Dodaj do ulubionych

Pomyłki...

22.05.06, 18:16
Ile razy zdarzyło się nam zrobić coś, co wydawało nam się słuszne, a z
biegiem czasu okazało się pomyłką? I jakiego rodzaju to były pomyłki? Błache
decyzje podejmowane codziennie... Zakup chleba zamiast bułek... Wymarzone
buty , które okazują się "niewypałem" i leżą nieużywane trzy sezony po
czym "wędrują" do kosza... I te "wielkie pomyłki" te, które czasem decudują o
całym naszym życiu... Nie ta szkoła... Słowa wypowiedziane w nieodpowiednim
momencie... A czasem "tylko" lub "aż" czas poświęcony nieodpowiedniej
osobie... Jak radzić sobie z poczuciem straconego czasu? Jak radzić sobie z
zaufaniem, ktore ktoś zawiódł? Czy jest recepta na "rozczarowania"?
Obserwuj wątek
    • tercybiades Re: Pomyłki... 22.05.06, 19:07
      Pierwsza myśl, która się przyplątała, po przeczytaniu:
      Nie ma lekarstwa, jest czas.
      A druga jeszcze zwleka, ale przyjdzie... ;)
    • vivalabeer Re: Pomyłki... 22.05.06, 19:52
      Niczego nie żałuję, nie mam do nikogo o nic pretensji, a co do siebie,
      przytoczę myśl A. F.: "W każdym z nas mieszka dwóch facetów, z których
      przynajmniej jednemu należy się w mordę". <Byc może gdzieś to już pisałem, ale
      zawsze bedę tę myśl przytaczał.>. Co do czasu...płynie zbyt szybko :), nie
      zawsze zdąży się wszystko zapomnieć.
      • tercybiades Re: Pomyłki... 22.05.06, 20:21
        Żal jest jak stara ciotka, która wspomina te same wydarzenia z przeszlości i
        chociaż masz jej dość, bo zanudza na śmierc niemal, to chodzisz w odwiedziny,
        bo kto niby, jak nie ty zajmie się staruszką? Nie żałujesz "staruszki"? ;)

        vivalabeer napisał:
        Co do czasu...płynie zbyt szybko :), nie
        > zawsze zdąży się wszystko zapomnieć.

        A kto mówił, że czas jest po to by zapominać?
        • woow2306 Re: Pomyłki... 22.05.06, 20:35
          A jeśli na koniec ta ciotka wydziedziczy Cię, a rodzinie naopowiada, że Ją
          regularnie okradałeś i będzie się na Ciebie użalać? Co wtedy poczujesz?
          Wytłumaczysz sobie, że i tak warto było bo masz czyste sumienie i poczucie
          dobrze spełnionego obowiązku? Czy będziesz bolał nad niewdzięcznością... i żył
          w samotności... odepchnięty przez "przyjaciół" i rodzinę z etykietką "hieny"
          okradającej własną ciotkę? Jak sobie z tym poradzisz, tercy?
          • tercybiades Re: Pomyłki... 22.05.06, 21:27
            Woow, ta cholera sie mocno trzyma i "zejdzie" równo ze mną;), więc z niczego
            mnie wydziedziczyć nie może. Trzeba jeszcze zaakceptować jej istnienie.
            Przyznać sie przed sobą samym, że coś sie spaprało i ponieść konsekwencje tego
            błędu. Ważne jest jeszcze to, by wybaczyć tym, którzy nam narobili w życiorys,
            bo być może "ciotka", którą oni odwiedzają dręczy ich dużo bardziej i warci są
            naszego współczucia.
        • vivalabeer Re: Pomyłki... 22.05.06, 21:20
          Czas jest dla każdego czymś innym, dla niektórych jest abstrakcją. Dlaczego
          uważasz, że ktoś musiał mi powiedzieć o czasie w kontekście zapominania? Nie
          wiedziałem, że tu należy powtarzać czyjeś opinie :).
          • tercybiades Re: Pomyłki... 22.05.06, 21:32
            vivalabeer napisał:

            > Czas jest dla każdego czymś innym, dla niektórych jest abstrakcją. Dlaczego
            > uważasz, że ktoś musiał mi powiedzieć o czasie w kontekście zapominania? Nie
            > wiedziałem, że tu należy powtarzać czyjeś opinie :).

            Masz rację, czepiam się ;)



    • alinka64 Re: Pomyłki... 22.05.06, 21:35
      Kiedy myślę o czasie, to bardzo bym chciała żeby sączył sie leniwą strużką,
      czsem nawet aby sie zatrzymał. Kiedy coś planuję, chcę aby mijał szybko. Kiedy
      myśle o sobie wydaje mi się, że przede mną jeszcze całe jeziora czasu. Kiedy
      patrzę na dorastające dzieci wiem, że napewno przemija. Staram się nie oceniać
      tego co już się stało, czego zmienić nie można, nie żałuje popełnionych błędów,
      bo to są MOJE błędy.
      • justysbytomianka Re: Pomyłki... 23.05.06, 07:21
        Pogubiłam kilka "tematów", już ich nie znajdę . Szkoda.
        Powinnam była skończyć medycynę .Zbyt wcześnie zobaczyłam jej bezradność
        nie potrafiłam pogodzić się i ... zgubiłam " temat".
        Powinnam mieć dużo dzieci , ale budowałam długo "gniazdo",
        miało być perfekcyjne , misternie wykończone .
        Firaneczki do kanapeczki , dywaniki jak regaliki i ... 'temat "zgubiłam.
        Schowałam się w mocnych silnych ramionach a powinnam była w ciepłych
        spojrzeniach i czułych , przegadanych nocach."Temat" zgubiony.
        Rozum potrzebuje myśli , pewnie takich też .Nabieram odwagi zrozumienia
        siebie ,to ważne i w mojej ocenie gwarantuje poczucie godności.
        • woow2306 Re: Pomyłki... 23.05.06, 14:22
          Napisałam :"BłaCHe decyzje podejmowane codziennie..." to tak a'propos błahych
          pomyłek;)
          • miia1 Re: Pomyłki... 24.05.06, 09:30
            justyś napisała :
            Nabieram odwagi zrozumienia
            siebie ,to ważne i w mojej ocenie gwarantuje poczucie godności.

            Bardzo ważne zdanie, w konteście pomyłek... Ta odwaga i gotowość rozumienia
            siebie chyba pozwala nam patrzeć na pomyłki bez żalu. Bo z każdej pomyłki
            wynosimy jakieś doświadczenia, choć czasem za późno jest na naprawę. I tak wiele
            pomyłek jeszcze nas czeka...Kiedy myślę o swoich błędach, pomyłkach, zawsze
            znajduję w nich jakąś dla siebie korzyść, zawsze jest coś, co nie pozwala mi się
            nad sobą rozczulać i płakać za przeszłością. Kim byłabym bez tych pomyłek?
            Przecież nasze błądzenie buduje nas tak samo, jak trafne decyzje, w równym
            stopniu. A odwaga, o której pisze Justysia sprawia, że mierzymy się z nimi,
            rozwijamy.
            • jagus007 Re: Pomyłki... 24.05.06, 10:28
              Ktoś kiedyś mi powiedział, że wszystko zależy od nastawienia i podał
              następujący przykład: kupę gnoju można traktować jako łajno - marudzić, że
              śmierdzi, że przeszkadza itp, ale można też traktować jako nawóz pod przyszłe
              plony i już z góry cieszyć się, jak pięknie będą rosły.
              Tak samo z pomyłkami, błędami - zawsze staram się, żeby nie były łajnem
              zasmrodzającym moje życie, lecz nawozem zasilającym przyszłe trafne decyzje;).
              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka