Dodaj do ulubionych

SOS - kolonie

18.07.11, 08:27
9 letnie dziecko jest po raz pierwszy w życiu na koloniach. Kolonie bardzo atrakcyjne, związane ze sportem uprawianym przez dziecko, bardzo aktywne, mają trwać tydzień, dziecko pojechało i mieszka w pokoju z lubianą koleżanką, jechać chciało samo, od roku kiedy od owej koleżanki o tych koloniach usłyszało.
Wieczorem pierwszego dnia rozpłakany telefon - "zabierz mnie do domu".
Nie wymienia żadnych konkretnych problemów - tylko że się boi (czego? - wszystkiego!).
Co robic? Jechać i zabrać? Jechać i zamieszkać w pobliżu? Odmówić? Odczekać? I ile? Doam, ze z forsą krucho, kolonie drogie, a i czasu za bardzo nie mam.
Obserwuj wątek
    • patria5 Re: SOS - kolonie 18.07.11, 09:03
      zawsze można, a nawet trzeba porozmawiać z wychowawcami...
    • tijgertje Re: SOS - kolonie 18.07.11, 09:17
      Jak jest pierwszy raz na koloniach, to reakcja wcale mnie nie dziwi. A tak w ogole to zostawala kiedykolwiek na noc u kolezanek, dziadkow czy innej rodziny bez rodzicow? Dalabym jej czas na oswojenie sie ale pogadala z wychowawca, zeby mial na nia oko i w razie, jakby sie faktycznie cos dzialo, to was poinformowal. Wybacz, ale jezdzialam jako wychowawca na kolonie i obozy i wiem, ze relacje dzieci nie zawsze sa obiektywne i wiarygodne. Najgorsze byly dni, gdy byly odwiedziny. Wtedy sie okazywalo, ze dzieciaki, ktore do domu wcale nie mialy jechac i na koloniach swietnie sie bawily na widok rodzicow dostawaly histerii i pakowaly sie w 10 minut. Rodzice w takich przypadkach w ogole nie sluchali kadry, bo przeciez dziecku najwyrazniej od dawna sie straszna krzywda dzialawink Byly i takie dzieci, ktore przez kilka dni plakaly niemal caly czas o byle glupstwo, ale jak w koncu rodzice po dziecko przyjezdzali, to one jednak uznawaly , ze wola zostacwink czesto jest tak, ze jak sie nie dzwoni, dziecko wie, ze rodzice nie przyjada, to duzo latwiej sie aklimatyzuje na koloni. Jesli mala ma wlasny telefon i dzwoni do was, to bym stanowczo powiedziala, ze teraz nie moge przyjechac, ale omowic sie na telefon za 2 -3 dni i wtedy sie zobaczy, ale ma w tym czasie brac udzial w zajeciach a nie siedziec w kacie i plakac, bo i tak to nic nie da. Mysle, ze za 2-3 dni bedzie lepiej, a jak faktycznie jest zle, to niech cie wychowawca poinformuje.
      • tijgertje Re: SOS - kolonie 18.07.11, 09:20
        Acha, mysle, ze spokojnie mozesz uzyc twardego argumentu i powiedziec, ze kolonie so drogie, jakim kosztem musieliscie za nie zaplacic i jesli ona nie ma zamiaru nawet sprobowac, to koniec, dopoki nie bedzie sobie w stanie innych sama oplacic, mowy nie ma, zeby jakikolwiek placz i jojczenie wymogl nastepny wyjazd. Czasem to naprawde kwestia dobrych checi i sprobowania korzystania z oferty kolonii.
      • langsam Re: SOS - kolonie 18.07.11, 09:46
        Wielokrotnie nocowała u koleżanek, z dziadkami też zostawała bez nas, ogólnie nie było w tej mierze problemów.
        Co do obiektywizmu relacji: dziecko nie mówi, że wychowawca pijany lezy w stogu, koledzy ją pobili młotkiem, a na śniadanie były obierki - to nie jest kwestia wiarygodności relacji, bo dziecko nie mówi o otoczeniu, tylko o sobie: że się boi. Że ją boli głowa. Że wymiotowała (to akurat prawda obiektywna, dobra, upal był, zmęczenie, podniecenie - nie przejmuję się tym akurat jakoś dramatycznie).
        Moje pytanie jest inne: czy jest sens dziecko na takiej kolonii przetrzymać (przypominam - to zaledwie tydzień!, program atrakcyjny, dzień cały zajęty) czy w jakimś momencie należy się poddać i dziecko zabrać. A jeżeli tak, to który to jest moment?
        • canuck_eh Re: SOS - kolonie 18.07.11, 14:32
          Bol glowy, wymioty - zapytaj czy dziecko jest porzadnie nawodnione.Przy upale i dosc sporej ilosci atrakcji moze zapomniec pic wode i to moze spowodowac ze glowa ja rozboli, wymioty itp itd.
          JAk to tylko tydzien to nie odmowilabym wieczornych pogaduszek jak dziecko ma telefon , powiedziala ze wyscie zrezygnowali z wielu rzeczy zeby ja na owe kolonie wyslac i zostaje na owych koloniach bo drogie i nie ma strzelania fochow skoro krzywda jej sie nie dzieje,, krew sie nie leje.Sama nie jest jest z kolezanka wiec wszystko gra i buczy.Z kolejnymi wyjazdami bym wczesniej z dzieckiem rozmawiala , nawet do tego stopnia ze jak ma kieszonkowe to sie zapytala czy sie do tej kolonii dolozy.Moze to zabrzmi drastycznie, ale jak corka sie napalila na lekcje pianina to mysmy ja przetestowali tak - miala swoje pieniadze z komunii i skakala ze ona chce chodzic na pianimo.Przyszedl koles i ja przetestowal i wyszlo ze swietnie wyszla bo miala 85% z tego testu wiec namawial by zapisac do szkoly.no i chce chce. Wiec jak przyszlo do kupowania pianinka to zapytalismy czy dolozy 100 dolcow do pianina - i tu nas zaskoczyla bo bez zadnych problemow wyskoczyla z kasy - i po 6 latach dziecko nadal kontynuuje przygode z pianinem.czasami tego typu test jest dobry by sprawdzic czy dziecko czegos chce naprawde.
          • lila1974 canuck_eh 19.07.11, 14:12
            Takie postawienie sprawy jest obrzydliwe - żadnych fochów i wybrzydzania, kolonia zapłacona i basta!

    • anka-itd Re: SOS - kolonie 18.07.11, 09:54
      Zgadzam się z przedmówczynią, że relacje dzieci mogą być naprawdę tak emocjonalne, że z nich trudno wyrobić sobie pogląd. LEpiej porozmawiać z wychowawcą, który jest najbliżej dziecka, niech opisze w miarę obiektywnie, jak postrzega dziecko, czy mała bierze udział w zajęciach, czy je, jak jej się układa z dziećmi. Jeśli jest naprawdę źle, wychowawca powinien poinformować, co zauważa, co go niepokoi albo powiedzieć, ze pracuje jeszcze nad zintegrowaniem dziecka z grupą czy wie o pewnych kłopotach, ale szuka sposobu na ich rozwiązanie. Na obozie sportowym nie wszystkie dzieci mogą sprostać wszystkim treningom, czasami trzeba pozwolić szczególnie takim maluchom jak 9-latki trochę odsapnąć, a przede wszystkim jasno im powiedzieć, że nie muszą na 150% angażować się we wszystkie treningi. Są dzieci, które w tym wieku potrzebują na dłużej pobyć sam na sam z książką np.
      NIe używałabym argumentu "finansowego". Dziecko nie może być pod presją, że musi być na kolonii, bo ona drogo kosztowała. Rozumiem oczywiscie sytuację rodzica, który nie zapłacił i nie może sobie pozwolić na dojeżdżanie do dziecka. I nie zostawiałabym dziecka na te dwa dni bez kontaktu ze mną, żeby zobaczyć co będzie za 2, 3 dni. Wręcz przeciwnie, powiedziałabym, że może dzwonić zawsze kiedy chce, z każdą pierdołą, albo żeby pogadać o niczym - chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Moje cały dzień ok, ale miały kryzys przy zasypianiu. POwiedziałam, że mogą trzymać tel. pod poduszką i dzwonić kiedy chcą, mogę im nawet przez tel. poczytać. Do dzisiaj często mam telefony "po nic". Chcą powisieć na drucie, nawet nie ma o czym gadać, ale chyba chcą wiedzieć, że jestem dla nich.

    • cathy_bum Re: SOS - kolonie 18.07.11, 11:38
      Czasem weterani kolonijni miewają kryzysy, a co dopiero debiutancismile Moja córka od lat wyjeżdża na obozy, często jedzie z zupełnie sobie nieznaną grupą rówieśników. Zdarzały się kryzysy i rozpaczliwe telefony, o których potem dziewczę nawet nie pamiętało.
      Nowe miejsce, ludzie i zachowania, daleko od domu... Trudna sytuacja.
      Kiedyś na obozie zuchowym dzieciarnia tak się nakręciła po dwóch dniach, że równocześnie dzownili wyjąc do rodziców (gadając ze swoją słyszałam w tle pochlipywania koleżanek). Jedna matka zerwała się jak szatan, bo dziecku się krzywda dzieje. Reszta zadzwoniła do wychowawców i ustaliła z dzieciarnią, że mają wytrzymać 2-3 dni do kolejnego telefonu i zobaczymy. Dotrwały do końca i wróciły zachwycone.
      Jasne, że nie ma co dziecka siłą zmuszać, ale też nie nalezy demonizować sytuacji. Warto pogadać z wychowawcą, że dziecko źle znosi aklimatyzację na kolonii. I nie ulegać panice, bo córka natychmniast ją podłapie.
    • majaa Re: SOS - kolonie 18.07.11, 14:12
      Przede wszystkim nie panikować. To kolonijny debiut, więc nic dziwnego, że występują pewne problemy natury psychologicznej. Porozmawiaj z wychowawcą, będziesz miała na pewno bardziej obiektywny pogląd na sytuację.
    • kepp Re: SOS - kolonie 18.07.11, 14:16
      Nie zabierałabym do domu, biorąc pod uwagę, że z kasą krucho i nie bardzo masz czas. To jest tylko tydzień i dzieci mają zorganizowany czas. Zadzwoniłabym raczej do wychowawcy, żeby zapytać, czy coś szczególnego się dzieje.

      Często powodem płaczu dziewczynek pierwszego/drugiego dnia było to, że ulubiona koleżanka znalazła sobie na miejscu "inną ulubioną koleżankę" albo okazała się nie tak fajna, jak wydawała się być, gdy widziało się ją co najwyżej przez kilka godzin. Chłopcy raczej nie mieli z tym aż takiego problemu.

      Tym bardziej, że mała nie narzeka na nic konkretnego, a jak piszesz bolała ją głowa i wymiotowała. Nadmiar atrakcji, upał plus takie przeżycia jak ta choroba, mogły ją po prostu zasmucić i sprawić, że potrzebowała towarzystwa mamy i trochę panikowała. Jak się lepiej fizycznie poczuje to pewnie też lepiej będzie funkcjonować na kolonii. Moja siostrzenica nocuje u mnie czasami odkąd skończyła 3 lata (teraz ma 7), jest to dla niej super zabawa, bo ja zawsze wymyślam jakieś atrakcje i przeznaczam swój czas tylko dla niej. Zawsze jest bardzo zadowolona, że przyjedzie, czeka na to już kilka dni wcześniej. Tylko raz, gdy bolał ją brzuszek skończyło się płaczem i prośbą, żeby zadzwonić po mamę. Po prostu "najlepiej" choruje się w domu, tyle że u nas nie było żadnego problemu, bo mama w 15 minut może przyjechać.

      Zastanowiłabym się nad odebraniem jej, gdyby ten ból głowy i wymioty nie przeszły przez trzy dni.
      I chyba zadzwoniłabym też do mamy tej ulubionej koleżanki (pewnie macie z nią jakiś kontakt), żeby zapytać co jej córka mówi o koloniach i jak się czuje. Są razem w pokoju, więc bardzo prawdopodobne, że przestraszyły się czegoś razem i tamta dziewczyna opowiedziała rodzicom o co chodzi.
      • ewelina266 Re: SOS - kolonie 18.07.11, 14:21
        Z pewnością bym nie zabierała dziecka. W jednej chwili jest mu źle bo tęskni, bo sie pokłuciła z koleżanką....a za 10 minut będzie wszystko OK. Dlatego mój syn pojechał na swoją pierwszą kolonię bez telefonu. Dzwonie jedynie do Pani i prosze o podanie go do telefonu. Mija 2 doba i jak na razie jest bardzo zadowolony.
      • wanilia39 Re: SOS - kolonie 18.07.11, 14:22
        nie wniose niczego nowego - ważne, źe rozmawiacie. myśle, ze warto porozmawiać z wychowawca i mama koleżanki. pozdrawiam.
        ps my już po debiucie kolonijnym
    • marghe_72 Re: SOS - kolonie 18.07.11, 15:35
      Pierwsze dni (a raczej noce) sa najtrudniejsze
      Porozmawiaj, pociesz, powiedz, żeby zawołała opiekuna i znim chwilę porozmawiała itp
      Nie zabieraj po pierwszej ciężkiej nocy
    • langsam Re: SOS - kolonie 18.07.11, 17:51
      Bardzo wszystkim dziękuję za sugestie, pytanie, porady i pociechę.
      Dziecko zadzwoniło jeszcze świtem (mamuniu zabierz mnie), po czym nastała cisza. Opiekunka z która rozmawiałam po południu twierdzi, że jest lepiej. Nerwowo zaciskam więc szczęki w oczekiwaniu wieczora, ale zaczynam przejawiać bardzo, bardzo ostrożny optymizm.
    • jakw Re: SOS - kolonie 18.07.11, 19:35
      Moja starsza jak 1-szy raz pojechała na kolonie to kilka pierwszych dni to były po 3 telefony dziennie pt "Ja tu nie wytrzymam/chlip, chlip". Po 3 dniach łaskawie zgodziła sie wytrzymać chociaż do weekendu. Kontaktowaliśmy się z wychowawczynią (wg jej z panną było ok), w weekend tata pojechał w odwiedziny i 2-gi tydzień córce bardzo się podobał. Jeśli dziecko nie ma żadnych konkretnych zarzutów ( np. Basia mnie bije/wychowawca każe skakać do pustego basenu z 10-metrowej wieży/na obiad jest kasza z robakami) to chyba wyluzuj.
      • estragonka Re: SOS - kolonie 19.07.11, 08:28
        jakw napisała:

        > Moja starsza jak 1-szy raz pojechała na kolonie to kilka pierwszych dni to były
        > po 3 telefony dziennie pt "Ja tu nie wytrzymam/chlip, chlip".

        jejku, moja jedzie pojutrze. stres mnie zaczyna zzerac okrutny im blizej wyjazdu ... po co ja czytam te watki glupia uncertain
        • olena.s Re: SOS - kolonie 19.07.11, 10:12
          Mnie pocieszyła psycholożka.
          - Płacze przez telefon? Że tęskni? A poza tym na co się skarży? Na nic? To normalne że tęskni. Powiedz jej to. Przypomnij jej, że kolonie kończą się w sobotę. Nic jej nie będzie, naprawdę.
    • lila1974 Re: SOS - kolonie 19.07.11, 14:18
      Moje zaprawione w wyjazdach dziewczyny (lat 7 i 10) obie w tym roku przeżywają kryzys - za dnia świetnie się bawią, wieczorami tęsknią i dzwonią z prośbą o mój przyjazd lub zabranie ich do domu, a są u swoich kochanych dziadków.

      Pamiętam również siebie z podobnego okresu - na wieść o jakimś wyjeździe cieszyłam się jak prosię w deszcz, a gdy do niego dochodziło potrafiłam chować się do szafy, żeby jednak nie jechać lub "wyjechana" tęskniłam wieczorami.

      Jako wychowawca kolonijny powiem tak - przede wszystkim rozmowa z wychowawczynią i poproszenie jej, by dziecku nieco pomatkowała. Osoba wychowawcy odgrywa w takiej sytuacji ogromną rolę.

      I na pewno nie wbijać w poczucie winy - bo kolonia taka droga a ty marudzisz!
      Ale tez nie zabierac jeśli sygnałów o totalnym zaniedbaniu brak.
      • estragonka Re: SOS - kolonie 27.07.11, 10:27
        eh u nas tez kryzys sad wysiedziala tydzien bez mrugniecia okiem, a dzisiaj chlip chlip do sluchawki ze chce wracac. moglaby wytrzymac do konca tygodnia bez chlipania bo mi sie serce kraje jak mi tak miauczy do sluchawki sad tez konkretnego powodu checi powrotu nie pojade. ''po prostu chce do domu maaaaamuuuuusiu''

        buuu sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka