Dodaj do ulubionych

Dla Ellenai - naszej emigrantki :)

26.04.04, 17:13
Stanisław Barańczak
"Druga natura"

Po paru dniach oko się przyzwyczaja
Do wiewiórki szarej, a nie rudej, jak Pan Bóg przykazał,
Do samochodów, przeciętnie o półtora metra za długich,
Do zbyt czystego powietrza, w którym rysują się świeżo malowane
Reklamy na dachach, obłoki i pożarowe drabinki.

Po paru tygodniach przyzwyczaja się ręka
Do innej pisowni jedynki i do nieprzekreślania siódemki,
Nie mówią o opuszczaniu kreski nad „n” w podpisie.

Po paru miesiącach nawet język umie układać się w ustach
W ten jedyny sposób, który zapewnia właściwą wymowę „the”.
Jeszcze parę miesięcy i , przyklękając na ulicy, aby zawiązać sznurowadło,
Uświadamiasz sobie, że robisz to, aby zawiązać sznurowadło,
Nie po to, aby rutynowo zerknąć przez ramię,
Czy ktoś za tobą nie idzie.

Po paru latach śni ci się sen:
Stoisz przy zlewie w kuchni leśniczówki
W pobliżu miejscowości Sieraków, gdzie po maturze, nieszczęśliwie zakochany
Spędzałeś wakacje,
Twoja lewa dłoń unosi czajnik, prawa kieruje się w stronę gałki kranu,
Sen, jakby uderzył w ścianę, staje nagle w miejscu,
Z męczącym natężeniem skupiając się na niepewnym szczególe:
Czy gałka była porcelanowa, czy mosiężna.
Śpiąc jeszcze, wiesz przeraźliwie jasno, że od tego wszystko zależy.
Budząc się, wiesz równie jasno, że nigdy się nie przekonasz.

Tom "Atlantyda i inne wiersze" 1986
Obserwuj wątek
    • korky Re: Dla Ellenai - naszej emigrantki :) 26.04.04, 17:15
      Czesław Miłosz
      "W mojej ojczyźnie"

      W mojej ojczyźnie, do której nie wrócę,
      Jest takie leśne jezioro ogromne,
      Chmury szerokie, rozdarte, cudowne
      Pamiętam, kiedy wzrok za siebie rzucę.

      I płytkich wód szept w jakimś mroku ciemnym,
      I dno, na którym są trawy cierniste,
      Mew czarnych krzyk, zachodów zimnych czerwień,
      Cyranek świsty w górze porywiste.

      Śpi w niebie moim to jezioro cierni.
      Pochylam się i widzę tam na dnie
      Blask mego życia. I to, co straszy mnie,
      Jest tam, nim śmierć mój kształt na wieki spełni.
    • korky Re: Dla Ellenai - naszej emigrantki :) 26.04.04, 17:15
      Adam Zagajewski
      „Piosenka emigranta”

      W obcych miastach przychodzimy na świat,
      Nazywamy je ojczyzną, lecz niedługo
      Wolno nam podziwiać ich mury i wierze.
      Za wschodu na zachód idziemy a przed
      Nami toczy się wielka obręcz płonącego
      Słońca, przez którą lekko jak w cyrku
      Przeskakuje oswojony lew. W obcych miastach
      Oglądamy dzieła własnych mistrzów
      I bez zdziwienia rozpoznajemy własne
      twarze na starych obrazach. Istnieliśmy
      już wcześniej i nawet znaliśmy cierpienie,
      lecz brakowało nam słów. W cerkwi
      prawosławnej w Paryżu ostatni biali
      siwi Rosjanie modlą się do Boga, który
      jest młodszy od nich o stulecia i tak samo
      bezradny jak oni. W obcych miastach
      pozostaniemy, jak drzewa, jak kamienie.

      Tom „Jechać do Lwowa i inne wiersze” 1986
    • korky Re: Dla Ellenai - naszej emigrantki :) 26.04.04, 17:15
      Adam Zagajewski
      "Jechać do Lwowa"

      Rodzicom

      Jechać do Lwowa. Z którego dworca jechać
      do Lwowa, jeżeli nie we śnie, o świcie,
      gdy rosa na walizkach i właśnie rodzą się
      ekspresy i torpedy. Nagle wyjechać do
      Lwowa, w środku nocy, w dzień, we wrześniu
      lub w marcu. Jeżeli Lwów istnieje, pod
      pokrowcami granic i nie tylko w moim
      nowym paszporcie, jeżeli proporce drzew,
      josiony i topole wciąż oddychają głośno
      jak Indianie a strumienie bełkocą w swoim
      ciemnym esperanto a zaskrońce jak miękki
      znak w języku rosyjskim znikają wśród
      traw. Spakować się i wyjechać, zupełnie
      bez pożegnania, w południe, zniknąć
      tak jak mdlały panny. I łopiany, zielona
      armia łopianów, a pod nimi, pod parasolami
      weneckiej kawiarni, ślimaki rozmawiają
      o wieczności. Lecz katedra wznosi się,
      pamiętasz tak pionowo, tak pionowo
      jak niedziela i serwetki białe i wiadro
      pełne malin stojące na podłodze i moje
      pragnienie, którego jeszcze nie było,
      tylko ogrody i chwasty i bursztyn
      czereśni i Fredro nieprzyzwoity.
      zawsze za duło było Lwowa, nikt nie umiał
      zrozumieć wszystkich dzielnic, usłyszeć
      szeptu każdego kamienia, spalonego przez
      słońce, cerkiew w nocy milczała zupełnie
      inaczej niż katedra, Jezuici chrzcili
      rośliny, liść po liściu, lecz one rosły,
      rosły bez pamięci, a radość kryła się
      wszędzie, w korytarzach i w młynkach do
      kawy, które obracały się same, w niebieskich
      imbrykach i w krochmalu, który był pierwszym
      formalistą, w kroplach deszczu i w kolcach
      róż. Pod oknem żółkły zamarznięte forsycje.
      Dzwony biły i drżało powietrze, kornety
      zakonnic jak szkunery płyneły pod
      teatrem, świata było tak wiele, że musiał
      bisować nieskończoną ilość razy,
      publiczność szalała i nie chciała
      opuszczać sali. Moje ciotki jeszcze
      nie wiedziały, że je kiedyś wskrzeszę,
      i żyły ufnie i tak pojedynczo
      służące biegały po świeżą śmietanę,
      czyste i wyprasowane, w domach trochę
      złości i wielka nadzieja. Brzozowski
      przyjechał na wykłady, jeden z moich
      wujów pisał poemat pod tytułem Czemu,
      ofiarowany wszechmogącemu i było za dużo
      Lwowa, nie mieścił się w naczyniu,
      rozsadzał szklanki, wylewał się ze
      stawów, jezior, dymił ze wszystkich
      kominów, zamieniał się w ogień i burzę,
      śmiał się błyskawicami, pokorniał,
      wracał do domu czytał Nowy Testament,
      spał na tapczanie pod huculskim kilimem,
      było za dużo Lwowa, a teraz nie ma
      go wcale, rósł niepowstrzymanie a nożyce
      cięły, zimni ogrodnicy jak zawsze
      w maju bez litości bez miłości
      ach poczekajcie niech przyjdzie ciepły
      czerwiec i miękkie paprocie, bezkresne
      pole lata czyli rzeczywistości.
      Lecz nożyce cięły, wzdłuż linii i poprzez
      włókna, krawcy, ogrodnicy i cenzorzy
      cięli ciało i wieńce, sekatory niezmordowanie
      pracowały, jak w dziecinnej wycinance,
      gdzie trzeba wystrzyc łabędzia lub sarnę.
      Nożyczki, scyzoryki i żyletki drapały,
      cięły i skracały pulchne sukienki
      prałatów i placów i kamienic, drzewa
      padały bezgłośnie jak w dżungli
      i katedra drżała i żegnano się o poranku
      bez chustek i bez łez, takie suche
      wargi, nigdy cię nie zobaczę, tyle śmierci
      czeka na ciebie, dlaczego każde miasto
      musi stać się Jerozolimą i każdy
      człowiek Żydem i teraz tylko w pośpiechu
      pakować się, zawsze, codziennie
      i jechać bez tchu, jechać do Lwowa, przecież
      istnieje, spokojny i czysty jak
      brzoskwinia. Lwów jest wszędzie.
      • ellenai Korky BARDZO dziekuje:) 26.04.04, 17:25
        prosze bardzo ,nie ma to jak ktos nowy na forum, ze swietnymi pomyslami,slupsk
        ruleeeeeez:)
        • korky Re: Korky BARDZO dziekuje:) 26.04.04, 17:37
          a który najbardziej sie podoba? bo mi osobiscie to ten pierwszy - zresztą są
          one w kolejnosci od najlepszego do najgorszego - ale tylko dla mnie :)
          • ellenai milosz:) 26.04.04, 17:43
            podoba mi sie najbardziej,bo po prostu najlepiej oddaje moj stan ducha na
            emigracji i cala moja sytuacje:)pozniej"piosenka emigranta"zagajewskiego:)
            Korky naprawde bardzo dziekuje ci za to,ze zastanawia cie jak to jest byc
            emigrantem,ze pomyslales przez chwile o mnie i zamiesciles wiersze ktore tak
            dobrze definiuja moje nastroje emigracyjne:)Tego tutaj nie mialam na
            forum!:)))))))))dzieki:)
            • korky Re: milosz:) 26.04.04, 17:54
              eheh cieszy mnie to :)
              • ellenai korky masz @ na gazecie ode mnie n/t:) 26.04.04, 18:01

                • korky Re: korky masz @ na gazecie ode mnie n/t:) 26.04.04, 21:11
                  :)
                  • korky Ellenai też masz @ ode mnie :) 27.04.04, 15:27
                    hehe podoba Ci się :]
                    • ellenai dziekuje, bardzo mi sie podoba:))))))) 27.04.04, 17:58
                      odpisalam:)))suuuuuuuper jestes:)
                      • korky Re: dziekuje, bardzo mi sie podoba:))))))) 28.04.04, 14:05
                        hehe dzięki :) widzisz jaki paradoks - super jestem - a jednak sam?! dziwne,
                        co? :P
                        • ellenai Re: dziekuje, bardzo mi sie podoba:))))))) 28.04.04, 17:18
                          korky,to nie jest znowu az tak prosto znalesc sobie fajna osobe, a czym wieksze
                          wymagania sie ma to trudniej jest to zrobic,a po drugie to ty masz
                          baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo duzo czasu,:)))))))najlepiej to tak p 30
                          dopiero zaczac sie rozgladac za bestia dla siebie cmok

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka