Dodaj do ulubionych

Wrazliwosc

05.10.07, 23:43
na przykladzie mojej babci. Nienawidzilem jej szczerze i maksymalnie, byla mega wredna i gadatliwa upierdliwie,ale jak sobie pomyslalem ze to wynika z jej malosci (taka szersza perwspektywa postrzegania) i ze kiedys zniknie z tego swiata, mala i smutna w swym charakterze nieszczesnym, to postanowilem ja kochac za zycia. Rozmawiac o jej nieco dzieciecych problemach. Odkrylem nawet ze ona choruje (jak pewnie i wiekszosc starszych osob) nie dlatego ze jest rzeczywiscie fizycznie chora,ale dlatego ze ona pragnie uwagii z naszej strony. Doznawanie bolu,jest najprostszym sposobem na wspolczucie, ale takie udawanie potrafi sie przerodzic w prawdziwa chorobe, pisze szczerze. Mnie nic nie kosztuje dzwonienie do niej czesciej i wypytywanie o drobiazgi codzienne, w zamian wiem ze sie czuje zauwazona i potrzebna, jak normalny kochany czlowiek. Moja babcia jest zwykla sosoba pelna wad,ktore mozna zaakceptowac tylko z pewnej perspektywy, perspektywy nieodwracalnosci i egozimu. jako ze zdaje sobie sprawe, ze kiedy ona umrze nie bede mial mozliwosci powiedziec jej nic milego ani wesolego, zatem kowie teraz, czesto na zapas, niekoniecznie w sposob naturalny, wazne ze ona to tak odbiera. I nawazniejsze, ze mnie to sprawia ulge, bo babci nie ma wielu,a zycie jest wielce kwiozercze i my mali ludzie nie mamy zadnego wyboru w swym zachowaniu, czemu zatem karac za to. Niech kazdy kto zyje i walczy z zyciem ma jakas satysfakcje, zasluzlyl na to, to nie latwo jest bez wzgledu co potem inni o nas napisza i co my sami uczynimy w powijakach sily wyzszej nami kierujacej.
Obserwuj wątek
    • kryskaedka Re: Wrazliwosc 05.10.07, 23:50
      jakie pieknesmile i smutne..bo przypomniales mi o mojej babci..
      powinnam czesciej dzwonic do niej...mam na to wielką ochote..ale tak
      mi sie wydaje ze jej przeszkadzam..ze meczy sie gdy rozmawia przez
      telefon...a mieszka na mazurach w moim ukochanym Giżusmile
      • jan_stereo Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:08
        ona moze sie i meczy,ale cieszy jeszcze bardziej, dzwon ile tylko mozesz, to sa jej nejpiekniejsze chwile pelne cierpienia...
      • elissa2 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:14
        Dzwoń, koniecznie. Choćby na chwilę.
        Sprawisz jej tym wielką radość.
        • kryskaedka Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:17
          Dzięki..zadzwonie (nawet jutro)..macie racjesmile
          dobranoc wamsmile))
          • elissa2 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:25
            kryskaedka napisała:

            > Dzięki..zadzwonie (nawet jutro)..macie racjesmile
            > dobranoc wamsmile))
            >
            Dobrej Nocy!
            smile
    • elissa2 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:22
      Janie, bardzo pięknie to ująłeś.
      Ciekawi mnie ta jej, Twoim zdaniem, "małość" a raczej "mala i smutna
      w swym charakterze nieszczesnym" ...
      A wątek zatytułowałeś "wrażliwość"... Więc nie o litość tu chodzi.
      Czy ja dobrze zrozumiałam, że pojąłeś powód dla którego była wredna
      i "gadatliwa" (cokolwiek pod tym się kryje; despotyczna? dominująca?
      narzucająca Ci coś? itp)?
      • jan_stereo Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:28
        Jej malosc wynika z cech na ktore niamiala zadnego wplywu, taka sie urodzila i wychowala, starala sie byc czlowiekiem jak tylko mogla. Jako ze ja sie cudownie urodzilem (jestem ograbiony mocno z inteligencji gdyz urodzilem sie prawie 3 tygodnie pozniej niz powinienem, mialem wiec niedotlenienie, co sie przelozylo na niedorozwoj umyslowy, wedlug znamienitych lekarzy, stad tez nie dzialam na pelni obrotow moi drodzy).
        Mojej babci moglas powiedziec zemalowalas okna wlasni o poranku i ona czula smrod farby (niewazne ze to sobie wymyslilas).

        Moje postrzeganie polega na tym, ze ja wiem, ze to nie jej wina, ze jest tylko czlowiekiem, i jesli moge jakiemukolwiek czlowiekowi zapewnic radosc to ja to zrobie...
        • elissa2 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:38
          jan_stereo napisał:

          > Jej malosc wynika z cech na ktore niamiala zadnego wplywu, taka
          sie urodzila i wychowala, starala sie byc czlowiekiem jak tylko
          mogla.
          >
          No właśnie tak myślałam, że to że była megawredna wynikało z tego
          jakie miała dzieciństwo i dalsze życie. Niezbyt szczęśliwe, smutne?
          >
          > Jako ze ja sie cudownie urodzilem (jestem ograbiony mocno z
          inteligencji gdyz urodzilem sie prawie 3 tygodnie pozniej niz
          powinienem, mialem wiec niedotlenienie, co sie przelozylo na
          niedorozwoj umyslowy, wedlug znamienitych lekarzy, stad tez nie >
          > dzialam na pelni obrotow moi drodzy).
          >
          No tak smile))
          >
          > Mojej babci moglas powiedziec zemalowalas okna wlasni o poranku i
          ona czula smrod farby (niewazne ze to sobie wymyslilas).
          >
          A to ... to wiele osób tak ma. Szczególnie nerwicowcy ale nie tylko.
          Duża podatność na sugestię.
          smile
          >
          > Moje postrzeganie polega na tym, ze ja wiem, ze to nie jej wina,
          ze jest tylko czlowiekiem, i jesli moge jakiemukolwiek czlowiekowi
          zapewnic radosc to ja to zrobie...
          >
          To chwała Ci za to! Serio.
          smile
          • jan_stereo Re: Wrazliwosc 06.10.07, 00:43
            Ja jestem strasznie zdystansowany wobec niej, wszystko jej przepuszczam, ja ja kocham zwyczajnie, ja kocham moja babcie mimo, ze jej nienawidze, wiem jestem mocno wyrachowany :")))
            • e_w_a_g_5 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 08:28
              ciekawe w którym momencie, skończyła by sie owa wrazliwość i dobra
              wola, gdybys musiał wspólnie z babcia zamieszkiwac.
              Emocje, to jest megasiła i niejeden wielki - pełen dobrej woli, na nich sie umoczył
            • e_w_a_g_5 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 10:54
              dystans jest możliwy tylko na dystans niestety
    • krytyk2 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 13:54
      niektorzy twierdza ,ze w smierci innych opłakujemy samych siebie
      to tkliwe przeniesienie mlości izyczliwości na osoby słabsze i
      bezradne może byc czasem komunikacja z tą najslabsza ,bezbronna
      cząstka nas samych,ktorej nie widać a ktora placze gdzieś w srodku
      nas..
      • e_w_a_g_5 Re: Wrazliwosc 06.10.07, 19:23
        a może jeszcze wiesz, co zrobić z taka konfrontacja, by tej cząstce
        było nieco pogodniej?
        • krytyk2 Re: Wrazliwosc 07.10.07, 12:56
          odpowiedź na @
          • e_w_a_g_5 Re: Wrazliwosc 07.10.07, 14:35
            tak myslałam krytyku i chyba nawet nie całkiem świadomie, zastosowałam
            Dlatego w duzym stopniu, zachowałam wzgledna pogode ducha

            Mało jest rzeczy, które by mnie wgniotły w ziemie. Tylko te doraźne codzienne
            dyskomforty,bywaja tak upierdliwe, że czasem sie walę na krótko. Ale wstaję, jak
            wańka-wstańka smile)
    • dingdong ty jasiek dobrze robisz... 07.10.07, 13:45
      ja w ten sposob juz dwa spadki zaliczylem...i bedzie wiecej...smile))
      • elissa2 Re: ty jasiek dobrze robisz... 07.10.07, 13:53
        dingdong napisał:

        > ja w ten sposob juz dwa spadki zaliczylem...i bedzie wiecej...smile))
        >
        smile)))))))))
        • dingdong no mowie ci elisso... 09.10.07, 23:01
          ze doznalem autentycznego szoku po smierci mojej ukochanej babci z
          brzeskiej...dzwonili do mnie kilka razy zebym po 155 kola przyjechal...dopiero
          jak po ktoryms tam telefonie wyznali, ze to nie w zlotowkach, to postanowilem
          sie tym zajac...no i zajalem sie.

          Odebralem kase, klucze do meliny i pojechalem tam, ciagle myslac w jaki to
          sposob babcia taka kase zebrala, bo skapa nie byla...pozno juz bylo jak tam
          dojechalem i musialem swiatla w melinie zapalic...no i dlugo nie musialem
          czekac, pierwszy zjawil sie dzielnicowy, juz poza sluzba oczywiscie...ale ryknal
          rowno...KTO TAM, POLICJA!!! no ale jak mnie zobaczyl, to lzy mu w slepkach sie
          pokazaly i wydusil...kochany rybenku (poznal mnie), znowu bedzie jak kiedys...no
          i opowiedzial mi cala historie...dluga...ale ciekawa...otoz babcia, zawsze pelna
          gracji i honoru, po tych paskudnych zmianach ustroju ktore zniewolilo
          spoleczenstwo, odmowila konkurowania handlowania gorzala z 24 godzinnymi
          sklepami, bo uwazala to za nie fair...i wymyslila, ze z pomoca zaprzyjaznionej
          policji, zrobi prywatna izbe wytrzezwiem...no, chlopaki z policji, zamiast
          wywozic klienta na kolska, zawozili do babci, nocleg za pol ceny, w tym setka, i
          chlopaki w mundurach dawali zaswiadczenie, ze klient padl ofiara rozboju, w
          ktorym mu cala albo prawie kase zabrali...oczywiscie dostwali dzialke z
          "utargu". Te zaswiadczenia byly bardzo wazne, bo zony sie nie czepialy...no i
          wszyscy szczesliwi...ale babcia, kobita biznesu wiedziala jak sie tym hotelem
          zajac...robila automatyczna selekcje oddzielajac inteligentow od chlamu...i to
          procentowalo, bo wiele "intelektualnych znajomosci" wlasnie powstalo u babci...i
          zawsze klienci wracali, zeby kogos ciekawego poznac...i placili za wynajecie
          pryczy, mowiac ze juz dawno tylu natchniec nie mieli...a chlam tez kase
          zostawial, babcia wymyslila, ze bedzie kara za zeszczanie sie w prycze...no ale
          jak bedzie szczal czesto, to bedzie 50% rabat od kary...no i wszyscy chcieli i
          szczali szczac w lozko, zeby ten rabat wykorzystac...
          dalej nie wiem co bylo bo przyszli pierwsi klienci ktorymi musialem sie zajac....

          • kryskaedka Fajne to babcine opowiadanko:) 10.10.07, 10:26
            ale ta Babcia łebska byłasmile)!! obrotna .jak kapitalista
            przedwojennysmile
      • e_w_a_g_5 Re: ty jasiek dobrze robisz... 07.10.07, 14:37
        dingdong napisał:

        > ja w ten sposob juz dwa spadki zaliczylem...i bedzie wiecej...smile))

        ale przez te dwa, bedziesz o dwa mocniejszy
    • 7zahir Re: Wrazliwosc 09.10.07, 11:56
      Ja tak do niedawna miałam z moją mamą.
      To nie była nienawiśc, raczej obwinianie za mój uzalezniony umysł
      oraz wieczny lęk, że znowu nie będę dośc dobra
      i wbije mi kolejna rozrzażoną szpilę.

      Od niedawna zniknęła uraza i lęk,
      ponieważ dotarło do mnie, że ona wcale nie musi
      mnie rozumieć, czyli spełniac moich oczekiwań.
      Nie zmienię jej, więc przyjmuje taką jaka jest.

      Moja babcia była małą kobietką, z pozoru delikatną
      a jedoczesnie bardzo silnie jednoczącą rodzinę.
      Bardzo ładnie się starzała i bardzo godnie odeszła
      w wieku 93 lat.
    • kryskaedka Jasku 09.10.07, 12:06
      dziękuje Ci serdecznie za ten post... zadzwoniłam przedwczoraj do
      Babci.. i ucieszyla sie bardzo. pogadalysmy o pierdołach

      szkoda tylko ...ze jestem taka głupia ze sama na to nie wpadłamsad

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka