skuteczne baardzo.
            Tzn. jak ktos sie nie uczy, to mu odpuszczasz?
            Rzeczywiscie, tez mam dobre wspomnienia zwiazane z paniami od angielskiego, a bylo ich z osiem.
            • marquis Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:40
              A ja najmilej wspominam panie od francuskiego, ale jakże mogłoby byc inaczej,
              kiedy ja fanatycznie od wieków zapatrzony w ten kraj, tę kulturę, ten Paryż...
            • braineater Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 22:52
              Maryś ponownie.:)
              Nie zniechęcać, to znaczy żeby zachęcac ich do innych rzeczy, a nie tych, które
              im akurat nie wychodzą. A że kazdemu coś wychodzi, to w kazdym dzieciaku da się
              znaleźć coś fajnego i cos, za co można go pochwalić.
              A odpowiedź na Markizie (Markizowe?) pytanie 'jakie są teraz bachorki' to taka
              jak zawsze - bachorki sa takie jak zawsze, czyli od potworków po bestie:)


              Pozdrawiam:)
              • staua Re: Czy lubicie swoją pracę? 19.12.05, 23:04
                Dobra metoda...
    • broch Re: Czy lubicie swoją pracę? 20.12.05, 07:54
      Zbyt wiele rzeczy mnie interesuje wlaczajac w to prace abym mial czas dla ludzi :))
      Lubie odkrywac rzeczy nowe, nieznane. Lubie testowac swoje teorie. Sprawia mi to
      taka przyjemnosc jak zabawa dzieciom. Ale jak zabawe, traktuje prace lekko, bez
      szczegolnego zaangazowania: czesto jesli widze ze teoria ma szanse
      eksperymentalnego potwierdzenia, przestaje mnie interesowac. Nie tyle idzie o
      ostateczne wyjasnienie jakiegos zjawiska, ale raczej o prawdopodobienstwo istnienia.
      • olahabe Re: Czy lubicie swoją pracę? 20.12.05, 09:24
        5 stycznia minie rocznica mojej pracy w obecnym miejscu, więc moment dobry na
        podsumowanie. Wykonuję ciężki i stresujący zawód, w którym mnie akurat tak się
        ułożyło, że wogóle tego nie odczuwam. Robię rzeczy, do których się nie nadaję,
        moje obowiązki nie mają wiele wspólnego z moimi predyspozycjami i
        wykształceniem, a na dodatek wzięłam tą pracę z braku laku, bo wskaźnik
        bezrobocia w kraju był akurat najwyższy od 10l i trudno było coś znaleźć.
        Przełożeni traktują mnie jak dziwoląga- od którego nie wymaga się wyników,
        który i tak jest na wylocie, bo chce się przenieść gdzie indziej, więc nie
        trzeba go awansować, szkolić, pilnować. Nie jestem traktowana poważnie, to i
        sama się nadmiernie nie wczuwam- piję kawki, herbatki, czytam gazety, szukam
        możliwości zmian. Na razie nie za bardzo mi wychodzi, więc robię sie rozlazła i
        zniechęcona i każdego dnia z coraz większą niechęcią wstaję rano. Czuję, że się
        marnuję. Zastanawiam się, jak długo jeszcze. A ponieważ jest to praca tzw.
        stała, z której zwolnić mnie może chyba tylko akt zgonu- jeżdżę do sanatoriów,
        biorę urlopy i zwolnienia i próbuję rzeźbić z doktoratem.
    • dr.krisk Nie. 20.12.05, 12:33
      Nie lubię pracować. Wstawać rano i maszerować do pracy, rozkładać papiery,
      tworzyć nikomu niepotrzebne publikacje, zdobywać śmieszne stopnie i tytuły
      naukowe, udawać przed studentami że czegoś się ich uczy potrzebnego.
      Sądzę, że powinienem się urodzić jako Spadkobierca jakiś, bogaty z domu.
      Najchętniej zostałbym latarnikiem albo pompiarzem na polderze. Można sobie
      siedzieć, patrzeć przez okno i rozmyślać. To lubię. Niestety - los chciał
      inaczej...
      • stella25b Re: Nie. 20.12.05, 12:34
        W Niemczech nazywa sie to "zawod syn";)
        • dr.krisk To chyba byłby mój ulubiony zawód... 20.12.05, 12:43
          Jestem chyba po prostu zmęczony tym co robię, stąd pewne zniechęcenie. Fajnie
          byłoby wyspać się wreszcie do syta, wstać koło 8 rano, i na śniadanie do
          kawiarni - gazeta od deski do deski, kawa... Potem jakies ćwiczenia
          gimnastyczne, basen, tenis, obiad, książki, coś na TWA napisać wymyślnego,
          wieczorem jakies kolacyjno-koedukacyjne życie towarzyskie :) ...
          Tak sobie marzę, bo piszę sprawozdanie z rocznych badań...
    • kwiecienka1 Re: Czy lubicie swoją pracę? 20.12.05, 13:59
      jeśli miałabym odpowiedzieć tylko jednym słowem to TAK
      chociaż każda praca ma swoje plusy i minusy
      oto przegląd tegoroczny:
      * pracę na uczelni lubię najbardziej - nie jestem pracownikiem uczelni
      (wynajmują mnie tylko na te zajęcia), więc nie mam kontaktu z innymi
      pracownikami (super), pracuję tylko ze studentami (super, super), lubię ich
      uczyć bo zawsze jest wesoło i nigdy się nie nudzimy :-)))
      * pracę w prywatnych firmach (uczę polskiego zagranicznych pracowników) lubię,
      choć mniej niż tę na uczelni - płacą mniej, wymagają więcej, humor moich
      ucznów - pracowników zależy od wyników firmy (oczywiście rozumiem, ale dlaczego
      ja za to obrywam?)
      * praca rezydenta też jest fajna, ale nie na dłuższy okres - wbrew pozorom nie
      jest tak różowo jak wszyscy myślą: rezydent jest do dyspozycji turystów przez
      cały okres ich pobytu, a od niektórych turystów na próżno oczekiwać dobrego
      wychowania czy zrozumienia, że jak się pracuje z ludźmi przez cały dzień siedem
      dni w tygodniu i to od kilku tygodni to się marzy o chociaż chwilce spokoju czy
      kawie wypitej w samotności...
      * praca korepetytora - niezła, choć w tej robocie dużo zależy od aktualnego
      humoru ucznia, pogody (przyjedzie? nie przyjedzie?) i złośliwie częstych
      długich weekendów
      * praca w sklepie z winami, kawą & herbatą - pomimo, iż głównie fizyczna,
      dobrze wspominana ze względu na zdobyte rozeznanie w dziedzinie kaw, herbatek i
      win wszelakich
      * praca w supermarkecie przy pakowaniu paczek świątecznych - najcięższa robota,
      jaką przyszło mi wykonywać w tym roku... nie polecam... fizycznie wysiadłam bo
      psychicznie było nawet, nawet (to nieprawda, że we wszystkich supermarketach
      źle traktuje się ludzi - zależy od kierownika, mój był ok)

      podsumowując, lubię/lubiłam to co robię :-)))
      aczkolowiek nigdy nie wstaję z radością w poniedziałkowy ranek (zwłaszcza po
      zajęciach w Krakowie) - po prostu śpiochy tak mają...
      pozdrawiam
      Kwiecienka & Krupnik (własnej roboty, mniam mniam)
      • olahabe Re: Czy lubicie swoją pracę? 20.12.05, 14:19
        Kwiecieńko, to Ty jesteś prawdziwa Kobieta Pracująca!! Chylę czoła- leń.
        • kwiecienka1 Re: Czy lubicie swoją pracę? 21.12.05, 11:48
          :-)))
          ja też jestem leniem (i śpiochem strasznym), uwierz mi
          pracuję tyle bo muszę...
          lepiej być zapracowanym leniem niż wogóle nie być
          przynajmniej wiem dlaczego mam tu tylko 2,5% udziału choć wydaje mi się, że
          każdą wolną chwilkę spędzam na TWA :-)))
          pozdrawiam
          Kwiecienka Pracująca Nawet Teraz
          (Przygotowywanie Lekcji na Komputerku, Niewinne Zerkniecie na TWA, Szybki
          Powrót do Roboty)
    • crazy.berserker Re: Czy lubicie swoją pracę? 28.12.05, 10:21
      Tak - głównie ze względu na fakt że pracuje w 3-osobowym zespole. Dla wilka
      samotnika większe stado to już tragedia.
      Zarówno kolega jak i koleżanka z zespołu sa w porządku - kolega reprezentuje
      olewczy stosunek do pracy i obowiazków, koleżanka jest pracoholiczką - na mnie
      wypada wiec rola opracownika normalnego - czyli bez odchyłów w jedną lub drugą
      stronę.
      Praca też O.K. - za duzo nowych ludzi nie trzeba poznawać (no chyba ze mailowo),
      okresy wytęzonego wysiłku i zapieprzu są w roku tylko 4, a nie 12 - co jest
      piekne i cudowne zarazem. Nikt z kolegów na silę nie próbował mnie uspołeczniać
      i wyciagać na radosne spotkania pracownicze do pubu czy innego przybytku.
      Dlatego lubię, zdecydowanie lubię swoja pracę
    • nienietoperz Re: Czy lubicie swoją pracę? 28.12.05, 13:34
      Lubie. Glownie za to, ze pozwala mi sie ciagle dowiadywac czegos nowego, ze nie
      kaze produkowac czegos popularnego, co sie dobrze sprzeda, za nieunormowane
      godziny, za okazje do spotkania swoich mlodzienczych idoli, ktorych szybkosc i
      swoboda myslenia jest wrecz porazajaca, za wspolny jezyk i temat z ludzmi z
      przeroznych miejsc i kultur, za szczatkowa moze, ale wciaz istniejaca atmosfere
      uniwersytecka, za czas spedzany wsrod ksiazek, za (rzadkie) uczucie satysfakcji,
      kiedy wreszcie cos abstrakcyjnego istniejacego w twojej glowie ulozylo sie w
      perfekcyjnie pasujaca calosc, za przyjemnosc wyjasniania czegos komus, komu
      zalezy na zrozumieniu (dlatego zreszta nie lubie uczyc:-).


      Chociaz gdybym mial wymienic powod najwiekszej ilosci frustracji zyciowych,
      praca pojawila by sie z predkoscia swiatla - za godziny bezuzytecznie spedzone
      nad kartka papieru, za tragicznie wypadajace porownywanie siebie z szybszymi i
      bystrzejszymi, za ustawiczne wrazenie, ze to, co sie zrobilo jest mizerne i
      niespecjalne.

      Ale tak juz chyba musi byc.
      Uklony,
      nntpz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka