Dodaj do ulubionych

Piractwo drogowe

IP: *.tele2.pl 05.11.03, 17:44
Mówią, że pieniądze leżą na ulicy. Panowie Policjaci na każdym skrzyżowaniu
ul. Piłsudskiego jest nagminie łamane prawo drogowe. Z pasa nakazu skrętu w
prawo wielu kierowców jedzie prosto wyprzedzając kolumnę samochodów stojących
przed czerwonym światłem. Wypisujcie spore mandaty tym głupcom za kierownicy
a budżet się zapełni
Obserwuj wątek
    • rafal.redel Re: Piractwo drogowe 05.11.03, 18:09
      Ale wziąłeś pod uwagę fakt, że ten budżet, który się jakoby wypełni, to nie
      będzie ani budżet mareckiej policji, ani budżet naszego miasta? O ile się nie
      mylę, to wpływy z mandatów trafiają całkiem gdzie indziej.
      • Gość: msp1 Re: Piractwo drogowe IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.03, 19:06
        Panie Rafale! Chodzi o budżet, czy żeby nie było łamane prawo? Jak czują się ci
        wszyscy, którzy przestrzegają przepisów-jak durnie! Pozdrawiam.
        • Gość: Rafał R. Re: Piractwo drogowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 19:23
          Gość portalu: msp1 napisał(a):
          > Panie Rafale! Chodzi o budżet, czy żeby nie było łamane prawo? Jak czują się
          > ci wszyscy, którzy przestrzegają przepisów-jak durnie! Pozdrawiam

          Ależ to zupełnie inny temat - Szanowny J. Obserwator pisał, że chodzi mu o
          budżet, więc poczułem się w obowiązku dorzucić to, co na temat wpływów z
          mandatów słyszałem.
          Natomiast zapewniam Cię, Szanowny MSP1, (czy mogę - korzystając z
          internetowych zwyczajów - używać drugiej osoby?) że i mnie przeraźliwie mierzi
          ten zwyczaj wyprzedzania stojących w korku pasem z nakazem skrętu w prawą,
          poboczem, wysepkami itp. Choć nie jest jeszcze tak źle, jak np. w Turcji
          (gdzie przez rok nie zdecydowałem się prowadzić samochodu) to jednak jest źle.

          Mam wątpliwą przyjemność dojeżdżania codziennie do Warszawy pod Markami i
          strasznie drażnią mnie ci "cwaniacy" - tak jest nie tylko w samych Markach ale
          np. przed mostem Grota, gdzie przejeżdżają pomoboczem, pasami z nakazem skrętu
          w prawą i wysepką by w końcu wepchnąć się przed czekających w korku. Naprawdę
          trudno zachować spokój.
          Tu jednak pojawia się pytanie - jak zachowujecie się, gdy ci ludzie brutalnie
          (często nawet bez użycia kierunkowskazu) wpychają się przez Was, gdy już nie
          mają możliwości jechać nawet trawnikiem? Czy ustępujecie dławiąc emocje w
          sobie, czy twardo trzymacie się zderzaka poprzednika ryzykując starcie?
          Mnie kilka razy zdarzyło się to drugie ale nie powiem, żebym poczuł się od
          tego lepiej. Tak źle i tak niedobrze.
          • Gość: MPL Re: Piractwo drogowe - zajazd z prawej IP: 195.136.50.* 05.11.03, 23:55
            Gość portalu: Rafał R. napisał(a):

            > (...) jak zachowujecie się, gdy ci ludzie brutalnie
            > (często nawet bez użycia kierunkowskazu) wpychają się przez Was, gdy już nie
            > mają możliwości jechać nawet trawnikiem? Czy ustępujecie dławiąc emocje w
            > sobie, czy twardo trzymacie się zderzaka poprzednika ryzykując starcie?

            Jako obywatel radykalny "trzymam się zderzaka poprzednika" - ba, nawet
            przyspieszam dając do zrozumienia: "no, no, nie tędy droga do filmu!"

            A na marginesie: dydaktyzm praktyczny (którego jestem wyznawcą) naprawdę
            potrafi uczynić cuda. Dezawuowanie na gorącym uczynku zapada w pamięć sprawcy.
            Chociażby z troski o lakier...

            MPL
            • rafal.redel Re: Piractwo drogowe - zajazd z prawej 06.11.03, 09:31
              Podobny temat wzbudza emocje także na forum Auto-moto. Zresztą piszą tam o
              miejscu, które również mam nieprzyjemność co rano przejeżdać. Uczę się być
              cierpliwym i wybaczającym wobec tych drogowych cwaniaków, ale ciężko mi idzie,
              skoro przez nich przyjeżdżam jeszcze później do pracy...

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=8915682&v=2&s=0
            • Gość: massix Re: Piractwo drogowe - zajazd z prawej IP: 193.59.174.* 06.11.03, 09:32
              Trzeba na to spojrzeć i pozytywnie. Klient jak "zadrapie" Ci lakier, to z jego
              ubezpieczenia wypłacą gotówkę. Jak nie zależy ci za bardzo na aucie to można
              trochę zarobić. Przy takich prędkościach straty nie są duże. Twój samochód
              będzie jeżdżący a parę groszy się przyda.
            • rafal.redel Re: Piractwo drogowe - dydaktyzm 06.11.03, 09:52
              Gość portalu: MPL napisał(a):
              > Jako obywatel radykalny "trzymam się zderzaka poprzednika" - ba, nawet
              > przyspieszam dając do zrozumienia: "no, no, nie tędy droga do filmu!"
              > A na marginesie: dydaktyzm praktyczny (którego jestem wyznawcą) naprawdę
              > potrafi uczynić cuda. Dezawuowanie na gorącym uczynku zapada w pamięć
              > sprawcy. Chociażby z troski o lakier...
              Hm... w moim przypadku próby dydaktyczno-praktyczne spełzły na niczym. Goście
              zachowują się wówczas jeszcze bardziej agresywnie - w jednym przypadku nawet
              typek zahaczył mnie lusterkiem. Rośnie więc poziom agresji i nic dobrego z tego
              nie wynika... ale może kiepski ze mnie dydaktyk?
              • abdullah.ibrahim Re: Piractwo drogowe - dydaktyzm 06.11.03, 10:26
                rafal.redel napisał:

                > Hm... w moim przypadku próby dydaktyczno-praktyczne spełzły na niczym. Goście
                > zachowują się wówczas jeszcze bardziej agresywnie - w jednym przypadku nawet
                > typek zahaczył mnie lusterkiem. Rośnie więc poziom agresji i nic dobrego z
                tego
                >
                > nie wynika... ale może kiepski ze mnie dydaktyk?

                Nie przeczę, że się zawsze kończy reedukacją społeczną... czasem zza
                pospiesznie uchylanej ciemnej szybki "wyjrzy jak małpa z pokrzywy" ogolony łeb
                i z otworu gębowego wydobędą się dźwięki przypominające mowę ludzką, które przy
                maksimum koncentracji można zinterpretować jako potok obelżywych słów,
                powszechnie uznanych za wulgarne...

                Ale warto! Zawsze można to zignorować, albo pokazać język (to naprawdę
                działa!!!)

                MPL
                • Gość: Irytek Re: Piractwo drogowe - dydaktyzm IP: 195.94.206.* 08.11.03, 16:34
                  Ignorowanie, czy pokazanie języka ? - daje efekty. Bo "na raz", jakoś sobie
                  tego nie wyobrażam. A oddzielnie , nie emanują zbytnio siłą sprawczą.
                  Kiedyś, czekając w kolejce pojazdów, na możliwośc wjazdu w uliczkę (w jednej z
                  tych miejscowości co są "za miedzą"), zauważyłem ładnego merola z
                  przyciemnianymi szybami. Gdzie mnie i mojemu autku do niego? Ja miałem wówczas
                  starego sztrucla, z pordzewiałą karoserią. Parłem jednak do przodu, utrzymując
                  odległość od poprzednika "na grubość lakieru". Z merola wyszedł smutas w
                  garniturze, i rodzimą łaciną wyjaśnił mi, że oni są z MPRD, i właśnie zmieniają
                  zasady ruchu drogowego na tej arterii. Tekst był mniej więcej
                  taki:"...spierdalaj. Mamy awarię asfalta.." Argumentem potwierdzającym
                  prawidłowość wystawionej oceny nawierzchni, był rewolwer tkwiący w kaburze, pod
                  pachą. Po takiej sugestii, szybko zmieniłem swoją marszrutę.
                  To, tak jakby, nie przystaje do opisywanych przez Was sytuacji. Nie mniej
                  jednak, przypominając o tym co pisał Rafał (że wzrasta agresja ), można się
                  spodziewać całkiem zaskakujących argumentów, ze strony tych co nie mogą czekać.
                  pzdr
                  • rafal.redel Re: Piractwo drogowe 19.11.03, 12:40
                    Pocieszające (na swój specyficzny sposób) jest to, że nie tylko kierowcy z
                    naszego miasta w ten sposób się zachowują:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=9177970&v=2&s=0

                    Kilka nowych cytatów z auto-moto:
                    • Jazda po chodniku. IP: *.army.mil.pl / 10.17.0.*
                    Gość: obiektywny 19.11.2003 12:10 odpowiedz na list odpowiedz cytując
                    Jadąc dzisiaj rano nieco później do pracy (ok. 8-ej), zmieniłem stałą trasę
                    przejazdu, stanąłem w korku na ul. Modlińskiej w Wawie; i co zauważyłem?.
                    Dziesiątki buraków, cwaniaczków, debili itp., przjeżdżało koło mnie i reszty
                    wkur.... ch kierowców po chodniku i trawniku zyskując całe 30m!. Proceder
                    był tak powszechny, że przestałem się wkurzać a zacząłem dziwić...Stałem 5
                    minut w kompletnym bezruchu (wyjeżdżałem z podporządkowanej) a
                    moi "sprytniejsi" kolesie już jechali dalej. Powiedzcie, czy ja jestem
                    niezaradny i gamoniowaty (najwyżej zacznę robić to samo) czy ta bądź co bądź
                    mniejszość jest po prostu chamska...? A może macie włąsne spostrzeżenia?

                    • Re: Jazda po chodniku. IP: 217.8.168.*
                    Gość: M4b 19.11.2003 12:20 odpowiedz na list odpowiedz cytując
                    Witaj,
                    Twój przypadek z chodniczkiem to pikuś ...
                    Kiedyś spróbój między 7.15 a 8.00 przejechać Puławską pomiędzy Piasecznem a
                    Warszawą.
                    Dopiero się zdziwisz czego można dokonać samochodem :) jak można zlamać
                    przepisy, zdrowy rozsądek i jakiego wała z siebie zrobić żeby zyskać trzy
                    minuty na światłach ... Co ciekawe prym w tych zabawach wiodą kobietki za
                    kierownicą i posiadacze naprawde dobrych furek (z reguły stateczni panowie w
                    eleganckich białych koszulkach i krawatach). Ostatnio np. prym wiedzie czarne
                    VOLVO Xc90 z młodym elegancko wyglądającym gościem w białej koszuli z kobietka
                    na siedzeniu pasażera. Ja rozumiem - wózek udajacy terenowy, ale na testy
                    potwerdzające jego możliwości są lepsze miejsza niż pobocze i trawniki wzdłuż
                    ulicy ;)
                    Jakbym ja tak podróżowal z moją żoną na siedzeniu pasażera, zgnoiła by mnie
                    strasznie. Już ją słysze - sam sobie jeździj jak chcesz, ale ja nie chcę żeby
                    mnie kojarzyli z chamstwem i buractwem dlatego albo mnie tu wysadź dalej dojadę
                    sobie autobusem albo jedź jak cywilizowany biały człowiek.

    • zavrat Re: Piractwo drogowe 19.11.03, 13:04
      Zauważcie, że jeszcze nie tak dawno znaki pionowe pozwalały na jazdę prost i
      skręt w prawo na większości skrzyżowań, a znaki poziome tylko skręt w prawo.
      Być może u niektórych kierowców wyrobiło to pewne nawyki, które teraz ciężko
      zmienić. Do dziś ostało się chyba tylko jedno takie skrzyżowanie, przy stacji
      benzynowej Petrochemii Płock w kierunku Radzymina, gdzie nadal można jechać
      prosto ze skrajnego prawego pasa.
      Inną sprawą jest ten "słynny" pas tylko do skrętu w prawu koło cerkwii przy
      pomniku Czterech Śpiących, w kierunku pl. Bankowego. Psioczycie strasznie na
      tych, co sobie skracają drogę tym pasem, a tymczasem sam widzę, że często rano
      nie ma po prostu innego wyjścia. Samochody nadjeżdżające od strony trasy
      radzymińskiej często nie pozwalają na włączenie się do ruchu aut z ul. Targowej
      (po stronie pomnika). Wtedy bez żadnych wyrzutów sumienia jadę prosto
      pasem "tylko do skrętu w prawo" i włączam się do ruchu "na ciasno" na wysokości
      wysepki koło miśków.

      Zavrat
      • iry Re: Piractwo drogowe 19.11.03, 16:28
        Sumienie-sumieniem, a nerwy lub brak czasu (lub inna swołocz), tęz mogą
        człowiekowi dać popalić. Część "buractwa" da się zrozumieć. Jest powodowana
        niezbyt dokładnym oznaczeniem, tego co można lub nie.
        Kiedyś w wątku "drogowym" napisałem, że podstawową zasadą jaką się kieruję ,
        jadąc samochodem, to " nie utrudniaj jazdy innym". Jeżeli ktoś, "przefrunie"
        skrajnym prawym pasem, i wyprzedzi mnie na światłach (dzięki czemu będę
        zmuszony stać dodatkowo, jakiś czas - to się wkurzę. Bo niby dlaczego ja mam
        się nie wyrobić do pracy, a on musi? Jeżeli taka sytuacja pojawi się wtedy ,
        gdy "terminy nie gonią", to - leć z Bogiem, tylko się nie zabij. Całe podejście
        do sprawy, wynika z postawienia się w sytuacji takiego "pędziwiatra". Pamiętam,
        jak żona (było to kilka lat temu) zadzwoniła do mnie z domu, mówiąc ,że moja
        córka zginęła. Chodziło jej o to, że nie może jej odnaleźć. Ja zrozumiałem coś
        innego. Był listopad, szarówka i padał "kapuśniak'. Wskoczyłem w swoją renówkę
        (5), i ile podrasowany silnik dał...... Wtedy nie liczyło się dla mnie nic
        innego, tylko natychmiastowy dojazd do domu. Paczka pięćdziesiąt- to tylko
        dolna granica mojej prędkości na trasie Marki-Żoliborz. Po drodze wymusił
        pierwszeństwo cytrusem i było bach w barierkę. Dojechałem do domu bez światła,
        z zdemolowanym błotnikiem i przeciętą oponą (przez ten błotnik)na feldze. Córa
        się odnalazła, a żona uszła z życiem. Morał z tej bajki jest dla mnie taki: jak
        kogoś widzę, że pędzi na złamanie karku- ustępuję. Widocznie ma powód. Nie chcę
        przez to powiedzieć,że mnie to nie drażni. Ale....
        O wiele mocniej denerwują mnie tacy kierowcy, którzy jadąc skrajnym lewym,
        rozwijają zawrotną prędkość 50/h lub bez kierunkowskazów, nagle zmieniają pas
        ruchu.
        pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka