Dodaj do ulubionych

jak najbardziej naturalnie, ale z padaczka

26.03.09, 18:12
Witajcie,
Jestem w 27 tc, wiec juz powoli nadszedl czas, zeby myslec o
rozwiazaniu... Do tej pory bylam przekonana, ze bede rodzic tylko
przez cesarskie - mam padaczke i tuz przed ciaza bylam w srednim
stanie, wiec lekarz zawsze sugerowal cesarke. Ostatnio zaczelam
czytam i zdecydowanie bardziej chcialabym urodzic w sposob naturalny
( do porodu domowego raczej mi sie nie uda przekonac racjonalisty
meza, zreszta sama tez mimo wszystko bym sie bala). Tak czy inaczej
chcialabym, zeby bylo jak najbardziej naturalnie jak to mozliwe...
Bedziemy rodzic w Bielanskim ( tam sa lekarze, w tym moj prowadzacy,
ktorym nie trzeba tlumaczyc, co to sa leki przeciwpadaczkowe etc i
ktorzy potrafia polaczyc w glowie fakt ciazy z padaczka). Mam wiec
pytanie - czy mozecie polecic/znacie nawet ze slyszenia
jakas "naturalna" polazna z Bielanskiego? Przede mna niestety ciezki
etap edukacji mojego meza nt. cesarka nie jest najlepszym wyjsciem i
dobra ( wlasciwie nastawiona polozna) by mi w tym pomogla....
Czy jest tu moze jakas mama z padaczka, ktora rodzila naturalnie?
Obserwuj wątek
    • maj16 Re: jak najbardziej naturalnie, ale z padaczka 30.03.09, 21:58
      Nie jestem z W-wy, więc położnej Ci nie polecę. Z całego serca życzę Ci by udało
      się ją zlokalizować. Najlepiej taką, która nie pozwoli na przykucie do łóżka.
      Ja miałam kilka ataków epilepsji, głównie w okresie dojrzewania, przyznałam się
      do tego w czasie wywiadu na izbie przyjęć i dzisiaj dochodzę do przekonania, że
      moja szczerość ugotowała mnie na amen. Zero chodzenia od przybycia na porodówkę!
      Fakt, że personel przyzwyczajony do leżących kobiet, ale jednak inne rodzące
      miały więcej swobody niż ja, mogły od czasu do czasu pochodzić. A możliwość
      poruszania się, wyboru pozycji jest w porodzie najistotniejsza.
      Jeżeli Twój lekarz wie o chorobie, to personel prawdopodobnie niechętnie będzie
      Cię tracił z oka. Porozmawiaj z lekarzem, powiedz, że nie chcesz leżeć (no
      chyba, że chcesz), może poleci dobrą położną.
      Pozdrawiam serdeczniesmile
    • kaakaa Re: jak najbardziej naturalnie, ale z padaczka 30.03.09, 22:17
      Chciałabym Ci coś mądrego napisać ale niestety o tym szpitalu nie mam
      najlepszego zdania. Nie wykluczam, że jest tam jakaś sensowna położna ale ja nie
      znam. Jedyna jaką z tego szpitala znam osobiście nie jest godna polecenia.
      W Warszawie w obecnej chwili największe szanse na naturalny, mało zaburzony
      poród, są na Żelaznej i na Madalińskiego. Jednak w związku z dużym tłokiem na
      porodówkach, nawet i tam zdarza się, że przyspieszają poród bez medycznego
      uzasadnienia, bo kolejka czeka sad
    • maj16 TU piszą o bielańskim 31.03.09, 00:49
      Właśnie znalazłam opis porodu w szpitalu bielańskim. Dziewczyna miała opłaconą położną - Barbarę Aleksandrowicz:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=93398513&v=2&s=0
      • littleblue Re: TU piszą o bielańskim 03.04.09, 11:17
        Dziekuje za odpowiedzi smile Na razie wiem tyle, ze wolno mi rodzic sn
        a nie planujemy cesarki, jak do tej pory byla mowa... I wolno mi tez
        bedzie karmic, co jest jeszcze lepsza wiadomoscia smile
        Dobre opinie na forum tez czytalam o p. Joasi Pulkowskiej, ponoc
        pracuje z moim ginekologiem, ktory z kolei prowadzi dziewczyny z
        padaczka. Zobaczymy.
        Wyzwanie polega na tym, ze musze to wszystko jakos wyposrodkowac uncertain
        Nie moge unikac szpitala, bo wiem, ze moge stracic na jakis czas nad
        soba kontrole i wtedy ktos musi ja przejac, a nie do konca jestem
        przekonana, czy moj maz, ktory radzi sobie z atakami w warunkach
        domowych, poradzilby sobie w trakcie porodu. A z drugiej strony
        chcialabym uniknac oksytocyny i innych szpitalnych przyjemnosci. A
        jeszcze z trzeciej - nie wiem, czy w pewnym momencie nie bede
        musiala zdecydowac sie na ZZO, bo czynnikiem wywolujacym ataki jest
        u mnie wysilek i zmeczenie sad Generalnie, mam metlik w glowie. Oo.
        • maj16 Re: TU piszą o bielańskim 03.04.09, 12:28
          To dobrze, że masz już większe rozeznanie w kwestii położnych. Myślę, że spokojnie powinnaś dopuścić możliwość zastosowania ZZO, szczególnie gdy personel wolałby Cię widzieć na łóżku. Moim zdaniem ograniczenie swobody jest już wskazaniem do ZZO, a u Ciebie dochodzi jeszcze skłonność do ataków przy wysiłku. Byle tylko w dobrej dawce je podano. Najważniejsze, że Twój ginekolog ma doświadczenie z matkami z padaczką.
          Pozdrawiamsmile i daj znać co dalej, czy udało Ci się umówić z położną.
        • kaakaa Re: TU piszą o bielańskim 03.04.09, 14:09
          Myślę, że najlepiej spotkać się wcześniej z tą wybraną położną i wszystko z nią
          omówić. Na pewno atak w czasie porodu byłby bardzo niebezpieczny dla dziecka,
          więc nie można do tego dopuścić. A z tym wysiłkiem w czasie porodu, to bardzo
          różnie bywa, bo każdy poród jest inny. Pewnie trzeba sobie przygotować jakiś
          plan awaryjny, gdyby okazało się, że jest ciężej niż byś sobie życzyła - np. ZZO.
          • littleblue Re: TU piszą o bielańskim 08.04.09, 21:33
            Dziewczyny, umowilam sie z polozna z bielanskiego na weekend po
            Wielkiej Nocy. I poradzcie, o co mam ja zapytac? A druga prosba o
            porade dotyczy szkoly rodzenia - ponoc na kurs w bielanskim juz sie
            nie zalapiemy - tzn. zaczyna sie zbyt pozno i nie zdazylibysmy na
            wszystkie spotkania w cyklu przed powitaniem Malucha...Mozecie
            polecic " naturalna" szkole rodzenia w Wawie? Najchetniej w Centrum,
            na Mokotowie lub Wilanowie... Dziekuje smile
            • maj16 Re: TU piszą o bielańskim 09.04.09, 21:04
              W kwestii pytań: ja omówiłabym wszystkie sprawy, które mogą zwiększyć
              niebezpieczeństwo ataku. Pisałaś, że wysiłek i zmęczenie mogą wywołać napad,
              powinnaś więc wyjaśnić położnej, że nie jest wskazane przyspieszanie porodu
              kroplówką, leżenie (szczególnie na plecach), przebijanie pęcherza płodowego, gdy
              pojawiły się już skurcze, parcie na LEŻĄCO, ponieważ wszystko to powoduje
              zwiększony ból, wysiłek i zmęczenie. Przeczytałam na stronach fundacji "Rodzić
              po ludzku", że w bielańskim mają worek sako - jest miękki, można się na nim
              różnie układać, przyjmować różne pozycje - jest chyba najbezpieczniejszym
              podłożem w razie utraty świadomości (odpukać) i najlepszym również na II fazę
              porodu. Zapytaj położną jakie ma propozycje by łagodzić ból (oprócz ZZO), czy
              puszczą Cię pod prysznic, żeby sobie polewać cieplutką wodę na plecy.
              Niezwykle ważny jest też czas po porodzie. Zapytaj się, czy będziesz miała
              wsparcie położnych, gdy dziecko w dzień i w nocy będzie domagać się jedzonka i
              przewijania.
              Co do szkoły rodzenia - może warszawianki podadzą wkrótce jakieś namiary.
              Cieszę się, że umówiłaś się z położną, jeśli będziesz miała czas, napisz jakie
              są efekty rozmowy.
              Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszysmile
            • kaakaa szoły rodzenia 09.04.09, 21:36
              Polecam Fundację Rodzić po Ludzku i szkoły akredytowane przy szpitalu na Żelaznej.
              • littleblue Re: szoły rodzenia 10.04.09, 15:31
                Dzieki, Maj16 smile Udalo mi sie zapisac nas do szkoly rodzenia
                Fundacji Rodzic po ludzku, wiec zaczynamy od 5 maja. A z polozna
                spotykamy sie w weekend po swietach, wiec ja odpytam i dam znac...
                • littleblue Re: szoły rodzenia 12.05.09, 11:21
                  witajcie smile
                  Widzielismy sie z polozna i wszystko wyglada w miare OK. Przede
                  wszystkim p. Joasia wzbudzila moje zaufanie, jako osoba ktora jednak
                  bedzie wiedziala co robic i wcale niekoniecznie przy uzyciu machiny
                  medycznej - ale np. uzywajac skarpetek z ryzem jako srodka
                  przeciwbolowego. Mozna KTG zrobic na worku, chodzic, tanczyc i
                  prysznicowac sie... W drugiej fazie juz bardziej stacjonarnie (
                  niestety), ale powiedziala, ze cos wymyslimy... To co wazne, to nie
                  przestraszyla jej moja padaczka, powiedziala tylko, ze w takim razie
                  wazne bedzie, zebym pozniej odpoczela i przespala sie ( to akurat
                  fakt, bo atak niemal zawsze przychodzi w momencie, kiedy napiecie/
                  stres/ wysilek spada). Powiedziala tez, ze cieszy sie, ze mam takie
                  naturalne pomysly i ze fajnie, ze bedziemy akurat do fundacji
                  chodzic do szkoly... ( chociaz wie, ze jej lekarze nie lubia wink)))
                  Naciecie - bedzie chronic krocze, a ja mam sie masowac.
                  Podsumowujac, bedzie szpital, ale sa przeslanki ku temu, zeby bylo
                  dobrze... Nie chce sie nastawiac, ze bedzie na pewno super, ale
                  wiem, ze to jest cena tego, ze aparatura ktora moze uratowac przede
                  wszystkim mala jest na miejscu ( w kontekscie ew. wad, ktore moze
                  powodowac przyjmowanie lekow przeciwpadaczkowych).
                  A teraz mam pytanie - juz z drugiej strony porodu - czy macie do
                  polecenia jakies ksiazki z serii instrukcja obslugi malego dziecka ?
                  To moje pierwsze dziecko i czuje sie cokolwiek zielona...
                  • monicus wspaniale! 12.05.09, 12:15
                    to trzymamy kciuki.
                    cudnie, ze masz polozna ktora ma zdrowe podejscie.
                    a co do podrecznika to najlepsze wlasne serce i zdrowy rozsadek. i pewnie jak
                    poprosisz o pomoc na naszym forum czy tez na forum o dlugim karmieniu piersia
                    dostaniesz milion dobrych rad. a i ochotniczki do pomocy na zywo tez sie znajda big_grin
                    • littleblue Re: wspaniale! 13.05.09, 11:59
                      Dziekuje bardzo smile Popatrze na Dobrze Urodzonych i Kontinuum, a
                      pewnie w razie czego bede pytac.... Tyle, ze Instrukcja potrzebna mi
                      rowniez dla mojego meza wink) ktory lepiej sie czuje majac przed
                      oczami ksiege madrosci a nie internet... wink wiec w moim interesie
                      lezy, zeby ta ksiega byla odpowiednia wink
                  • 987ania Re: szoły rodzenia 12.05.09, 12:58
                    to świetna wiadomości, mam nadzieję, że wszystko się uda i nie będzie żadna
                    machina medyczna potrzebna. Co do opieki nad dzieckiem, to ja z tych przeciwnych
                    wszelkim podręcznikom pielęgnacji dziecka. Na stronie Stowarzyszenia Dobrze
                    Urodzeni był kiedyś wykaz bardzo fajnych i mądrych książek o dzieciach, KP,
                    ciąży i porodzie. Ja ze swej strony polecam W głębi kontinuum i Jak kochac
                    dziecko Korczaka. To pierwsze jest w sieci loveindustry.pl//files/book.pdf
                    • littleblue Re: szoły rodzenia 15.06.09, 14:32
                      Witajcie smile znow mam pytanie z drugiej strony brzucha - tym razem
                      chodzi o pielegniarke / polozna srodowiskowa, ktora w ramach NFZtu
                      zobaczy nas kilka razy w domu... Orientujecie sie, jak to wyglada?
                      Czy to musi byc polozna z dzielnicowego osrodka zdrowia czy moge
                      sobie wybrac z dowolnego punktu Warszawy? No i czy macie kogos do
                      polecenia?
                      Ja jestem ciagle w dwupaku, choc lekarz twierdzi, ze bedziemy rodzic
                      w tym tygodniu... mnie natomiast sie wydaje ze to moze sie tyczy
                      tylko jego wink, bo ja sie "porodowo" raczej nie czuje... W kazdym
                      razie poprosze o trzymanie kciukow.
                      • oldzinka Re: szoły rodzenia 15.06.09, 14:42
                        Trzymanie kciuków masz zapewnione.
                      • clementine_kruczynski położna po porodzie 15.06.09, 19:07
                        Z tego co się orientuję (proszę mnie poprawić, gdybym błądziła) położną na
                        patronaż przysyła przychodnia rejonowa do której należysz. Upewnij się czy Twój
                        szpital zawiadamia przychodnię o narodzinach dziecka, czy też musisz sama
                        upomnieć się o wizytę.

                        Gdybyś chciała wybrać sobie konkretną położną, która ma umowę z NFZ, musisz
                        złożyć u niej odpowiednią deklarację (taki druczek z funduszu), a po narodzinach
                        zawiadomić, że jesteś z dzieckiem w domu
                        • littleblue juz po ! 29.07.09, 11:18
                          Witajcie, jestesmy juz prawie 3 tyg. po drugiej stronie brzucha i
                          juz troche ogarniam dzien z Mala, wiec chcialam napisac jak
                          wyszlo... Omal nie zaliczylismy porodu domowego, a w zasadzie
                          samochodowego, bo urodzilismy Anie w 2 h 15 min od przyjazdu do
                          szpitala wink)))) Uadlo sie bez znieczulenia i zadnych srodkow
                          przeciwbolowych, ale gdyby trwalo dluzej to istnieje realna szansa,
                          ze bym o nie poprosila, a tak wszystko dzialo sie w tak zawrotnym
                          tempie, ze nawet nie zdazylam pomyslec... Zaczelo sie jakimis
                          skurczami w niedziele wieczorem, ale po sie rozeszlo i pojechalismy
                          jeszcze do kosciola i rodzicow na kolacje, wrocilismy do domu - cos
                          tam pobolalo, weszlam do wanny i znow sie rozeszlo, wiec
                          stwierdzilismy, ze to znow pewnie falszywy alarm i sie nie bedziemy
                          wyglupiac ze szpitalem... i o 5.30 rano obudzil mnie skucz, przy
                          ktorym sobie pomyslalam, ze jak to ma tak bolec, to ja sie wypisuje
                          z tej imprezy wink) Polezelismy jeszcze chwile w lozku i sprobowalismy
                          zlapac czas, ale cos nam jakos za czesto wyszlo, wiec
                          stwierdzilismy, ze jedziemy... A skurcze sie rozkrecaly i w
                          samochodzie bylam juz na etapie wrzasku. Laska boska, ze moj Maz nie
                          spowodowal zadnego wypadku i ze cala akcja miala miejsce we
                          wczesnych godzinach porannych, bo dotarcie do szpitala zajelo nam 20
                          min, a nie godzine albo i wiecej wink. Na IP okazalo sie, ze mam juz 5
                          cm rozwarcia, kolejne 2 poszlo w 20 min, reszta pod prysznicem (
                          wiec nie wiem , co to kryzys 7 cm, bo mnie tam bylo lepiej pod ta
                          woda wink. Polozna, z ktora sie umawialismy stwierdzila, ze nie
                          dojedzie, wiec zlapalismy jakas dziewczyne z dyzuru do indywidualnej
                          pomocy. Byla poprawna i widac, ze sie starala, ale nic wiecej.
                          Dobrze, ze przynajmniej jedynka byla wolna...25 min partych ( na
                          boku) i o 9.15 urodzila sie Ania.... Nacieli mie tez, nie do konca
                          jestem przekonana, ze byla to potrzeba, a nie prikaz lekarza pt.
                          Natnij, bo to pierowrodka ( zarejestrowalam katem swiadomosci) , ale
                          poza tym udalo sie bez chemii. Wypisali nas po 2 pelnych dobach, a
                          jakby nie chcieli to bysmy wyszli na wlasne zadanie, bo ze wzgledu
                          na epi pozwalali mi miec dziecko przy sobie, tylko jak byl Michal...
                          Co pierwszej nocy bylo OK, bo troche odpoczelam, ale tylko troche,
                          bo darl sie noworodek wspollokatorki, ale nastepnej juz nam bylo
                          strasznie dziecka zal... Teraz uczymy sie zycia we trojke, a w
                          zasadzie bardziej we dwie, bo tatus wrocil do pracy i sciaga do domu
                          w okolicach 19... Generalnie wyszlo calkiem OK, pewnie moglo byc
                          lepiej ( bez naciecia) ale mysle, ze w tych warunkach i z moimi
                          obciazeniami ( swoja droga, absolutnie nic sie nie dzialo... chociaz
                          pewnie by moglo, gdybysmy wieczorem przyjechali do szpitala i
                          przesiedzieli tam cala noc) bylo naprawde dobrze... Moj maz, ktory
                          nalezy do kategorii wrazliwcow i byl bardzo niepewny, w kwestii
                          tego, co tak naprawde da rade wytrzymac podczas porodu, stwierdzil,
                          ze w ogole nie wie o co chodzi, z trauma poporodowa niektorych
                          tatusiow i juz sie przygotowuje do nastepnego dziecka, czym wzbudza
                          moj niekurywany poploch wink)))
                          A dziec jest fajny, tylko marudny sie zrobil, ale od wczoraj udalo
                          mi sie przekonac ja do chusty, wiec w domu dzis ( zapewne chwilowo)
                          mam spokoj niemalze anielski smile Pozdrawiam serdecznie
                          • ph78 Re: juz po ! 29.07.09, 11:39
                            Fiu!!! Gratuluję i też tak chcę - szybko i nietraumatycznie smile
                            Wszystkiego dobrego dla Was wszystkich!
                          • kaakaa Wielkie gratulacje!!! 29.07.09, 11:47
                            Bardzo się cieszę, że tak ładnie udało Ci się urodzić!
                            To nacięcie mogło być spowodowane nie tylko pierworództwem ale także epilepsją.
                            W takim wypadku personel zapewne wolał uniknąć przedłużania II okresu.
                            A w jaki m szpitalu Ania się rodziła?
                            Pomyślności życzę we wspólnym przeżywaniu przygody jaką jest rodzicielstwo!
                            • oldzinka Re: Wielkie gratulacje!!! 29.07.09, 12:01
                              Gratulacje! Widzę, że trzymanie kciuków się opłaciło smile Pozdrowienia
                              dla całej rodzinki.
                              • littleblue Re: Wielkie gratulacje!!! 29.07.09, 13:54
                                Rodzilismy w Bielanskim, w Wawie. Co do naciecia, to tez mozliwe, ze
                                chodzilo o epi, ale z drugiej strony, po 1,5 h skurczy mozna bylo
                                oczekiwac, ze II okres tez pojdzie raczej szybko. Niestety stawiam
                                na rutyne, ale fakt faktem bylo mi w tamtym momencie wszystko
                                jedno... Zobaczymy, jak bedzie z powrotem do normalnej
                                malzenskiej "aktywnosci" wink
                                Ph78, trzymam kciuki, zeby tez tak szybko poszlo... Nam powiedzieli,
                                zeby przy nastepnym dziecku jednak sie troche pospieszyc, bo
                                faktycznie omal nie zgubilismy Ani po drodze wink
                                I dziekuje jeszcze raz za trzymanie kciukow...
                                • monicus Re: Wielkie gratulacje!!! 29.07.09, 14:15
                                  faaajnieee. jakie to budujace ogolnie. szczescia zycze.
                          • kropkaa Re: juz po ! 29.07.09, 20:37
                            Serdeczne gratulacje!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka