05.01.11, 18:13
drogie mamy dzieci dyslektyków mam pytanie
jaK MOZNA POMÓC DZIECKI DYSLEKTYCZNEMU? poza mozolną codzienną pracą.
Proszę o pomoc
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Dysleksja 05.01.11, 18:51
      Rezygnująac z codziennej mozolnej pracy. Dyslektyk ma mieć krotkie, w miarę interesujące ćwiczenia. Zmeczony dyslektyk pracuje coraz gorzej, a brak sukcesów przeklada się na zniechęcenie. Czyli mozolna praca to klucz do klęski.
      A przede wszystkim dyslektyk musi być pod opieka fachowców. Rodzice mogą narobić więcej szkody, niż pozytku.
      • morekac Re: Dysleksja 05.01.11, 23:51
        Popieram.
      • analist73 Re: Dysleksja 08.01.11, 10:07
        Niedouczony nauczyciel też.
    • canuck_eh Re: Dysleksja 06.01.11, 07:07
      Oddac w rece fachowca i wspolpracowac z owym fachowcem no i poczytac sobie dosc sporo na temat dysleksji jak i jak pracowac z dzieckiem dyslektycznym nie na zasadzie zeby zostac ekspertem ale zeby choc odrobine zrozumiec jak ten rozumek dzialasmile
      Polecam ksiazke Davisa - Dar dysleksji
      czytam tez tyle ze w jezyku angielskim i nie wiem czy jest odpowiednik po polsku - Overcoming Dyslexia Sally Shaywitz - mozolnie mi to idzie, ale nie jest to beletrystyka i odstawiam ksiazke na dosc dlugie okresy - ostatnio to nawet mialam przerwe polrocznasmileAle swietnie napisana
      Tak jak verdana odradzam molestowania dziecka mozolnymi codziennymi zadaniami bo zameczysz kotkawink
    • analist73 Re: Dysleksja 06.01.11, 08:06
      Chwaląc dziecko za każde osiągnięcie.
      • morekac Re: Dysleksja 06.01.11, 11:24
        To jeszcze trzeba zdefiniowac, co to jest to osiągnięcie...
        • analist73 Re: Dysleksja 08.01.11, 10:08
          To zależy od dziecka. Trzeba znaleźć coś w czymś dziecko jest dobre. Aby pisanie i czytanie nie były najważniejsze.
        • canuck_eh Re: Dysleksja 08.01.11, 18:20
          Nie mozesz zdefiniowac tego.Kazdy dyslektyk jest inny i boryka sie z innym problemem choc generalnie chodzi o to samo.U mojego np. osiagnieciem jest jak moge przeczytac to co napisal w Agenda i nie musze sie dopytywac co autor mial na mysli i co do pierona ma zadane.Dla mnie osiagnieciem dziecka jest jak zalapie to czego nie rozumie i jest dla niego abstrakcja i widze ze jak zaskoczyl to inne pola sie pootwieraly i to czy tamto przychodzi latwiej.Dla mnie bylo wielkim osiagnieciem kiedy dran zrozumial w koncu ze nie jest wszystko jedno jak sie zapisuje w slupku 3cyfrowe i 2 cyfrowe liczby by je potem dodac.Kazda ma swoje miejsce - jemu to bylo obojetne.Czy nawet opanowanie durnej umiejetnosci zawiazywania sznurowadel.Normalne dziecko ze sie wyraze opanuje owa czynnosc bezblednie w wieku 3-4 lat.Dyslektyk ma z tym pewne problemy.
          • analist73 Re: Dysleksja 09.01.11, 08:13
            Oczywiście. Każdy jest inny. Ale chyba się nie zrozumieliśmy. Chodzi o chwalenie za drobne sukcesy. Jeżeli osiągnie sukces w tym co kłopoty, ale także za sukcesy w całkowicie innych dziedzinach, tak aby dziecko nie miało poczucia, że wszystko się kręci tylko wokół tego w czym ma problemy.
      • mama303 Re: Dysleksja 08.01.11, 09:02
        Bez przesady z tym chwaleniem, dyslektycy sa przeważnie bardzo inteligentni i sami doskonale widzą swoje braki.
        • morekac Re: Dysleksja 08.01.11, 10:18
          Widzą swoje braki, ale nie widzą zalet...
        • canuck_eh Re: Dysleksja 08.01.11, 19:15
          No wlasnie sa inteligentni, i wk...ia ich jak jakis matol przyjdzie i nazwie go idiota bo nie potrafi przelac na papier tego co ma w glowie, albo jego wypracowanie jest krotkie.Albo nier potrafi odpowiedziec na proste pytanie albo odpowiada ni z gruszki ni z pietruszki mimo ze np nauczyciel wie ze dzieciak zna odpowiedz - pytanie zadane konkretnie czasami zbije z tropu dyslektyka.Czasami oni z tych brakow sobie absolutnie sprawy nie zdaja i cos im nie wychodzi, nie rozumieja, jakas abstrakcja ich atakuje i sa skolowani.Umysl dyslektyka pracuje inaczej.
    • jotde3 Re: Dysleksja 07.01.11, 21:41
      postaraj sie o zaświadczenie. myślcie jak sie przezslizgnąć przez szkoły na jakiś kierunek ścisły na studiach albo na swój inters.
      • jogo2 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 00:21
        co w tym wątku. "Jak zostać pianistą/chirugiem/baletnicą/człowiekiem, który zna się na tym co robi - poza mozolną ciężką pracą oczywiście". No więc niestety właśnie mozolną ciężką pracą.
        Mój syn jest dyslektykiem i czyta od września po 2 strony dziennie książki. Zmiana jest kolosalna. Ale nie, to się mundrym paniom powyżej nie podoba. No bo jak to tak, stracić tę wspaniałą wyróżniającą nas cechę, gdzie zawsze sobie wszystko można wytłumaczyć, no tak. .. ale ja to jestem dyslektykiem.
        Oczywiście, gnać do "specjalistow" z Bożej łaski, też to zaliczyłam, którzy za jedyne 80 zeta zrobią to samo co ty, tylko jeszcze gorzej, bo co im zależy i kto to sprawdzi. Przecież jak dyslektyk, to ma się nie nauczyć czytać, a nie odwrotnie.
        No ale jak ktoś boi się codziennej mozolnej (10 - 20 minut dziennie) pracy jak zarazy.....
        • maksimum Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 05:13
          Szczal w 10.
        • morekac Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 09:01
          Jakby czytał 200 stron dziennie, to dopiero byłby postęp... Sama codzienna praca nad dysleksją nie zajmuje może bardzo dużo czasu - niemniej dysleksja - poza czytaniem i pisaniem - utrudnia naukę na inne sposoby. I chociaż normalnie nie zgadadzam się z jotde3, nie wiem, czy jego podejście nie jest zdrowsze dla psychiki dziecka, niż zmuszanie 10 letniej dyslektyczki do nauki 2 języków obcych na rozszerzonym poziomie.
        • mama303 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 09:09
          Popieram, takie stanowisko jak powyżej prezentowane jest bardzo niebezpieczne. Też uważam że dyslektyk powinien włożyć sporo pracy /więcej niestety niż inni/. Oczywiście być pod opieką, oczywiście pod fachową ale tez sporo pracować. Dla dobrze pojmowanego jego własnego dobra. Zwlaszcza że to sa często dzieci bardzo inteligentne i szkoda tego zaprzepaścić.
          • morekac Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 10:16
            A masz dyslektyka w domu czy tylko tak teoretyzujesz 'pro publico bono'?
            • verdana Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 12:15
              Zmeczony dyslektyk nie jest w stanie ani pracować, ani zapamiętywać - robi więcej błędów niż zwykle. Systematyczna praca - tak. Mozolna - absolutnie nie.
              Trzeba też pamiętać, ze nie każde dziecko nie umiejące czytać czy pisać jest dyslektykiem. Dla dzieci z innymi problemami czasem "mozolan praca" jest OK. Zazwyczaj tylko skutecznie obrzydza czytanie czegokolwiek do konca życia...
            • mama303 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 13:17
              Czekałam na to pytanie, chociaz sorry ale jest idiotyczne. Tak, mam - zadowolona?
              • jakw Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 13:46
                Pytanie nie jest idiotyczne - bardzo łatwo wypowiadać się na temat dysleksji nie widząc dyslektyków na oczy. Co do rozkładu IQ wśród dyslektyków - podejrzewam, że jest podobny jak w reszcie populacji. Tzn niektórzy dyslektycy są ponadprzeciętnie inteligentni , a zdecydowana większość w tzw. normie.
                • verdana Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 14:40
                  Statystycznie rzecz biorąc IQ dyslektykow jest wyższe, niż reszty populacji. jak wiadomo jednak mamy klamstwo, bezczelne kłamstwo i statystykę. IQ dyslektykow jest statystycznie wyższe, ponieważ przy IQ ponizej normy nie orzeka się dysleksji...
                  • jotde3 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 16:24
                    verdana napisała:

                    > Statystycznie rzecz biorąc IQ dyslektykow jest wyższe, niż reszty populacji. ja
                    > k wiadomo jednak mamy klamstwo, bezczelne kłamstwo i statystykę. IQ dyslektykow
                    > jest statystycznie wyższe, ponieważ przy IQ ponizej normy nie orzeka się dysle
                    > ksji...

                    niewidzisz żadnego mechanizmu który by powodował że osoby piszące z błedami statystycznie lepiej wypadały by w testach IQ ???? jeśli byśmy wzieli wszystkich piszących z błedami to jak sądzisz jaki byłby ich średni IQ ? <>= 100 ? ( mówimy o badaniach IQ u psychologa na wyskalowanych profesjonalnych testach )
                    • jakw Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 17:32
                      jotde3 napisał:

                      > verdana napisała:
                      >
                      > > Statystycznie rzecz biorąc IQ dyslektykow jest wyższe, niż reszty populac
                      > ji. ja
                      > > k wiadomo jednak mamy klamstwo, bezczelne kłamstwo i statystykę. IQ dysle
                      > ktykow
                      > > jest statystycznie wyższe, ponieważ przy IQ ponizej normy nie orzeka się
                      > dysle
                      > > ksji...
                      >
                      > niewidzisz żadnego mechanizmu który by powodował że osoby piszące z błedami st
                      > atystycznie lepiej wypadały by w testach IQ ????
                      Ja nie widzę. Wszak psycholodzy chyba twierdzą, że dysleksja nie ma nic wspólnego z inteligencją?

                      > jeśli byśmy wzieli wszystkich
                      > piszących z błedami to jak sądzisz jaki byłby ich średni IQ ? <>= 100
                      > ? ( mówimy o badaniach IQ u psychologa na wyskalowanych profesjonalnych testach
                      > )
                      A ktoś wziął wszystkich piszących z błędami oraz wszystkich piszących bez błędów i sprawdził ich średnie IQ? Bo wtedy byłoby co porównywać...
                      • verdana Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 18:41
                        Tak naprawdę, to psycholodzy nie twierdzą, ze dysleksja nie ma nic wspólnego z inteligencja, tylko że dysleksja nie wiąże się z niższą inteligencją , jak niektorzy sadzą.
                        Psychologowie twierdza, ze dyslektycy SĄ inteligentniejsi od pozostalej populacji. Jednak mam co do tego wątpliwości. Badania IQ nie przeprowadza się na całym spoleczeństwie, natomiast bada się wszystkie dzieci dyslektyczne - co wazne ! - przyprowadzone do poradni przez znaiepokojonych rodziców. Mamy tu więc od razu selekcję - dyslektyków z rodzin nie przywiązujących wagi do wyksztalcenia rodzina zazwyczaj nie stara sie zdiagnozować w poradniach psychologicznych. Czyli dyslektycy w poradniach to dzieci z troskliwych rodzin, dzieci rodziców obserwującyh rozwój dziecka i przywiązujących spora wagę do szkolnych wyników. czyli nie jest to pełna populacja - ale wyselekcjonowana pozytywnie.
                        • jotde3 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 21:55
                          verdana napisała:
                          > Psychologowie twierdza, ze dyslektycy SĄ inteligentniejsi od pozostalej populac
                          > ji. Jednak mam co do tego wątpliwości.

                          verdana masz racje psycholodzy w poradniach to najczęsciej paniusie bez pojęcia i być może ci co robili te badania też popełnili sporo błędów .i ja niemam wiarygodnych badań i ostatecznie niewiem jak jest . zwróć jednak uwage na pewny mechanizm -
                          testosteron w ciąży (uznawany za główny powód dyslekcji ) powoduje zmiany w mózgu ,odbiera pewne umiejętności (jezykowe ) ale i daje inne (np. matematyczne itd). teraz pytanie jak w testach są reprezentowane odpowiednie umiejętności .jeśli te które testosteron daje są szerzej reprezentowane to wyjdzie że dzieci dyslektyczne są inteligentniejsze . ale testy testami a życie życiem .
                          • verdana Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 22:07
                            Nie, obecnie za główny powód dysleksji uwaza się dziedziczenie - odkryto geny za nia odpowiedzialne.
                            • jotde3 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 22:18
                              verdana napisała:

                              > Nie, obecnie za główny powód dysleksji uwaza się dziedziczenie - odkryto geny z
                              > a nia odpowiedzialne.

                              czy te geny są przekazywany najczęściej chłopcom ?
                              • jakw Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 09:34
                                jotde3 napisał:

                                > verdana napisała:
                                >
                                > > Nie, obecnie za główny powód dysleksji uwaza się dziedziczenie - odkryto
                                > geny z
                                > > a nia odpowiedzialne.
                                >
                                > czy te geny są przekazywany najczęściej chłopcom ?
                                Ja chyba znam równie dużo dyslektyczek jak dyslektyków. W podstawówce, w klasie starszej córy chyba było tak pół na pół.
                                • canuck_eh Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 13:42
                                  jakw, napisalas to tak ze wyglada ze cala klasa dyslektykow.smile

                                  Mi tez kazali zrobic jakies badanie bo jakowys chromosom Y odpowiedzialny moze byc za cos tam.Patrzac sie teraz na problemy syna stwierdzam ze bedac w szkole podstawowej mialam cos w rzucik dysleksji czy jak to nazwac w pewnym momencie zaczelam miec problemyy z mamtma, nie bylam w stanie rozwiazac niektorych zadan z geometrii, byly natomiast takie dzialy ze lepszego ode mnie w klasie ne bylo - tak bylo ze wszystkimi scislymi przedmiotami, do tej pory odmawiam wspolpracy przy zapamietywaniu roznych zbednych rzeczy ktore mozna znalezc w tabelach - w LO uprzejmie poinformowalam fizyka ze tych danych ktore nam podal ja sie uczyc nie bede - co moge mu powiedziec jak zechce mnie odpytywac to gdzie to znalezc i mu to znalezc.Nie czepial sie mnie, a reszta klasy jak te osly wkuwala to bo sie go bali.Wiec prawdopodobnie za dysleksje jestem odpowiedzialna ja.
                                  I dziewczynki sa nosnikami, jak jednak cos sie bardziej zacznie w dziecku panoszyc to owa dysleksja sie bardziej ujawni - jednak wiecej sie mowi o chlopcach, co nie znaczy ze dziewczynki wypadly sroce spod ogona i o nich nalezy zapomniec.smile

                                  Ze swiata znanych ludzi - znam jednak wiecej dyslektykowsmile
                                  • jakw Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 14:16
                                    wink
                                    Chodziło mi o to, że spośród kilkorga dyslektyków było mniej więcej tyle samo chłopców co i dziewczynek.
                          • canuck_eh Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 05:23
                            No nie wiem jak z tymi umiejetnosciami jezykowymi.Moj syn operuje polskim - nie w pisnie i czytaniu, ale w mowie, angielski to na wszystkich trzech frontach i teraz francuski.Jakos nauczycielka nie zglasza problemow z nim.Tyle ze fakt oni teraz wiecej na sluch biora niz na pisanie.
                            Odnosnie sluchu - zapisalam drania na pianino i troche mial problemy z "czytaniem"poprawnym nutek - bylo mu obojetne, ale cholera jedna swietnie grala ze sluchu.
                            • morekac Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 08:36
                              Każda dysleksja jest inna. Moja czyta i pisze po polsku, ale języki obce są dla niej trudne.

                              cholera jedna swietnie grala ze sluc
                              > hu.
                              Akurat ludziom z dobrym słuchem mużycznym łatwiej jest się uczyć języków obcych.
                              • jakw Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 09:39
                                morekac napisała:
                                > Akurat ludziom z dobrym słuchem mużycznym łatwiej jest się uczyć języków obcyc
                                > h.
                                A ze słuchu zwłaszcza. Chodziłam kiedyś na angielski z zawodową muzyczką (chyba grała na wiolonczeli czy na czymś takim - zakładam, że słuch muzyczny miała niezły). W ćwiczeniach polegających na odróżnianiu jakiś niuansów wymowy była o 2 długości przed resztą grupy.
                                • canuck_eh Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 13:34
                                  Gdyby tylko jezyka mozna bylo sie nauczyc ze sluchusmile
                                  Na razie to pierwszy rok dla dzieciakow w szkole z tym francuskim to nbardziej to zabawa niz prawdziwa nauka.Ale np syn jak ma wybrac jezyk w ktorym sie porozumiewa to woli angielski, z Babcia niestety mus mu po polsku i czasami wesolo w domu jest jak stara sie cos jej opowiedziec przez internet - robi kapitalna kalke jezykowa( corka zreszta tez, ale to z dysleksja nie ma nic wspolnego)
                              • canuck_eh Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 13:28
                                Ja akuratnie go zapisalam na pianino zanim sie zorientowalam ze problemik z czytaniem to dysleksja( to sie u niego najmocniej ujawnilo) bo muzyka lagodzi obyczaje i pomaga.No i pomogla troche ruszylo lepiej, ale niestety z pianina zrezygnowalismy bo za bardzo stresujace bylo w domu cwiczenie a corka dostawala szlau niemogac zrozumiec jak mozna jedna nute zagrac dobrze a druga zle, Nigdy mu nie grala zeby slyszal bo dran kopiowal to co slyszal a nie to co widzial( zrobila doswiadczenie specjalnie grajac nute zle i kopiowal jak kserokopiarka jakasmile )

                                Zobaczymy jak bedzie z francuskim bo dla niego francuski nazwalabym obcym z tego wzgledu ze polskim i angielskim operuje na codzien
                          • jakw Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 09:53
                            Ja mam teorię, że psycholodzy zanim skończą studia to i tak już nie pamiętają co było na przedmiocie zwanym statystyką, której i tak większość z nich traktowała jak dopust boży.
                            Natomiast co do talentów matematycznych u dyslektów - tzw. talenty matematyczne też raczej podlegają dziedziczeniu.
                  • mama303 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 09:47
                    Czytałam też że dyslektycy jakby "nadrabiają" swoje problemy dużą inteligencją do tego stopnia że czasem jest to trudne do zdiagnozowania wink
                • mama303 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 09:44
                  Wiesz pytanie jest o tyle idiotyczne że zakłada, że jak ktos kto nie ma w rodzinie dyslektyka to nie ma prawa sie wypowiadać i nie może mieć na ten temat pojęcia.
                  Oczywiście że najcenniejsze sa uwagi rodziców, którzy maja dyslektyka w domu i borykają sie na codzień z problemem ale też jest ryzyko, że patrzą na ten temat mało obiektywnie.
                  • morekac Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 10:03
                    Niestety, często na temat dyslektyków wypowiadają się osoby nie mające pojęcia na temat dysleksji - i często są to wypowiedzi typu "do łopaty lenia zagonić". Co gorsza, wiedza na temat dysleksji wśród nauczycieli - poza może nauczycielami języka polskiego - jest dosyć nikła, najgorzej podobno wygląda to u nauczycieli języków obcych... ;-(
                    • mama303 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 10:14
                      morekac napisała:

                      > Niestety, często na temat dyslektyków wypowiadają się osoby nie mające pojęcia
                      > na temat dysleksji - i często są to wypowiedzi typu "do łopaty lenia zagonić".

                      Owszem zgadzam się, to jest dość częste podejście, które prezentują osoby kompletnie nie mające na ten temat pojęcia.
                    • canuck_eh Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 13:48
                      Najgorzej to wyglada u nauczycieli nauczania poczatkowego!!
                      Bo dobry nauczyciel powinien wylapac w tych pierwszych 3 latach ze z dzieckiem jest cos nie halo i moze ma jakies dysfunkcje i moze nalezy sie temu przygladnac blizej.Ale nie - lepiej stwierdzic ze dziecko sie obija, len i rodzicom zwisa.
                      Moj przypadek - nauczycielka wywalila oczy jak zaproponowalam rozwazenie ze to dysleksja bo ... i poleciala litania co on wyczynia co mi donosila ze to czy tamto jest na lekcjach.Rozmawiajac z psychologiem ze school board zapytalam co ci nauczyciele robia na owych PA Days ze nie sa w stanie rozpoznac dysleksji? Bo moje mialo szczescie ze duzo na temat problemow z nauczaniem dzieci z problemami wszelakimi czytalam, ale ilu z nich ma taka wiedze?
              • morekac Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 23:00
                To przynajmniej wiesz, o czym piszesz. Tylko mam po prostu pytanie: o ile więcej dziecko może się uczyć? Ile musi poświęcić ze swoich zainteresowań i pasji? Ile czasu można tak ciągnąć?
                • jotde3 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 23:17
                  morekac napisała:

                  > Tylko mam po prostu pytanie: o ile więce
                  > j dziecko może się uczyć? Ile musi poświęcić ze swoich zainteresowań i pasji?
                  > Ile czasu można tak ciągnąć?

                  niewarto . lepiej zająć sie czymś w czym bedzie wyjątkowo dobre . a jak w niczym szczególnie (najczęstsze) to ucz pracy i sumienności a to samo doprowadzi do dobrego życia .
                  mój np. niejest zbyt koordynacyjnie dobry (poniżej średniej ale bez żadnej tregedi ) a na rękawice dowala wiekszym , starszym,silniejszym i sprawnieszym od niego .wystarczyło po 5 minut dziennie ćwiczyć na worku itd. ,a kto tak robi ? prawie nikt . tak samo z czytaniem i pisaniem ( choć to inni nadrobią ) w liczeniu jest chyba faktycznie dobry choć niepowiem że wybitny . dyslekcja sie tak łatwo niepoddaje ( tak samo jak wady wymowy ) naszczęście inne aspekty życia są bardziej podatne na trening .
                  • analist73 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 08:24
                    Dysleksja i wady wymowy niełatwo "poprawić", ale nie powód żeby to "olać". Niestety są to dziedziny, które są często potrzebne. Nikt nie będzie szczęśliwy jeżeli pójdzie do sklepu i nikt go nie zrozumie, czy sam nie będzie mógł przeczytać informacji o odjazdach pociągów. Przypadek skrajny, ale możliwy.
                  • mama303 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 10:05
                    jotde3 napisał:


                    > niewarto . lepiej zająć sie czymś w czym bedzie wyjątkowo dobre .

                    A no właśnie to jest dylemat. Moim zdaniem jednak warto. Dopóki mamy na dziecko wpływ bo podejrzewam, że w pewnym wieku już wpływ na postępy w nauce mamy niewielki i tu juz samo dziecko zadecyduje czy warto.
                • mama303 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 10:00
                  morekac napisała:

                  > Tylko mam po prostu pytanie: o ile więce
                  > j dziecko może się uczyć? Ile musi poświęcić ze swoich zainteresowań i pasji?
                  > Ile czasu można tak ciągnąć?
                  To jest bardzo trudne pytanie i prawdopodobnie u róznych dzieci będzie z tym różnie....ale rodzice dyslektyków i dzieci dyslektycy mogą wpaśc w pułapkę pt. "uff, mam diagnozę - mam święty spokój". To jest w ogóle złożony bardzo problem.
        • gertruda.k Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 16:53
          potwierdzam! Codzienne czytanie po 10-15 min. (przy trudnościach z czytaniem) interesującej dla dziecka książki lub czasopisma oraz przepisywanie 4-5 zdań (przy trudnościach w pisaniu) czyni cuda.
          • morekac Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 22:57
            Nie u mojej - trzeba było przetestować trochę innych metod, bo efekt był dosyć zniechęcający. To demotywuje.
            W każdym razie umie i czytać, i pisać całkiem nieźle.
          • analist73 Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 09.01.11, 08:20
            Nie zawsze, można czytać nawet po 2-3 godziny dziennie, i a w pisaniu nie mieć żadnych postępów.
        • canuck_eh Re: w życiu nie czytałam tylu bzdur 08.01.11, 19:22
          jogo to ze Ty mialas pecha i trafilas na "soeca" z Bozej laski to nie znaczy ze wszyscy tacy sa.Ja sama glosno zadalam w szkole pytanie czy przypadkiem owe problemy z czytaniem i inne sprawy ktore nauczycielki do mnie przynosza zwiazane z synem nie sa oznakami dysleksji.Z racji tego ze mialam kaprys zeby isc na drugi fakultet inauczac dzieci z problemami w nauce wiec pewne oznaki wylapalam, w necie i nie tylko w necie znalazlam i poczytalam i cisnelam szkole - jakie kroki zeby pomoc dziecku bo nauczycielka traci czas, ja trace czas w domu a efektow brak - potrzebujemy kogos kto nami pokieruje jak pomoc dzieciakowi.I wyobraz sobie ze tacy ludzie sa i im zalezy.
          Mam czasami tak ze sym przeczyta ksiazke ktora sam sobie wybiera do codziennego czytania i jak pytam kto glowny bohater, o czym ksiazka - "i don't know"
          Zgadza sie - praca z dyslektykiem to ciezka praca, ale jednak pod okiem fachowca i to prawdziwego fachowca a nie takiego na papierku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka